Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 kwietnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Andrzej Przybielski, Oleś Brothers
‹Short Farewell: The Lost Session›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułShort Farewell: The Lost Session
Wykonawca / KompozytorAndrzej Przybielski, Oleś Brothers
Data wydania9 lutego 2021
Wydawca Audio Cave
NośnikCD
Czas trwania28:12
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Marcin Oleś, Bartłomiej Oleś, Andrzej Przybielski
Utwory
CD1
1) It’s Time00:53
2) 12 Vitamins12:07
3) Loneliness01:46
4) Short Farewell03:56
5) A Walk00:49
6) Reverie00:49
7) Long Night01:53
8) Sunday with Clark02:12
9) In Pursuit of Madness03:11
10) Drum-Trumpet Circus00:23
11) On the Wing00:15
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Każdy dźwięk na wagę złota
[Andrzej Przybielski, Oleś Brothers „Short Farewell: The Lost Session” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Andrzej Przybielski był artystą osobnym. Z gatunku tych, którzy nie chadzali na kompromisy i zawsze mieli własne zdanie. może gdyby był bardziej spolegliwy, zrobiłby karierę światową i stanął w jednym rzędzie z innym legendarnym polskim trębaczem Tomaszem Stańko. Tak się jednak nie stało. W dziesiątą rocznicę śmierci muzyka ukazała się jego płyta z archiwalnym materiałem; album „Short Farewell: The Lost Session” dokumentuje zapomnianą sesję z braćmi Olesiami.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Każdy dźwięk na wagę złota
[Andrzej Przybielski, Oleś Brothers „Short Farewell: The Lost Session” - recenzja]

Andrzej Przybielski był artystą osobnym. Z gatunku tych, którzy nie chadzali na kompromisy i zawsze mieli własne zdanie. może gdyby był bardziej spolegliwy, zrobiłby karierę światową i stanął w jednym rzędzie z innym legendarnym polskim trębaczem Tomaszem Stańko. Tak się jednak nie stało. W dziesiątą rocznicę śmierci muzyka ukazała się jego płyta z archiwalnym materiałem; album „Short Farewell: The Lost Session” dokumentuje zapomnianą sesję z braćmi Olesiami.

Andrzej Przybielski, Oleś Brothers
‹Short Farewell: The Lost Session›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułShort Farewell: The Lost Session
Wykonawca / KompozytorAndrzej Przybielski, Oleś Brothers
Data wydania9 lutego 2021
Wydawca Audio Cave
NośnikCD
Czas trwania28:12
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Marcin Oleś, Bartłomiej Oleś, Andrzej Przybielski
Utwory
CD1
1) It’s Time00:53
2) 12 Vitamins12:07
3) Loneliness01:46
4) Short Farewell03:56
5) A Walk00:49
6) Reverie00:49
7) Long Night01:53
8) Sunday with Clark02:12
9) In Pursuit of Madness03:11
10) Drum-Trumpet Circus00:23
11) On the Wing00:15
Wyszukaj / Kup
W środowisku jazzowym nazywano go „Majorem”. Był jednym z tych, których nazwisko elektryzowało młodych artystów. Z racji swej bezkompromisowości wzbudzał kontrowersje, ale nawet ci, z którymi nie było mu po drodze, doceniali jego talent i niepowtarzalne brzmienie jego instrumentu. Nie sposób było go pomylić z żadnym innym trębaczem. Stanąć na scenie u jego boku, wejść razem z nim do studia – to był prawdziwy zaszczyt. Na przestrzeni kilku dekad grał z największymi: począwszy od awangardowej Grupy w Składzie, poprzez Grupę Niemen i SBB, aż po Zbigniewa Lewandowskiego i Free Cooperation. W ostatnich kilkunastu latach życia najczęściej nagrywał z braćmi Olesiami – kontrabasistą Marcinem i perkusistą Bartłomiejem – pod szyldem Custom Trio („Free Bop”, 2000; „Andrzej Przybielski & Custom Trio”, 2001) bądź pod własnymi nazwiskami („Abstract”, 2005; „De profundis”, 2011). Widać z młodszymi o co najmniej jedno pokolenie muzykami rozumiał się najlepiej.
Odszedł przedwcześnie – 9 lutego 2011 roku, mając niespełna sześćdziesiąt siedem lat. W tym roku minęła więc dziesiąta rocznica śmierci Przybielskiego. Rocznica, którą upamiętniła płyta z nieznanym wcześniej materiałem. To owoc niedokończonej sesji, jaka miała miejsce w 2003 roku w nieistniejącym już gliwickim studiu HH Poland (pod okiem Marcina Rosickiego w roli realizatora dźwięku). Jak się okazało, po likwidacji studia zabrał on ze sobą część archiwów. Były wśród nich między innymi taśmy z nagraniami dokonanymi przez legendarnego trębacza z towarzyszeniem braci Olesiów. Po wielu zabiegach okazało się, że wykrojono z tego niemal pół godziny muzyki. Niewiele, ale w przypadku Przybielskiego cenny jest każdy dźwięk. Zachowane kompozycje Bartłomiej Oleś odpowiednio przyciął i ułożył w coś, co można określić mianem improwizowanej suity. Nie należy jednak do „Short Farewell: The Lost Session” przykładać normalnej miary.
Utworów z prawdziwego zdarzenia, które można by uznać za skończone dzieło, jest tu niewiele, może nawet tylko jeden – ten najdłuższy, dwunastominutowy „12 Vitamins”, który zresztą umieszczony został na samym początku płyty, tuż po wprowadzającym „It’s Time”. Pojawia się tam złożona z dwóch słów żartobliwa zapowiedź Przybielskiego: „Sesja koncertmistrzów”, po której sięga on po trąbkę i sam gra zaledwie kilka dźwięków. We wspomnianym „12 Vitamins” rozbrzmiewa już całe trio. Sekcja rytmiczna jest z początku bardzo oszczędna; snuje się leniwie, stanowiąc mocny kontrast do – co może wydać się zaskakujące – nieco radośniejszej trąbki. Dopiero z czasem muzycy zmieniają przypisane sobie role, aby spotkać się gdzieś pośrodku: Olesiowie zaczynają zaskakiwać intensywnością gry, na co jednak Przybielski odpowiada ze zrozumieniem – w efekcie kompozycja nabiera freejazzowej mocy. Końcówka jest już bardzo energetyczna, by nie rzec – zgodnie z tytułem – „witaminowa”.
W dalszej części mamy do czynienia głównie ze szkicami, którym – może tylko z dwoma wyjątkami – nie było dane przybrać postaci ostatecznej. Choć wcale to nie oznacza, że nie mają one wartości artystycznej. W takim „Loneliness” chociażby Przybielski wprowadza nastrojowy motyw, który następnie poddaje intensywnej rewizji, grając na jego bazie wariacje. W „A Walk” dołącza z kolei do pochodu kontrabasu i perkusji, a w „Long Night” udziela mu się nadzwyczaj mroczny klimat podrzucony przez Olesiów, któremu skutecznym przełamaniem okazuje się pulsujący „Sunday with Clark”. Po drodze jest jeszcze, składający się z trzech odrębnych fragmentów, tytułowy „Short Farewell” – z hipnotyczną sekcją i dwoma dynamiczniejszymi wejściami całego zespołu, w których Przybielski sięga dodatkowo po skrzydłówkę. Świetnym punktem wyjścia do improwizacji mógłby stać się również, utrzymany w szybkim tempie i ozdobiony alarmistycznie brzmiącymi akordami trąbki, „In Pursuit of Madness”. Marcin Oleś sięga tu po smyczek, a Bartłomiej postanawia zagrać jak rasowy rockman. Dwa ostatnie fragmenty płyty to miniaturki oparte na kilku zaledwie dźwiękach trąbki – uznać je można co najwyżej za… wstęp do szkicu.
„Short Farewell: The Lost Session” zapewne nie wywoła ekscytacji. To nie jest cudem odnaleziony skarb; nie ma takiej wartości, jak „Both Directions at Once: The Lost Album” (1963/2018) czy choćby „Blue World” (1964/2019) Johna Coltrane’a. Biorąc jednak pod uwagę, jak niewiele pozostawił po sobie własnej muzyki Andrzej Przybielski – nawet tej skromnej półgodzinnej porcji nie możemy lekceważyć. Wszak „Major” wielkim Artystą był. Nie każdego koledzy z branży – konkretnie zespół Tie Break – żegnają, śpiewając: „Major zmarł, nie żyje już. / Ciało w grobie złożone jest. / Czy prawda to, że odszedł stąd? / Bo przecież zmarł, opuścił ląd. / Order w marzeniach kawaler miał. / Snuł opowieści i pięknie grał”.
koniec
16 lutego 2021
Skład:
Andrzej Przybielski – trąbka, skrzydłówka
Marcin Oleś – kontrabas
Bartłomiej Oleś – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: W królestwie zapomnienia
Sebastian Chosiński

