Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 15 kwietnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Starscape
‹Colony›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułColony
Wykonawca / KompozytorStarscape
Data wydania1 marca 2021
Wydawca Stormspell Records
NośnikCD
Czas trwania43:34
Gatunekmetal
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Per-Olof Göransson, Anton Eriksson, Joseph Davey, Julius Eriksson
Utwory
CD1
1) Pilgrims of the Stars07:55
2) Interstellar05:25
3) Colony06:21
4) A New World05:26
5) Not Built by Human Hands04:18
6) Structures03:55
7) Towards the Unknown10:15
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Heavymetalowa space-opera
[Starscape „Colony” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Oficjalny debiut szwedzkiego duetu Starscape łączy dwa artystyczne światy: w sferze muzycznej jest to album nawiązujący do tradycji klasycznego progresywnego heavy metalu z lat 70. ubiegłego wieku; w warstwie literackiej natomiast – opowieść science fiction poświęcona kolonizacji obcych światów. Wielbiciele jednego i drugiego będą po „lekturze” „Colony” nadzwyczaj usatysfakcjonowani.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Heavymetalowa space-opera
[Starscape „Colony” - recenzja]

Oficjalny debiut szwedzkiego duetu Starscape łączy dwa artystyczne światy: w sferze muzycznej jest to album nawiązujący do tradycji klasycznego progresywnego heavy metalu z lat 70. ubiegłego wieku; w warstwie literackiej natomiast – opowieść science fiction poświęcona kolonizacji obcych światów. Wielbiciele jednego i drugiego będą po „lekturze” „Colony” nadzwyczaj usatysfakcjonowani.

Starscape
‹Colony›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułColony
Wykonawca / KompozytorStarscape
Data wydania1 marca 2021
Wydawca Stormspell Records
NośnikCD
Czas trwania43:34
Gatunekmetal
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Per-Olof Göransson, Anton Eriksson, Joseph Davey, Julius Eriksson
Utwory
CD1
1) Pilgrims of the Stars07:55
2) Interstellar05:25
3) Colony06:21
4) A New World05:26
5) Not Built by Human Hands04:18
6) Structures03:55
7) Towards the Unknown10:15
Wyszukaj / Kup
Literatura science fiction często miała wpływ na świat muzyki rockowej. Niemal cała twórczość Hawkwind i wszystkich jego pochodnych (od Hawkestrel począwszy, poprzez Hawlords, aż po solowe projekty Nika Turnera, Roberta Calverta i Tima Blake’a) przesiąknięta jest tą tematyką. A to jedynie wierzchołek góry lodowej; naukową fantastyką posiłkowali się przecież także tacy wykonawcy, jak Blue Öyster Cult, David Bowie, Eloy, Nektar, Rick Wakeman czy węgierska Omega. Teraz do tego grona dołącza jeszcze – i robi to w iście, nomen omen, fantastycznym stylu – szwedzka formacja Starscape, której początków należy doszukiwać się w solowym projekcie o nazwie Pilgrim, za którym stał pochodzący z Östersund (w samym sercu Kraju Trzech Koron) multiinstrumentalista Anton Eriksson.
Ericsson rozpoczął działalność artystyczną w 2015 roku. Zafascynowany klasycznym hard rockiem, heavy metalem i muzyką progresywną z lat 70. XX wieku (z okolic Uriah Heep i Wishbone Ash), postanowił tworzyć właśnie w tym stylu. W styczniu 2017 roku upublicznił wydane własne sumptem instrumentalne „Demo” (to także tytuł wydawnictwa). Po jakimś czasie trafiło ono w ręce wokalisty Pera-Olofa Göranssona, który doszedł do wniosku, że ta muzyka – nie ukrywajmy, technicznie jeszcze bardzo niedoskonała – jest wprost stworzona dla niego. Panowie nawiązali kontakt i poznali się na tyle dobrze, że Anton zdecydował się na przeprowadzkę do Sztokholmu – tym sposobem rozpoczął się zupełnie nowy etap w dziejach Starscape. Eriksson i Göransson nie chcieli zaczynać od zera, wzięli więc na warsztat to, co już było gotowe. Kompozycje Antona trzeba było jedynie przearanżować, dopisać teksty i nagrać od nowa.
Praca ta zajęła im… półtora roku – od wiosny 2019 do jesieni 2020 roku. Że warto było, przekonał już pierwszy wspólnie nagrany singiel z utworami „Pilgrims of the Stars” i „Colony”, który ujrzał światło dzienne w czerwcu ubiegłego roku. Pozytywne przyjęcie ze strony fanów, dodało Antonowi i Perowi-Olofowi skrzydeł, w efekcie szybko uporali się ze zwieńczeniem całego projektu i zabrali się za poszukiwanie wydawcy. Wybór padł na, mającą siedzibę w kalifornijskim San Jose, niszową wytwórnię Stormspell Records, która specjalizuje się w klasycznym heavy metalu i jego pochodnych. „Colony” to przede wszystkim dzieło Erikssona – on nagrał wszystkie ścieżki gitar (w tym też basowej) i perkusji; jedynie partiami instrumentów klawiszowych podzielił się z pełniącym obowiązki wokalisty Göranssonem. W jednym utworze („Interstellar”) pojawia się jeszcze grający na organach Julius Eriksson; z kolei obowiązki narratora, dopowiadającego dzieje pozaziemskiej wyprawy, wziął na siebie Joseph Davey.
Całą historię Anton – autor zarówno warstwy dźwiękowej, jak i literackiej – zamknął w siedmiu kompozycjach (w tym jednej instrumentalnej, której wcześniej nie umieścił na „Demo”), składających się na porywający concept-album. „Colony” muzycznie blisko zresztą jest nie tylko do wspomnianych powyżej klasyków rocka, ale również takich współcześnie działających grup skandynawskich, jak Night („High Tides – Distant Skies”, 2020) czy Hällas („Conundrum”, 2020). Płytę otwiera znany już z singla numer „Pilgrims of the Stars”. To niemal osiem minut rasowego heavy metalu z progresywnym zacięciem, ale bez ścigania się na popisy solowe w klimacie Dream Theater. Szwedzi prezentują zupełnie inną filozofię – dla nich liczy się nade wszystko melodia i nastrój, techniczna wirtuozeria pełni jedynie rolę służebną (w Teatrze Marzeń jest dokładnie na odwrót). Tutaj za nastrój odpowiadają głównie gitary oraz – w nieco mniejszym stopniu – obecne na drugim (a niekiedy tylko trzecim) planie klawisze.
Eriksson od czasu do czasu serwuje gitarowe solówki, lecz zawsze – jak chociażby w „Pilgrims of the Stars” – są one podporządkowane wyższemu celowi, jakim jest narracyjna spójność (i dźwiękowa, i literacka) opowieści. Dba o to zresztą także Göransson, którego charakterystyczny śpiew (z lekką chrypką) idealnie wpisuje się w kompozycje Antona; słuchając tego, jak i kolejnych utworów (vide „Interstellar” i tytułowy „Colony”), można odnieść wrażenie, że na lepszego komentatora opisanej przez siebie historii Eriksson nie mógłby trafić. Zwłaszcza że Per-Olof sprawdza się nie tylko w dynamicznych heavymetalowych kawałkach, ale też takich, które wymagają od niego większych zabiegów interpretacyjnych, jak na przykład balladowy „A New World”, w którym doskonale dobrane są proporcje pomiędzy pięknem a mocą. To jeden z najlepszych fragmentów całej płyty, która przecież i tak prezentuje się wyśmienicie.
Anton zadbał również o odpowiednią dramaturgię. Po stonowaniu emocji podsyca je na nowo za sprawą energetycznego „Not Built by Human Hands”, któremu z kolei najbliżej do klasycznego power metalu (w klimacie wczesnego Helloween i Gamma Ray). Po nim pojawia się rozpędzony instrumentalny „Structures” (z gitarami à la Wishbone Ash), po którym przechodzimy do wieńczącego cały projekt monumentalnego – trwającego ponad dziesięć minut – „Towards the Unknown”. To prawdziwe opus magnum, jak w rockowej operze zbierające najważniejsze elementy, jakie pojawiły się w tym dziele już wcześniej. Pełen wewnętrznej siły, ale i niepokoju głos Pera-Olofa (w końcu astronauci zmierzają ku… nieznanemu), patetyczne gitary i organy – wszystko to jest najwyższej próby, ze znakiem jakości rodem z połowy lat 70. XX wieku. Czy w takiej sytuacji potrzebna jest inna rekomendacja? Należy tylko mieć nadzieję, że „Colony” to zaledwie pierwsza odsłona kosmicznej sagi i że na jej kontynuację Eriksson i Göransson nie każą długo czekać.
koniec
16 marca 2021
Skład:
Per-Olof Göransson – śpiew, instrumenty klawiszowe
Anton Eriksson – gitara solowa, gitara rytmiczna, instrumenty klawiszowe, gitara basowa, perkusja, muzyka, słowa

