Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 czerwca 2022
w Esensji w Esensjopedii

John Zorn, Chaos Magick
‹The Ninth Circle (Orpheus in the Underland)›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułThe Ninth Circle (Orpheus in the Underland)
Wykonawca / KompozytorJohn Zorn, Chaos Magick
Data wydania10 grudnia 2021
Wydawca Tzadik Records
NośnikCD
Czas trwania39:13
Gatunekjazz, metal
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Brian Marsella, Matt Hollenberg, John Medeski, Kenny Grohowski, John Zorn
Utwory
CD1
1) Canto I05:34
2) Canto II05:36
3) Canto III04:51
4) Canto IV02:37
5) Canto V05:04
6) Canto VI04:34
7) Canto VII03:18
8) Canto VIII04:45
9) Canto IX02:54
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: W drodze do Tartaru
[John Zorn, Chaos Magick „The Ninth Circle (Orpheus in the Underland)” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Czy w podziemnym świecie wybrzmiewa muzyka? Czy skazane na wieczne cierpienie dusze mają w ogóle czas i ochotę na takie subtelności jak sztuka? John Zorn również zadał sobie te pytania, a potem odpowiedział na nie, komponując dziewięć utworów, z pomocą których streścił mit o Orfeuszu. Tym sposobem powstał drugi album kwartetu Chaos Magick – „The Ninth Circle”.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: W drodze do Tartaru
[John Zorn, Chaos Magick „The Ninth Circle (Orpheus in the Underland)” - recenzja]

Czy w podziemnym świecie wybrzmiewa muzyka? Czy skazane na wieczne cierpienie dusze mają w ogóle czas i ochotę na takie subtelności jak sztuka? John Zorn również zadał sobie te pytania, a potem odpowiedział na nie, komponując dziewięć utworów, z pomocą których streścił mit o Orfeuszu. Tym sposobem powstał drugi album kwartetu Chaos Magick – „The Ninth Circle”.

