Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 29 września 2021
w Esensji w Esensjopedii

Ślina
‹42’00’’›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Tytuł42’00’’
Wykonawca / KompozytorŚlina
Data wydania30 czerwca 2021
Wydawca Gustaff Records
NośnikCD
Czas trwania42:00
Gatunekjazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Matylda Gerber, Filip Zakrzewski, Mikołaj Nowicki, Stanisław Olek, Michał Skrzypczyński
Utwory
CD1
1) 13’00’’13:00
2) 15’00’’15:00
3) 14’00’’14:00
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Cnoty niewieście w natarciu
[Ślina „42’00’’” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Nie wiem, czym saksofonistka Matylda Gerber „zaraziła” się w czasie swego pobytu w Londynie, ale musiał to być wirus wyjątkowo odporny, skoro nie daje o sobie zapomnieć także po powrocie artystki do Polski. Teraz rozprzestrzenia się głównie przez Ślinę. Na dodatek trwający czterdzieści dwie minuty kontakt z jego nosicielem grozi trwałym uzależnieniem.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Cnoty niewieście w natarciu
[Ślina „42’00’’” - recenzja]

Nie wiem, czym saksofonistka Matylda Gerber „zaraziła” się w czasie swego pobytu w Londynie, ale musiał to być wirus wyjątkowo odporny, skoro nie daje o sobie zapomnieć także po powrocie artystki do Polski. Teraz rozprzestrzenia się głównie przez Ślinę. Na dodatek trwający czterdzieści dwie minuty kontakt z jego nosicielem grozi trwałym uzależnieniem.

Ślina
‹42’00’’›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Tytuł42’00’’
Wykonawca / KompozytorŚlina
Data wydania30 czerwca 2021
Wydawca Gustaff Records
NośnikCD
Czas trwania42:00
Gatunekjazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Matylda Gerber, Filip Zakrzewski, Mikołaj Nowicki, Stanisław Olek, Michał Skrzypczyński
Utwory
CD1
1) 13’00’’13:00
2) 15’00’’15:00
3) 14’00’’14:00
Wyszukaj / Kup
Kobiety coraz odważniej wkraczają na polską scenę jazzowo-rockową – i to nadzwyczaj często tę o obliczu awangardowym. Przykłady można mnożyć. Wystarczy wspomnieć o grającej w That’s How I Fight na klawiszach Małgorzacie Florczak („Movement One”) oraz basistce Joannie Kucharskiej z Lonker See („One Eye Sees Red”, „Hamza”). A teraz dochodzi do nich jeszcze wrocławska saksofonistka Matylda Gerber, która po dwuletnim pobycie w Londynie wróciła do stolicy Dolnego Śląska, mocno zakasała rękawy i… na efekty nie kazała długo czekać. W Anglii Gerber też zresztą nie próżnowała, angażując się w różne projekty improwizatorskie (jak chociażby SIOOS). Po powrocie do ojczyzny – w ciągu ostatnich dwóch lat – wydała już jednak cztery materiały: solowy „Matylda plays Sax” (2020), „For Joseph Riddle” (2021) z zespołem Sneaky Jesus oraz dwie płyty Śliny – „36’28’’” (w listopadzie 2019) i „42’00’’” (w kwietniu tego roku). Niezły wynik, prawda?
Dzisiaj skupimy się na ostatniej z wymienionych grup. To kwartet, który został założony w 2018 roku przez muzyków znanych na dolnośląskiej scenie improwizowanej. Oprócz Matyldy Gerber tworzą go jeszcze: gitarzysta, odpowiadający także za elektronikę, Filip Zakrzewski (Torteks), kontrabasista, niestroniący od syntezatorów, Mikołaj Nowicki (Bociany, Kapela Timingeriu, Poznańska Orkiestra Improwizowana, Krzysztof Fertaś Project oraz projekt Pieśni Piękne) i perkusista Stanisław Olek. Zadebiutowali wydanym przez Mikołaja Trzaskę i jego Kilogram Records zawierającym jedną rozbudowaną kompozycję krążkiem „36’28’’”; na drugi trafiły trzy „bezimienne” utwory, których łączny czas trwania wynosi… – no tak, wystarczy zerknąć na tytuł. Z opisu wynika, że materiał został zarejestrowany w Ośrodku Działań Artystycznych Firlej we Wrocławiu, ale niestety nie jest podane, kiedy miało to miejsce. Można się jedynie domyślać, że było to już w czasach pandemii.
fot. Krzysztof Mokanek, Facebook
fot. Krzysztof Mokanek, Facebook
Wydana przez zielonogórski Gustaff Records płyta to propozycja przede wszystkim dla tych, którym nie jest straszna awangarda jazzowa, ale którzy jednocześnie gustują w post-rocku i pełnym improwizacji kraucie – z jego zamiłowaniem do elektroniki (tu wzmocnionym poprzez udział zaproszonego do sesji drugiego klawiszowca, Michała Skrzypczyńskiego). Jak widać, oferta stylistyczna jest bogata, ale to wcale nie oznacza, że muzyka się „rozjeżdża”. Jest dokładnie na odwrót – to bardzo przemyślana, koncepcyjna opowieść, w której wprawdzie mieszają się „języki” narracji i emocje, lecz utrzymany zostaje ogólny przekaz. Część pierwsza albumu („13’00’’”) zaczyna się właśnie od – wyłaniających się z ciszy – subtelnych syntezatorów, do których wkrótce dołączają perkusyjne talerze. Zespół powoli, wręcz leniwie konstruuje swoją wypowiedź, początkowo skupiając się głównie nie na budowaniu nastroju. Temu służy między innymi powłóczysta partia saksofonu.
fot. Krzysztof Mokanek, Facebook
fot. Krzysztof Mokanek, Facebook
Dopiero później muzyka zyskuje na intensywności, dochodząc do przesilenia, po którym na arenie pozostają głównie zapętlona gitara i sprzężony syntezator. To jednak tylko chwilowa przerwa, kilkadziesiąt sekund na wzięcie oddechu przed kolejnym natarciem – jeszcze mocniejszym i gwałtowniejszym, z potężnie i przytłaczająco brzmiącym saksofonem barytonowym. Po takim finiszu niełatwo się podnieść. Nic więc dziwnego, że otwarcie drugiego w kolejności „15’00’’” daje czas na ochłonięcie i dojście do siebie. W tym utworze w pewnym momencie Ślina wpada w transowo-psychodeliczny rytm, za sprawą którego pozostali instrumentaliści – dotyczy to nie tylko saksofonistki, ale też gitarzysty i klawiszowca – bardzo potoczyście snują swoje opowieści. Ale i tu przychodzi moment, w którym zespół podkręca dynamikę i zagęszcza fakturę, szybko zbliżając się do granicy wytrzymałości.
fot. Krzysztof Mokanek, Facebook
fot. Krzysztof Mokanek, Facebook
Utwór ostatni na liście – „14’00’’” – nieco przełamuje wcześniejszy schemat. Zaczyna się bowiem od kontrabasowego pochodu i nastrojowego saksofonu. Sekcja rytmiczna ponownie nie zamierza donikąd się spieszyć i za punkt honoru bierze wprowadzenie słuchacza w stan hipnotycznej katatonii. Co się niemal udaje w momencie, kiedy do Matyldy Gerber dołącza z postorockową partią gitary Zakrzewski. To numer, w którym Filip ma najwięcej do powiedzenia, choć mimo wszystko nie stara się zdominować grającej na dęciaku koleżanki. Byłoby to zresztą niemożliwe, zwłaszcza od chwili, w której Gerber sięga po saksofon barytonowy. Mocnym akcentem żegna się też bębniarz, który z każdą kolejną minutą napędza rockowy rytm, aż do czadowego zwieńczenia. Zdaję sobie sprawę, że okładka albumu może co wrażliwsze osoby – mówiąc delikatnie – nie zachęcać do sięgnięcia po to wydawnictwo. Ale warto samemu sobie wyjaśnić, że ten turpizm jest w pełni uzasadniony nazwą formacji i na dodatek skrywa muzykę, od której, raz posłuchawszy, trudno się uwolnić.
koniec
3 sierpnia 2021
Skład:
Matylda Gerber – saksofon altowy, saksofon tenorowy, saksofon barytonowy
Filip Zakrzewski – gitara elektryczna, loopy
Mikołaj Nowicki – kontrabas, syntezatory
Stanisław Olek – perkusja

