Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 3 sierpnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

SBB, Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia
‹Z miłości jestem – live›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZ miłości jestem – live
Wykonawca / KompozytorSBB, Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia
Data wydania26 marca 2021
Wydawca NOSPR
NośnikCD
Czas trwania74:22
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Józef Skrzek, Apostolis Anthimos, Max Mucha, Paweł Dobrowolski, Stanisław Sojka
Utwory
CD1
1) Memento z banalnym tryptykiem13:03
2) Walkin’ Around the Stormy Bay05:25
3) Odlot08:46
4) Ze słowem biegnę do ciebie14:20
5) Pieśń stojącego w bramie04:16
6) Going Away / Toczy się koło historii06:48
7) Z których krwi krew moja08:03
8) Freedom with Us07:33
9) Cięcie06:09
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Pomnik półwiecza
[SBB, Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia „Z miłości jestem – live” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Współpraca SBB z Narodową Orkiestrą Symfoniczną Polskiego Radia otworzyła w 2014 roku nowy okres w historii tria. Wiązał się on z powrotem na łono zespołu perkusisty Jerzego Piotrowskiego. Sześć lat później w nowej, pandemicznej rzeczywistości grupa Józefa Skrzeka i orkiestra Miłosza Wośko spotkali się ponownie. A efektem tego stał się album koncertowy (choć zarejestrowany bez udziału publiczności) – „Z miłości jestem – live”.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Pomnik półwiecza
[SBB, Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia „Z miłości jestem – live” - recenzja]

Współpraca SBB z Narodową Orkiestrą Symfoniczną Polskiego Radia otworzyła w 2014 roku nowy okres w historii tria. Wiązał się on z powrotem na łono zespołu perkusisty Jerzego Piotrowskiego. Sześć lat później w nowej, pandemicznej rzeczywistości grupa Józefa Skrzeka i orkiestra Miłosza Wośko spotkali się ponownie. A efektem tego stał się album koncertowy (choć zarejestrowany bez udziału publiczności) – „Z miłości jestem – live”.