John Zorn, Chaos Magick
‹The Ninth Circle (Orpheus in the Underland)›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułThe Ninth Circle (Orpheus in the Underland)
Wykonawca / KompozytorJohn Zorn, Chaos Magick
Data wydania10 grudnia 2021
Wydawca Tzadik Records
NośnikCD
Czas trwania39:13
Gatunekjazz, metal
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Brian Marsella, Matt Hollenberg, John Medeski, Kenny Grohowski, John Zorn
Utwory
CD1
1) Canto I05:34
2) Canto II05:36
3) Canto III04:51
4) Canto IV02:37
5) Canto V05:04
6) Canto VI04:34
7) Canto VII03:18
8) Canto VIII04:45
9) Canto IX02:54
Wyszukaj / Kup
Choć żywot jazzrockowego tria Simulacrum nie był długi – najpierw funkcjonowało ono w latach 2014-2017, wydając w tym czasie sześć pełnowymiarowych albumów (od debiutanckiego „Simulacrum” po „The Garden of Earthly Delights”), a potem powróciło po dwuletnie przerwie, aby dorzucić dwie kolejne płyty (koncertową „Beyond Good and Evil” oraz studyjnego „Baphometa”) – zaskarbiło ono sobie wdzięczność wielu wielbicieli muzyki Johna Zorna. Bo to przecież on stał za projektem, w którym aktywnie uczestniczyli gitarzysta Matt Hollenberg, organista John Medeski i perkusista Kenny Grohowski. Na szczęście rozpad Simulacrum – miejmy jednak nadzieję, że nie definitywny – nie oznaczał wcale końca współpracy tych artystów. Zorn wpadł bowiem na pomysł, aby dokooptować do nich pianistę – stojącego na czele własnego tria (vide krążek „Calculus”) – Briana Marsellę. I tak narodził się nowy zespół – Chaos Magick.
Swoje narodziny kwartet udokumentował nagranym w końcu października 2020, a wydanym przez Tzadik Records w kwietniu następnego roku albumem zatytułowanym po prostu „Chaos Magick” (z podtytułem „Nothing is True – Everything is Permitted”). Jak się okazało, nie był to wcale ostatni przejaw działalności grupy, albowiem osiem miesięcy później, czyli w grudniu, jego dyskografia powiększyła o kolejne wydawnictwo: „The Ninth Circle (Orpheus in the Underland)”. Tym razem John Zorn – kompozytor wszystkich utworów, ich aranżer i producent, który także kierował kwartetem w studiu – postanowił swoją muzyką zilustrować grecki mit o Orfeuszu, pochodzącym z Tracji śpiewaku i poecie, który zakochawszy się w poznanej w czasie uczty u boga Zeusa nimfie Eurydyce, po jej śmierci nie wahał się, by ją ratować, udać się do Tartaru, to jest najmroczniejszej części krainy podziemia, dokąd – zgodnie z przekonaniami starożytnych Greków – trafiały dusze osób skazanych na wieczne cierpienie. Czy można wyobrazić sobie piękniejszy przykład miłosnego oddania?
Zorn rozpisał historię Orfeusza na dziewięć „pieśni” („canto”), które zamknął w czterdziestu minutach. Sesja odbyła się – tradycyjnie – w nowojorskim studiu EastSide Sound na początku lipca ubiegłego roku (pomiędzy pierwszym a trzecim). Stylistycznie muzyka grupy nie zmieniła się ani na jotę: to wciąż połącznie jazzu (nierzadko improwizowanego) z muzyką rockową, często przechodzącą w metal. Wiecie więc już, czego mniej więcej się spodziewać. A jak to wygląda w praktyce. Otwarcie – w postaci „Canto I” – jest bardzo mocne i z miejsca definiujące zawartość albumu (a przynajmniej większość kompozycji): motoryczna perkusja Grohowskiego, psychodeliczno-hardrockowe organy Medeskiego, odpowiadający za zwiewność i melodyjność fortepian elektryczny (konkretnie: piano Rhodesa) Marselli i wreszcie „wymiatająca”, bywa nawet, że zgrzygtliwo-noise’owa gitara Hollenberga. Czegóż chcieć więcej?
Należy jednak pamiętać, że historia Orfeusza to nie tylko dramat niespełnionego uczucia, ale również poetyckie piękno, które przejawia się w drugiej grupie utworów – stonowanych, delikatnych, subtelnych, które zazwyczaj pełnią funkcję przerywników rozdzielających te kompozycje, które mają za zadanie wywołać w nas niepokój. Taką rolę spełniają chociażby „Canto II” (któremu ton nadaje wysublimowany dialog Hollenberga z Marsellą), „Canto IV” (z wyeksponowanym fortepianem elektrycznym, który w drugiej części ustępuje miejsca perkusji) czy „Canto VI” (z duetem organowo-fortepianowym). „Canto III” to ich przeciwieństwo – numer, w którym jazz miesza się z rockiem i awangardą, a intensywność gry perkusisty przyprawia o arytmię serca. Nie inaczej jest z „Canto V”, w którym Hollenberg poczyna sobie z jednej strony ze śmiałością godną Thurstona Moore’a, ale z drugiej przekonuje, że nie są mu obce także poetyckie frazy. A utwierdzają go w tym jeszcze obaj klawiszowcy.
Pod koniec albumu kwartet intensyfikuje emocjonalność przekazu i dwa następujące po sobie utwory – „Canto VII” i „Canto VIII” – zaliczają się do pierwszej z wymienionych grup: dynamicznych i pełnych afektacji. Nie brakuje w nich również improwizacji, w czym przodują Medeski i Marsella; Hollenberg dla odmiany gra bardziej konkretnie, nie stroniąc przy tym od hardrockowych riffów. Gdy jednak trzeba, potrafi usunąć się w cień i wraz z Grohowskim zająć się rytmiczną organizacją przekazu. Zamykający album „Canto IX” jest jedną z dwóch kompozycji, które trwają poniżej trzech minut (druga to „Canto IV”), ale dzieje się w niej tyle, że pomysłami w niej zawartymi można by obdarować w zasadzie całe wydawnictwo. Zaczyna się od melodyjnego motywu organowego, który następnie przechodzi w utrzymaną w wolnym tempie improwizację całej czwórki: zmieniające się nastroje doskonale oddają skomplikowaną naturę bohatera (Orfeusza) i jego uczucia do nieszczęsnej nimfy (Eurydyki). To kolejna płyta autorstwa Johna Zorna, którą Amerykanin może dopisać sobie po stronie aktywów. Mam też nadzieję, że pracuje już nad kolejnym dziełem Chaos Magick.
koniec
10 marca 2022
Skład:
Brian Marsella – fortepian elektryczny, mellotron
Matt Hollenberg – gitara elektryczna
John Medeski – organy
Kenny Grohowski – perkusja

