Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Mono
‹Pilgrimage of the Soul›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPilgrimage of the Soul
Wykonawca / KompozytorMono
Data wydania17 września 2021
Wydawca Pelagic Records
NośnikCD
Czas trwania57:22
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Susan Voelz, Andra Kulans, Vannia Phillips, Emi Tanabe, Alison Chesley, Anna Steinhoff, Nora Barton, Kelsee Vandervall, Chad McCullough, Liz Deitemyer, Matthew Davis, Steve Albini, Takaahira „Taka” Goto, Hideki „Yoda” Suematsu, Tamaki Kunishi, Dahm Mario Santo Majuri Cipolla
Utwory
CD1
1) Riptide05:51
2) Imperfect Things06:25
3) Heaven in a Wild Flower07:10
4) To See a World04:00
5) Innocence08:10
6) The Auguries07:30
7) Hold Infinity in the Palm of Your Hand12:21
8) And Eternity in an Hour05:51
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Dokąd może udać się z pielgrzymką Wasza dusza?
[Mono „Pilgrimage of the Soul” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Regularność postrockowego kwartetu Mono zasługuje na szczególną pochwałę. W dwudziestym drugim roku istnienia zespół wydał właśnie jedenastą płytę studyjną. A jeżeli doliczylibyśmy do tego albumy koncertowe i EP-ki, rezultat ich działań prezentowałby się jeszcze okazalej. Wiadomo jednak, że w sztuce nie chodzi o ilość, ale jakość. Pod tym względem „Pilgrimage of the Soul” w niczym nie ustępuje swoim poprzednikom.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Dokąd może udać się z pielgrzymką Wasza dusza?
[Mono „Pilgrimage of the Soul” - recenzja]

Regularność postrockowego kwartetu Mono zasługuje na szczególną pochwałę. W dwudziestym drugim roku istnienia zespół wydał właśnie jedenastą płytę studyjną. A jeżeli doliczylibyśmy do tego albumy koncertowe i EP-ki, rezultat ich działań prezentowałby się jeszcze okazalej. Wiadomo jednak, że w sztuce nie chodzi o ilość, ale jakość. Pod tym względem „Pilgrimage of the Soul” w niczym nie ustępuje swoim poprzednikom.

