Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Godspeed You! Black Emperor
‹G_d’s Pee at States End!›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułG_d’s Pee at States End!
Wykonawca / KompozytorGodspeed You! Black Emperor
Data wydania2 kwietnia 2021
Wydawca Constellation Records
NośnikCD
Czas trwania52:38
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Efrim Menuck, Mike Moya, David Bryant, Thierry Amar, Mauro Pezzente, Sophie Trudeau, Timothy Herzog, Aidan Girt, Karl Lemieux, Philippe Leonard
Utwory
CD1
1) A Military Alphabet [Five Eyes All Blind] [4521.0kHz 6730.0kHz 4109.09kHz] / Job’s Lament / First of the Last Glaciers / Where We Break How We Shine [Rockets for Mary]20:22
2) Fire at Static Valley05:58
3) „Government Came” [9980.0kHz 3617.1kHz 4521.0 kHz] / Cliffs Gaze / Cliffs’ Gaze at Empty Waters’ Rise / Ashes to Sea or Nearer to Thee19:48
4) Our Side Has to Win [for D.H.]06:30
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Ocean smutku z nutą optymizmu
[Godspeed You! Black Emperor „G_d’s Pee at States End!” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Siódma w ogóle, a czwarta po reaktywacji pełnowymiarowa płyta oktetu Godspeed You! Black Emperor znamionuje wciąż wysoką formę Kanadyjczyków. I chociaż na „G_d′s Pee at States End!” trudno znaleźć coś nowego, czego nie słyszelibyśmy na wcześniejszych albumach zespołu z Montrealu, to jednak jego muzyka sięga głęboko do trzewi i serca. I nie pozwala przejść obok obojętnie.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Ocean smutku z nutą optymizmu
[Godspeed You! Black Emperor „G_d’s Pee at States End!” - recenzja]

Siódma w ogóle, a czwarta po reaktywacji pełnowymiarowa płyta oktetu Godspeed You! Black Emperor znamionuje wciąż wysoką formę Kanadyjczyków. I chociaż na „G_d′s Pee at States End!” trudno znaleźć coś nowego, czego nie słyszelibyśmy na wcześniejszych albumach zespołu z Montrealu, to jednak jego muzyka sięga głęboko do trzewi i serca. I nie pozwala przejść obok obojętnie.

