Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 13 sierpnia 2022
w Esensji w Esensjopedii

One Shot
‹À James›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułÀ James
Wykonawca / KompozytorOne Shot
Data wydania15 marca 2022
Wydawca Le Triton
NośnikCD
Czas trwania64:14
Gatunekjazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Emmanuel Borghi, Bruno Ruder, Philippe Bussonnet, Daniel Jeand’heur, Jim Grandcamp
Utwory
CD1
1) Def Mk112:23
2) In a Wild Way10:37
3) I Had a Dream, Parts III & IV15:49
4) Blue Bug12:34
5) Ewaz Vader12:51
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Pięć strzałów – ku pamięci
[One Shot „À James” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Milczeli przez ponad dekadę. By zeszli się ponownie, zagrali koncert i wydali płytę – musiało wydarzyć się coś nadzwyczajnego. Niestety, bardzo smutnego: śmierć – w ubiegłym roku – jednego z muzyków tworzących zespół. Pozostali postanowili oddać mu hołd w najlepszy możliwy sposób. Chodzi o francuski zespół One Shot i album „À James”, który zadedykowano gitarzyście Jamesowi Mac Gawowi.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Pięć strzałów – ku pamięci
[One Shot „À James” - recenzja]

Milczeli przez ponad dekadę. By zeszli się ponownie, zagrali koncert i wydali płytę – musiało wydarzyć się coś nadzwyczajnego. Niestety, bardzo smutnego: śmierć – w ubiegłym roku – jednego z muzyków tworzących zespół. Pozostali postanowili oddać mu hołd w najlepszy możliwy sposób. Chodzi o francuski zespół One Shot i album „À James”, który zadedykowano gitarzyście Jamesowi Mac Gawowi.