gościnnie:
Michał Skrzypczyński – syntezatory

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Puma skacząca do gardeł wampirów
Sebastian Chosiński

28 IX 2021

Urodził się sto lat temu, zmarł dwadzieścia. Przez kilka dekad kierował jedną z najsłynniejszych orkiestr w krajach demokracji ludowej. Jego zespół pojawiał się na wszystkich festiwalowych scenach Polski Ludowej: od Opola, poprzez Zieloną Górę i Kołobrzeg, po Sopot. Henryka Debicha znamy więc doskonale, mimo to możecie być pewni, że album „Zbliżenie” wywoła w Was szok. Z którego długo nie będziecie chcieli (sic!) otrząsnąć się.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Natchnione szumy, zlepy i ciągi
Sebastian Chosiński

23 IX 2021

Któż z czytelników „Esensji” gustujących w natchnionej i mrocznej muzyce z pogranicza dream popu i darkwave’u nie zna takich wykonawców, jak Dead Can Dance czy Deine Lakaien? Pytanie – zaiste – retoryczne. Ale jeśli, mimo ostatniej aktywności tych wykonawców, wciąż jest Wam takiej twórczości mało – mam propozycję. Sięgnijcie po „Maa antaa yön vaientaa” – najnowszy album fińskiego kwartetu Horte.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Dokąd może udać się z pielgrzymką Wasza dusza?
Sebastian Chosiński

21 IX 2021

Regularność postrockowego kwartetu Mono zasługuje na szczególną pochwałę. W dwudziestym drugim roku istnienia zespół wydał właśnie jedenastą płytę studyjną. A jeżeli doliczylibyśmy do tego albumy koncertowe i EP-ki, rezultat ich działań prezentowałby się jeszcze okazalej. Wiadomo jednak, że w sztuce nie chodzi o ilość, ale jakość. Pod tym względem „Pilgrimage of the Soul” w niczym nie ustępuje swoim poprzednikom.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.