Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 7 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Alco Frisbass
‹Le mystère du Gué Pucelle›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLe mystère du Gué Pucelle
Wykonawca / KompozytorAlco Frisbass
Data wydania30 września 2021
Nośnikcyfrowy
Czas trwania44:48
Gatunekjazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Fabrice „Chfab” Chouette, Patrick „Paskinel” Dufour, Frédérick „Tourneriff” Chaput, Jean-Luc Payssan
Utwory
Pliki
1) Le mystère du Gué Pucelle10:14
2) Historie diffuse09:55
3) Sélénite09:14
4) Pulsar07:19
5) Alchemical Corpus08:06
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Paryski spleen
[Alco Frisbass „Le mystère du Gué Pucelle” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Nie znacie Alco Frisbass? Nie przejmujcie się tym. Ja też do niedawna ich nie znałem. Ale kiedy już poznałem – polubiłem. Jak pewnie powinni polubić to francuskie trio wszyscy, którzy gustują w rocku symfonicznym z lat 70. XX wieku. Jeżeli bowiem o ciarki na plecach przyprawiają Was wszechobecne w muzyce rockowej syntezatory – album „Le mystère du Gué Pucelle” okaże się stworzony wprost dla Was.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Paryski spleen
[Alco Frisbass „Le mystère du Gué Pucelle” - recenzja]

Nie znacie Alco Frisbass? Nie przejmujcie się tym. Ja też do niedawna ich nie znałem. Ale kiedy już poznałem – polubiłem. Jak pewnie powinni polubić to francuskie trio wszyscy, którzy gustują w rocku symfonicznym z lat 70. XX wieku. Jeżeli bowiem o ciarki na plecach przyprawiają Was wszechobecne w muzyce rockowej syntezatory – album „Le mystère du Gué Pucelle” okaże się stworzony wprost dla Was.

