Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 czerwca 2022
w Esensji w Esensjopedii

John Zorn, Kris Davis Quartet
‹Bagatelles, Vol. 5›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBagatelles, Vol. 5
Wykonawca / KompozytorJohn Zorn, Kris Davis Quartet
Data wydania26 listopada 2021
Wydawca Tzadik Records
NośnikCD
Czas trwania43:36
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Kris Davis, Mary Halvorson, Drew Gress, Kenny Wollesen, John Zorn
Utwory
CD1
1) Bagatelle #2905:03
2) Bagatelle #5006:02
3) Bagatelle #5406:45
4) Bagatelle #5905:17
5) Bagatelle #8603:17
6) Bagatelle #8807:26
7) Bagatelle #9704:58
8) Bagatelle #22604:47
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Druga strona medalu
[John Zorn, Kris Davis Quartet „Bagatelles, Vol. 5” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Kanadyjska pianistka Kris Davis przybyła przed laty z Toronto do Nowego Jorku i szybko wsiąkła w miejscową scenę jazzową. Prędzej czy później musiał zwrócić na nią uwagę specjalizujący się w wyszukiwaniu talentów John Zorn. Kiedy już wpadła mu w oko i ucho, zaproponował jej udział w swoim kolejnym ambitnym przedsięwzięciu – „Bagatelles”. Płyta kwartetu Davis („Vol. 5”) otwiera drugi czteropłytowy box sygnowany tym tytułem.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Druga strona medalu
[John Zorn, Kris Davis Quartet „Bagatelles, Vol. 5” - recenzja]

Kanadyjska pianistka Kris Davis przybyła przed laty z Toronto do Nowego Jorku i szybko wsiąkła w miejscową scenę jazzową. Prędzej czy później musiał zwrócić na nią uwagę specjalizujący się w wyszukiwaniu talentów John Zorn. Kiedy już wpadła mu w oko i ucho, zaproponował jej udział w swoim kolejnym ambitnym przedsięwzięciu – „Bagatelles”. Płyta kwartetu Davis („Vol. 5”) otwiera drugi czteropłytowy box sygnowany tym tytułem.