SBB, Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia
‹Z miłości jestem – live›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZ miłości jestem – live
Wykonawca / KompozytorSBB, Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia
Data wydania26 marca 2021
Wydawca NOSPR
NośnikCD
Czas trwania74:22
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Józef Skrzek, Apostolis Anthimos, Max Mucha, Paweł Dobrowolski, Stanisław Sojka
Utwory
CD1
1) Memento z banalnym tryptykiem13:03
2) Walkin’ Around the Stormy Bay05:25
3) Odlot08:46
4) Ze słowem biegnę do ciebie14:20
5) Pieśń stojącego w bramie04:16
6) Going Away / Toczy się koło historii06:48
7) Z których krwi krew moja08:03
8) Freedom with Us07:33
9) Cięcie06:09
Wyszukaj / Kup
W lutym 1980 roku zespół SBB, tym razem powiększony z tria do kwartetu (w związku z zatrudnieniem drugiego gitarzysty Sławomira Piwowara), zarejestrował materiał na longplay „Memento z banalnym tryptykiem”. Kiedy płyta ukazała się w sprzedaży, grupa już jednak nie istniała. Perkusista Jerzy Piotrowski związał się z Kombi, później grywał z czołowymi wykonawcami polskiej sceny jazzowej i bluesowej – od Krzysztofa Ścierańskiego po Ireneusza Dudka, od Young Power po Martynę Jakubowicza. Gdy w pierwszej połowie lat 90. Józef Skrzek okazjonalnie skrzykiwał SBB, „Keta” w miarę możliwości dołączał do niego i do Apostolisa Anthimosa. Wybrał się nawet z nimi na trasę koncertową po Stanach Zjednoczonych w 1994 roku, z której nie wrócił już do kraju. W ciągu kolejnych dwóch dekad przez SBB przewinęło się kilku bębniarzy: Mirosław Muzykant, Amerykanin Paul Wertico (znany ze współpracy z Patem Methenym), wreszcie Węgier Gábor Németh (mający na koncie występy w takich formacjach znad Balatonu, jak Skorpió, Dinamit, Bikini czy P. Mobil). Ba! na studyjnym krążku „SBB” z 2012 roku na perkusji zagrał sam Anthimos. Mogło się wydawać, że przez kolejne lata zespół będzie skazany na „dochodzących” pałkerów, aż wreszcie…
…w 2013 roku gruchnęła wieść, że do składu SBB powraca Piotrowski. Co momentalnie zelektryzowało wszystkich wielbicieli grupy. Całej trójce bardzo zależało na tym, aby pierwszy koncert w reaktywowanym oryginalnym zestawieniu był niezwyczajny (by nie rzec: nadzwyczajny). Dlatego jako jego miejsce wybrano Wrocław, który właśnie wiosną 2014 roku świętował półwiecze festiwalu „Jazz nad Odrą” (w ramach którego trio dało znakomity występ cztery dekady wcześniej). Przy okazji Skrzek postanowił spełnić jeszcze jedno wielkie marzenie, z jakim nosił się od drugiej połowy lat 70. – zagrać z towarzyszeniem orkiestry symfonicznej z prawdziwego zdarzenia. Takie pomysły chodziły mu już po głowie, kiedy przymierzał się do nagrania albumu „Ze słowem biegnę do ciebie” (1978), ale wówczas – to banalne – zabrakło na to pieniędzy. Teraz nie było z tym problemów. Zatrudniono więc Narodową Orkiestrę Symfoniczną Polskiego Radia w Katowicach, na czele której w roli dyrygenta stanął Miłosz Wośko. Oprócz tego zaproszono również nieżyjącego już dzisiaj gitarzystę Sławomira Piwowara oraz basistę Marcina Pospieszalskiego.
Mimo sporego zaangażowania wszystkich stron – zespołu, orkiestry, organizatorów – koncert, jaki odbył się 13 kwietnia 2014 roku (był nawet transmitowany), nie należał do szczególnie udanych. Długa przerwa we wspólnym graniu, jak też brak stuprocentowego zrozumienia z orkiestrą – odbiły się na jakości występu. Nie było wprawdzie aż tak źle, jak w przypadku wydawnictwa Metalliki i Michaela Kamena „S&M” (1999), ale chwalić się też specjalnie nie było czym. Dość powiedzieć, że materiał ten nie został, jak dotąd, oficjalnie wydany na płycie (funkcjonuje jedynie jako bootleg). Pierwsze podejście nie zostało więc zakończone sukcesem, ale to nie oznacza, że zespół się poddał. Kolejną okazją do podjęcia rękawicy było – przypadające na rok ubiegły – półwiecze istnienia zespołu. Zaplanowano więc kolejny wspólny występ z Narodową Orkiestrą Symfoniczną Polskiego Radia (w tak zwanym „międzyczasie” trafiło się też kilka innych), który odbył się w siedzibie NOSPR-u 8 listopada. Niestety, pandemia pokrzyżowała nieco plany grupy, zatrzymując za Atlantykiem Piotrowskiego. Zamiast niego za bębnami zasiadł o pokolenie młodszy jazzman Paweł Dobrowolski (znany chociażby ze współpracy z pianistą Krzysztofem Herdzinem, wokalistką Olgą Boczar czy skrzypkiem Nigelem Kennedym), któremu do sekcji rytmicznej przydano basistę Maxa Muchę (który grywał między innymi z pianistą Dominikiem Wanią oraz big-bandem Power of the Horns Piotra Damasiewicza).
