Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 6 lipca 2022
w Esensji w Esensjopedii

The Killers
‹Sam’s Town›

Sam’s Town
EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSam’s Town
Wykonawca / KompozytorThe Killers
Data wydania3 października 2006
Wydawca Island Records, Marrakesh Records
NośnikCD
Czas trwania44:14
Gatunekpop, rock
EAN0602517026759
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Sam’s Town4:06
2) Enterlude0:49
3) When You Were Young3:40
4) Bling (Confessions Of A King)4:08
5) For Reasons Unknown3:32
6) Read My Mind4:06
7) Uncle Johnny4:25
8) Bones3:47
9) My List4:08
10) The River Is Wild4:28
11) Why Do I Keep Counting?4:24
12) Exitlude2:31
Wyszukaj / Kup

Z wizytą w kasynie
[The Killers „Sam’s Town” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Zespół The Killers był niezwykle rozpieszczany przez prasę. Krytycy o ich pierwszej płycie „Hot Fuss” mówili jak o objawieniu. Fani wyczekiwali z niecierpliwością nowego materiału. Szumnie zapowiadano go jako spadkobiercę klasycznych dzieł Bruce’a Springsteena. Było to jednak zanim krążek „Sam’s Town” się ukazał. Bo potem…

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Z wizytą w kasynie
[The Killers „Sam’s Town” - recenzja]

Zespół The Killers był niezwykle rozpieszczany przez prasę. Krytycy o ich pierwszej płycie „Hot Fuss” mówili jak o objawieniu. Fani wyczekiwali z niecierpliwością nowego materiału. Szumnie zapowiadano go jako spadkobiercę klasycznych dzieł Bruce’a Springsteena. Było to jednak zanim krążek „Sam’s Town” się ukazał. Bo potem…