oraz
John Zorn – muzyka, aranżacja, produkcja, dyrygent

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Miejsce, które istnieć nie powinno
Sebastian Chosiński

23 VI 2022

Martin Küchen doskonale radzi sobie jako lider kameralnych (Trespass Trio, Angles 3) i rozbudowanych (Angles 8, 9 i 10) składów. Od czasu do czasu czuje jednak przemożną chęć popracowania samemu. I wtedy nagrywa takie albumy jak „Det försvunnas namn” sprzed dwóch lat czy tegoroczna „Utopia”. Ale uprzedzam od razu: to nie jest muzyka dla każdego. Jeśli wzdrygacie się na sam dźwięk słowa „awangarda” – odpuśćcie sobie od razu.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: To co milczące i ukryte
Sebastian Chosiński

21 VI 2022

To były długie trzy lata. Znaczone pandemią i agresją rosyjską na Ukrainę. Na szczęście od czasu do czasu trafiały się też chwile milsze. Choć trudno jakąkolwiek z nich porównać z tym, co wydarzyło się 17 czerwca. Tego bowiem dnia światło dzienne ujrzało najnowsze dzieło formacji Angles Martina Küchena – „A Muted Reality”!

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Na pograniczu snu
Sebastian Chosiński

16 VI 2022

Zdarza Wam się tuż przed głębokim zaśnięciem zerwać z łóżka w przekonaniu, że usłyszeliście jakiś głos, poczuliście zapach albo zauważyliście kogoś przechodzącego tuż przed Wami? To mogą być objawy hipnagogii. O nich postanowili opowiedzieć na swojej najnowszej płycie – „Pö om pö” – muzycy szwedzkiego tria Och. A wykorzystali do tego nawiązującą do tradycji zachodnioniemieckiego rocka lat 70. muzykę krautrockową.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Miejsce, które istnieć nie powinno
— Sebastian Chosiński

To co milczące i ukryte
— Sebastian Chosiński

Na pograniczu snu
— Sebastian Chosiński

W Norwegii supergrupy rodzą się na pniach
— Sebastian Chosiński

W cieniu katedry, nad brzegami Renu
— Sebastian Chosiński

Migotanie przedsionków
— Sebastian Chosiński

Kometa Halleya strikes back
— Sebastian Chosiński

Pamięci Coltrane’a i Komedy…
— Sebastian Chosiński

Na płaskowyżu lepiej widać
— Sebastian Chosiński

Świętość zgrzytliwa i awangardowa
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Tacy artyści, jak Morricone, nie umierają
— Sebastian Chosiński

Krótko o muzyce: Czerwony Mór w domu Usherów
— Sebastian Chosiński

Esensja słucha: …Johna Zorna
— Sebastian Chosiński

Pokój z Zornem!
— Paweł Franczak

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.