Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 6 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Møster!
‹Dust Breathing›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDust Breathing
Wykonawca / KompozytorMøster!
Data wydania11 grudnia 2020
Wydawca Hubro Records
NośnikCD
Czas trwania40:55
Gatunekelektronika, jazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Kjetil Møster, Hans Magnus Ryan, Nikolai Hængle Eilertsen, Kenneth Kapstad
Utwory
CD1
1) The Bonfire, the Sun13:48
2) Waistful Tendensities03:26
3) Ausculptation04:11
4) Organ of Bodies I: Blightness04:27
5) Organ of Bodies II: Tentactility09:05
6) Organ of Bodies III: Palpatience05:57
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Chwila na oddech… tuż przed zmiażdżeniem
[Møster! „Dust Breathing” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Dobra wiadomość jest taka, że na nowy album norweskiej formacji Møster!, prowadzonej przez saksofonistę Kjetila Møstera, czekaliśmy tym razem nieco krócej niż poprzednim razem (dwa lata i cztery miesiące). Gorsza, że krążek „Dust Breathing” jest o połowę krótszy od „States of Minds”. Najważniejsze jednak, że to i tak czterdziestominutowa porcja fantastycznej muzyki z pogranicza jazzu i rocka (mocno podrasowanego elektroniką).

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Chwila na oddech… tuż przed zmiażdżeniem
[Møster! „Dust Breathing” - recenzja]

Dobra wiadomość jest taka, że na nowy album norweskiej formacji Møster!, prowadzonej przez saksofonistę Kjetila Møstera, czekaliśmy tym razem nieco krócej niż poprzednim razem (dwa lata i cztery miesiące). Gorsza, że krążek „Dust Breathing” jest o połowę krótszy od „States of Minds”. Najważniejsze jednak, że to i tak czterdziestominutowa porcja fantastycznej muzyki z pogranicza jazzu i rocka (mocno podrasowanego elektroniką).

