Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 września 2019
w Esensji w Esensjopedii

Franz Ferdinand
‹Tonight: Franz Ferdinand›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTonight: Franz Ferdinand
Wykonawca / KompozytorFranz Ferdinand
Data wydania26 stycznia 2009
Wydawca Domino
NośnikCD
Czas trwania42:57
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Ulysses3:13
2) Turn It On2:23
3) No You Girls3:44
4) Twilight Omens2:32
5) Send Him Away3:01
6) Live Alone3:31
7) Bite Hard3:28
8) What She Came For3:36
9) Can't Stop Feeling3:05
10) Lucid Dreams7:58
11) Dream Again3:20
12) Katherine Kiss Me2:56
Wyszukaj / Kup

Franciszek Ferdynand wciąż tańczy
[Franz Ferdinand „Tonight: Franz Ferdinand” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Mówi się, że trzecia płyta jest najtrudniejsza, bo skończyły się patenty z debiutu i trzeba odświeżyć formułę. A co ma zrobić zespół taki jak Franz Ferdinand, który już poprzednim krążkiem wymiótł konkurencję? Może na przykład wrzucić na luz i szlifować formę. Może nagrać taką płytę jak „Tonight: Franz Ferdinand”.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Franciszek Ferdynand wciąż tańczy
[Franz Ferdinand „Tonight: Franz Ferdinand” - recenzja]

Mówi się, że trzecia płyta jest najtrudniejsza, bo skończyły się patenty z debiutu i trzeba odświeżyć formułę. A co ma zrobić zespół taki jak Franz Ferdinand, który już poprzednim krążkiem wymiótł konkurencję? Może na przykład wrzucić na luz i szlifować formę. Może nagrać taką płytę jak „Tonight: Franz Ferdinand”.

