Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 2 lipca 2022
w Esensji w Esensjopedii

Soup
‹Visions›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułVisions
Wykonawca / KompozytorSoup
Data wydania19 listopada 2021
Wydawca Crispin Glovers Records
NośnikCD
Czas trwania39:55
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Erlend Aastad Viken, Ørjan J Langnes, Øystein Megård, Jan Tore Megård, Espen Berge, Liv Brox, Ivan Ushakov, Emil Emilson Holmesland
Utwory
CD1
1) Burning Bridges15:01
2) Crystalline07:02
3) Skins – Part 101:19
4) Kingdom of Color09:11
5) Skins – Parts 2-307:23
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Wizjonerzy z Trondheim
[Soup „Visions” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Nie nazywają się nazbyt oryginalnie. Ich szyld także na pierwszy rzut oka nie kojarzy się z muzyką rockową. A jednak blisko im zarówno do progresywnej klasyki, jak i – w nieco mniejszym stopniu – współczesnych wykonawców postrockowych. Jeśli wciąż jeszcze zastanawiacie się, czy sięgnąć po album „Visions” kwintetu Soup, pragnę rozwiać wszelkie wątpliwości – ta płyta ma wszelkie zadatki na to, aby Was zachwycić!

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Wizjonerzy z Trondheim
[Soup „Visions” - recenzja]

Nie nazywają się nazbyt oryginalnie. Ich szyld także na pierwszy rzut oka nie kojarzy się z muzyką rockową. A jednak blisko im zarówno do progresywnej klasyki, jak i – w nieco mniejszym stopniu – współczesnych wykonawców postrockowych. Jeśli wciąż jeszcze zastanawiacie się, czy sięgnąć po album „Visions” kwintetu Soup, pragnę rozwiać wszelkie wątpliwości – ta płyta ma wszelkie zadatki na to, aby Was zachwycić!