Møster!
‹Dust Breathing›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDust Breathing
Wykonawca / KompozytorMøster!
Data wydania11 grudnia 2020
Wydawca Hubro Records
NośnikCD
Czas trwania40:55
Gatunekelektronika, jazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Kjetil Møster, Hans Magnus Ryan, Nikolai Hængle Eilertsen, Kenneth Kapstad
Utwory
CD1
1) The Bonfire, the Sun13:48
2) Waistful Tendensities03:26
3) Ausculptation04:11
4) Organ of Bodies I: Blightness04:27
5) Organ of Bodies II: Tentactility09:05
6) Organ of Bodies III: Palpatience05:57
Wyszukaj / Kup
Kjetil Møster to jeden z najważniejszych artystów na skandynawskim rynku (free)jazzowym i jazzrockowym. Muzyk znany jest ze współpracy z takimi wykonawcami i formacjami, jak Gard Nilssen’s Supersonic Orchestra, Reflections in Cosmo czy też The End Szweda Matsa Gustafssona. Sztandarowym projektem Kjetila pozostaje jednak grupa zawdzięczająca nazwę jego nazwisku – Møster! (sic, z wykrzyknikiem!). Zadebiutowała ona w 2013 roku koncertowym albumem „Edvard Lygre Møster”, po którym ukazały się jeszcze „Inner Earth” (2014), „When You Cut Into the Present” (2015) oraz po niemal trzyletniej przerwie złożony z dwóch krążków „States of Minds” (2018). Na szczęście na następcę ostatniego z wymienionych nie musieliśmy czekać tak samo długo, chociaż dwa lata i cztery miesiące to też okres, który sprawił, że liczni mogli stracić nadzieje.
Od początku swego istnienia zespół związany jest z tą samą wytwórnią płytową – norweską Hubro Records – i to się w ostatnim czasie nie zmieniło. Podobnie zresztą jak skład formacji, którą – oprócz lidera – wciąż współtworzą: gitarzysta Hans Magnus Ryan (stanowiący fundament kultowego Motorpsycho i grający z Kjetilem w Reflections in Cosmo), basista Nikolai Hængsle Eilertsen (dobrze znany z wychwalanego w „Esensji” Elephant9) oraz perkusista Kenneth Kapstad (niegdyś w Grand General i przede wszystkim Motorpsycho). Trzej pierwsi poza swymi oryginalnymi instrumentami w czasie nagrywania „Dust Breathing” korzystali jeszcze obficie z elektroniki. A wspomniana sesja miała miejsce w dobrze już znanym muzykom studiu Paradise w Oslo; trwała zaś pięć dni – od 20 do 24 stycznia ubiegłego roku.
Może więc trochę dziwić, że z publikacją albumu szefostwo Hubro Records zwlekało aż do grudnia, ale – z drugiej strony – łatwo byłoby przyjąć wyjaśnienie, że poślizg ten spowodowany był pandemią koronawirusa. Nie ma jednak co narzekać. Najistotniejsze, że płyta trafiła w końcu do sprzedaży i że okazała się wydawnictwem, z którego Kjetil i jego kompani mogą być nadzwyczaj dumni. Inna sprawa, że żadnego ze swych pięciu dotychczas wydanych albumów Norwegowie nie muszą się wstydzić. Ba! wszystkie spokojnie można zaliczyć do współczesnego kanonu skandynawskiego jazz-rocka. Aczkolwiek rażącą niesprawiedliwością byłoby sprowadzanie popularności Møster! jedynie do północnoeuropejskiego poletka. Mogłoby się wydawać, że krótsza w porównaniu ze „States of Minds” niemal dokładnie o połowę „Dust Breathing” sprawi słuchaczom mniej satysfakcji. Wszak każda minuta takiej muzyki jest na wagę złota. Mimo to dzięki przykrojeniu materiału – w sumie do czterdziestu jeden minut – zyskał on jeszcze bardziej na wyrazistości i zwartości.
W efekcie z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że wielbiciele Møster! będą do niego wracać częściej niż do poprzedniego krążka, którego kilkukrotne odsłuchanie w całości (w krótkim czasie) stawało się – pomimo jego niezaprzeczalnej wartości – nie lada wyzwaniem. Tymczasem po pierwszym, drugim, trzecim… wysłuchaniu najnowszej propozycji kwartetu wciąż czuć niedosyt. Wciąż chce się go poznawać od nowa! Ale czy to powinno zaskakiwać, skoro na „Dust Breathing” nie ma ani jednego słabego punktu? Całość otwiera monumentalny, niemal czternastominutowy „The Bonfire, the Sun”, którego początek zaskakuje nietypową dla Norwegów subtelnością i nastrojem. Wielka w tym zasługa Kjetila, który za sprawą dęciaków (z naciskiem na saksofon barytonowy) wyczarowuje urzekająco zwiewno-delikatne dźwięki. On też, zmieniając z biegiem czasu swoje podejście i przechodząc do intensywnej i energetycznej improwizacji, daje sygnał pozostałym muzykom. Jazz ustępuje miejsca rockowi (starają się o zwłaszcza członkowie sekcji rytmicznej), a w dalszej części także elektronicznemu noise’owi.
Pełen zgrzytów i szumów jest również początek „Waistful Tendensities” (trzeba przyznać, że tytułując kolejne utwory, artyści zabawili się w słowotwórstwo); szybko jednak wykluwa się z niego agresywny, a jednocześnie skoczno-radosny motyw zaczerpnięty ze stylistyki boogie. Lecz boogie takiego, jakie zagrałoby The Ramones. Smaczkiem dodatkowym jest zaś wybijający się na plan pierwszy saksofon. Po krótkim, ale mocnym ciosie potrzebna jest chwila na wzięcie oddechu, odliczenie do dziesięciu i podjęcie kolejnej próby zmierzenia się z Møster!. Temu służy „Ausculptation”, którego hardrockowy ciężar idealnie splata się z hipnotyzującą psychodelią i postrockową monotonią. Kolejne trzy kompozycje tworzą trzyczęściową suitę zatytułowaną „Organ of Bodies”. W części pierwszej („Blightness”) kwartet podąża w stronę mrocznego dark ambientu (vide powłóczyste efekty elektroniczne z pogłosami oraz sprzężone gitary); w drugiej („Tentactility”) znacząco podkręca tempo i, nie rezygnując z elektroniki, uwypukla rockowe brzmienie gitar; z kolei trzecia („Palpatience”) to już porcja rasowego indie rocka, zagranego z charakterystyczną dla instrumentalistów obeznanych w jazzie precyzją.
Takie płyty, jak „Dust Breathing”, mają najgorzej. Album ukazał się praktycznie w połowie grudnia ubiegłego roku. Pewnie nie dotarł do wszystkich krytyków i recenzentów zajmujących się sporządzaniem rocznych rankingów; z drugiej strony nie wiadomo, czy zostanie ujęty w podsumowaniach za 2021 rok. Warto jednak o nim pamiętać, bo to – bez najmniejszych wątpliwości – jedno z najlepszych dzieł muzycznych ostatnich miesięcy.
koniec
25 marca 2021
Skład:
Kjetil Møster – saksofon tenorowy, saksofon barytonowy, klarnet, efekty elektroniczne, instrumenty perkusyjne
Hans Magnus Ryan – gitara elektryczna, efekty elektroniczne
Nikolai Hængsle Eilertsen – gitara basowa, efekty elektroniczne
Kenneth Kapstad – perkusja, instrumenty perkusyjne

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Paryski spleen
Sebastian Chosiński

18 XI 2021

Nie znacie Alco Frisbass? Nie przejmujcie się tym. Ja też do niedawna ich nie znałem. Ale kiedy już poznałem – polubiłem. Jak pewnie powinni polubić to francuskie trio wszyscy, którzy gustują w rocku symfonicznym z lat 70. XX wieku. Jeżeli bowiem o ciarki na plecach przyprawiają Was wszechobecne w muzyce rockowej syntezatory – album „Le mystère du Gué Pucelle” okaże się stworzony wprost dla Was.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Dobrzy rzemieślnicy z Mexico City
Sebastian Chosiński

16 XI 2021

Można odnieść wrażenie, że meksykański gitarzysta (i nie tylko) Carlos Bolivar to bardzo niespokojny duch. Co rusz tworzy nowe projekty, z którymi nagrywa kolejne płyty. Ten najnowszy to… Klochard – trochę (neo)progresywny, trochę metalowy, w najmniejszym stopniu krautrockowy. „Mundus est Domus” na kolana nikogo nie rzuci, ale zapewni czterdzieści minut ciekawej muzycznej podróży.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Twardziele z Zagłębia Ruhry
Sebastian Chosiński

11 XI 2021

Postindustrialne krajobrazy różnie wpływają na mieszkańców regionów uprzemysłowionych – jednych przyprawiają o myśli depresyjne, innym dają kopa do aktywnej działalności. W przypadku muzyków zespołu Plaindrifter, który narodził się w niemieckim Gelsenkirchen, mamy do czynienia z tym drugim. Czego najjaskrawszym dowodem pełnowymiarowy debiut tria – album „Echo Therapy”.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.