The Killers
‹Sam’s Town›

Sam’s Town
EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSam’s Town
Wykonawca / KompozytorThe Killers
Data wydania3 października 2006
Wydawca Island Records, Marrakesh Records
NośnikCD
Czas trwania44:14
Gatunekpop, rock
EAN0602517026759
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Sam’s Town4:06
2) Enterlude0:49
3) When You Were Young3:40
4) Bling (Confessions Of A King)4:08
5) For Reasons Unknown3:32
6) Read My Mind4:06
7) Uncle Johnny4:25
8) Bones3:47
9) My List4:08
10) The River Is Wild4:28
11) Why Do I Keep Counting?4:24
12) Exitlude2:31
Wyszukaj / Kup
Ale zacznijmy od początku. W 2004 roku zjawisko o nazwie Nowa Rockowa Rewolucja zaczęło ewoluować. Gwiazdy tego nurtu, jak The Strokes, The Hives, The Libertines i cała reszta zespołów, których nazwy zaczynały się na “The…” a kończyły na “…s”, świeciły coraz bladziej. Pojawili się za to Franz Ferdinand, którzy grali taneczną muzykę dla niegrzecznych dziewczynek. Zaczęły się liczyć chwytliwe refreny i melodyka kompozycji, a nie przestery i zdzierające gardło wokale.
Właśnie w takiej atmosferze zadebiutowali The Killers. Wywodzili się z Las Vegas i daleko im było do zbuntowanych, histerycznych Brytyjczyków. Grali nowoczesny rock’n’roll z elektronicznym podkładem rodem z lat 80-tych, czyli coś, z czego swego czasu byli znani Duran Duran.
I zaczęło się. „Hot Fuss” zbierał same entuzjastyczne recenzje. Specjalista od nowych trendów, „New Musican Express”, ogłosił ich najlepszym nowym amerykańskim zespołem roku 2004. Zresztą nic dziwnego. Kolejne single wydawane przez The Killers szturmowały listy przebojów. W naszym pięknym kraju największą popularnością cieszył się skoczny „Somebody Told Me” (stał się jednym z przebojów roku 2005 na Trójkowej liście Niedźwieckiego). W międzyczasie panowie zabłysnęli niezłym występem na Live8.
W ogłoszonej w 2005 roku liście „50 razy rock nowego wieku” w „Teraz rocku”, gdzie zaprezentowano najważniejsze albumy, które ukazały się od roku 2000, The Killers ze swoim „Hot Fuss” zajęli 15. pozycję. Nieźle jak na debiutantów, którzy nazwę zespołu zaczerpnęli z wideoklipu New Order do piosenki „Crystal”.
Nic więc dziwnego, że od kiedy Killersi weszli do studia, by nagrać drugi krążek, muzyczna prasa zakipiała od domysłów, co też on będzie zawierać. Najczęściej mówiono, że będzie to płyta bardzo amerykańska, głęboko zakorzeniona w klimatach springsteenowskich. A wszystko podgrzała informacja, że jej producentami zostały dwie legendy: Flood, mający na koncie chociażby „Joshua Tree” U2 i „Songs Of Faith And Devotion” Depeche Mode, oraz Alan Moulder, który maczał palce m.in. w debiucie A Perfect Circle „Mer De Noms”. Presja więc była ogromna.
Wreszcie stało się! Nowy album The Killers, zatytułowany „Sam’s Town”, trafił do sklepów. I nastała konsternacja. Pojawiły się głosy krytyki. Recenzenci zaczęli kręcić nosami. Bo co tu dużo mówić, longplay nie przynosił muzyki rzucającej na kolana. Niewiele też miał wspólnego z twórczością Bruce’a Springsteena. Czyżby zatem „Sam’s Town” było wynikiem powszechnego syndromu „drugiej płyty”?
Nie do końca. Nie będę ukrywał, że mnie się ta płyta podoba. Mamy tu bowiem to, czego oczekiwałem od chłopaków z Las Vegas – żwawe tempo, dużo melodii, świetną produkcję. Chociaż zgadzam się z tymi, którzy twierdzą, że brakuje tu drobnego pierwiastka geniuszu. Ale mówi się trudno, nie można mieć wszystkiego.
Tytuł „Sam’s Town” pochodzi od nazwy popularnego kasyna w Las Vegas. I słuchając muzyki nie można nie odnieść wrażenia, że balanga trwa w nim cały czas. Zresztą już na wstępie, który pojawia się tuż za pierwszym, tytułowym utworem, panowie zapraszają nas do wspólnej zabawy: „We hope you enjoy to stay / It’s good to have with us / Even if it just for the day”1). Po tym krótkim „Enterlude” przechodzimy do znanego z singla „When You Were Young”. Ciekawostką jest, że jak go pierwszy raz usłyszałem w radiu, nie byłem oczarowany. Tymczasem na płycie, w zestawieniu z innymi utworami, robi piorunujące wrażenie. Inaczej ma się sprawa z kolejnym utworem promocyjnym, „Bones”. Chór obwieszczający patetyczne: „Come with me” brzmiałby tandetnie nawet w latach 80-tych, a co dopiero teraz.
Skupmy się jednak na plusach, bo tych jest więcej. Bardzo pozytywne wrażenie robi utwór tytułowy. Jako początek płyty świetnie zaostrza apetyt na więcej, zwłaszcza, gdy się słyszy: „I’ve got this energy beneath my feet / Like something underground’s gonna come up and carry me”2). Na uwagę zasługuje też podniosły, nieco queenowy „My List” z pięknym wyznaniem miłosnym: “I need those eyes to tide me over / I’ll take your picture when I go / Gives me strength and gives me patience / But I’ll never let you know / I got nothing on you babe / But I always said I’ll try”3). Na płycie znajdziemy nie tylko imprezowe kawałki, ale również bardziej mroczne, jak świetny “Uncle Johnny”.
Mimo to „Sam’s Town” jest albumem ociekającym pozytywną energią. Melodyka utworów i żwawe tempo nie pozwalają słuchaczowi usiedzieć w miejscu. Przy takich kompozycjach, jak „Bling (Confession Of A King)”, noga zaczyna sama chodzić w rytm muzyki. I to jest największa zaleta płyty. Killersi są charyzmatycznym, energetycznym zespołem, który potrafi swoją grą zauroczyć odbiorcę. Poprawa humoru jest gwarantowana bez względu na to, czy słuchamy wolniejszego, za to podniosłego w refrenie „Why Do I Keep Counting?”, czy też galopującego, ostrzejszego „The River Is Wild”.
Tak mijają kolejne utwory, aż wreszcie słyszymy znany z „Enterlude” motyw zagrany na fortepianie. To już „Exitlude”, impreza się kończy.
Z czystym sumieniem mogę więc polecić „Sam’s Town” wszystkim, którym podobały się ostatnie dokonania Franz Ferdinand czy Muse. Może to i prawda, że Killersom zabrakło oryginalności, ale płyta szkody nikomu nie zrobi, a może dostarczyć radości i samych bezpretensjonalnych, pozytywnych doznań. Natomiast co do porównania z najlepszymi płytami Bruce’a Springsteena, to może następnym razem?
koniec
13 lutego 2007
1) „Mamy nadzieję, że przyłączysz się do nas i zostaniesz / Fajnie jest być z nami / Nawet jeśli choć jeden dzień”
2) „Posiadam energię pod stopami / Jakby coś pod ziemią złapało mnie i niosło”
3) „Potrzebuję twych oczu, by przypływ mnie zawrócił / Biorę twoje zdjęcie w drogę / Dajesz mi siłę i dajesz cierpliwość / Ale nigdy nie pozwolę ci wiedzieć / Że nie mam dla ciebie nic, maleńka / Ale zawsze mówię, że się staram”