Soup
‹Visions›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułVisions
Wykonawca / KompozytorSoup
Data wydania19 listopada 2021
Wydawca Crispin Glovers Records
NośnikCD
Czas trwania39:55
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Erlend Aastad Viken, Ørjan J Langnes, Øystein Megård, Jan Tore Megård, Espen Berge, Liv Brox, Ivan Ushakov, Emil Emilson Holmesland
Utwory
CD1
1) Burning Bridges15:01
2) Crystalline07:02
3) Skins – Part 101:19
4) Kingdom of Color09:11
5) Skins – Parts 2-307:23
Wyszukaj / Kup
W czasach kiedy Steven Wilson nagrywa coraz bardziej mdłe i nie dające się strawić albumy, a Marillion długo każe czekać na swoje nowe produkcje, tacy wykonawcy, jak norweska formacja Soup – są na wagę złota. Po pierwsze dlatego, że prezentując muzykę, która nawiązuje do najlepszych tradycji rocka progresywnego z lat 70. i 80. ubiegłego wieku, brzmieniowo i aranżacyjnie są nie tylko tu i teraz, lecz wręcz wyprzedzają swoją epokę (głównie za sprawą inspiracji takimi gatunkami, jak ambient czy post-rock); po drugie, że nie rezygnując z melodyjności i przebojowości, potrafią jednocześnie skłaniać do zamyślenia. W ich przypadku piękno idzie pod rękę ze smutkiem i nostalgią, a to – wbrew pozorom – wcale nie takie łatwe do pogodzenia. Czy zatem stojącego na czele Soup wokalistę i klawiszowca Erlenda Aastada Vikena możemy określić mianem następcy Wilsona? Gdyby miało się to w przyszłości wiązać z artystycznym zjadaniem własnego ogona i pseudoposzukiwaniami stylistycznymi – lepiej, żeby nim nie był.
Kwintet z Trondheim wystartował w 2004 roku. Pierwsze lata, jak dla każdego początkującego wykonawcy, nie były łatwe. A jednak za sprawą płyt „Come on Pioneers” (2006), „Children of E.L.B.” (2010), „Entropia” (2012), „DUUN” (2013) i „The Beauty of Our Youth” (2013) formacji udało się zyskać liczne grono oddanych fanów i przebić do pierwszej ligi wykonawców skandynawskich. Zaowocowały w ten sposób konsekwencja i talent, a dodatkową nagrodą okazał się kontrakt z miejscową, bo właśnie z Trondheim, wytwórnią Crispin Glover Records (rozsławioną między innymi za sprawą owocnej współpracy z zespołem Spidergawd). Wydany jako pierwszy pod nowymi skrzydłami krążek „Remedies” (2017) był majstersztykiem subtelnego prog-rocka z elementami postu. Z kolei koncertowe wydawnictwo „Live Cuts” (2018) zamknęło dotychczasowy rozdział w historii grupy.
Otwarciem nowego stał się natomiast opublikowany trzy miesiące temu, czyli w połowie listopada, longplay „Visions”. Zastanawiające jednak, że zawarty na nim materiał czekał na wydanie – uwaga! uwaga! – ponad trzy lata, ponieważ zarejestrowano go w… czerwcu 2018 roku. Dlaczego tak długo? Czy winna jest tylko pandemia koronawirusa? A może wpływ na to miało również zaangażowanie Vikena w solowy projekt pod nazwą Giant Sky? Którego płyta, choć nagrana później – pomiędzy styczniem a majem 2020 roku – ukazała się wcześniej, pięć miesięcy przed „Visions”. Niełatwo to zrozumieć, zwłaszcza że siódmy studyjny krążek Norwegów to – pod każdym niemal względem – dzieło doskonałe. Z którego Erlend i jego koledzy mogą być nadzwyczaj dumni. Zresztą albumowi „Remedies” też już niczego nie brakowało.
Nagrywając „Visions”, skład kwintetu, który oprócz Vikena tworzą jeszcze: gitarzyści Ørjan J Langnes i Øystein Megård, basista Jan Tore Megård oraz perkusista Espen Berge, poszerzono o kolejnych muzyków: flecistę Ivana Ushakova, trębacza Emila Emilsona Holmeslanda i skrzypka Liva Broxa, który stanął jednocześnie na czele towarzyszącej zespołowi smyczkowej Giant Sky Orchestra (choć akurat aranżacją smyczków zajął się nie dyrygent, ale lider Soup). Jak więc widać, było to niemałe przedsięwzięcie, do którego artyści przygotowywali się nadzwyczaj starannie. Nie powinno zatem dziwić, że efekt okazał się tak dobry. Mimo że to zaledwie czterdzieści minut muzyki, a więc – jak na dzisiejsze standardy – nie za wiele. Z innej perspektywy: ileż to razy jednak dane mi było na łamach „Esensji” chwalić płyty krótkie, a wbijać szpile tym wykonawcom, którzy zdecydowali się zamęczyć słuchacza, umieszczając na swoich wydawnictwach – tylko dlatego, że było jeszcze miejsce na nośniku – utwory, jakie nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego.
Układając repertuar „Visions”, Viken postanowił umieścić na początku longplaya kompozycję najdłuższą, czyli piętnastominutowy „Burning Bridges”. De facto jest to złożona z kilku części (mini)suita, która idealnie definiuje dojrzały styl kwintetu. Neoprogresywne otwarcie pod wieloma względami przypomina ambitniejsze dokonania Marillion z pierwszej połowy lat 90. XX wieku (na przykład „Brave”). Syntezatorowo-gitarowa introdukcja od pierwszych sekund urzeka subtelnością i eterycznością, stając się perfekcyjnie dobranym wstępem do pierwszego pojawienia się wokalisty (śpiewającego przy akompaniamencie fortepianu). Kiedy z kolei dołącza sekcja rytmiczna, zespół nabiera rumieńców, dając jednoznacznie do zrozumienia, że mamy do czynienia z formacją rockową. Na plan pierwszy wybija się wówczas postrockowa partia gitary, która następnie ustępuje miejsca syntezatorom. Te z kolei podkręcają moc, prowadząc do przesilenia i wyciszenia.
Po burzy, jak powszechnie wiadomo, zapada cisza, a z tej ciszy powoli wyłaniają się dźwięki życia – w przypadku Soup są to snująca się leniwie sekcja rytmiczna i dopasowujące się do niej gitara i fortepian. A potem ponownie wraca syntezator i wszystko rozkręca się od nowa, zmierzając do pełnego energii zakończenia, w którym wyraźnie słychać mellotron, jeden z najpopularniejszych instrumentów progresywnych klasyków z lat 70. Po tak mocnym, chociaż nie zawsze mocarnym, początku nie zaskakuje fakt, że drugi w kolejności „Crystalline” przede wszystkim skłania do kontemplacji: pomagają w tym zarówno balladowy (a z biegiem czasu coraz bardziej emocjonalny) śpiew, jak również zwiewna gitara akustyczna i poetyckie (momentami niemal rzewne) smyczki. Dodatkowym smaczkiem są pojawiające się znienacka w drugiej części instrumenty dęte, to jest flet i trąbka. By usłyszeć je od samego początku, trzeba mocno wytężyć słuch, ponieważ rozbrzmiewają w tle i zresztą dość szybko zostają „przykryte” noise’ową elektroniką, która burzy z taką konsekwencją budowany nastrój.
Jak więc widać, Norwegowie potrafią też zaskoczyć. Nie ma oczywiście wątpliwości, że zgrzyty wieńczące „Crystalline” mają swój symboliczny wydźwięk. Są bolesnym dla uszu przypomnieniem tego, w jakim żyjemy świecie. „Skins, Part 1” to – dla odmiany – tonująca emocje miniatura oparta na duecie fortepianu i syntezatorów. Po niej pojawia się, wybrany na utwór promujący wydawnictwo, „Kingdom of Color”. To dziewięć minut delikatnych dźwięków, które idealnie pasowałyby jako ilustracja do natchnionego dramatu psychologicznego. Główne role ponownie grają – i to w sensie dosłownym – gitara akustyczna i smyczki. A jakby tej subtelności było mało, to później dołącza do nich jeszcze flet. Viken stara się nie popsuć kolegom narracji, więc także nastraja swój głos anielsko. Na finał muzycy wybrali „Skins, Parts 2-3”, którego początek nawiązuje do akustycznych fragmentów „Visions”, a zakończenie z kolei na nowo przywołuje progresywnych klasyków. Powłóczysta solówka gitary jest zaś z gatunku tych, które mogłyby ciągnąć się w nieskończoność. A przynajmniej do momentu wydania następnej płyty.
koniec
15 lutego 2022
Skład:
Erlend Aastad Viken – śpiew, fortepian, syntezator, mellotron, aranżacja smyczków
Ørjan J Langnes – gitara elektryczna, gitara akustyczna
Øystein Megård – gitara elektryczna, gitara akustyczna
Jan Tore Megård – gitara basowa
Espen Berge – perkusja

