Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 13 sierpnia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Oren Ambarchi, Johan Berthling, Andreas Werliin
‹Ghosted›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGhosted
Wykonawca / KompozytorOren Ambarchi, Johan Berthling, Andreas Werliin
Data wydania15 kwietnia 2022
Wydawca Drag City
NośnikWinyl
Czas trwania38:09
Gatunekambient, elektronika, jazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Oren Ambarchi, Johan Berthling, Andreas Werliin, Christer Bothén
Utwory
Winyl1
1) I08:01
2) II09:33
3) III15:50
4) IV04:45
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Etniczny wyciskacz łez
[Oren Ambarchi, Johan Berthling, Andreas Werliin „Ghosted” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Australijczyk Oren Ambarchi to muzyk, którzy rzadko kiedy robi sobie wolne. Podróżuje po świecie i – w różnych konstelacjach – nagrywa płyty. Jesienią 2018 roku wybrał się do Sztokholmu, by z towarzyszeniem kontrabasisty Johana Berthlinga i perkusisty Andreasa Werliina zarejestrować „Ghosted”. Dlaczego jednak na publikację tego materiału musieliśmy czekać trzy i pół roku – nie pojmuję.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Etniczny wyciskacz łez
[Oren Ambarchi, Johan Berthling, Andreas Werliin „Ghosted” - recenzja]

Australijczyk Oren Ambarchi to muzyk, którzy rzadko kiedy robi sobie wolne. Podróżuje po świecie i – w różnych konstelacjach – nagrywa płyty. Jesienią 2018 roku wybrał się do Sztokholmu, by z towarzyszeniem kontrabasisty Johana Berthlinga i perkusisty Andreasa Werliina zarejestrować „Ghosted”. Dlaczego jednak na publikację tego materiału musieliśmy czekać trzy i pół roku – nie pojmuję.

Oren Ambarchi, Johan Berthling, Andreas Werliin
‹Ghosted›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGhosted
Wykonawca / KompozytorOren Ambarchi, Johan Berthling, Andreas Werliin
Data wydania15 kwietnia 2022
Wydawca Drag City
NośnikWinyl
Czas trwania38:09
Gatunekambient, elektronika, jazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Oren Ambarchi, Johan Berthling, Andreas Werliin, Christer Bothén
Utwory
Winyl1
1) I08:01
2) II09:33
3) III15:50
4) IV04:45
Wyszukaj / Kup
Oren Ambarchi (rocznik 1969) – jeden z najpłodniejszych współczesnych gitarzystów okołojazzowych – ma skomplikowane pochodzenie. Choć urodził się w australijskim Sydney, jego korzenie sięgają Iraku. Przodkowie nie byli jednak Arabami, lecz… Żydami, którzy później wyemigrowali na Antypody. Karierę zaczynał jeszcze jako nastolatek, grając na perkusji. Co ciekawe, muzyka freejazzową była jego pierwszym wyborem – nie dochodził do niej przez młodzieńczą fascynacją punkiem, metalem czy jakimkolwiek innym gatunkiem rockowym. Na koncie ma nieskończoną (choć – na upartego – zapewne policzalną) ilość (względnie liczbę) płyt. Zarówno solowych, jak i nagranych w różnorakich konstelacjach. W „Esensji” pisałem o nim dotąd (zaledwie) dwukrotnie: omawiając jego produkcje zarejestrowane ze szwedzkim kontrabasistą (i dodatkowo klawiszowcem) Johanem Berthlingiem („Tongue Tied”, 2015) oraz francuskim gitarzystą Richardem Pinhasem („Reverse”, 2017). Teraz przyszła pora na „Ghosted”.
Ambarchi bywa częstym gościem w Europie. By nagrać „Ghosted”, zawitał do Sztokholmu – do znanego w światku jazzowym studia Rymden, gdzie w listopadzie 2018 roku spotkał się ze wspomnianym już Berthlingiem oraz jego rodakiem, perkusistą Andreasem Werliinem. Obaj Szwedzi to wielkie postaci na scenie muzycznej. Dość powiedzieć, że ten pierwszy udzielał się w takich projektach, jak Arashi i Goran Kajfeš Subtropic Arkestra, ten drugi – w Anguish i Tonbruket, a razem – w Angles 9, Fire! i Fire! Orchestra oraz Time is a Mountain. Zjedli więc ze sobą beczkę soli, a jako członkowie sekcji rytmicznej znają się perfekcyjnie. Do tego tria w jednym (z czterech) utworów dołączył jeszcze jeden muzyk: to – znany z Fire! Orchestra i Nu Ensemble Matsa Gustafssona – klarnecista Christer Bothén, który tutaj zagrał na nietypowym dla siebie instrumencie, czyli… ngoni (malijskiej lutni bądź harfo-lutni).
Wydany w połowie kwietnia tego roku przez amerykańską wytwórnię (rodem z Chicago) Drag City „Ghosted” to bez wątpienia concept-album, o czym świadczą nie tylko tytuły kompozycji (jasno świadczące o tym, że mamy do czynienia z kolejnymi rozdziałami tej samej opowieści), ale także sama muzyka, którą zresztą nie tak łatwo jest sklasyfikować. Po pierwsze: słychać w niej wyraźnie wpływy muzyki etnicznej, po drugie – za sprawą wykorzystywanych przez Orena efektów elektronicznych trio zahacza o stylistykę ambient, po trzecie – całość wyrasta z korzeni jazzowych, względnie jazzrockowych. Można chyba stwierdzić, że skomplikowane pochodzenie Australijczyka miało swój udział w powstaniu tak niejednoznacznych kompozycji, w których tradycje europejskie mieszają się z bliskowschodnimi i zachodnioafrykańskimi.
Wszystkie utwory – począwszy od „I”, poprzez „II” i „III”, a na „IV” skończywszy – oparte są na etnicznym, transowym rytmie, który sprawia, że trudno się od nich oderwać. Nawet od tego najdłuższego, trwającego prawie szesnaście minut. Mógłby być zresztą rozciągnięty i do pół godziny, a słuchacze zapewne i tak nie odczuwaliby żadnego znużenia. Ale zacznijmy według porządku chronologicznego. „I” otwiera niezwykła introdukcja, oparta na duecie Berthlinga z Bothénem, czyli kontrabasu z ngoni. Wkrótce w tle pojawia się subtelna perkusja, która z czasem wysuwa się na plan pierwszy – i tak pozostaje praktycznie do końca. Rytm jest zadziorny, intensywny, mocno zasysający. Minimalistyczne, ale za sprawą nakładanych na siebie ścieżek sprawiający wrażenie aranżacyjnego bogactwa, lecz nie przepychu. Gitara Ambarchiego pojawia się w zasadzie dopiero pod koniec, a i tak jedynie wypełnia tło, pozwalając wybrzmieć egzotycznemu instrumentowi Christera.
W „II” gitary jest znacznie więcej, tyle że jest przetworzona elektronicznie, a grany przez nią motyw – bardzo mechaniczny. Czyli ona też bardziej spełnia zadanie instrumentu rytmicznego, nie solowego. Chociaż z czasem to właśnie gitara Orena odpowiada za odbiegające od reguły „smaczki”, które – to może nieco zaskoczyć – wprowadzają do narracji elementy zaskakująco optymistyczne. W tych fragmentach trio brzmi nie tylko psychodelicznie, ale wręcz… krautrockowo! W „III” ponownie na plan pierwszy wybijają się bębny z super pulsującym groove’em, wokół którego Ambarchi budują swoją improwizację. W niej z kolei zahacza o wpływy noise’u, nie brakuje bowiem ani zgrzytów, ani świstów (to pewnie pozostałości po współpracy z Merzbowem). Wszystko zmierza zaś do klasycznego freejazzowego przesilenia, po którym następuje wyciszenie emocji. Nastroju tego nie burzy „IV”, mająca bardzo powłóczysty i smutno-elegijny charakter. Pięknie i wzruszająco kończy się ta płyta. Gdyby była ścieżką dźwiękową do filmu, moglibyśmy podejrzewać, że to wyjątkowo melodramatyczny „wyciskacz łez”.
koniec
26 lipca 2022
Skład:
Oren Ambarchi – gitara elektryczna, efekty elektroniczne
Johan Berthling – kontrabas
Andreas Werliin – perkusja, instrumenty perkusyjne

