Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 7 maja 2021
w Esensji w Esensjopedii

Oddjob
‹Kong›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKong
Wykonawca / KompozytorOddjob
Data wydania25 września 2020
Wydawca Outnote Records
NośnikCD
Czas trwania45:00
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Goran Kajfeš, Per „Ruskträsk” Johansson, Daniel Karlsson, Peter Forss, Lars Skoglund
Utwory
CD1
1) I Druidens Flaska04:34
2) Kali Ma05:45
3) Feathers and Bells07:47
4) Kong05:35
5) The Carpenter07:57
6) L’est04:44
7) Folding the Old Man03:19
8) Bon05:20
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Królewski Kong rusza na podbój świata
[Oddjob „Kong” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Kong” to nie jest szczególnie gorąca nowość. Pierwotnie bowiem materiał ten ukazał się w październiku 2019 roku, tyle że jedynie na terenie Skandynawii. A że uznano go za wyjątkowo udany, niespełna rok później belgijska wytwórnia Outnote Records zdecydowała się wprowadzić album na rynek ogólnoświatowy. Dzięki temu szwedzki kwintet jazzowy Oddjob powinien pozyskać jeszcze szersze grono fanów.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Królewski Kong rusza na podbój świata
[Oddjob „Kong” - recenzja]

„Kong” to nie jest szczególnie gorąca nowość. Pierwotnie bowiem materiał ten ukazał się w październiku 2019 roku, tyle że jedynie na terenie Skandynawii. A że uznano go za wyjątkowo udany, niespełna rok później belgijska wytwórnia Outnote Records zdecydowała się wprowadzić album na rynek ogólnoświatowy. Dzięki temu szwedzki kwintet jazzowy Oddjob powinien pozyskać jeszcze szersze grono fanów.

