Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 maja 2022
w Esensji w Esensjopedii

John Zorn, Brian Marsella Trio
‹Bagatelles, Vol. 6›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBagatelles, Vol. 6
Wykonawca / KompozytorJohn Zorn, Brian Marsella Trio
Data wydania26 listopada 2021
Wydawca Tzadik Records
NośnikCD
Czas trwania47:17
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Brian Marsella, Trevor Dunn, Kenny Wollesen, John Zorn
Utwory
CD1
1) Bagatelle #1903:56
2) Bagatelle #14903:58
3) Bagatelle #26604:18
4) Bagatelle #4108:47
5) Bagatelle #27405:48
6) Bagatelle #21507:09
7) Bagatelle #15305:10
8) Bagatelle #28808:10
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Temperamentny niepokój
[John Zorn, Brian Marsella Trio „Bagatelles, Vol. 6” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
John Zorn nie ma litości dla Briana Marselli. Co rusz angażuje go do swoich nowych projektów. Przy okazji tworzenia „Bagatelles” zrzucił na jego barki ciężar przygotowania aż dwóch płyt. Jedną („Vol. 7”) pianista nagrał solo, drugą („Vol. 6”) z towarzyszeniem wiernej sobie od lat sekcji rytmicznej w składzie: Trevor Dunn (kontrabas) i Kenny Wollesen (perkusja).

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Temperamentny niepokój
[John Zorn, Brian Marsella Trio „Bagatelles, Vol. 6” - recenzja]

John Zorn nie ma litości dla Briana Marselli. Co rusz angażuje go do swoich nowych projektów. Przy okazji tworzenia „Bagatelles” zrzucił na jego barki ciężar przygotowania aż dwóch płyt. Jedną („Vol. 7”) pianista nagrał solo, drugą („Vol. 6”) z towarzyszeniem wiernej sobie od lat sekcji rytmicznej w składzie: Trevor Dunn (kontrabas) i Kenny Wollesen (perkusja).

