Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 czerwca 2022
w Esensji w Esensjopedii

Martin Küchen
‹Utopia›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułUtopia
Wykonawca / KompozytorMartin Küchen
Data wydania20 maja 2022
Wydawca Thanatosis
NośnikCD
Czas trwania51:52
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Martin Küchen
Utwory
CD1
1) Ein Krieg in einem Kind…11:38
2) Martha09:07
3) A Desert on Fire, a Forest / The Indispensible Warlords15:41
4) Utopia01:09
5) Love, Flee Thy House [in Breslau]10:01
6) …während die Mutter bloß gesungen hat04:16
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Miejsce, które istnieć nie powinno
[Martin Küchen „Utopia” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Martin Küchen doskonale radzi sobie jako lider kameralnych (Trespass Trio, Angles 3) i rozbudowanych (Angles 8, 9 i 10) składów. Od czasu do czasu czuje jednak przemożną chęć popracowania samemu. I wtedy nagrywa takie albumy jak „Det försvunnas namn” sprzed dwóch lat czy tegoroczna „Utopia”. Ale uprzedzam od razu: to nie jest muzyka dla każdego. Jeśli wzdrygacie się na sam dźwięk słowa „awangarda” – odpuśćcie sobie od razu.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Miejsce, które istnieć nie powinno
[Martin Küchen „Utopia” - recenzja]

Martin Küchen doskonale radzi sobie jako lider kameralnych (Trespass Trio, Angles 3) i rozbudowanych (Angles 8, 9 i 10) składów. Od czasu do czasu czuje jednak przemożną chęć popracowania samemu. I wtedy nagrywa takie albumy jak „Det försvunnas namn” sprzed dwóch lat czy tegoroczna „Utopia”. Ale uprzedzam od razu: to nie jest muzyka dla każdego. Jeśli wzdrygacie się na sam dźwięk słowa „awangarda” – odpuśćcie sobie od razu.