John Zorn, Kris Davis Quartet
‹Bagatelles, Vol. 5›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBagatelles, Vol. 5
Wykonawca / KompozytorJohn Zorn, Kris Davis Quartet
Data wydania26 listopada 2021
Wydawca Tzadik Records
NośnikCD
Czas trwania43:36
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Kris Davis, Mary Halvorson, Drew Gress, Kenny Wollesen, John Zorn
Utwory
CD1
1) Bagatelle #2905:03
2) Bagatelle #5006:02
3) Bagatelle #5406:45
4) Bagatelle #5905:17
5) Bagatelle #8603:17
6) Bagatelle #8807:26
7) Bagatelle #9704:58
8) Bagatelle #22604:47
Wyszukaj / Kup
Nieco szerzej o opublikowanych w ubiegłym roku – w marcu i listopadzie – dwóch czteropłytowych boksach Johna Zorna z cyklu „Bagatelles” pisałem przy okazji omawiania albumu „Bagatelles, Vol. 1” Kwartetu Mary Halvorson, który otwierał pierwsze ze wspomnianych wydawnictw. Dzisiaj zajmę się krążkiem stanowiącym część drugiego boksu, sygnowanym przez kolejny prowadzony przez kobietę kwartet. Na jego czele stoi urodzona w Vancouver kanadyjska pianistka Kris Davis (rocznik 1980), która po ukończeniu konserwatorium w Toronto przeniosła się do Stanów Zjednoczonych i związała z nowojorską sceną freejazzową. Jest artystką bardzo aktywną i płodną; na koncie ma nie tylko kilkanaście płyt solowych, ale także produkcje podpisane szyldami Kris Davis Trio („Waiting for You to Grow”, 2014) czy Kris Davis Infrasound („Save Your Breath”, 2015). Teraz do tego grona dołączył jeszcze… Kris Davis Quartet, którego „ojcem chrzestnym” jest John Zorn.
To właśnie nowojorski kompozytor był orędownikiem nawiązania współpracy przez kanadyjską pianistkę z amerykańskimi muzykami, którzy od jakiegoś już czasu działają aktywnie pod skrzydłami Tzadik Records. W efekcie obok Kris w grupie znaleźli się gitarzystka Mary Halvorson, kontrabasista Drew Gress oraz perkusista Kenny Wollesen (między innymi The Gnostic Trio, Brian Marsella Trio oraz New Masada Quartet). Jak widać, parytet płci został w tym przypadku zachowany. Choć nie sądzę, aby akurat tym kryterium posługiwał się Zorn. Okazjonalnie sformowany kwartet spotkał się w studiu Oktaven Audio w miejscowości Mount Vernon (w stanie Nowy Jork) zaledwie na jeden dzień – 10 lipca 2020 roku. Wtedy też zarejestrowana została całość materiału, którą następnie John wydał jako „Bagatelles, Vol. 5”.
Przypomnę tylko: uczestnicy projektu mieli ogromny wybór – Zorn oddał im bowiem do dyspozycji ponad trzysta stworzonych przez siebie (od 2015 roku) „bagatel”. Davis, komponując repertuar płyty, poszła inną drogą niż Halvorson, układając utwory według numeracji, która – jak można się domyślać – odpowiadała chronologii ich powstania. Gwoli ścisłości należy dodać, że żaden się nie powtórzył, co akurat przy takim bogactwie źródeł nie dziwi. Stylistycznie jednak, mimo pewnych różnic wynikających głównie z instrumentarium (na płycie Mary, obok sekcji rytmicznej, prym wiodły dwie gitary, tutaj mamy gitarę z fortepianem akustycznym), niewiele różni oba albumy. Zarówno na „Vol. 1”, jak i „Vol. 5” dominują freejazzowe improwizacje, choć w tym przypadku bardziej stonowane, co z dużym prawdopodobieństwem jest wynikiem subtelniejszego podejścia Kris do materii dźwiękowej. Wystarczy wsłuchać się w jej produkcje solowe, aby z miejsca wychwycić różnicę.
Płytę Davis otwiera „Bagatelle #29”, będąca jedną z dynamiczniejszych w całym zestawie, co wynika przede wszystkim z intensywnego dialogu pianistki z gitarzystką. W jednej chwili Mary i Kris przemawiają jednym głosem, by po kilkunastu sekundach podążyć dwiema – jedynie od czasu do czasu przecinającymi się – ścieżkami. Nie stronią przy tym od improwizacji: z tą zasadniczą różnicą, że kiedy Halvorson implementuje do swojej narracji elementy jazzowej awangardy, Davis stara się tonować nastroje, a bywa, że i wyczarowuje na swoim instrumencie wpadającą w ucho melodię. Podobnie dzieje się w „Bagatelle #50”, w której gitarzystka nie tylko prezentuje szeroki wachlarz swoich umiejętności, lecz także zapędy eksperymentatorskie, podczas gdy pianistka po raz kolejny stawia raczej na minimalizm przekazu (na dodatek pociągając za sobą kontrabasistę). Dopiero w części finałowej pozwala sobie na mocniejszy akcent.
W „Bagatelle #54” fortepian przez dłuższy czas pełni – wraz z kontrabasem i perkusją – funkcję instrumentu rytmicznego, co po raz kolejny daje możliwość wykazania się gitarzystce. Halvorson korzysta z tego, choć uczciwie należy przyznać, że nie nadużywa uprzejmości Kris; wstawki Mary są energetyczne, ale czasowo ograniczone. Amerykanka poczyna sobie trochę jak harcownik na polu bitwy: pojawia się znienacka, robi zamieszanie i znika, oddając pole pianistce. Wraca natomiast w końcowej fazie, ale głównie po to, by pobawić się gitarowymi przetwornikami dźwięku. Zaskakująco subtelnie kwartet wypada z kolei w „Bagatelle #59”, który mocno nawiązuje do tradycji jazzu improwizowanego z lat 60. XX wieku. Zarówno Davis, jak i Halvorson nie stronią tu od popisów solowych, ale robią to z dużym wyczuciem. Za to w „Bagatelle #86” pianistka porzuca wszystkie krępujące ją więzy i pozwala sobie na iście młodzieńczą frywolność, nie dając się przy okazji stłamsić w pewnym momencie próbującej zdominować fortepian gitarze.
Romantyczna natura Kanadyjki daje o sobie znać również w „Bagatelle #88”, która jest – dla odmiany – najsubtelniejszym fragmentem płyty, co dodatkowo podkreśla finałowa partia zagrana unisono przez obie solistki. Mocno kontrastuje z tą kompozycją skrajnie minimalistyczna i awangardowa, oparta na preparowanych dźwiękach, „Bagatelle #97”. Jeżeli ktoś po dwóch stonowanych utworach spodziewał się, że zwieńczenie płyty powinno przyprawić słuchacza o palpitację serca – może poczuć się lekko rozczarowany, albowiem „Bagatelle #226” to kolejny (i oczywiście ostatni) numer, który skłania do kontemplacji. Sprzyja temu wolne tempo, subtelny dialog fortepianu i gitary oraz rozbrzmiewający w części środkowej solowy popis członków sekcji rytmicznej, którzy także bardzo starają się, aby nie popsuć nastroju. Album Kris Davis można więc uznać za idealne dopełnienie płyty Kwartetu Mary Halvorson, jakby stanowił on drugą stronę tego samego medalu.
koniec
24 marca 2022
Skład:
Kris Davis – fortepian
Mary Halvorson – gitara elektryczna
Drew Gress – kontrabas
Kenny Wollesen – perkusja