gościnnie:
Joseph Davey – narracja
Julius Eriksson – organy (2)

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Nie gaście tego pożaru!
Sebastian Chosiński

13 IV 2021

Trochę to trwało! Dwa i pół roku bowiem duńska formacja Mythic Sunship kazała czekać fanom na nowy album studyjny. Na szczęście po drodze była jeszcze płyta koncertowa, która nieco osłodziła zwłokę. Dzisiaj możemy już cieszyć się wydawnictwem zatytułowanym „Wildfire”, które jest pierwszym zrealizowanym dla nowej wytwórni – amerykańskiego Tee Pee Records.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Pomnik półwiecza
Sebastian Chosiński

8 IV 2021

Współpraca SBB z Narodową Orkiestrą Symfoniczną Polskiego Radia otworzyła w 2014 roku nowy okres w historii tria. Wiązał się on z powrotem na łono zespołu perkusisty Jerzego Piotrowskiego. Sześć lat później w nowej, pandemicznej rzeczywistości grupa Józefa Skrzeka i orkiestra Miłosza Wośko spotkali się ponownie. A efektem tego stał się album koncertowy (choć zarejestrowany bez udziału publiczności) – „Z miłości jestem – live”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Ocean smutku z nutą optymizmu
Sebastian Chosiński

6 IV 2021

Siódma w ogóle, a czwarta po reaktywacji pełnowymiarowa płyta oktetu Godspeed You! Black Emperor znamionuje wciąż wysoką formę Kanadyjczyków. I chociaż na „G_d′s Pee at States End!” trudno znaleźć coś nowego, czego nie słyszelibyśmy na wcześniejszych albumach zespołu z Montrealu, to jednak jego muzyka sięga głęboko do trzewi i serca. I nie pozwala przejść obok obojętnie.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Nie gaście tego pożaru!
— Sebastian Chosiński

Pomnik półwiecza
— Sebastian Chosiński

Ocean smutku z nutą optymizmu
— Sebastian Chosiński

Bicie Neonowego Serca
— Sebastian Chosiński

Bezkompromisowa romantyczka
— Sebastian Chosiński

Chwila na oddech… tuż przed zmiażdżeniem
— Sebastian Chosiński

Germański duch Skandynawów
— Sebastian Chosiński

W „Tupolewie”, lecz nie na złamanie karku
— Sebastian Chosiński

Mamut w wieży z kości słoniowej
— Sebastian Chosiński

Dźwiganie mamuta na własnych barkach
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.