Martin Küchen
‹Utopia›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułUtopia
Wykonawca / KompozytorMartin Küchen
Data wydania20 maja 2022
Wydawca Thanatosis
NośnikCD
Czas trwania51:52
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Martin Küchen
Utwory
CD1
1) Ein Krieg in einem Kind…11:38
2) Martha09:07
3) A Desert on Fire, a Forest / The Indispensible Warlords15:41
4) Utopia01:09
5) Love, Flee Thy House [in Breslau]10:01
6) …während die Mutter bloß gesungen hat04:16
Wyszukaj / Kup
Szwed Martin Küchen (rocznik 1966) to na współczesnej scenie jazzowej człowiek-instytucja: lider, kompozytor, multiinstrumentalista (z naciskiem na instrumenty dęte, a zwłaszcza saksofony). Współtwórca bądź współpracownik takich formacji, jak Angles (we wszystkich jej odsłonach, od tria po tentet), All Included, Trespass Trio czy Landæus Trio. Muzyk angażujący się w wiele ambitnych projektów, który każdego roku wydaje co najmniej kilka albumów. Od czasu do czasu ma jednak ochotę popracować samemu i wtedy wydaje płyty sygnowane jedynie swoim nazwiskiem. Tak było na przykład z opublikowanym przed dwoma laty krążkiem „Det försvunnas namn”, tak jest z najnowszym dziełem Skandynawa – „Utopią”.
Materiał, jaki trafił na kolejny w stu procentach solowy album, Küchen nagrał w sztokholmskim klubie Fylkingen w ciągu jednego dnia – 16 lutego ubiegłego roku, choć należy założyć, że podkłady elektroniczne przygotował już wcześniej. Produkcją, miksem i masteringiem płyty zajęli się starzy kumple Martina – klawiszowiec Alexander Zethson oraz puzonista Mats Äleklint, choć sami tym razem nie dorzucili od siebie ani jednego dźwięku. Küchen zagrał natomiast na saksofonach tenorowym i altowym, bębnie oraz z wielkim rozmachem wykorzystał różnoraką elektronikę (w tym elektroniczne brzmienie indyjskiej strunowej tanpury). W efekcie powstała muzyka z pogranicza jazzu i awangardy, ozdobiona elementami noise’u (w większym) i ethno (w nieco mniejszym stopniu). Co ciekawe, na sześć numerów, jakie trafiły na „Utopię” (nie wliczam do tego grona tytułowej miniatury, za to jeden utwór składa się z dwóch połączonych ze sobą kompozycji), pięć – oczywiście w zupełnie innych, często nie do poznania, wersjach – pojawiło się już na wcześniejszych wydawnictwach Martina. Jakich? Jeszcze o tym wspomnę…
„Utopia” to w zasadzie concept-album. Opowieść o świecie, który może nam się jawić jako atrakcyjny, ale ostatecznie i tak okazuje się miejscem nieprzyjaznym. Küchen zaczyna tę historię od ponad jedenastominutowego „Ein Krieg in einem Kind…” (znanego z wydanego w 2012 roku longplaya „Bruder Beda” Trespass Trio), który przearanżowany został tak, aby pasować do ogólnej koncepcji całego wydawnictwa. W tle od pierwszych sekund rozlegają się więc – narastające bądź wyciszane – elektroniczne szumy i zgrzyty; na planie pierwszym rozbrzmiewa natomiast saksofon – nostalgiczny, ale zarazem niepokojący. Martin zadbał bowiem o to, aby dźwięki dęciaka zostały odpowiednio „przybrudzone”, co w połączeniu z noise’owym podkładem wprowadza atmosferę grozy. Gdyby któryś z twórców artystycznych horrorów szukał do swego dzieła odpowiedniej ilustracji muzycznej, spokojnie mógłby z odpowiednią propozycją zwrócić się do Szweda.
Wybrana na utwór promujący wydawnictwo (za sprawą ascetycznego teledysku) „Martha” zadebiutowała przed sześcioma laty na albumie „The Pity of It All” nagranym przez Küchena z towarzyszeniem Landæus Trio. Tu – dla odmiany – na początek słyszymy zaskakująco czysty saksofon, do którego dopiero z czasem dołączają elektroniczne szumozgrzyty (wybaczcie tę słowną zabawę, ale właśnie to określenie wydało mi się najodpowiedniejsze). Nie przeszkadzają one jednak wcale w delektowaniu się przepięknym lejtmotywem – jedną z takich melodii, które mogłyby ciągnąć się w nieskończoność. Nawet gdy Martin zaczyna dodawać „garażowe” efekty, temat ten potrafi ukłuć w serce. Najdłuższy fragment „Utopii” został złożony z dwóch powiązanych ze sobą utworów: „A Desert on Fire, a Forest” i „The Indispensible Warlords”. Ten pierwszy doczekał się wcześniej dwóch wersji płytowych: na „Human Encore” (2013) Trespass Trio i Joego McPhee oraz o rok późniejszym „Injuries” Angles 9; ten drugi z kolei aż trzech: po raz pierwszy pojawił się w 2007 roku na krążku „Live at Glenn Miller Café” sygnowanym przez Martin Küchen Trio, a następnie – „Every Woman is a Tree” (2008) Angles i „Reincarnation of a Free Bird” (2012) All Included.
Skoro Martin powrócił do tych kompozycji ponownie, oznacza to, że musi mieć do nich nie tylko sentyment, ale zwyczajnie uznaje je za szczególnie udane w swoim dorobku. Słuchacze natomiast wcale nie muszą się obawiać, że dostaną kolejny identycznie odegrany wariant utworu, ponieważ na „Utopii” nic nie jest takie samo. W przypadku „A Desert on Fire, a Forest” Szwed postawił na modulowane dźwięki elektroniki oraz improwizację saksofonową, podczas której stara się zbadać wytrzymałość ludzkiego słuchu na dźwięki szczególnie wysokie. W „The Indispensible Warlords” zapuszcza się w dokładnie odwrotne rejestry, stawiając jednocześnie na poetycką powłóczystość przekazu. Szczególnie chętnie eksploatowanym przez Küchena utworem jest także – następujący po tytułowej, tak cichej, że ledwo słyszalnej, miniaturze – „Love, Flee Thy House (in Breslau)”, który uprzednio nagrany został już przez Angles 3 („Parede”), dwukrotnie przez Angles 9 („Disappeared Behind the Sun” i „Today is Better Than Tomorrow”) oraz Landæus Trio („Mind the Gap of Silence”).
Najnowsze wcielenie tej kompozycji – równie nastrojowe co wcześniejsze – wzbogacone zostało przez Skandynawa o nawiązania do tradycji hinduistycznej. Nie oznacza to jednak, że nagle Martin postanowił zostać twórcą world music; dźwięki tanpury są tu bowiem przepuszczone przez efekty elektroniczne, ale – co warto mimo wszystko podkreślić – nie tracą swego etnicznego charakteru. W drugiej części na plan pierwszy ponownie wybija się saksofon, z czasem coraz bardziej „przybrudzony” i niepokojący. Jedynym utworem, który nie ma swego odpowiednika, jest zamykający całość „…während die Mutter bloß gesungen hat”, w który Küchen zaimplementował odpowiednio obrobione nagrania radiowe; są one jednak zniekształcone do tego stopnia, by zlewały się w jedno z elektronicznymi zgrzytoszumami. Dorzucając do tego jeszcze mnóstwo innych dźwięków, spotęgował poczucie chaosu – zapewne świadomie, aby tym samym doprowadzić słuchaczy do stanu rozedrgania emocjonalnego. Czy w tym kontekście rozbrzmiewające na koniec ciche tykanie (zegara?) należy potraktować jako wyciszenie, czy raczej ostrzeżenie przed ostateczną zagładą. Na to odpowiedzcie już sobie sami.
koniec
23 czerwca 2022
Skład:
Martin Küchen – saksofon tenorowy, saksofon altowy, mały bęben, efekty elektroniczne, elektroniczna tanpura, muzyka