oraz
John Zorn – muzyka, aranżacja, produkcja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Miejsce, które istnieć nie powinno
Sebastian Chosiński

23 VI 2022

Martin Küchen doskonale radzi sobie jako lider kameralnych (Trespass Trio, Angles 3) i rozbudowanych (Angles 8, 9 i 10) składów. Od czasu do czasu czuje jednak przemożną chęć popracowania samemu. I wtedy nagrywa takie albumy jak „Det försvunnas namn” sprzed dwóch lat czy tegoroczna „Utopia”. Ale uprzedzam od razu: to nie jest muzyka dla każdego. Jeśli wzdrygacie się na sam dźwięk słowa „awangarda” – odpuśćcie sobie od razu.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: To co milczące i ukryte
Sebastian Chosiński

21 VI 2022

To były długie trzy lata. Znaczone pandemią i agresją rosyjską na Ukrainę. Na szczęście od czasu do czasu trafiały się też chwile milsze. Choć trudno jakąkolwiek z nich porównać z tym, co wydarzyło się 17 czerwca. Tego bowiem dnia światło dzienne ujrzało najnowsze dzieło formacji Angles Martina Küchena – „A Muted Reality”!

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Na pograniczu snu
Sebastian Chosiński

16 VI 2022

Zdarza Wam się tuż przed głębokim zaśnięciem zerwać z łóżka w przekonaniu, że usłyszeliście jakiś głos, poczuliście zapach albo zauważyliście kogoś przechodzącego tuż przed Wami? To mogą być objawy hipnagogii. O nich postanowili opowiedzieć na swojej najnowszej płycie – „Pö om pö” – muzycy szwedzkiego tria Och. A wykorzystali do tego nawiązującą do tradycji zachodnioniemieckiego rocka lat 70. muzykę krautrockową.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Miejsce, które istnieć nie powinno
— Sebastian Chosiński

To co milczące i ukryte
— Sebastian Chosiński

Na pograniczu snu
— Sebastian Chosiński

W Norwegii supergrupy rodzą się na pniach
— Sebastian Chosiński

W cieniu katedry, nad brzegami Renu
— Sebastian Chosiński

Migotanie przedsionków
— Sebastian Chosiński

Kometa Halleya strikes back
— Sebastian Chosiński

Pamięci Coltrane’a i Komedy…
— Sebastian Chosiński

Na płaskowyżu lepiej widać
— Sebastian Chosiński

Świętość zgrzytliwa i awangardowa
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Tacy artyści, jak Morricone, nie umierają
— Sebastian Chosiński

Krótko o muzyce: Czerwony Mór w domu Usherów
— Sebastian Chosiński

Esensja słucha: …Johna Zorna
— Sebastian Chosiński

Pokój z Zornem!
— Paweł Franczak

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.