Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Horte
‹Maa antaa yön vaientaa›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMaa antaa yön vaientaa
Wykonawca / KompozytorHorte
Data wydania27 sierpnia 2021
Wydawca Pelagic Records
NośnikCD
Czas trwania36:04
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Riikka Pekkala, Touko Santamaa, Dmitry Melet, Simo Kuosmanen
Utwory
CD1
1) Pelko karistaa järjen05:17
2) Ilman nurkka03:43
3) Kilpemme06:19
4) Valoa on liikaa04:22
5) Kun joki haihtuu06:26
6) Väisty tieltä07:07
7) Konttaa, ne konttaa II02:51
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Natchnione szumy, zlepy i ciągi
[Horte „Maa antaa yön vaientaa” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Któż z czytelników „Esensji” gustujących w natchnionej i mrocznej muzyce z pogranicza dream popu i darkwave’u nie zna takich wykonawców, jak Dead Can Dance czy Deine Lakaien? Pytanie – zaiste – retoryczne. Ale jeśli, mimo ostatniej aktywności tych wykonawców, wciąż jest Wam takiej twórczości mało – mam propozycję. Sięgnijcie po „Maa antaa yön vaientaa” – najnowszy album fińskiego kwartetu Horte.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Natchnione szumy, zlepy i ciągi
[Horte „Maa antaa yön vaientaa” - recenzja]

Któż z czytelników „Esensji” gustujących w natchnionej i mrocznej muzyce z pogranicza dream popu i darkwave’u nie zna takich wykonawców, jak Dead Can Dance czy Deine Lakaien? Pytanie – zaiste – retoryczne. Ale jeśli, mimo ostatniej aktywności tych wykonawców, wciąż jest Wam takiej twórczości mało – mam propozycję. Sięgnijcie po „Maa antaa yön vaientaa” – najnowszy album fińskiego kwartetu Horte.