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: To co milczące i ukryte
Sebastian Chosiński

21 VI 2022

To były długie trzy lata. Znaczone pandemią i agresją rosyjską na Ukrainę. Na szczęście od czasu do czasu trafiały się też chwile milsze. Choć trudno jakąkolwiek z nich porównać z tym, co wydarzyło się 17 czerwca. Tego bowiem dnia światło dzienne ujrzało najnowsze dzieło formacji Angles Martina Küchena – „A Muted Reality”!

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Na pograniczu snu
Sebastian Chosiński

16 VI 2022

Zdarza Wam się tuż przed głębokim zaśnięciem zerwać z łóżka w przekonaniu, że usłyszeliście jakiś głos, poczuliście zapach albo zauważyliście kogoś przechodzącego tuż przed Wami? To mogą być objawy hipnagogii. O nich postanowili opowiedzieć na swojej najnowszej płycie – „Pö om pö” – muzycy szwedzkiego tria Och. A wykorzystali do tego nawiązującą do tradycji zachodnioniemieckiego rocka lat 70. muzykę krautrockową.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: W Norwegii supergrupy rodzą się na pniach
Sebastian Chosiński

14 VI 2022

Nie znacie jeszcze norweskiego kwartetu Soft Ffog? Nic dziwnego! Jego debiutancka płyta, której tytułem jest nazwa zespołu, ukazała się zaledwie dwa tygodnie temu. Uwierzcie jednak, że jest to prawdziwa supergrupa. W jej składzie znaleźli się bowiem muzycy znani z takich formacji, jak Krokofant, Grand General, Red Kite czy Rune Your Day. A muzyka? Mówiąc najkrócej: progresywny jazz-rock z ciągotkami metalowymi.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

To co milczące i ukryte
— Sebastian Chosiński

Na pograniczu snu
— Sebastian Chosiński

W Norwegii supergrupy rodzą się na pniach
— Sebastian Chosiński

W cieniu katedry, nad brzegami Renu
— Sebastian Chosiński

Migotanie przedsionków
— Sebastian Chosiński

Kometa Halleya strikes back
— Sebastian Chosiński

Pamięci Coltrane’a i Komedy…
— Sebastian Chosiński

Na płaskowyżu lepiej widać
— Sebastian Chosiński

Świętość zgrzytliwa i awangardowa
— Sebastian Chosiński

Częstotliwość ma znaczenie!
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.