20 IV 2021

Lata 2017-2020 były dla norweskiego tria Motorpsycho bardzo pracowitymi. Mogło się więc wydawać, że po publikacji albumu „The All is One” zespół z Trondheim zrobi sobie dłuższą przerwę. Ale nic z tego! Jeszcze przed pandemią muzycy zaczęli przygotowywać nowy materiał, nad którym popracowali dodatkowo po ogłoszeniu lockdownu – i, proszę, w kwietniu tego roku oddali w ręce swoich wielbicieli kolejne wielkie dzieło – „Kingdom of Oblivion”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: W tej „wojnie” warto wziąć udział
Sebastian Chosiński

15 IV 2021

Dzisiaj kraje skandynawskie są potentatami na rynku rockowym i jazzowym. A jak to wyglądało w przeszłości? Chociażby w latach 70. ubiegłego wieku… Dokładnie tak samo. Muzyka takich formacji, jak Träd, Gräs och Stenar, Saga, November czy Berits Halsband (a to jedynie wierzchołek góry lodowej) – wciąż potrafi zachwycić. Podobnie jest w przypadku zespołu Trettioåriga Kriget, który wciąż ma się świetnie i właśnie wydał nowy album – „Till horisonten”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Nie gaście tego pożaru!
Sebastian Chosiński

13 IV 2021

Trochę to trwało! Dwa i pół roku bowiem duńska formacja Mythic Sunship kazała czekać fanom na nowy album studyjny. Na szczęście po drodze była jeszcze płyta koncertowa, która nieco osłodziła zwłokę. Dzisiaj możemy już cieszyć się wydawnictwem zatytułowanym „Wildfire”, które jest pierwszym zrealizowanym dla nowej wytwórni – amerykańskiego Tee Pee Records.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

W królestwie zapomnienia
— Sebastian Chosiński

W tej „wojnie” warto wziąć udział
— Sebastian Chosiński

Nie gaście tego pożaru!
— Sebastian Chosiński

Pomnik półwiecza
— Sebastian Chosiński

Ocean smutku z nutą optymizmu
— Sebastian Chosiński

Bicie Neonowego Serca
— Sebastian Chosiński

Bezkompromisowa romantyczka
— Sebastian Chosiński

Chwila na oddech… tuż przed zmiażdżeniem
— Sebastian Chosiński

Germański duch Skandynawów
— Sebastian Chosiński

W „Tupolewie”, lecz nie na złamanie karku
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.