Godspeed You! Black Emperor
‹G_d’s Pee at States End!›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułG_d’s Pee at States End!
Wykonawca / KompozytorGodspeed You! Black Emperor
Data wydania2 kwietnia 2021
Wydawca Constellation Records
NośnikCD
Czas trwania52:38
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Efrim Menuck, Mike Moya, David Bryant, Thierry Amar, Mauro Pezzente, Sophie Trudeau, Timothy Herzog, Aidan Girt, Karl Lemieux, Philippe Leonard
Utwory
CD1
1) A Military Alphabet [Five Eyes All Blind] [4521.0kHz 6730.0kHz 4109.09kHz] / Job’s Lament / First of the Last Glaciers / Where We Break How We Shine [Rockets for Mary]20:22
2) Fire at Static Valley05:58
3) „Government Came” [9980.0kHz 3617.1kHz 4521.0 kHz] / Cliffs Gaze / Cliffs’ Gaze at Empty Waters’ Rise / Ashes to Sea or Nearer to Thee19:48
4) Our Side Has to Win [for D.H.]06:30
Wyszukaj / Kup
Pierwszy rozdział w dziejach zespołu został zamknięty w 2003 roku po dziewięciu latach funkcjonowania. Pozostały po nim trzy wartościowe albumy – „F#A#∞” (1997), „Lift Your Skinny Fists Like Antennas to Heaven” (2000) oraz „Yanqui U.X.O.” (2002) – do których wszyscy wielbiciele post-rocka spod znaku Constellation Records z przyjemnością wracają po dziś dzień. Potem nastąpiła siedmioletnia przerwa, w trakcie której członkowie GY!BE zaangażowani byli w inne projekty (jak chociażby Set Fire to Flames, Hrsta, Molasses, Esmerine, Thee Silver Mt. Zion Memorial Orchestra czy Black Ox Orkestar). Powrót – w glorii i chwale – nastąpił w 2010 roku i od tamtej pory grupa istnieje już nieprzerwanie, na dodatek regularnie publikując kolejne premierowe krążki: począwszy od „’Allelujah! Don’t Bend! Ascend!” (2012), poprzez „’Asunder, Sweet and Other Distress’” (2015) i „Luciferian Towers” (2017), aż po dzieło najnowsze – „G_d′s Pee at States End!”.
Pomiędzy dwoma ostatnimi przerwa była najdłuższa, bo aż trzyipółletnia. Ale za to ostatni etap prac został sfinalizowany ekspresowo: sesja nagraniowa – w dobrze już muzykom Godspeed You! Black Emperor znanym montrealskim studiu Hotel2Tango – trwała niespełna tydzień (od 6 do 11 października ubiegłego roku); kolejnych siedem dni zajęły natomiast dogrywki, nakładki i mastering. Tempo godne pochwały! Jeśli jednak zdamy sobie sprawę, że od dobrej dekady zespół występuje w praktycznie niezmienionym składzie (drobną korektą personalną było zastąpienie po nagraniu „’Allelujah! Don’t Bend! Ascend!” perkusisty Bruce’a Cawdrona – Timothym Herzogiem), pojmiemy, skąd to zrozumienie i chwytanie wszystkiego „w pół słowa”. Co ciekawe, w porównaniu z „Luciferian Towers” nie zmieniło się także instrumentarium grupy. Gitarzysta David Bryant ponownie sięgnął więc po syntezator analogowy MG-1, a jego kolega po fachu Efrim Manuel Menuck – po syntezator OP-1 (wykorzystywanym też jako sampler i sekwencer); ostatni z wymienionych zrezygnował jedynie z dogrywanie ścieżek organów, co tym razem pozostawił tylko na głowie skrzypaczki Sophie Trudeau.
Także konstrukcja „G_d′s Pee at States End!” podobna jest do wszystkich albumów nagranych po reaktywacji (najbardziej do „’Allelujah! Don’t Bend! Ascend!”). Oznacza to tyle, że na płytę trafiły cztery kompozycje: dwie dłuższe, kilkuczęściowe (w przybliżeniu dwudziestominutowe) oraz dwie krótsze (trwające poniżej siedmiu minut). W przypadku tych pierwszych każda część ma swój odrębny tytuł, co w efekcie sprawiło, że rozrosły się one do całkiem sporych rozmiarów. Ot, proszę: „A Military Alphabet (Five Eyes All Blind) (4521.0kHz 6730.0kHz 4109.09kHz) / Job’s Lament / First of the Last Glaciers / Where We Break How We Shine (Rockets for Mary)” oraz „Government Came (9980.0kHz 3617.1kHz 4521.0 kHz) / Cliffs Gaze / Cliffs’ Gaze at Empty Waters’ Rise / Ashes to Sea or Nearer to Thee”. Ale czy w przypadku GY!BE coś jeszcze powinno nas dziwić?
Otwarcie płyty, która okazuje się kolejnym koncept-albumem w dorobku Kanadyjczyków, jest nieco zaskakujące. I nie chodzi o pojawiające się we wstępie do „A Military Alphabet (…)” dźwięki zaczerpnięte z transmisji radiowej (za dobór wszystkich odpowiadał Efrim Menuck); raczej o powolny monotonny rytm, który jednoznacznie może kojarzyć się ze stylistyką sludge i post-metalu. A w tym kierunku, jak dotąd, montrealczycy raczej rzadko spoglądali. Nie brakuje też innych „smaczków”, jak chociażby rozbrzmiewająca na początku partia gitary, która z miejsca przywodzi na myśl Hendrixowską wersję „The Star-Spangled Banner”. W dalszym ciągu zespół zagęszcza atmosferę; nakładają się na siebie ścieżki kolejnych instrumentów, a mocy całości przydaje rozbudowana sekcja rytmiczna (dwa zestawy perkusyjne, gitara basowa oraz… elektryczny kontrabas). Dopiero w połowie muzycy pozwalają słuchaczom na wzięcie głębszego oddechu. Szybko jednak – głównie za sprawą syntezatorów – zostaje otwarty nowy wątek. Owszem, bardziej melodyjny (vide duet gitarowy-skrzypcowy), ale jednocześnie przywołujący nastrój grozy, gdy wykluwa się z niego makabryczny walczyk.
W „Fire at Static Valley” GY!BE zamienia się w zespół, który mógłby uświetnić każdą uroczystość… pogrzebową. Jest w tej sześciominutowej kompozycji tyle rzewności i elegijnego smutku, tyle mrocznych i ponurych dźwięków Mooga, że aż ściska serce. Chciałoby się rzec, że to muzyka doskonale ilustrująca nasze pandemiczne czasy, ale przecież Kanadyjczykom zdarzało się grać w ten sposób jeszcze przed nastaniem koronawirusa. „Government Came (…)” to druga ze specyficznych suit Godspeed You! Black Emperor. Tym razem instrumentami wyeksponowanymi na plan pierwszy stają się gitary (w końcu jest aż trzech grających na nich muzyków: Menuck, Moya i Bryant) oraz skrzypce (Trudeau). To one odpowiadają za budowanie nastroju i one także, wydatnie jednak wspierane przez syntezatory (Menuck i Bryant) oraz dzwonki (Timothy Herzog), sprawiają, że im bliżej końca, tym bardziej rozjaśnia się przesłanie zespołu. Nie można wprawdzie liczyć na skoczne melodie, ale w porównaniu z tym, co grupa zaproponowała w „Fire at Static Valley”, robi się znacznie bardziej optymistycznie. Z kolei w zamykającym całość „Our Side Has to Win (for D.H.)” montrealczycy nawiązują do dronowych poszukiwań z poprzednich albumów, ale nie zapominają też o tym, aby na finał powrócić do klimatycznych dźwięków skrzypiec i elektrycznego kontrabasu.
Uwielbiacie ten bezbrzeżny, oceaniczny smutek, wylewający się z wcześniejszych płyt Godspeed You! Black Emperor? Przybijały Was swym elegijnym ciężarem do ziemi takie kompozycje, jak „Mladic” (z „’Allelujah! Don’t Bend! Ascend!”) czy „Bosses Hang” (z „Luciferian Towers”)? To znaczy, że po „G_d′s Pee at States End!” możecie sięgać w ciemno!
koniec
6 kwietnia 2021
Skład:
Efrim Menuck – gitara elektryczna, syntezator OP-1, dźwięki radiowe
Mike Moya – gitara elektryczna
David Bryant – gitara elektryczna, syntezator analogowy MG-1
Thierry Amar – gitara basowa, elektryczny kontrabas
Mauro Pezzente – gitara basowa
Sophie Trudeau – skrzypce, organy
Timothy Herzog – perkusja
Aidan Girt – perkusja
Karl Lemieux – wizualizacja
Philippe Leonard – wizualizacja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Śpij, kochanie, po słonecznej stronie ulicy
Sebastian Chosiński

