Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 września 2021
w Esensji w Esensjopedii

Moon Coven
‹Slumber Wood›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSlumber Wood
Wykonawca / KompozytorMoon Coven
Data wydania7 maja 2021
Wydawca Ripple Music
NośnikWinyl
Czas trwania42:36
Gatunekmetal, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
David Leban, Justin Boyesen, Axel Ganhammar, Fredrik Dahlqvist, Oscar Johansson
Utwory
Winyl1
1) Further05:10
2) Ceremony06:07
3) Göbekli Tepe / Potbelly Hill06:21
4) Eye of the Night04:02
5) A Tower of Silence02:40
6) Bahgsu Nag07:26
7) Seagull05:42
8) My Melting Mind05:09
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Skandynawski walec na „Brzuchatym Wzgórzu”
[Moon Coven „Slumber Wood” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Nie znacie szwedzkiego zespołu Moon Coven? Nie przejmujcie się tym faktem. Dotąd ich rozpoznawalność nie wykraczała bowiem poza ojczyznę. Na dodatek przez ostatnich pięć lat uparcie milczeli, więc nawet jeśli ktoś poznał ich dwie pierwsze płyty, to potem mógł o nich zapomnieć. Teraz jednak wyszli ze stanu hibernacji i przypomnieli o sobie albumem „Slumber Wood”.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Skandynawski walec na „Brzuchatym Wzgórzu”
[Moon Coven „Slumber Wood” - recenzja]

Nie znacie szwedzkiego zespołu Moon Coven? Nie przejmujcie się tym faktem. Dotąd ich rozpoznawalność nie wykraczała bowiem poza ojczyznę. Na dodatek przez ostatnich pięć lat uparcie milczeli, więc nawet jeśli ktoś poznał ich dwie pierwsze płyty, to potem mógł o nich zapomnieć. Teraz jednak wyszli ze stanu hibernacji i przypomnieli o sobie albumem „Slumber Wood”.