Horte
‹Maa antaa yön vaientaa›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMaa antaa yön vaientaa
Wykonawca / KompozytorHorte
Data wydania27 sierpnia 2021
Wydawca Pelagic Records
NośnikCD
Czas trwania36:04
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Riikka Pekkala, Touko Santamaa, Dmitry Melet, Simo Kuosmanen
Utwory
CD1
1) Pelko karistaa järjen05:17
2) Ilman nurkka03:43
3) Kilpemme06:19
4) Valoa on liikaa04:22
5) Kun joki haihtuu06:26
6) Väisty tieltä07:07
7) Konttaa, ne konttaa II02:51
Wyszukaj / Kup
To zrozumiałe, że nazwa Horte nie zakorzeniła się jeszcze w świadomości wielbicieli rocka. Wszak zespół funkcjonuje od mniej więcej pięciu lat i, jak do tej pory, nie zdołał przebić się poza rodzinną Finlandię. W najbliższych tygodniach bądź miesiącach powinno się to jednak zmienić, przede wszystkim za sprawą drugiej płyty długogrającej formacji z Tampere, jaką w końcu sierpnia wydała – specjalizująca się w muzyce postrockowej (i z okolic) – berlińska wytwórnia Pelagic Records (mająca na koncie między innymi albumy takich grup, jak szwedzki pg.lost czy obecnie japońsko-amerykańskie Mono). Mimo że Horte dopiero mozolnie wspina się po szczeblach kariery, trudno uznać Finów za początkujących. Nic z tych rzeczy! Przeciwnie: gdyby ktoś się uparł, mógłby określić ich nawet mianem… supergrupy.
Jak to możliwe? Przyjrzyjmy się składowi. Basista Dmitry Melet przed laty występował w psychodeliczno-krautrockowym Domovoyd, a wciąż jeszcze jest muzykiem cenionego KAIRON; Irse (patrz: „Ruination”, 2017). Z kolei gitarzysta i klawiszowiec Simo Kuosmanen oraz perkusista Touko Santamaa zdobywali szlify, grając przez lata w zespole Mr. Peter Hayden, później przemianowanym na PH („Eternal Hayden”, 2017). Jedynie wokalistka Riikka Pekkala może zostać uznana za debiutantkę. A raczej mogła w momencie, kiedy grupa startowała w połowie poprzedniej dekady. Pierwszy longplay – zatytułowany po prostu „Horte” – Finowie opublikowali przed czterema laty (nakładem niezależnego Svart Records). Sukcesu komercyjnego nie osiągnął, ale stał się przepustką, za sprawą której rok później trafili na prestiżowy Roadburn Festival w holenderskim Tilburgu.
A tam dostrzegło ich szefostwo Pelagic Records. Stąd natomiast był już tylko krok do podpisania nowego kontraktu i – w konsekwencji – wydania „Maa antaa yön vaientaa” (co, jak sądzę, można poetycko przetłumaczyć na polski jako „Pozwól(cie) ziemi wyciszyć się nocą”). Prace nad płytą odbywały się w studiu Tonehaven w Tampere, ale część ścieżek została zarejestrowana w warunkach domowych. Bądź przydomowych, ponieważ pomiędzy dźwiękami generowanymi przez instrumenty można wyłowić także tak zwane nagrania terenowe. Podobnie jak w przypadku debiutanckiego „Horte”, mamy do czynienia z krótkim materiałem, zamykającym się w zaledwie trzydziestu sześciu minutach. A stylistycznie jest to intrygująca mieszanka klasycznego post-rocka, dream popu z elementami world music (w stylu późnego Dead Can Dance) oraz darkwave’u, który nie stroni od wpływów electro (z okolic Deine Lakaien).
Co przede wszystkim przykuwa uwagę na „Maa antaa yön vaientaa”? Natchniony śpiew Riikki, który nierzadko przechodzi w nie mniej eteryczną melodeklamację. Powolny, senno-hipnotyczny rytm narzucany przez Meleta i Santamaa oraz zazwyczaj pojawiające się na drugim planie, lecz wypełniającą całą przestrzeń syntezatory Kuosmanena. Zaskoczeniem może być natomiast fakt, że zminimalizowano tutaj rolę gitary. Owszem, od czasu do czasu rozbrzmiewa i ona (jak chociażby w intensywniejszych fragmentach „Kilpemme”), ale na powłóczyste pasaże pokroju tych granych przez Takaahirę Goto z Mono naprawdę nie ma co liczyć. Pojawiają się natomiast – i to nawet w tym samym utworze – wykorzystywane z dużym umiarem, noise’owe – by zacytować Mirona Białoszewskiego – „szumy, zlepy, ciągi”. A jeśli już koniecznie oczekujecie powłóczystych dźwięków, to dostarczają ich elektroniczne smyczki w „Valoa on liikaa”.
Płyta w ogóle rozkręca się z czasem. O ile otwierające ją „Pelko karistaa järjen” i „Ilman nurkka” są dość przewidywalne, o tyle począwszy od wspomnianego już „Kilpemme” robi się dużo ciekawiej. A końcówka potrafi prawdziwie zauroczyć. Właśnie za sprawą nawiązań do mrocznej elektroniki spod znaku Deine Lakaien („Kun joki haihtuu”) czy niepokojących folkowych peregrynacji, jakich nie powstydziłyby się Dead Can Dance bądź Faun Fables („Väisty tieltä”). Wieńczący album „Konttaa, ne konttaa II” to duet wokalno-syntezatorowy Pekkali i Kuosmanena, w którym Riikka nieśpiesznie snuje swoją wzniosłą opowieść, natomiast Simo stara się wypełnić nastrojowymi klawiszami najdrobniejszą nawet cząstkę przestrzeni. „Maa antaa yön vaientaa” na pewno przypadnie do gustu tym wszystkim, którzy gustują w post-rocku, ale nie boją się także wychodzić poza jego opłotki.
koniec
23 września 2021
Skład:
Riikka Pekkala – śpiew
Simo Kuosmanen – gitara elektryczna, syntezatory, efekty elektroniczne
Dmitry Melet – gitara basowa
Touko Santamaa – perkusja, instrumenty perkusyjne

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Chińska lutnia, afrykańska harfa
Sebastian Chosiński

26 X 2021

Ani nazwa zespołu (Gondhawa), ani tytuł jego debiutanckiej płyty („Käampâla”), ani nawet zawarta na niej muzyka (mocno orientalizująca) – nie wskazują na francuskie pochodzenie formacji. A jednak! Grupa ma swoją siedzibę, jak na do tej pory, w leżącym w Kraju Loary Angers. Choć kto wie, może kiedy zdobędzie popularność, muzycy postanowią przeprowadzić się do Paryża…

więcej »

Poobiednie lenistwo
Sebastian Chosiński

19 X 2021

Po „Continuation” i „Suicie słonecznej” nadeszła pora na „Afternoon” – trzeci album z archiwaliami Koman Bandu. Tym razem do słuchaczy trafiły nagrania z 1981 roku, stylistycznie dalekie od tego, co zespół grał w latach 70. Dla wielbicieli fusion płyta może być lekkim rozczarowaniem, ale ci, którzy gustują w instrumentalnym funku i soulu będą na pewno ukontentowani.

więcej »

Śpij, kochanie, po słonecznej stronie ulicy
Sebastian Chosiński

14 X 2021

Materiał opublikowany na „Saxesful Vol. II” przez trzy lata spoczywał w archiwum. Trębacz Piotr Schmidt zdecydował się upublicznić go latem tego roku, dedykując przy okazji swemu zmarłemu miesiąc wcześniej ojcu – postaci ważnej nie tylko, co oczywiste, dla samego artysty, ale całego polskiego jazzu. Podobnie jak w przypadku „Saxesful”, tu również słyszymy wspomagających Kwartet Schmidta wybitnych polskich saksofonistów.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.