John Zorn, Brian Marsella Trio
‹Bagatelles, Vol. 6›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBagatelles, Vol. 6
Wykonawca / KompozytorJohn Zorn, Brian Marsella Trio
Data wydania26 listopada 2021
Wydawca Tzadik Records
NośnikCD
Czas trwania47:17
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Brian Marsella, Trevor Dunn, Kenny Wollesen, John Zorn
Utwory
CD1
1) Bagatelle #1903:56
2) Bagatelle #14903:58
3) Bagatelle #26604:18
4) Bagatelle #4108:47
5) Bagatelle #27405:48
6) Bagatelle #21507:09
7) Bagatelle #15305:10
8) Bagatelle #28808:10
Wyszukaj / Kup
Jak to… przecież niedawno recenzowałem nagraną dla Tzadik Records Johna Zorna nową płytę Tria Briana Marselli („Meditations on the Tarot”), a tu kolejna? Owszem, tyle że tym razem to album będący elementem większego, składającego się w sumie z ośmiu krążków, projektu – „Bagatelles”. Wcześniej pisałem już o dwóch jego odsłonach, zarejestrowanych przez Mary Halvorson Quartet („Bagatelles, Vol. 1”) oraz Kris Davis Quartet („Bagatelles, Vol. 5”). Marsella odpowiadał natomiast za dwie kolejne: „Vol. 6” nagrał ze swoim zespołem, „Vol. 7” – solo. Dla przypomnienia: trio, oprócz lidera (znanego także z innej Zornowej formacji: Chaos Magick), tworzą jeszcze kontrabasista Trevor Dunn (Titan to Tachyons, Simulacrum, Insurrection) i perkusista Kenny Wollesen (The Gnostic Trio, New Masada Quartet).
Chronologicznie rzecz biorąc, „Bagatelles, Vol. 6” to szóste wydawnictwo Tria (bezpośrednio przed nim nagrany został album „Calculus (The Mathematical Study of Continual Change)”, natomiast parę miesięcy po nim „Meditations on the Tarot”). Sesja, o której mowa dzisiaj, miała miejsce w sierpniu 2020 roku w studiu Oktaven w miejscowości Mount Vernon (w stanie Nowy Jork), choć na poznanie jej owoców wielbiciele Marselli i Zorna musieli czekać aż piętnaście miesięcy, to jest do listopada ubiegłego roku, kiedy to światło dzienne ujrzał drugi boks z „bagatelami”. Przystępując do pracy nad swoimi płytami, Brian stanął przed nie lada problemem: przyjrzeć się niemal trzystu kompozycjom Mistrza, aby potem wybrać te, które najbardziej odpowiadają jego artystycznemu temperamentowi. A następnie zdecydować jeszcze, które lepiej wypadną zagrane jedynie na fortepianie, a które zaaranżowane dodatkowo na kontrabas i perkusję.
Ostatecznie Marsella zdecydował się na dwadzieścia jeden utworów: osiem znalazło się na albumie Tria, trzynaście – na płycie solowej. Nas dzisiaj interesują jedynie te pierwsze. Jak się okazało, pianista zdecydował się na kompozycje bardzo różnorodne w stylu i treści, na dodatek dalekie od tego, co znalazło się na innych jego albumach opublikowanych przez Tzadik. Być może to właśnie było podstawowym kryterium doboru. Co ciekawe, żaden utwór nie powtórzył się – i trochę żal, ponieważ porównanie różnych wersji tego samego numeru mogłoby być intrygującym i pouczającym doświadczeniem (zwłaszcza dla innych artystów). Ale kto wie, może taki właśnie warunek postawił muzykom biorącym udział w projekcie autor „bagatel”?
Na „pierwszy ogień” Brian rzucił (chronologicznie najwcześniejszy) „Bagatelle #19” – najkrótszy, ale żywiołowy, ze spełniającym dwie role fortepianem, na którym lider gra zarazem rytmicznie, jak i solowo. Intensywności przydają temu utworowi jeszcze stanowczy pochód kontrabasu oraz dynamiczna improwizacja perkusji. Ten sam kierunek poszukiwań artystycznych reprezentuje „Bagatelle #149”, tyle że forma jest bardziej ekstremalna, zwłaszcza w pierwszej części, którą uznać można za najklasyczniejszy przykład fortepianowego free jazzu. Z pozornego chaosu wyłania się w końcu bardziej klarowny, przyjaźniejszy uchu motyw. Chociaż i tu Marsella potrafi zaskoczyć, przechodząc płynnie od formy piosenkowej charakterystycznej dla okresu międzywojnia do wtrętów kojarzących się z muzyką klasyczną. Całość kończy zaś – po wcześniejszym popisie kontrabasowo-perkusyjnym – nadzwyczaj frywolnym i skocznym motywem, który jest w stanie z miejsca wywołać uśmiech na każdym zasmuconym obliczu.
Wspaniale prezentuje się całe Trio w „Bagatelle #266”, w którym Brian po raz kolejny udowadnia, że obecnie jest jednym z najwybitniejszych amerykańskich pianistów jazzowych. Gra z takim temperamentem, ale jednocześnie wyczuciem, że od razu przywodzi na myśl dokonania takich gigantów klawiatury, jak Thelonious Monk, Bill Evans czy Ahmad Jamal. Nawet wtedy, gdy zbliża się do awangardy. Dłuższą chwilę oddechu zapewnia z kolei pełen niepokoju, zadumy i smutku „Bagatelle #41” – najpiękniejsza, ale i najmocniej chwytająca za serce i gardło kompozycja na „Vol. 6” (a może nawet na wszystkich ośmiu płytach). W zupełnie inny świat wprowadza za to „Bagatelle #274”: począwszy od energetycznej introdukcji, poprzez fortepianową improwizację, aż po wtręty cyrkowo-burleskowe, zwieńczone powrotem do dynamicznego punktu wyjścia. To kolejny z utworów, który ma budowę szkatułkową, dzięki czemu kryje w sobie wiele niespodzianek.
To samo dotyczy zresztą także „Bagatelle #215”, który rozpoczyna się partią kontrabasu. Marsella później ponownie funduje słuchaczom prawdziwy przegląd stylów i form: sięga bowiem do inspiracji modern jazzem, by następnie zahaczyć o majestat muzyki klasycznej, a wszystko zwieńczyć knajpianym popisem rodem z lat 40. bądź 50. XX wieku. Co jednak najważniejsze, ten eklektyzm okazuje się mocną stroną utworu. Do free jazzu Trio powraca natomiast w „Bagatelle #153” – energetycznym, ozdobionym krótką (za krótką!), ale bardzo intensywną solówką Kenny’ego Wollesena. Mocnym – nie tylko pod względem nastroju – zakończeniem albumu jest „Bagatelle #288”, w którym ponownie przebijają się nuty pełne niepokoju. Z czasem też zespół podkręca tempo i wpada w zapał improwizatorski, jakby muzycy chcieli przypomnieć tym, którzy mogli wyrzucić z pamięci fakt, że korzenie Tria są mimo wszystko awangardowo-freejazzowe. Podobnie jak i Johna Zorna, kompozytora całości repertuaru.
koniec
31 marca 2022
Skład:
Brian Marsella – fortepian
Trevor Dunn – kontrabas
Kenny Wollesen – perkusja