Alco Frisbass
‹Le mystère du Gué Pucelle›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLe mystère du Gué Pucelle
Wykonawca / KompozytorAlco Frisbass
Data wydania30 września 2021
Nośnikcyfrowy
Czas trwania44:48
Gatunekjazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Fabrice „Chfab” Chouette, Patrick „Paskinel” Dufour, Frédérick „Tourneriff” Chaput, Jean-Luc Payssan
Utwory
Pliki
1) Le mystère du Gué Pucelle10:14
2) Historie diffuse09:55
3) Sélénite09:14
4) Pulsar07:19
5) Alchemical Corpus08:06
Wyszukaj / Kup
Chociaż tak zwana „scena Canterbury”, pod którą to nazwą kryją się zespoły łączące jazz z rockiem awangardowym i progresywnym, kojarzy się przede wszystkim z Wielką Brytanią, to jednak miała ona też bardzo ważnego francuskiego przedstawiciela – założoną w drugiej połowie lat 60. ubiegłego wieku w Paryżu grupę Gong. Z biegiem lat wprawdzie do formacji tej dołączali też muzycy z innych krajów, ale tego francuskiego tropu nie da się zatrzeć. Niemal cztery dekady później szlakiem wytyczonym przez saksofonistę, flecistę i klawiszowca Didiera Malherbe’a postanowili podążyć dwaj inni paryżanie: multiinstrumentaliści Fabrice Chouette (posługujący się pseudonimem „Chfab”) oraz Patrick Dufour („Paskinel”). W 2013 roku powołali oni do życia zespół Alco Frisbass, który dwa lata później zadebiutował zarejestrowanym dla włoskiej wytwórni Fading Records albumem zatytułowanym po prostu… „Alco Frisbass”.
Na płycie dominowały nade wszystko instrumenty klawiszowe i syntezatory, choć pojawiła się także gitara (Chouette) oraz elektronicznie zaprogramowana perkusja (Dufour). Po wydaniu debiutanckiego krążka Fabrice i Patrick doszli jednak do wniosku, że ich instrumentarium jest zbyt ubogie i postanowili poszerzyć skład do tria. W efekcie dokooptowany został Frédérick Chaput („Tourneriff”) – gitarzysta i… klawiszowiec, który chętnie sięgał również po instrumenty perkusyjne. Z nim w składzie grupa nagrał płytę „Le bateleur” (2018) – brzmieniowo i muzycznie znacznie bogatszą od „Alco Frisbass”. Zadowoleni ze współpracy z Chaputem koledzy zaproponowali mu stały etat, więc nie powinien nas dziwić fakt, że usłyszeć można go również na trzecim pełnowymiarowym krążku, który światło dzienne ujrzał ostatniego dnia września tego roku (jak na razie tylko w wersji cyfrowej) – „Le mystère du Gué Pucelle”.
Jak tym razem podzielono się obowiązkami? Dufour ponownie odpowiedzialny był za automat perkusyjny, Chouette za gitarę rytmiczną, a Chaput za wszystkie pozostałe rodzaje gitar – solową, akustyczną i basową, jak również za perkusjonalia. Cała trójka zagrała także na wszelkiej maści keyboardach – od syntezatorów, poprzez fortepian elektryczny, aż po organy. Jakby tego było mało, do rejestracji jednego z utworów („Pulsar”) zaproszono gościa, którym okazał się – grający na gitarze klasycznej, sitarze i mandolinie – Jean-Luc Payssan (znany z progresywnych formacji Minimum Vital i Vital Duo). Na album trafiło pięć rozbudowanych kompozycji, trwających łącznie prawie czterdzieści pięć minut. Stylistycznie jest to przede wszystkim rock symfoniczny w stylu lat 70. (ze wszechobecnymi syntezatorami), do którego dorzucono szczyptę jazz-rocka. Można więc, z małymi jedynie wątpliwościami, znaleźć powiązania ze „sceną Canterbury”, aczkolwiek jeśli ktoś będzie liczył, że na „Le mystère du Gué Pucelle” znajdzie muzykę zbliżoną do twórczości grupy Gong – może się zawieść.
Na początek muzycy wybrali ponad dziesięciominutową kompozycję tytułową, w której – jak za sprawą wehikułu czasu – przenosimy się o niemal pięć dekad wstecz, w epokę, w której największe triumfy święciły zespoły pokroju Yes (z okresu „Tales from Topographic Oceans”). Symfoniczny rozmach i nawiązania do klasyki przebijają z każdego wątku muzycznego, z każdej melodii, a wrażenie to pogłębiają jeszcze elektronicznie wyczarowywane chórki i dźwięki fletu. W stronę jazzu ciągną ten utwór pojawiające się w kolejnych częściach wtręty na fortepianie elektrycznym oraz solówka organowa. To najciekawsze momenty nie tylko „Le mystère du Gué Pucelle”, ale także kolejnych kompozycji, w tym i drugiej w kolejności „Historie diffuse”, gdzie dodatkowo – na tle syntezatorów – rozbrzmiewają również gitara i… flet (tak, pamiętam, nie rejestrowany na żywo, lecz generowany elektronicznie, ale za to brzmiący jak żywy).
Jeszcze bogatszy aranżacyjnie jest „Sélénite”, w którym po perkusyjnym wstępie (tak, pamiętam, zaprogramował ją Dufour!) na powłóczystym syntezatorowym tle urokliwie błyszczą nastrojowe gitary, organy i fortepian elektryczny. Z czasem jednak całą przestrzeń anektują syntezatory, choć uczciwie należy Francuzom oddać, że robią wszystko, co możliwe, aby modulować ich brzmienia i podrzucać smaczki, a całość zwieńczyć wtrętem nad wyraz patetycznym. W „Pulsarze” pojawia się wspomniany powyżej gość, czyli Jean-Luc Payssan. Trochę tylko szkoda, że nie wykorzystano jego obecności do tego, aby przydać temu utworowi charakteru etnicznego – vide sitar i mandolina. Tak naprawdę instrumenty te trudno wyłowić z powodzi modulowanych elektronicznie dźwięków. W efekcie odnosi się wrażenie, że gdyby ich tam nie było – utwór ten brzmiałby dokładnie tak samo. Na finał pojawia się natomiast zaskakujący country’ową introdukcją „Alchemical Corpus”. Na szczęście z biegiem czasu – podobnie jak w otwierającym album „Le mystère du Gué Pucelle” – trio nawiązuje do symfonicznych tradycji lat 70., dbając przy tym o odpowiedni rozmach.
Podsumowując: na kolana trzeci album Francuzów nie rzuca, lecz na pewno jest ciekawym eksperymentem, na który koniecznie powinni zwrócić uwagę słuchacze gustujący w progresie sprzed półwiecza (choć i – to może być pewne zaskoczenie – znajdą na nim coś dla siebie również wielbiciele… Air z czasów „Moon Safari” czy wznowionego niedawno z interesującymi dodatkami „10 000 Hz Legend”).
koniec
18 listopada 2021
Skład:
Fabrice „Chfab” Chouette – instrumenty klawiszowe, syntezatory, gitara elektryczna
Patrick „Paskinel” Dufour – instrumenty klawiszowe, syntezatory, programowanie perkusji
Frédérick „Tourneriff” Chaput – instrumenty klawiszowe, syntezatory, syntezatory modulowane, gitara elektryczna, gitara akustyczna, gitara basowa, instrumenty perkusyjne

gościnnie:
Jean-Luc Payssan – gitara klasyczna, sitar, mandolina, głos (4)

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Dobrzy rzemieślnicy z Mexico City
Sebastian Chosiński

16 XI 2021

Można odnieść wrażenie, że meksykański gitarzysta (i nie tylko) Carlos Bolivar to bardzo niespokojny duch. Co rusz tworzy nowe projekty, z którymi nagrywa kolejne płyty. Ten najnowszy to… Klochard – trochę (neo)progresywny, trochę metalowy, w najmniejszym stopniu krautrockowy. „Mundus est Domus” na kolana nikogo nie rzuci, ale zapewni czterdzieści minut ciekawej muzycznej podróży.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Twardziele z Zagłębia Ruhry
Sebastian Chosiński

11 XI 2021

Postindustrialne krajobrazy różnie wpływają na mieszkańców regionów uprzemysłowionych – jednych przyprawiają o myśli depresyjne, innym dają kopa do aktywnej działalności. W przypadku muzyków zespołu Plaindrifter, który narodził się w niemieckim Gelsenkirchen, mamy do czynienia z tym drugim. Czego najjaskrawszym dowodem pełnowymiarowy debiut tria – album „Echo Therapy”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Widok z latarni morskiej
Sebastian Chosiński

9 XI 2021

Po czterech latach oczekiwania norweski kwartet Electric Eye przypomniał o sobie albumem „Horizons”. I chociaż tytuł wydawnictwa trudno uznać za szczególnie oryginalny, jego zawartość jest w stanie przyprawić o szybsze bicie serca każdego, kto przed laty fascynował się klasykami krautrocka i psychodelii. Którym bliscy są tacy wykonawcy, jak Kraftwerk, Embryo, Can czy Faust.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.