One Shot
‹À James›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułÀ James
Wykonawca / KompozytorOne Shot
Data wydania15 marca 2022
Wydawca Le Triton
NośnikCD
Czas trwania64:14
Gatunekjazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Emmanuel Borghi, Bruno Ruder, Philippe Bussonnet, Daniel Jeand’heur, Jim Grandcamp
Utwory
CD1
1) Def Mk112:23
2) In a Wild Way10:37
3) I Had a Dream, Parts III & IV15:49
4) Blue Bug12:34
5) Ewaz Vader12:51
Wyszukaj / Kup
Zeuhl – to słowo magiczne dla każdego wielbiciela francuskiego jazz-rocka z lat 70. ubiegłego wieku. Słowo kojarzące się z dokonaniami takich kultowych formacji, jak Magma i Offering Christiana Vandera czy Zao François Cahena oraz Jeffa Seffera. Ale ważnych dla światowej muzyki formacji zeuhlowych było oczywiście znacznie więcej; do dzisiaj zresztą ta muzyka jest żywa – głównie nad Sekwaną i w… Kraju Kwitnącej Wiśni. W pierwszej dekadzie XXI wieku jednym z najważniejszych wykonawców z tego kręgu był kwartet One Shot, w składzie którego znalazło się trzech byłych instrumentalistów Magmy: brytyjski gitarzysta James Mac Gaw (pod skrzydłami Vandera występował on w latach 1998-2017 i wziął w tym czasie udział w nagraniu pięciu albumów studyjnych, w tym „Félicité Thösz” i „Šlag Tanz”), klawiszowiec Emmanuel Borghi (najpierw w Offering, potem w Magmie od 1990 do 2009 roku) oraz basista Philippe Bussonnet (którego usłyszeć możemy jeszcze na doskonałym krążku „Zëss (Le jour du néant)” z 2019 roku).
Tym czwartym został natomiast perkusista Daniel Jeand’heur, który choć w Magmie nigdy nie występował, to jednak w różnych konfiguracjach pojawiał się zarówno u boku Mac Gawa (Pienza Ethnorkestra, Seven Indies, Snake Oil), jak i Bussonneta (Seven Indies); jedynie z Borghim nie miał wcześniej przyjemności współpracować. W tym składzie kwartet wydał cztery albumy: opublikowany za własne pieniądze „One Shot” (1999), „Vendredi 13” (2001) nakładem zasłużonej dla współczesnej pamięci o francuskim progresywnym jazz-rocku wytwórni Soleil Zeuhl oraz – to już dla Le Triton – „Ewaz Vader” (2006) i „Dark Shot” (2008). Po publikacji ostatniego z wymienionych krążków z grupą rozstał się Borghi, którego zastąpił Bruno Ruder, do tego momentu udzielający się głównie w jazzowych big bandach (vide Kami Octet, Radiation 10 oraz Umlaut Big Band). Co jednak istotniejsze, Ruder był kolejnym muzykiem, który zaliczył staż w Magmie. Wprawdzie trwał on krótko, bo zaledwie cztery lata (2008-2012), ale to wystarczyło, aby pojawić się na longplayach „Ëmëhntëhtt-Ré” (2009) i „Félicité Thösz” (2012).
W 2011 roku – z Ruderem w składzie – One Shot wydał koncertowy krążek „Live in Tokyo” (ponownie nakładem Soleil Zeuhl), który podsumowywał ponad dziesięcioletnią działalność grupy. Ta zaś krótko po jego wydaniu… rozpadła się. Drogi muzyków rozeszły się i pewnie nigdy by się już nie zeszły, gdyby nie nadzwyczaj przykra okoliczność – śmierć Jamesa Mac Gawa (co nastąpiło 8 marca 2021 roku). Pozostali członkowie zespołu postanowili oddać cześć swemu zmarłemu koledze i przyjacielowi i w tym celu zorganizowali koncert ku jego czci i pamięci (miał on miejsce 9 listopada ubiegłego roku). Mające siedzibę w podparyskim Les Lilas wydawnictwo Le Triton zdecydowało się natomiast opublikować go na płycie – i tym sposobem w marcu dyskografia kwartetu wzbogaciła się o „À James”. Na wezwanie wstawili się wszyscy muzycy, jacy przewinęli się przez One Shot, czyli Borghi, Ruder Bussonnet i Jeand’heur. Co oznaczało, że na scenie pojawiło się dwóch klawiszowców obsługujących fortepiany elektryczne i syntezatory. Tylko w jednym utworze słychać gitarę, na której zagrał Jim Grandcamp – wzięty muzyk sesyjny i koncertowy (w tej roli wspomagał także… Magmę).
Na „À James” trafiło pięć rozbudowanych kompozycji (każda trwająca ponad dziesięć minut) wybranych z trzech studyjnych płyt One Shot. Wymagały one oczywiście przearanżowania, ponieważ rolę gitary – istotną w muzyce kwartetu – musiał pełnić drugi „garnitur” instrumentów klawiszowych (na zmianę zadanie to przekazywali sobie Borghi i Ruder). Na dobry początek wybrano „Def Mk1” – utwór najmłodszy, autorstwa Jeand’heura, pochodzący z ostatniego studyjnego krążka zespołu, czyli „Dark Shot”. Otwiera go introdukcja fortepianowa, która z czasem przechodzi w melodyjny orientalny lejtmotyw (w pewnym momencie grany nawet na dwa klawisze), w tle którego dzieją się niezwykle ciekawe kombinacje rytmiczne (ani Bussonnet, ani Jeand’heur nie oszczędzają się bowiem). Z biegiem czasu Emmanuel i Bruno też zaczynają mocno główkować, pozwalając sobie na odrobinę awangardy. W finale natomiast dają na chwilę odsapnąć swoim fortepianom, przerzuciwszy się na bliższe stylistyce progresu syntezatory.
„In a Wild Way” to z kolei utwór Borghiego, który znalazł się na pierwszym oficjalnym wydawnictwie One Shot – „Vendredi 13”. I choć, podobnie jak w „Def Mk1”, na otwarcie rozbrzmiewa fortepian, to jednak od pierwszych sekund słychać, że tym razem narracja będzie znacząco inna – bardziej stonowana i niepokojąca (przynajmniej do pewnego momentu). Więcej tu zresztą jest inklinacji jazzowych, a wraz z nimi pojawiają się także z każdą kolejną minutą intensywniejsze improwizacje i popisy solowe. Częściej też eksponowane są bas i perkusja, co można chyba uznać za dziedzictwo Magmy. Dziełem Emmanuela jest również złożony z dwóch części (trzeciej i czwartej) „I Had a Dream”, który pierwotnie ukazał się na krążku „Ewaz Vader”. I znów sytuacja się powtarza: z oddali narastają dźwięki fortepianu elektrycznego, który tym razem może pozwolić sobie na długi rozruch, nikt go bowiem nie niepokoi. Dopiero pod koniec trzeciej minuty dołączają do niego syntezatory, a po kilku kolejnych – zapewne już nieco znudzony – Jeand’heur daje sygnał do poważniejszego potraktowania tematu.
I wtedy zaczyna się na całego: solowe popisy (przechodzące w improwizację) klawiszowców, dynamiczna sekcja rytmiczna, która szybko wciąga słuchacza w trans i uzależnia. Czas płynie tak szybko, że aż trudno uwierzyć, iż ten numer trwa aż – prawie – szesnaście minut. Dwie ostatnie kompozycje – „Blue Bug” (z „Vendredi 13”) oraz „Ewaz Vader” (z albumu pod tym samym tytułem) – wyszły spod ręki Philippe’a Bussonneta. Pierwszy zaskakuje nieco formą i ciągłymi przejściami od fragmentów stonowanych do dynamicznych; gdy tylko słuchacz przyzwyczai się do jakiegoś motywu, następuje jego zmiana – raz tempo jest podkręcane, to znów następuje wyhamowanie. I na odwrót. W ostatnim utworze z kolei po raz pierwszy (i zarazem ostatni) większa rola przypisana jest syntezatorom; widać one muzykom bardziej pasują do rozpędzonego, rockowego podkładu basu i bębnów. Swoje „trzy grosze” dorzuca też Jim Grandcamp, choć za sprawą przetworników dźwięku jego gitara brzmi jak… fortepian elektryczny. Taki jednak zapewne był zamysł.
Muzycy One Shot na swoją nową (choć w rzeczywistości, biorąc pod uwagę repertuar, to jednak starą) płytę kazali czekać jedenaście lat. I pewnie nigdy by jej nie nagrali i nie wydali, gdyby nie smutna okazja do spotkania na scenie. Na kolejny krążek Francuzów raczej bym nie liczył. Aczkolwiek niezbadane są wyroki boskie…
koniec
7 lipca 2022
Skład:
Emmanuel Borghi – fortepian elektryczny, syntezatory
Bruno Ruder – fortepian elektryczny, syntezatory
Philippe Bussonnet – gitara basowa
Daniel Jeand’heur – perkusja