Oddjob
‹Kong›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKong
Wykonawca / KompozytorOddjob
Data wydania25 września 2020
Wydawca Outnote Records
NośnikCD
Czas trwania45:00
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Goran Kajfeš, Per „Ruskträsk” Johansson, Daniel Karlsson, Peter Forss, Lars Skoglund
Utwory
CD1
1) I Druidens Flaska04:34
2) Kali Ma05:45
3) Feathers and Bells07:47
4) Kong05:35
5) The Carpenter07:57
6) L’est04:44
7) Folding the Old Man03:19
8) Bon05:20
Wyszukaj / Kup
Powyższe stwierdzenie może wydawać się trochę dziwne i zaskakujące w kontekście zespołu, który funkcjonuje na rynku muzycznym od dwóch dekad i który tworzą artyści cieszący się – przynajmniej w Europie – niemałym uznaniem. A jednak, jak dotąd, popularność Oddjob nie wykraczała w zasadzie poza granice państw skandynawskich. Teraz – za sprawą brukselskiej (ale mającej swoje filie również w Paryżu i Kolonii) wytwórni Outnote Records – ma to szanse się zmienić. Od momentu powstania, to jest początku nowego stulecia, na czele kwintetu stoją dwaj instrumentaliści: urodzony w Szwecji, ale mający korzenie chorwackie trębacz Goran Kajfeš (doskonale znany czytelnikom „Esensji” między innymi z takich formacji, jak Subtropic Arkestra, Magic Spirit Quartet, Tropiques czy Angles 9) oraz saksofonista, flecista i klarnecista Per „Ruskträsk” Johansson (udzielający się wspólnie z Kajfešem także w Subtropic Arkestra i The Moon Ray Quintet). Oprócz nich w pierwszym składzie Oddjob znaleźli się jeszcze klawiszowiec Daniel Karlsson, (kontra)basista i gitarzysta Peter Forss (ceniony w Szwecji muzyk sesyjny) oraz perkusista Janne Robertson.
W tym zestawieniu kwintet wydał siedem płyt studyjnych i jedną koncertową. Trzy pierwsze – „Oddjob” (2002), „Koyo” (2003) i „Luma” (2006) – wydała niszowa skandynawska firma Amigo, więc ich zasięg był niewielki. Nadzieję na pozyskanie szerszego grona wielbicieli dał Skandynawom dopiero kontrakt z monachijską wytwórnią ACT, dla której nagrali dwa albumy: „Sumo” (2008) oraz „Clint” (2010). Na ten drugi, swoją drogą niezwykle interesujący, trafiły jazzowe przeróbki motywów z filmów, w których główną rolę zagrał – co sugeruje już sam tytuł – Clint Eastwood (przede wszystkim autorstwa Ennia Morricone, Lenniego Niehausa, Lalo Schifrina). Po wypełnieniu kontraktu z Niemcami zespół znów ograniczył się do lokalnego podwórka; kolejne płyty publikowały więc ponownie niezależne szwedzkie wytwórnie: współprowadzona przez Kajfeša Headspin Recordings („Jazzoo”, 2013; podwójny „Live in Bremen”, 2014; „Jazzoo 2”, 2018; „Kong”, 2019), Caprice Records („Folk”, 2015) oraz towarzysząca grupie na początku kariery Amigo (minialbum „Oddjob Plays Weather Report”, 2016). Po nagraniu „Folku” nastąpiła też jedyna, jak do tej pory, zmiana personalna w składzie – Jannego Robertsona zastąpił Lars Skoglund (podobnie jak Forss będący wziętym muzykiem sesyjnym).
Podpisany w ubiegłym roku kontrakt z Outnote zaowocował wznowieniem trzech wydawnictw Oddjob: wydanym na jednym krążku „Jazzoo, Vol. 1 & 2” (będącym niezwykle ciekawym eksperymentem, zawierającym bowiem muzykę jazzową stworzoną z myślą o… najmłodszych słuchaczach) oraz „Kong”. Materiał, jaki trafił na ostatni z wymienionych albumów, został zarejestrowany w maju 2019 roku w sztokholmskim studiu Rymden. To dokładnie – co do sekundy – czterdzieści pięć minut muzyki, jaka powinna spodobać się tym wszystkim, którym wcześniej przypadły do gustu zarówno produkcje Subtropic Arkestra, jak i Tropiques. Co jednak wcale nie oznacza, że Kajfeš i Johansson powielają jedynie pomysły wykorzystywane w tamtych formacjach. Tym bardziej że chronologicznie Oddjob było wcześniejsze. Czego więc można się spodziewać. Mówiąc najogólniej, bo do szczegółów dopiero przejdziemy, klasycznego jazzu wymieszanego z elementami world music, niestroniącego również od inspiracji fusion (głównie za sprawą klawiszy). W dużej mierze to właśnie bogate instrumentarium decyduje o brzmieniowej niezwykłości kwintetu.
Płytę otwiera „I Druidens Flaska” – jak większość kompozycji zespołu, oparty na jednym, ale za to głęboko zapadającym w pamięć motywie, melodyjnym, o folkowych korzeniach, poddawanym repryzom i przeróbkom. Po raz pierwszy wprowadza go Karlsson na organach, później powtarza Johansson na saksofonie, który z czasem zostaje wsparty przez Kajfeša na trąbce. Po dynamicznym wstępie następuje chwilowe uspokojenie, dzięki któremu na tle jazzowej sekcji rytmicznej, rodem z lat 60. ubiegłego wieku, rozwija się dialog fortepianowo-syntezatorowy. Aż w końcu w drugiej części do głosu powracają dęciaki, by spiąć całość klamrą. Podobną strukturę posiada drugi w kolejności „Kali Ma” – z tą różnicą, że otwierają go dźwięki kontrabasu i perkusji, a dopiero później dołączają pozostałe instrumenty, razem z etnicznym chórkiem (prawdopodobnie syntezatorowym, ale kto, poza samymi muzykami, wie, jak to było naprawdę). Forss i Skoglund konsekwentnie przez ponad pięć minut konstruują szkielet utworu, który dźwiękowymi mięśniami obudowują Goran (trąbka), Per (flet) i Daniel (fortepian). To właśnie ich dodatki decydują o smakowitości całego dania.
W „Feathers and Bells” kwintet podąża w innym kierunku. Unisono grające dęciaki wprowadzają nieco baśniowy nastrój; tempo narzucają natomiast wykorzystywane przez Larsa perkusjonalia i cymbały, które stopniowo przenoszą słuchaczy w lata 60. – czasy, kiedy na jazzowej scenie królował post-bop, ale też coraz większą popularność zyskiwał free jazz. Nie dziwi więc fakt, że wykluwa się z tego energetyczna, zwłaszcza w końcowej fazie, improwizacja fortepianowa Karlssona, którą zamykają najpierw zgodnie kooperujące instrumenty dęte, a następnie klimatyczna solówka na trąbce. Tytułowy „Kong” wyrasta z wcześniejszych kompozycji: z jednej strony mamy więc „roztańczone” instrumenty perkusyjne (na bogato, jak w „Feathers and Bells”), z drugiej dominujący nad wszystkim melodyjny motyw wprowadzony przez Kajfeša i Johanssona, z którego wyłania saksofonowa solówka tego ostatniego (jak w „I Druidens Flaska”). Zachwyca bogactwo dźwięków, które jednak, dzięki doskonałemu aranżowi, nie wywołują wrażenia chaosu – wręcz przeciwnie, wszystko jest bardzo przejrzyste.
Można powiedzieć, że cztery pierwsze utwory są ze sobą stylistycznie spowinowacone. Tak samo rzecz ma się z czterema pozostałymi, choć w ich przypadku są to już nieco inne koligacje. Począwszy od „The Carpenter” muzyka Oddjob wyraźnie zmienia charakter – staje się bardziej stonowana i subtelniejsza. Wolniejsze tempo kompozycji pozwala też na dopieszczanie niemal każdego dźwięku, na czerpanie radości z jego powłóczystej tekstury. W pewnym stopniu wyłamuje się z tego jedynie „L’est” (oparty na dynamiczniejszej, wspartej przez fortepian, grze sekcji rytmicznej i nastrojowych syntezatorach), który jednak za sprawą improwizujących Gorana, Pera i Karlssona zbliża się do klasycznego jazzu z lat 60. XX wieku. W „Folding the Old Man” i wieńczącym dzieło „Bon” zespół wyhamowuje, ponownie stawiając na delektowanie się szczegółami. Dopiero w finale tempo zostaje podkręcone, a moc zwiększona. Widać Szwedom zależało na mocniejszym pożegnaniu. Oby reedycja „Konga” stała się otwarciem nowej karty w dziejach kwintetu, który zdecydowanie zasługuje na to, aby słuchać go pod każdą szerokością i długością geograficzną.
koniec
14 stycznia 2021
Skład:
Goran Kajfeš – trąbka, syntezatory, konga
Per „Ruskträsk” Johansson – saksofon, flety, klarnet basowy
Daniel Karlsson – fortepian, organy, syntezatory
Peter Forss – kontrabas, gitara basowa, gitara elektryczna
Lars Skoglund – perkusja, instrumenty perkusyjne, cymbały, wibrafon, gitara akustyczna