Moon Coven
‹Slumber Wood›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSlumber Wood
Wykonawca / KompozytorMoon Coven
Data wydania7 maja 2021
Wydawca Ripple Music
NośnikWinyl
Czas trwania42:36
Gatunekmetal, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
David Leban, Justin Boyesen, Axel Ganhammar, Fredrik Dahlqvist, Oscar Johansson
Utwory
Winyl1
1) Further05:10
2) Ceremony06:07
3) Göbekli Tepe / Potbelly Hill06:21
4) Eye of the Night04:02
5) A Tower of Silence02:40
6) Bahgsu Nag07:26
7) Seagull05:42
8) My Melting Mind05:09
Wyszukaj / Kup
Szwedzki zespół Moon Coven nie ma, jak sądzę, szerokiego grona fanów, ale pewnie i oni w ciągu ostatnich pięciu lat stracili nadzieję na to, że jeszcze kiedyś usłyszą coś nowego podarowanego przez swoich ulubieńców. Aż tu – ku ich zaskoczeniu – na początku maja światło dzienne ujrzał trzeci pełnowymiarowy materiał grupy – „Slumber Wood”. Początki tej formacji sięgają 2012 roku. Muzycy kilku wcześniej istniejących zespołów, które zdążyły już jednak przejść do historii, postanowili zacząć od nowa. Tak doszło do powstania Moon Coven, co miało miejsce w mieście Jonköping na południu kraju. Początkowo był to kwintet, który tworzyli: wokalista (i okazjonalnie gitarzysta) David Leban, gitarzyści Justin Boyesen i Axel Ganhammar, basista Oscar Johansson oraz bębniarz Fredrik Dahlqvist.
Dość szybko tej, poruszającej się na pograniczu rockowej psychodelii, doom metalu i stoneru, grupie udało się podpisać kontrakt ze specjalizującą się w publikowaniu podobnej muzyki (nawiązującej do tradycji lat 70. ubiegłego wieku) wytwórnią Transubstans Records. Jego efektem było wydanie debiutanckiego krążka zatytułowanego „Amanita Kingdom” (2014) oraz – pośrednio – przeprowadzka do znacznie większego Malmö, gdzie zresztą zespół rezyduje do dzisiaj. W 2016 roku ukazał się album „Moon Coven”, po czym formacja… zamilkła na długich pięć lat. Przebudzenie nastąpiło wiosną tego roku za sprawą dostępnego, jak dotychczas, jedynie na winylu i w streamingu longplaya „Slumber Wood”, za edycję którego odpowiada już nie Transubstans, lecz mająca siedzibę w kalifornijskim San Ramon firm Ripple Music. Widać Amerykanie zaoferowali lepszą dystrybucję, obejmującą – co oczywiste – nie tylko Stary Kontynent.
Co się zmieniło w ciągu tych pięciu lat? Na najnowszych zdjęciach Moon Coven pojawia się tylko czterech, a nie pięciu muzyków. Na okładce płyty ani na stronach internetowych nie ma też podanego składu, w jakim zarejestrowano najnowszy materiał. Można się jedynie domyślać, że stały etat w grupie stracił Oscar Johansson. Pytanie tylko, czy wziął udział w sesji, czy też obowiązki basisty przejął któryś z pozostałych gitarzystów (możliwości jest aż nadto – Leban, Boyesen i Ganhammar). A może Oscar, owszem, pojawił się w studiu, tylko potem zapowiedział, że na koncerty promujące płytę – kiedyś w końcu do nich dojdzie – mają sobie poszukać kogo innego? Za czas jakiś pewnie i ta zagadka zostanie wyświetlona.
Od strony stylistycznej grupa nie dokonała żadnej rewolucji. Jej muzyka wciąż wyrasta z doommetalowych korzeni i nawiązuje do wczesnej twórczości Black Sabbath, choć oczywiście brzmi znacznie nowocześniej. Dominują więc na „Slumber Wood” przesterowane gitary i motoryczna, ciężka sekcja rytmiczna. Tempo nie jest zawrotne, dzięki czemu niektóre kompozycje przypominają rozpędzony walec, pod który lepiej się nie dostać. Chyba że ktoś lubi zostać zmiażdżony. Ja akurat nie mam nic przeciwko temu, więc w ostatnich tygodniach po nową produkcję Szwedów sięgałem często. Uodporniły mnie wcześniej namiętnie słuchane albumy Monolord bądź Blues Pills, z którymi to panom z Moon Coven jest bardzo po drodze.
Na „Slumber Wood” trafiło osiem kompozycji. Z jednym tylko wyjątkiem – chodzi o otwierający stronę B winylowego krążka „A Tower of Silence” – są to utwory, które powinny sprawić mnóstwo frajdy wielbicielom ciężkich brzmień. Ten jeden, wyróżniony, to swoisty „odpoczynek wojownika” w połowie niebezpiecznej misji. Powstał zapewne po to, aby w czasie odsłuchu płyty fani grupy, a podczas koncertu sami muzycy mogli choć przez chwilę odpocząć i wziąć parę łyków wody (bądź, w zależności od preferencji, czego mocniejszego). Płytę otwiera czadowy „Further”, w którym od pierwszych sekund rozbrzmiewa rozpychająca się na całego przesterowana gitara, jakby jej podstawowym zadaniem było zepchnięcie na boki drogi wszystkich, którzy mogliby przypłacić życiem (bądź słuchem) czołowe zderzenie z maszyną o nazwie Moon Coven.
Mimo że „Further” brzmi potężnie, nie brakuje mu także melodyjności ani… melancholii. Za to ostatnie odpowiada zwłaszcza wokalista. W drugim w kolejności „Ceremony” David Leban przeskakuje na nieco inny tor: śpiewa jak Ozzy Osbourne’a – na pograniczu szaleństwa i nawiedzenia. Ma w tym zresztą mocne wsparcie w gitarzystach, którzy generują taki doomowy zgiełk, że chcąc być w ogóle słyszalnym, David musi dać z siebie wszystko. Nie inaczej rzecz ma się z „Göbekli Tepe / Potbelly Hill”, którego tytuł nawiązuje do tak zwanego „Brzuchatego Wzgórza” – stanowiska archeologicznego w południowo-wschodniej Turcji, gdzie w połowie lat 90. XX wieku odkryto pozostałości po kamiennym prehistorycznym sanktuarium, powstałym prawdopodobnie w XI tysiącleciu przed naszą erą. Tu mamy akurat do czynienia ze stonowanym otwarciem, ale z czasem numer ten zyskuje na energii, by w finale dosłownie zmiażdżyć słuchacza.
O ile początek albumu jest intensywnie doommetalowy, o tyle część środkowa zmierza coraz bardziej ku stonerowo-metalowej psychodelii (na przykład spod znaku Monster Magnet). O tym przekonują i „Eye of the Night”, i znajdujący się na stronie B potężny „Bahgsu Nag” (z zapętlonymi partiami gitar). Dopiero w finale Szwedzi zataczają koło i przypominają wszystkim o swoim domowym rodowodzie. Jeśli macie co do tego wątpliwości – posłuchajcie, proszę, na podkręconej głośności „Seagull” (tu pojawia się jeszcze nastrojowy wtręt na gitarze) oraz „My Melting Mind”, w którym nie ma już żadnego zmiłuj. Warto było cierpliwie czekać na „Slumber Wood” – w album ten powinni zaopatrzyć się ci wszyscy, którym wcześniej do gustu przypadły nowe produkcje takich formacji, jak grecki Acid Mammoth czy szwedzkie Vokonis i Starscape.
koniec
6 lipca 2021
Skład:
David Leban – śpiew, gitara elektryczna
Justin Boyesen – gitara elektryczna
Axel Ganhammar – gitara elektryczna
Fredrik Dahlqvist – perkusja

gościnnie:
Oscar Johansson – gitara basowa

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Czekajcie, a będzie Wam dane!
Sebastian Chosiński

14 IX 2021

Czy zwątpiłem? Trochę. Czy wierzyłem? W głębi duszy – na pewno. Kiedy na nową studyjną płytę jednego ze swoich najulubieńszych zespołów trzeba czekać długie cztery lata – wątpliwości, czy się w ogóle ukaże, są uzasadnione. I potrzebna jest też wielka wiara, że to się jednak stanie. I w końcu jest: „En annan värld” – perfekcyjny pod każdym względem najnowszy album szwedzkiej Agusy.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Syreni śpiew (bez słów)
Sebastian Chosiński

9 IX 2021

Chociaż nazwa zespołu może kojarzyć się ze Szkocją, a miasto, w jakim rezydują muzycy – Frankfurt nad Menem – z Niemcami, tworzą go obecnie trzej… Polacy. Album „Sirens”, który ukaże się w sprzedaży w przyszły piątek, to drugie pełnowymiarowe wydawnictwo Glasgow Coma Scale, które lokuje formację wśród najciekawszych europejskich wykonawców spod znaku post-rocka i post-metalu.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Free jazz ma wiele twarzy
Sebastian Chosiński

7 IX 2021

Znają się już kilka dobrych lat, doskonale się rozumieją i perfekcyjnie ze sobą współpracują. Jako freejazzowy duet Skerebotte Fatta Jan Małkowski i Dominik Mokrzewski wydali właśnie drugą płytę, której tytuł, „Appaz”, nawiązuje do postaci pewnego legendarnego muzyka jazzrockowego ze Stanów Zjednoczonych. Ale takich ananimicznych odniesień jest na tym albumie znacznie więcej.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.