gościnnie:
Christer Bothén – ngoni (1)

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Jak na kozetce u psycho(delicznego)analityka
Sebastian Chosiński

11 VIII 2022

Przyznam, że nie wiem, jakie mają wykształcenie czterej muzycy tworzący Svenska Psykvänner. Może naprawdę mieli bądź wciąż jeszcze mają coś wspólnego z psychologią? Jakby nie było, dotąd jednak znacznie więcej rozgłosu przynosi im działalność artystyczna, zwłaszcza że trzech z nich współtworzy jednocześnie jeszcze popularniejszy zespół Kungens Män. Ale dzisiaj nie o nim. Dzisiaj o „Böjda Toner” – drugim wydawnictwie Svenska Psykvänner.

więcej »

Człowiek z duszą i sercem
Sebastian Chosiński

9 VIII 2022

Zaledwie miesiąc temu ukazała się nagrana przez Neila Younga z towarzyszeniem Crazy Horse płyta „Toast” (trafiły na nią utwory zarejestrowane na przełomie lat 2000-2001), a już pojawił się w sprzedaży nowy krążek Kanadyjczyka. „Noise & Flowers” to koncertowy zapis jego europejskiej trasy, jaka miała miejsce przed trzema laty z towarzyszeniem amerykańskiego kwintetu Promise of the Real.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: (Bez)senność we trzech
Sebastian Chosiński

4 VIII 2022

Na świecie pewne są trzy rzeczy: podatki, śmierć i to, że Hawkwind wyda co roku nową płytę. Owszem, to ostatnie jest trochę naciągane, ale biorąc pod uwagę fakt, że od 2016 roku tak właśnie się dzieje, można chyba trochę – dla chwały Dave’a Brocka – naciągnąć rzeczywistość. Gorzej, że nowe produkcje brytyjskiej formacji nie zachwycają. I dotyczy to również tej, jak dotąd, najnowszej – wydanego we wrześniu ubiegłego roku krążka „Somnia”.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.