Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 30 listopada 2022
w Esensji w Esensjopedii

RGG
‹Endorfina›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułEndorfina
Wykonawca / KompozytorRGG
Data wydania18 listopada 2022
Wydawca Music Corner Records
NośnikCD
Czas trwania52:30
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Łukasz Ojdana, Maciej Garbowski, Krzysztof Gradziuk
Utwory
CD1
1) I18:03
2) II34:26
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Szczęście jesienną porą
[RGG „Endorfina” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
To niespodzianka! Zaledwie pięć miesięcy po albumie „October Suite” ukazała się kolejna płyta zespołu RGG – „Endorfina”. Zawarty na niej materiał nie jest taki nowy (pochodzi sprzed trzech lat), ale nie ma to najmniejszego znaczenia, ponieważ muzyka tria jest ponadczasowa. Równie świeżo brzmi w 2022 roku, jak i brzmiałaby – na przykład – pół wieku temu. Jeśli nie boicie się wyzwań, sięgnijcie po ten album koniecznie!

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Szczęście jesienną porą
[RGG „Endorfina” - recenzja]

To niespodzianka! Zaledwie pięć miesięcy po albumie „October Suite” ukazała się kolejna płyta zespołu RGG – „Endorfina”. Zawarty na niej materiał nie jest taki nowy (pochodzi sprzed trzech lat), ale nie ma to najmniejszego znaczenia, ponieważ muzyka tria jest ponadczasowa. Równie świeżo brzmi w 2022 roku, jak i brzmiałaby – na przykład – pół wieku temu. Jeśli nie boicie się wyzwań, sięgnijcie po ten album koniecznie!

RGG
‹Endorfina›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułEndorfina
Wykonawca / KompozytorRGG
Data wydania18 listopada 2022
Wydawca Music Corner Records
NośnikCD
Czas trwania52:30
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Łukasz Ojdana, Maciej Garbowski, Krzysztof Gradziuk
Utwory
CD1
1) I18:03
2) II34:26
Wyszukaj / Kup
To był bardzo dobry pomysł, aby swoją najnowszą płytę zatytułować… „Endorfina”. To jakby od razu dołączyć do niej dodatkowy znak jakości. Dodatkowy, bo przecież uznaną marką jest już sam zespół – aktywnie działające na krajowym rynku od dwóch dekad trio RGG. Widać artyści byli bardzo pewni siebie, na sto procent przekonani o tym, że ich najnowsza muzyka wywoła u słuchaczy dobre samopoczucie i wprawi ich w stan euforyczny. Wszak endorfina to tak zwany hormon szczęścia. Czy pomylili się? Przeszarżowali? W żadnym wypadku. To kolejny doskonały album zespołu, choć nieco odmienny od tego, co znalazło się na trzech poprzednich, mocno klasycyzujących krążkach: „Memento” (2019), poświęconym Stanisławowi Lemowi „Mysterious Monuments on the Moon” (2021) czy zrealizowanym w składzie poszerzonym do sekstetu „October Suite” (2022).
Pianista Łukasz Ojdana, kontrabasista Maciej Garbowski i perkusista Krzysztof Gradziuk to wyśmienici improwizatorzy, choć nie zawsze na swoich wydawnictwach dawali temu wyraz. Może więc z tego powodu zdecydowali się po trzech latach oczekiwania opublikować ten właśnie materiał – zarejestrowany na żywo koncert zorganizowany w ramach projektu Filmoteki Narodowej – Instytutu Audiowizualnego „Fina na Ucho”. Odbył się on w Warszawie 10 października 2019 roku, a na jego repertuar złożyła się muzyka w stu procentach improwizowana. Przygotowując publikację płytową, członkowie tria podzielili całość na dwie części, choć równie dobrze mogliby to sobie darować. Prawdopodobnie potrzebne im to było z racji tego, że „Endorfina” została wydana jednocześnie w wersji kompaktowej i winylowej. Zdecydowanie polecam tę pierwszą, ponieważ zawiera kilkanaście minut muzyki więcej. A w przypadku RGG z góry można założyć, że ilość przekłada się na jakość.
O ile poprzednie płyty formacji – jak już wspomniałem – dowodziły zainteresowania artystów muzyką klasyczną, na „Endorfinie” wybijają się na plan pierwszy inspiracje dwudziestowieczną awangardą spod znaku Karlheinza Stockhausena (w większym) czy Johna Cage’a (w mniejszym stopniu). Mówiąc prościej: nie jest to muzyka dla każdego; nawet nie wszyscy wielbiciele free jazzu mogą poczuć się nią usatysfakcjonowani. Chyba że na co dzień nie stronią od minimalizmu. Żebyśmy się jednak dobrze zrozumieli: to nie znaczy, że komukolwiek odradzam ten album (wręcz przeciwnie!), jedynie przestrzegam. Podkreślając jednocześnie, że nawet jeśli ktoś w takiej twórczości nie gustuje, ale słucha jazzowych improwizacji, koniecznie powinien po „Endorfinę” sięgnąć. Bo co by nie napisać, nie zmieni to faktu, że to płyta doskonała. Wykonawczy majstersztyk. Świadczący o tym, jak wielkimi wirtuozami, na dodatek obdarzonymi wyjątkową wyobraźnią są panowie tworzący RGG.
Starsi czytelnicy mogą kojarzyć jeszcze pojawiający się w czasach Polski Ludowej w czwartkowe wieczory (reaktywowany też, choć bez sukcesu, w III RP) magazyn kulturalny „Pegaz”. Otwierała go dość siermiężna, minimalistyczna animowana czołówka, na tle której rozbrzmiewały awangardowe dźwięki fortepianu. I taka właśnie muzyka – oczywiście w pewnym uproszczeniu – trafiła na nowy krążek tria. Niełatwo jest przeanalizować te nieco ponad pięćdziesiąt minut improwizacji, ponieważ wymyka się ona jednoznacznym ocenom. Owszem, wspólnym mianownikiem jest instrumentarium, które w tym przypadku – w przeciwieństwie chociażby do „October Suite” – pozostaje niezmienne. Ale poza tym wszystko pozostałe oparte jest na niekiedy ewolucyjnych, innym znów razem rewolucyjnych – zmianach. Ojdana, Garbowski i Gradziuk – znający się na wylot, potrafiący grać ze sobą „z zamkniętymi oczyma”, z wyprzedzeniem przewidujący ruchy partnera – płynnie przechodzą od tematu do tematu, od nastroju do nastroju, od jednej stylistyki w inną.
Nie ograniczają się przy tym w niczym. Mając do dyspozycji niezbyt rozbudowane instrumentarium, wzorem polskich kompozytorów sonorystycznych (od Krzysztofa Pendereckiego po bardzo im bliskiego Henryka Mikołaja Góreckiego) starają się wydobywać z niego dźwięki nieoczywiste. I wcale nie ograniczają się jedynie do traktowania kontrabasu smyczkiem. Swoje w tej dziedzinie dorzuca również perkusista (swoją drogą chętnie wchodzący w intensywne dialogi w ramach sekcji rytmicznej), a gdy wydaje się to muzykom niezbędne – potrafią zaprząc do swojej „stajni” także pogłosy. Chcąc nie chcąc, na plan pierwszy wybija się fortepian Łukasza Ojdany, który z jednej strony potrafi bardzo konsekwentnie budować nastrój nawet pojedynczymi akordami, z drugiej natomiast – nie stroni od bardziej rozbudowanych, bliskich estetyce romantyzmu fraz. Ba! na finał ofiarowuje słuchaczom w prezencie ewidentnie optymistyczne dźwięki. Zaskoczenie? Nie całkiem, w końcu tytuł płyty do czegoś zobowiązuje.
koniec
22 listopada 2022
Skład:
Łukasz Ojdana – fortepian
Maciej Garbowski – kontrabas
Krzysztof Gradziuk – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Tomasz Stańko byłby – jak sądzę – usatysfakcjonowany
Sebastian Chosiński