Ten koncert, zagrany niestety bez publiczności, był już pod każdym względem perfekcyjny. Nic nie stało więc na przeszkodzie, aby zarejestrowany materiał opublikować na płycie. Tym sposobem SBB dorobiło się kolejnego niezwykłego krążka, któremu nadano jak najbardziej trafnie podsumowujący pięć dekad działalności grupy tytuł „Z miłości jestem – live”. Repertuar oparto na sprawdzonych klasykach; jedyną „nową”, czyli nagraną oryginalnie w XXI wieku kompozycją, okazała się „Pieśń stojącego w bramie” (z płyty „Nastroje” z 2002 roku). Ale tę zespół wykonał dopiero w drugiej części występu. Na otwarcie wybrał – i trzeba przyznać, że jest to niemałe zaskoczenie – tytułową suitę z longplaya „Memento z banalnym tryptykiem”. Nieco ją jednak okrojono, choć może trafniejsze byłoby określenie: skondensowano. Prawdopodobnie ten właśnie utwór wydał się Józefowi Skrzekowi za najodpowiedniejszy do „zaprezentowania” katowickiej orkiestry. Pierwsze minuty należą bowiem do niej. Zwiewny smyczkowy wstęp (z pojawiającymi się w tle fletami i klarnetami oraz stanowiącymi dla nich przeciwwagę fagotami) wypada nadzwyczajnie; udanie też wprowadza w liryczny nastrój utworu, w którym w dalszym ciągu rozbrzmiewają subtelna gitara „Lakisa” i fortepian Skrzeka.
Co istotne, symfonicy nie próbują dominować nad kwartetem, ale też nie pozwalają sprowadzić się do roli kosztownego ozdobnika. Inna sprawa, że zespołowi przecież wcale na tym nie zależało. Przeciwnie: orkiestra nie miała służyć jedynie efektownemu wypełnianiu tła (jak to często w takich projektach bywa), lecz nade wszystko podkreślaniu potęgi muzyki SBB. Słychać to również bardzo wyraźnie w energetycznym i jednocześnie przebojowym „Walkin’ Around the Stormy Bay” (z nagranego pierwotnie na rynek zachodnioniemiecki krążka „Welcome”). Warto zwłaszcza na początku utworu wytężyć słuch, aby w tle rozpędzonej sekcji rytmicznej i wszechobecnych syntezatorów wyłowić dźwięki fletów. Orkiestrowy rozmach przydaje tej kompozycji należnej jej mocy. Chwilę później perkusyjna introdukcja Dobrowolskiego staje się sygnałem do rozpoczęcia… „Odlotu”. To także podróż do początków grupy; wszak numer ten trafił na płytowy debiut tria. Ta wersja jest jednak bardziej stonowana i klimatyczna, znaczona ciepłymi tonami basu Muchy i kapitalnie rozwijającą się solówką gitarową Apostolis (na tle powłóczystych smyczków).
Drugą ze suit, po jaką postanowił sięgnąć Józef Skrzek, jest – podobnie jak „Memento…” nieco przycięta w porównaniu z płytowym oryginałem – „Ze słowem biegnę do ciebie”. Na longplayu z 1978 roku dominują w niej głównie syntezatory; tutaj również ich nie brakuje (słychać zarówno Minimooga, jak i Rolanda), ale pojawia się także w dwóch miejscach rozbudowana partia gitary. Wspomniana już wcześniej poetycka „Pieśń stojącego w bramie” sprawdza się w wersji orkiestrowej idealnie. Dzięki odpowiedniej aranżacji udało się dodatkowo podkreślić tkwiące w niej liryczne piękno. Po niej pojawiają się połączone w jedno „Going Away” (z „Follow My Dream”) oraz „Toczy się koło historii” (którego pierwotną studyjną wersję przypomniano parę miesięcy temu na reedycji „Pamięci”). Marszowy rytm, psychodelicznie „płynące” syntezatory oraz zadziorna melodeklamacja Skrzeka – to najbardziej charakterystyczne momenty, które po raz kolejny podsumowuje swoją opowieścią „Lakis”. Wielbiciele gitarowych popisów Anthimosa będą szczególnie usatysfakcjonowani. Tak dużo bowiem, jak podczas tego występu, artysta ten dawno nie miał do powiedzenia.
Kolejnym wziętym na orkiestrowy warsztat klasykiem SBB jest – wyjęta z podstawowego repertuaru albumu „Pamięć” – „Z których krwi krew moja”. Tym razem, dla odmiany, od początku fortepianowemu wstępowi lidera towarzyszy orkiestrowa sekcja dęta, a nie smyczkowa; ta ostatnia pojawia się nieco później. Kooperacja rockmanów i symfoników ponownie pozwala wydobyć z kompozycji Skrzeka jej nadzwyczajną melodyjność i powłóczystość. Nie inaczej rzecz ma się z „Freedom with Us” (to kolejny fragment „Follow My Dream”), do zaśpiewania którego zaproszony został… Stanisław Sojka. I wywiązał się ze swego zadania doskonale, urzekając wokalną subtelnością. Po jego zejściu ze sceny następuje finał. Mocno przewrotny, ponieważ w dużej mierze improwizowany. Chyba wszystkiego można było spodziewać się po Skrzeku i „Lakisie”, ale nie tego, że postanowią pożegnać się ze słuchaczami zadziornym, zahaczającym o stylistykę funk instrumentalnym „Cięciem” (znanym z niedawnej reedycji „Nowej horyzont”), w którym poszaleć może sobie nie tylko Anthimos, ale również Mucha i Dobrowolski. A że są doświadczonymi jazzmanami, robią to z dużym zaangażowaniem.
Macie już zapewne w swojej kolekcji – zwracam się tymi słowy do zagorzałych fanów SBB – niejedną płytę koncertową zespołu. Z tego powodu możecie zastanawiać się, czy warto sięgnąć po kolejną. Odpowiadam więc: nie tylko warto, ale należy zrobić to jak najprędzej!
koniec
8 kwietnia 2021
Skład:
Józef Skrzek – śpiew, fortepian, syntezator Minimoog, syntezator Roland RD-700
Apostolis Anthimos – gitara elektryczna
Max Mucha – gitara basowa
Paweł Dobrowolski – perkusja