Mono
‹Pilgrimage of the Soul›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPilgrimage of the Soul
Wykonawca / KompozytorMono
Data wydania17 września 2021
Wydawca Pelagic Records
NośnikCD
Czas trwania57:22
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Susan Voelz, Andra Kulans, Vannia Phillips, Emi Tanabe, Alison Chesley, Anna Steinhoff, Nora Barton, Kelsee Vandervall, Chad McCullough, Liz Deitemyer, Matthew Davis, Steve Albini, Takaahira „Taka” Goto, Hideki „Yoda” Suematsu, Tamaki Kunishi, Dahm Mario Santo Majuri Cipolla
Utwory
CD1
1) Riptide05:51
2) Imperfect Things06:25
3) Heaven in a Wild Flower07:10
4) To See a World04:00
5) Innocence08:10
6) The Auguries07:30
7) Hold Infinity in the Palm of Your Hand12:21
8) And Eternity in an Hour05:51
Wyszukaj / Kup
Postrockowy kwartet Mono od trzech lat nie jest już zespołem w stu procentach japońskim. Przestało tak być w momencie, kiedy rozstał się z nim wieloletni perkusista Yasunori Takada, a jego miejsce zajął Amerykanin Dominic Cipolla (czy też raczej, jak widnieje w opisie płyty, Dahm Mario Santo Majuri Cipolla). Zadebiutował on na jubileuszowym dziesiątym studyjnym albumie formacji „Nowhere Now Here” (2018), potem wziął udział w trasie koncertowej, której owocem okazał się – wydany w marcu tego roku – krążek „Beyond the Past – Live in London with The Platinum Anniversary Orchestra” (będący zresztą nadzwyczaj udanym uzupełnieniem EP-ki „Before the Past – Live from Electrical Audio”). Współpraca ułożyła się tak wzorowo, że Dominic został etatowym bębniarzem Mono, dzięki czemu możemy usłyszeć go na kolejnym studyjnym wydawnictwie, czyli „Pilgrimage of the Soul”.
Premiera płyty miała miejsce 17 września. W Europie ukazała się ona nakładem zasłużonej dla promocji post-rocka berlińskiej wytwórni Pelagic Records. Trafił na nią natomiast materiał, który zarejestrowany został przed co najmniej dwunastoma miesiącami, to jest latem 2020 roku, w samym szczycie pandemii koronawirusa. Panująca wówczas sytuacja, wielce niepewna (wszak prace nad szczepionkami przeciwko COVID-19 dopiero trwały), musiała odcisnąć swoje piętno na muzykach. Jak sami zaznaczali w wywiadach: z jednej strony było to bardzo przygnębiające, ale z drugiej – starali się szukać także optymistycznych akcentów i zawrzeć je w swojej muzyce. Czy to się udało? Cóż, porównując „Pilgrimage of the Soul” chociażby z „Hymn to the Immortal Wind” (2009) czy „Requiem for Hell” (2016), nie można mieć wątpliwości, że tak.
Poza Cipollą w sesji udział wzięli ci sami muzycy co zawsze, współtworzący Mono od zarania jego istnienia, czyli gitarzyści Takaahira Goto („Taka”) i Hideki Suematsu („Yoda”) oraz basistka Tamaki Kunishi (grająca również na fortepianie i – być może – syntezatorze). Wzorem „Nowhere Now Here” do nagrania materiału zaproszono także licznych gości, w tym ośmioosobową sekcję smyczkową (cztery skrzypce i cztery wiolonczele) oraz trzyosobową sekcję dętą (trąbka, puzon i róg). Pieczę nad całością dzierżył Steve Albini, niegdyś muzyk rockowy (Big Black, Shellac), teraz głównie inżynier dźwięku, który z Mono współpracuje od 2004 roku, to jest od albumu „Walking Cloud and Deep Red Sky, Flag Fluttered and the Sun Shined” (wcześniej odpowiadał między innymi za brzmienie innej legendy post-rocka, kanadyjskiego Godspeed You! Black Emperor).
Przysłuchując się kolejnym płytom Japończyków (a teraz także Amerykanina), nietrudno dostrzec pewną ewolucję ich twórczości. Tyle że jest to ewolucja przebiegająca bardzo wolno, aczkolwiek od momentu dokooptowania Cipolli z nieco większą intensywnością. W którą stronę zmierza? Ku klasyce i muzyce filmowej. To absolutnie nie jest przypadek, że członkowie zespołu jako jednego ze swoich mistrzów wymieniają… Ennia Morriconego. Echa dokonań słynnego Włocha są na „Pilgrimage of the Soul” wyraźnie słyszalne. Ale trzeba na nie trochę poczekać. Krążek otwiera promujący całe wydawnictwo „Riptide”. To klasyczny „monowski” post-rock: po ponad minutowej nastrojowej introdukcji następuje potężne uderzenie, które daje początek budowaniu gitarowej ściany dźwięku. Odpowiada za nią przede wszystkim Suematsu; Goto natomiast wspomaga go, dorzucając od siebie powłóczyste melodie. Dzięki ich staraniom nad słuchaczami rozpościerają się przepiękne niebo i bezbrzeżny smutek.
W mającym podobną konstrukcję „Imperfect Things” dochodzą dodatkowo zapętlone elektroniczne dźwięki syntezatorów, na tle którym początkowo rozbrzmiewa jedynie delikatna gitara, a dopiero potem dochodzą przesterowany bas i mocna perkusja. Duet Takaahiry i Hidekiego powolnie snuje swoją opowieść, z której stopniowo wyłaniają się coraz „jaśniejsze” – by nie rzec, że wręcz optymistyczne – tony. Widać, w okresie rozpędzającej się pandemii sami muzycy potrzebowali nieco więcej życzliwości i chcieli podzielić się z nią również ze swoimi wielbicielami. W trzecim w kolejności „Heaven in a Wild Flower” na plan pierwszy wybijają się fortepian i sekcja smyczkowa. To jeden z tych fragmentów „Pilgrimage of the Soul”, który bez żadnych przeróbek doskonale sprawdziłby się jako ścieżka dźwiękowa filmu. Bez wątpienia, kiedy Goto komponował ten utwór, za jego plecami musiał usadowić się duch Morriconego, który podpowiadał mu szeptem do ucha pewne rozwiązania harmoniczne. I nic w tym – oczywiście – złego.
W krótkim, lecz niezwykle intensywnym „To See a World” Mono łączy obie płaszczyzny swoich zainteresowań, to znaczy na klasyczne postrockowe rozwiązania (ponownie pojawia się gitarowa ściana dźwięku o nadzwyczaj gęstej fakturze) stosuje filmową „nakładkę” w postaci powłóczystych smyczków. Moc przenika się więc z melodyjnością, co jest najbardziej archetypicznym i nieodmiennie skutecznym kontrastem wykorzystywanym w budowaniu nastroju. W „Innocence” znów pobrzmiewają radośniejsze nuty, a skrzypce i wiolonczele mieszają się ze stonowaną, dobiegającą z drugiego planu elektroniką. Jest jej na tym albumie znacznie więcej niż na poprzednich krążkach kwartetu, ale – co istotne – stosowana jest z umiarem i dzięki temu nie zakłóca proporcji charakterystycznych dla post-rocka. Dotychczasowi fani mogą spać spokojnie. Także za sprawą takich utworów, jak „The Auguries”, w których nastrojowemu lejtmotywowi nie szkodzą nawet sprzężenia gitar (w początkowej fazie) ani podkręcane z czasem tempo.
Najdłuższą kompozycją na płycie jest ponad dwunastominutowy „Hold Infinity in the Palm of Your Hand” (notabene tytuł też jest najdłuższy) – bardzo delikatny, senno-hipnotyczny, zdradzający pewną nieśmiałość. Nawet kiedy sekcja rytmiczna rozkręca się, a gitarzyści przystępują do pracy ze zdwojoną siłą, utwór ten nic nie traci – i największa w tym zasługa sekcji smyczkowej – na subtelności. Finał jest prawdziwie potężny. W zasadzie to ostatnie dźwięki tego numeru mogłyby kończyć całą płytę, ale kwartet zdecydował się jeszcze na aneks w postaci „And Eternity in an Hour” – kolejnej filmowej z ducha kompozycji, w której zapętlony motyw fortepianu przebija się przez nastrojowe wiolonczele i skrzypce. Jest więc czas, aby odetchnąć i pogodzić się z faktem, że lada chwila „Pilgrimage of the Soul” dobiegnie końca. Gwarantuję Wam jednak, że tak szybko nie uwolnicie się od tego albumu, że z wielką przyjemnością będziecie do niego powracać w długie jesienne wieczory, nie tylko szukając artystycznych wzruszeń, ale także nutki optymizmu.
koniec
21 września 2021
Skład:
Takaahira Goto „Taka” – gitara solowa, muzyka
Hideki Suematsu „Yoda” – gitara rytmiczna
Tamaki Kunishi – gitara basowa, fortepian, syntezatory
Dahm Mario Santo Majuri Cipolla – perkusja, instrumenty perkusyjne