14 X 2021

Materiał opublikowany na „Saxesful Vol. II” przez trzy lata spoczywał w archiwum. Trębacz Piotr Schmidt zdecydował się upublicznić go latem tego roku, dedykując przy okazji swemu zmarłemu miesiąc wcześniej ojcu – postaci ważnej nie tylko, co oczywiste, dla samego artysty, ale całego polskiego jazzu. Podobnie jak w przypadku „Saxesful”, tu również słyszymy wspomagających Kwartet Schmidta wybitnych polskich saksofonistów.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Tradycja jest warownym murem
Sebastian Chosiński

12 X 2021

Three Seasons, Siena Riot, Witchcraft – to zespoły, których nazwy nie są obce żadnemu wielbicielowi skandynawskiego hard rocka i metalu. To teraz wyobraźcie sobie, że z każdej z tych formacji wybieramy jednego muzyka i tworzymy z nich supertrio. Jak mogłoby się nazywać? Nie będzie Wooden Fields. A tytuł płyty? Żeby za dużo nie kombinować – taki sam!

więcej »

Ballady i impro-romanse
Sebastian Chosiński

7 X 2021

Choć swoje kolejne płyty trębacz Piotr Schmidt nagrywa pod szyldem Kwartetu, to jednak chętnie zaprasza do współpracy gości, za sprawą których zespół przeistacza się z cztero- w pięcioosobowy. Na „Dark Forecast" są to gitarzysta i saksofonista „sprowadzeni” z drugiej strony Atlantyku. Można podejrzewać, że za ich sprawą lider formacji będzie chciał dokonać – na razie ograniczonego z powodu pandemii – desantu na Amerykę Północną.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.