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Przetarty szlak i skoki w bok
Sebastian Chosiński

6 V 2021

Serbski kwartet Eyot (bądź EYOT – taka pisownia również bywa przez muzyków stosowana) nie rozpieszcza wielbicieli. Ostatnio na swoje kolejne płyty każe bowiem czekać aż trzy lata. Tyle czasu minęło pomiędzy ukazaniem się albumów „Similarity” i „Innate” i tyle też trzeba było czekać na ukazanie się „557799”. Inna sprawa, że kiedy już dostajemy do ręki nowe dzieło grupy Dejana Ilijicia – na pewno nie czujemy się zawiedzeni.

więcej »

Gdyby Puebla leżała na Śląsku…
Sebastian Chosiński

4 V 2021

Przed laty ważną pozycję w polskim jazzie i rocku zdobył kubański perkusjonista José Torres; dzisiaj w jego ślady może pójść inny Latynos – meksykański skrzypek Eduardo Bortolotti (Lopez). Nad Wisłą osiedlił się on dziewięć lat temu, a w tym roku wydał swój debiutancki album – „Huapango Nights” – na którym połączył wpływy muzyki ludowej z Ameryki Środkowej z typowo europejskim jazzem.

więcej »

Krótko o muzyce: Piekielne basy
Sebastian Chosiński

29 IV 2021

Trójmiejski kwartet Hellvoid to ewenement na rodzimym rynku. W składzie zespołu nie ma bowiem gitarzysty solowego, jest za to dwóch basistów, spośród których jeden zajmuje się wykonywaniem partii solowych. Świat rocka nie takie jednak dziwy już widział. Najważniejsze, że pełnowymiarowy debiut zespołu – „Bass and Roll, Vol. 1” – to dzieło, po które warto sięgnąć.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Przetarty szlak i skoki w bok
— Sebastian Chosiński

W królestwie zapomnienia
— Sebastian Chosiński

W tej „wojnie” warto wziąć udział
— Sebastian Chosiński

Nie gaście tego pożaru!
— Sebastian Chosiński

Pomnik półwiecza
— Sebastian Chosiński

Ocean smutku z nutą optymizmu
— Sebastian Chosiński

Bicie Neonowego Serca
— Sebastian Chosiński

Bezkompromisowa romantyczka
— Sebastian Chosiński

Chwila na oddech… tuż przed zmiażdżeniem
— Sebastian Chosiński

Germański duch Skandynawów
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.