gościnnie:
Susan Voelz – skrzypce, orkiestracja
Andra Kulans – skrzypce
Vannia Phillips – skrzypce
Emi Tanabe – skrzypce
Alison Chesley – wiolonczela
Anna Steinhoff – wiolonczela
Nora Barton – wiolonczela
Kelsee Vandervall – wiolonczela
Chad McCullough – trąbka
Liz Deitemyer – róg
Matthew Davis – puzon

oraz
Steve Albini – reżyseria dźwięku, miks

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Chińska lutnia, afrykańska harfa
Sebastian Chosiński

26 X 2021

Ani nazwa zespołu (Gondhawa), ani tytuł jego debiutanckiej płyty („Käampâla”), ani nawet zawarta na niej muzyka (mocno orientalizująca) – nie wskazują na francuskie pochodzenie formacji. A jednak! Grupa ma swoją siedzibę, jak na do tej pory, w leżącym w Kraju Loary Angers. Choć kto wie, może kiedy zdobędzie popularność, muzycy postanowią przeprowadzić się do Paryża…

więcej »

Poobiednie lenistwo
Sebastian Chosiński

19 X 2021

Po „Continuation” i „Suicie słonecznej” nadeszła pora na „Afternoon” – trzeci album z archiwaliami Koman Bandu. Tym razem do słuchaczy trafiły nagrania z 1981 roku, stylistycznie dalekie od tego, co zespół grał w latach 70. Dla wielbicieli fusion płyta może być lekkim rozczarowaniem, ale ci, którzy gustują w instrumentalnym funku i soulu będą na pewno ukontentowani.

więcej »

Śpij, kochanie, po słonecznej stronie ulicy
Sebastian Chosiński

14 X 2021

Materiał opublikowany na „Saxesful Vol. II” przez trzy lata spoczywał w archiwum. Trębacz Piotr Schmidt zdecydował się upublicznić go latem tego roku, dedykując przy okazji swemu zmarłemu miesiąc wcześniej ojcu – postaci ważnej nie tylko, co oczywiste, dla samego artysty, ale całego polskiego jazzu. Podobnie jak w przypadku „Saxesful”, tu również słyszymy wspomagających Kwartet Schmidta wybitnych polskich saksofonistów.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.