29 XI 2022

Ta płyta Was zaskoczy! Może nawet na początku wprawi w zdziwienie lub wręcz osłupienie. Liczę się z tym, że niektórzy wyłączą ją po dziesięciu bądź dwudziestu minutach i nigdy więcej już do niej nie wrócą. Tyle że stracą wtedy mnóstwo niezwykłych doznań artystycznych i estetycznych. Dlatego warto dać duńskiej trębaczce Anne Efternøler szansę i ze spokojem – od pierwszej do ostatniej nuty – wysłuchać jej debiutanckiego albumu „Anne Efternøler & Lige Børn”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Jak Turcja długa i szeroka…
Sebastian Chosiński

24 XI 2022

Od dawna już żaden turecki artysta nie podbił światowych rynków muzycznych. Deryi Yıldırım – Turczynce, ale urodzonej w Niemczech – też prawdopodobnie to się nie uda. Nie dlatego, że jest kiepską wokalistką. Po prostu: muzyka, jaką wykonuje (z towarzyszącą jej Grup Şimşek), liczyć może jedynie na zainteresowanie niszowej publiczności. Jeśli jednak sięgniecie po „Dost 2”, jest duża szansa, że poczujecie się urzeczeni.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Blues, hard i… SBB
Sebastian Chosiński

17 XI 2022

To był bardzo efemeryczny skład SBB, zebrany jedynie na kilka koncertów, jakie trio zagrało na przełomie listopada i grudnia 2002 roku. Tym bardziej może dziwić fakt, że wydany właśnie przez GAD Records album „Live Cuts. Ostrava 2002” to już drugie dokumentujące go wydawnictwo. A co było w tym składzie efemerycznego? Jednoczesna obecność perkusisty Paula Wertico i gitarzysty Andrzeja Urnego.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.