oraz
John Zorn – muzyka, aranżacja, produkcja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Świętość zgrzytliwa i awangardowa
Sebastian Chosiński

19 V 2022

Pięć lat temu, gdy ukazała się pierwsza płyta Weserbergland, zastanawiałem się, czy będzie to jedynie efemeryczny projekt Ketila Vestruma Einarsena i Mattiasa Olssona, czy też zespół zagości na scenie na dłużej. Trzy lata później światło dzienne ujrzał kolejny album, a przed paroma miesiącami trzeci. Jego tytuł – „Sacrae Symphoniae Nr. 1” – sugeruje, że za jakiś czas możemy spodziewać się następnych.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Częstotliwość ma znaczenie!
Sebastian Chosiński

17 V 2022

Nie ma wątpliwości, że pochodzący z Częstochowy Krzysztof Majchrzak to jeden z najbardziej konsekwentnych polskich artystów. Chociaż zaczynał jako jazzman, jego obecne zainteresowania artystycznej wykraczają daleko poza jazz improwizowany. Aczkolwiek nie odżegnują się od niego. Najnowszy album muzyka – „432 Hz” – może zainteresować zarówno wielbicieli free jazzu, jak i elektroniki.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Niepisane prawo do nagrywania świetnych płyt
Sebastian Chosiński

12 V 2022

Nie licząc wydanej w 2018 roku płyty koncertowej, kwintet Niechęć kazał nam czekać na nowy album studyjny sześć lat. Cieszy zatem bardzo, że czas ten nie został zmarnowany. Najnowsze dzieło kwintetu – „Unsubscribe” – to wydawnictwo jeszcze dojrzalsze i ciekawsze, bo bardziej różnorodne. Aczkolwiek wciąż mamy do czynienia ze swoiście pojętym jazz-rockiem.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Świętość zgrzytliwa i awangardowa
— Sebastian Chosiński

Częstotliwość ma znaczenie!
— Sebastian Chosiński

Niepisane prawo do nagrywania świetnych płyt
— Sebastian Chosiński

Piękna nasza Ziemia cała
— Sebastian Chosiński

Pomarzyć warto
— Sebastian Chosiński

Balsam na skołataną duszę
— Sebastian Chosiński

Rewolucja bez rewolucji
— Sebastian Chosiński

Trzej przyjaciele ze studiów
— Sebastian Chosiński

Immanentnie i nieskończenie
— Sebastian Chosiński

Giganci wciąż nie śpią
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Tacy artyści, jak Morricone, nie umierają
— Sebastian Chosiński

Krótko o muzyce: Czerwony Mór w domu Usherów
— Sebastian Chosiński

Esensja słucha: …Johna Zorna
— Sebastian Chosiński

Pokój z Zornem!
— Paweł Franczak

Tegoż autora

PRL w kryminale: Mroki Podkarpacia
— Sebastian Chosiński

Tajniak też człowiek (choć specyficzny)
— Sebastian Chosiński

Wśród kościołów i pałaców
— Sebastian Chosiński

Klasyka kina radzieckiego: Gdy najbliżsi idą na wojnę…
— Sebastian Chosiński

W zaśnieżonej Patagonii
— Sebastian Chosiński

East Side Story: „Ideologiczny schizofrenik, szczery kłamca”
— Sebastian Chosiński

Tachionowa ropucha über alles
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Rypdal – czarodziej gitary
— Sebastian Chosiński

PRL w kryminale: Troja w Górach Sowich
— Sebastian Chosiński

Ach, ci pisarze!
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.