gościnnie:
Jim Grandcamp – gitara elektryczna (5)

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Jak na kozetce u psycho(delicznego)analityka
Sebastian Chosiński

11 VIII 2022

Przyznam, że nie wiem, jakie mają wykształcenie czterej muzycy tworzący Svenska Psykvänner. Może naprawdę mieli bądź wciąż jeszcze mają coś wspólnego z psychologią? Jakby nie było, dotąd jednak znacznie więcej rozgłosu przynosi im działalność artystyczna, zwłaszcza że trzech z nich współtworzy jednocześnie jeszcze popularniejszy zespół Kungens Män. Ale dzisiaj nie o nim. Dzisiaj o „Böjda Toner” – drugim wydawnictwie Svenska Psykvänner.

więcej »

Człowiek z duszą i sercem
Sebastian Chosiński

9 VIII 2022

Zaledwie miesiąc temu ukazała się nagrana przez Neila Younga z towarzyszeniem Crazy Horse płyta „Toast” (trafiły na nią utwory zarejestrowane na przełomie lat 2000-2001), a już pojawił się w sprzedaży nowy krążek Kanadyjczyka. „Noise & Flowers” to koncertowy zapis jego europejskiej trasy, jaka miała miejsce przed trzema laty z towarzyszeniem amerykańskiego kwintetu Promise of the Real.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: (Bez)senność we trzech
Sebastian Chosiński

4 VIII 2022

Na świecie pewne są trzy rzeczy: podatki, śmierć i to, że Hawkwind wyda co roku nową płytę. Owszem, to ostatnie jest trochę naciągane, ale biorąc pod uwagę fakt, że od 2016 roku tak właśnie się dzieje, można chyba trochę – dla chwały Dave’a Brocka – naciągnąć rzeczywistość. Gorzej, że nowe produkcje brytyjskiej formacji nie zachwycają. I dotyczy to również tej, jak dotąd, najnowszej – wydanego we wrześniu ubiegłego roku krążka „Somnia”.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.