gościnnie:
Giant Sky Orchestra pod dyrekcją Liva Broxa
Liv Brox – skrzypce
Ivan Ushakov – flet
Emil Emilson Holmesland – trąbka

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Prezent na dziesiątą rocznicę
Sebastian Chosiński

30 VI 2022

Kungens Män to szwedzki sekstet, który choć istnieje zaledwie od dekady, wydał w tym czasie ponad dwadzieścia albumów. Jak widać, muzycy nie próżnują, zwłaszcza że udzielają się również w innych projektach. „Kungens Ljud & Bild” – najnowsza płyta grupy – jest jednocześnie prezentem, jaki sztokholmczycy sprawili swoim fanom i samym sobie na jubileusz dziesięciolecia.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: W basenie Morza Egejskiego
Sebastian Chosiński

28 VI 2022

Trzej giganci polskiego rocka, jazzu, bluesa oraz popu – Jorgos Skolias, Apostolis Anthimos oraz Kostek Yoriadis – nagrali wspólny album, za sprawą którego w czasach szalejącej pandemii koronawirusa postanowili przenieść się do kraju przodków, swojej duchowej ojczyzny – Grecji. Z ich artystycznego, odbywającego się na odległość, spotkania zrodziła się płyta niezwykła. Jej tytuł – „SAY” – jest jednocześnie nazwą całego projektu.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Miejsce, które istnieć nie powinno
Sebastian Chosiński

23 VI 2022

Martin Küchen doskonale radzi sobie jako lider kameralnych (Trespass Trio, Angles 3) i rozbudowanych (Angles 8, 9 i 10) składów. Od czasu do czasu czuje jednak przemożną chęć popracowania samemu. I wtedy nagrywa takie albumy jak „Det försvunnas namn” sprzed dwóch lat czy tegoroczna „Utopia”. Ale uprzedzam od razu: to nie jest muzyka dla każdego. Jeśli wzdrygacie się na sam dźwięk słowa „awangarda” – odpuśćcie sobie od razu.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Prezent na dziesiątą rocznicę
— Sebastian Chosiński

W basenie Morza Egejskiego
— Sebastian Chosiński

Miejsce, które istnieć nie powinno
— Sebastian Chosiński

To co milczące i ukryte
— Sebastian Chosiński

Na pograniczu snu
— Sebastian Chosiński

W Norwegii supergrupy rodzą się na pniach
— Sebastian Chosiński

W cieniu katedry, nad brzegami Renu
— Sebastian Chosiński

Migotanie przedsionków
— Sebastian Chosiński

Kometa Halleya strikes back
— Sebastian Chosiński

Pamięci Coltrane’a i Komedy…
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.