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Nie próbuj. Ale jak nie spróbujesz – to pożałujesz!
Sebastian Chosiński

5 VII 2022

Trzech polskich jazzmanów i improwizatorów, którzy jednak nie stronią od grania nieco lżejszej gatunkowo muzyki, umówiło się na wspólne spotkanie w studiu nagraniowym. Spędzili w nim jeden dzień, rejestrując niemal godzinę muzyki, która przekracza granice gatunkowe. Sięgając po „Don’t Try” Łukasza Korybalskiego, Wojciecha Traczyka i Huberta Zemlera, przygotujcie się na soczystą mieszankę free jazzu, awangardy i noise’u.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Prezent na dziesiątą rocznicę
Sebastian Chosiński

30 VI 2022

Kungens Män to szwedzki sekstet, który choć istnieje zaledwie od dekady, wydał w tym czasie ponad dwadzieścia albumów. Jak widać, muzycy nie próżnują, zwłaszcza że udzielają się również w innych projektach. „Kungens Ljud & Bild” – najnowsza płyta grupy – jest jednocześnie prezentem, jaki sztokholmczycy sprawili swoim fanom i samym sobie na jubileusz dziesięciolecia.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: W basenie Morza Egejskiego
Sebastian Chosiński

28 VI 2022

Trzej giganci polskiego rocka, jazzu, bluesa oraz popu – Jorgos Skolias, Apostolis Anthimos oraz Kostek Yoriadis – nagrali wspólny album, za sprawą którego w czasach szalejącej pandemii koronawirusa postanowili przenieść się do kraju przodków, swojej duchowej ojczyzny – Grecji. Z ich artystycznego, odbywającego się na odległość, spotkania zrodziła się płyta niezwykła. Jej tytuł – „SAY” – jest jednocześnie nazwą całego projektu.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż autora

Zrodzony z wątpliwości
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Komiks na przeczekanie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Za Midgard!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przełamując kadry
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Komiks przejściowy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Człowiek, który spał w grobowcu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nibylandia ze skandynawskich mitów
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nemo podbija stawkę
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Bombastyczne łowy Kravena
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Bagno wciąga
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.