oraz
Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia w Katowicach pod dyrekcją Miłosza Wośko

gościnnie:
Stanisław Sojka – śpiew (8)

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Pierwsze wyjście z mroku
Sebastian Chosiński

29 VII 2021

Jest ich czworo. Kobieta i trzech mężczyzn. Każde ma na koncie już spore zasługi dla polskiego rocka, można więc określić ich mianem supergrupy. Nazwali się That’s How I Fight, a swój pierwszy album zatytułowali – adekwatnie do sytuacji – „Movement One”. Najbardziej zadowoleni z niego będą wielbiciele post-rocka, chociaż nie tylko oni powinni sięgnąć po to wydawnictwo.

więcej »

Milian od Bacha do Skaldów
Sebastian Chosiński

27 VII 2021

Chociaż zmarł kilka lat temu, to w pamięci – nie tylko polskich – wielbicieli jazzu wciąż żyje. I pewnie żyć będzie do końca świata. A przysłużą się temu również takie wydawnictwa, jak „Good Vibes of Milian” Septetu Bernarda Maselego. Jeśli zaliczacie się do fanów wibrafonisty Jerzego Miliana, ta płyta będzie prawdziwym balsamem na Wasze uszy.

więcej »

Krótko o muzyce: Krůk Krukowi oka nie wykole
Sebastian Chosiński

22 VII 2021

Do niedawna jeszcze na polskiej scenie muzycznej nazwa Kruk kojarzyła się przede wszystkim z zespołem grającym melodyjny hard rock. Trzy lata temu jednak na scenę odważnie wkroczyła warszawska grupa… Krůk, której twórczość zahacza o folk i rockową alternatywę. Świadczy o tym jej ubiegłoroczny pełnowymiarowy debiut – „Nibykwiaty”.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Pierwsze wyjście z mroku
— Sebastian Chosiński

Do tańca, nie do różańca
— Sebastian Chosiński

Radość zawsze kończy się smutkiem
— Sebastian Chosiński

Z odległej planety Umeå
— Sebastian Chosiński

Skandynawski walec na „Brzuchatym Wzgórzu”
— Sebastian Chosiński

Eklektycznie… elektrycznie… magicznie…
— Sebastian Chosiński

Improwizowana psychodeliczna rumba
— Sebastian Chosiński

Finis coronat opus
— Sebastian Chosiński

Z zachodzącym słońcem w tle
— Sebastian Chosiński

Czysta magia, czyli… sukces z chaosu
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Na brzegu rzeki łagodnej usiadłam i płakałam…
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Mordercy: Odc. 10. Dusiciel w potrzasku
— Sebastian Chosiński

W samym sercu Czarnego Lądu
— Sebastian Chosiński

Karmienie bestii
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Toksyczna miłość demona
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: To co my w końcu gramy, panowie?!
— Sebastian Chosiński

PRL w kryminale: Zaufać milicji!
— Sebastian Chosiński

Mordercy: Odc. 9. „Wampir”-antykomunista
— Sebastian Chosiński

Klasyka kina radzieckiego: Dwa tygodnie bez wojny
— Sebastian Chosiński

Milian od Bacha do Skaldów
— Sebastian Chosiński

Bagno: Odc. 3. Ci, którzy żyją, i ci, co umarli
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.