Franz Ferdinand
‹Tonight: Franz Ferdinand›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTonight: Franz Ferdinand
Wykonawca / KompozytorFranz Ferdinand
Data wydania26 stycznia 2009
Wydawca Domino
NośnikCD
Czas trwania42:57
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Ulysses3:13
2) Turn It On2:23
3) No You Girls3:44
4) Twilight Omens2:32
5) Send Him Away3:01
6) Live Alone3:31
7) Bite Hard3:28
8) What She Came For3:36
9) Can't Stop Feeling3:05
10) Lucid Dreams7:58
11) Dream Again3:20
12) Katherine Kiss Me2:56
Wyszukaj / Kup
Franze długo nam kazali czekać na następcę „You Could Have It So Much Better… with Franz Ferdinand”. W międzyczasie sporo w muzyce się wydarzyło – przede wszystkim nastała moda na lata 80. Ociekająca syntezatorowymi dźwiękami nowa płyta The Killers jest tego najlepszym dowodem. Dziewczyny mogą wybierać w przepastnej skarbnicy zespołów grających specjalnie dla nich. Imprezowych kapel też mamy pod dostatkiem. Czym więc mogli nas zaskoczyć Szkoci Franciszka Ferdynanda? Chyba tylko przywiązaniem do tradycji. I to właśnie zrobili.
„Tonight: Franz Ferdinand” to płyta stawiająca na oldschool. Oczywiście daleko jej do surowości debiutu, ale kiedy cała scena indie zachłysnęła się plastikowym brzmieniem lat 80. oni postanowili się cofnąć. Znaleźli dla siebie niszę w okresie, kiedy pojawiły się pierwsze syntezatory i elektroniczne bajery, ale wciąż grało się na żywych instrumentach. Nie przesadzili z nowoczesnością, pozostawiając sporo naturalności w brzmieniu. I to jest właśnie największy atut tej płyty. Świetnie się jej słucha, doskonale nadaje się na balangę, ale jednocześnie nie męczy przesłodzonym brzmieniem i nie stała się swoją własną karykaturą. Smaczków jest wciąż sporo, ale nie są one nudne. Stanowią uatrakcyjnienie całości, a nie jej esencję.
Weźmy taki „Can’t Stop Feeling”: pojawiają się w nim dziwne pogłosy, jest wyraźny rytm budowany na staromodnie brzmiącym basie i do tego syntezatorowe wstawki. Bioderka same rwą się do tańca. W „Send Him Away” przyjemnym dźwiękom gitary towarzyszą przeszkadzajki, które ją zmiękczają, tworząc delikatny klimat rockabilly. Z kolei „Live Alone” to przecież ABBA z końca działalności. Jest też niespodzianka, czyli zbudowany na bazie automatu perkusyjnego, spokojny „Dream Again”.
Franz Ferdinand nie zapomnieli o swoich rockowych korzeniach, dlatego nie zabrakło typowego dla nich czadu. „Turn It On” mógłby spokojnie znaleźć się na poprzednim wydawnictwie. Z kolei końcówka „What She Came For” to ostra jazda bez trzymanki na przesterowanych gitarach.
Czymś pomiędzy wymienionymi wyżej trendami jest „Lucid Dreams”. Najpierw mamy gitarowy początek, potem coraz wyraźniej zaczynają wchodzić syntezatory, by wreszcie przejąć kontrolę nad utworem. Finał to już całkowity odlot w stylu „Radio Ga Ga” Queen.
Na koniec otrzymujemy coś, czego w dotychczasowej twórczości kapeli nie było – akustyczną balladę, wyłącznie na gitarę i głos („Katherine Kiss Me”). Spodziewaliście się kiedyś usłyszeć nastrojowo mruczącego Alexa Kapranosa? Ja też nie. Choć z drugiej strony kawałek nie poraża i może lepiej niech chłopaki dalej grają z przytupem.
Rozumiem, że ci, którzy spodziewali się po nowej płycie Franzów kolejnej muzycznej rewolucji, mogą się poczuć zawiedzeni. Szkoci nie obrali nowego kursu, wciąż podążają utartą ścieżką. Udoskonalają jedynie patenty, w których czują się najlepiej. Wciąż jest zgrabnie i balangowo, ale jest też sporo atrakcyjnego kombinowania. Mnie takie podejście całkiem odpowiada i nie rozumiem wszystkich krytyków kręcących nosami.
koniec
17 marca 2009

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Na cztery boskie wiatry
Sebastian Chosiński

17 IX 2019

Trzy i pół roku! tyle kazał czekać na swoją nową płytę holenderski kwintet Monomyth. Zespół, który w swej twórczości łączy wpływy psychodelii ze space- i krautrockiem, a nawet nie unika nawiązań do post-rocka i progresywnej elektroniki w stylu Tangerine Dream. To wszystko znajdziecie na trwającym zaledwie czterdzieści minut concept-albumie „Orbis Quadrantis”.

więcej »

Olbrzym, którego nie należy się bać
Sebastian Chosiński

12 IX 2019

Aż trudno w to uwierzyć, ale petersburski Piknik (Пикник) obchodził w ubiegłym roku czterdziestolecie istnienia. Co ciekawe, do dzisiaj w składzie grupy nie pozostał już ani jeden z jego założycieli; nie był nim nawet pełniący nieprzerwanie funkcję lidera od 1981 roku wokalista i gitarzysta Edmund Szklarski. Najnowszy album formacji, „В руках великана”, jest jej dwudziestym trzecim wydawnictwem z premierowym studyjnym materiałem.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: W poszukiwaniu zamierzchłej przeszłości
Sebastian Chosiński

10 IX 2019

Chociaż nie jest to żadna gorąca nowość, to jednak album na tyle wartościowy, że warto zwrócić na niego uwagę nawet ponad rok po publikacji. Wyszedł spod ręki amerykańskiego kwintetu Alms, a powinien zadowolić wszystkich wielbicieli psychodelicznego doom metalu. Zwłaszcza jeśli na dodatek gustują oni w muzyce rodem z lat 70. XX wieku. Zapamiętajcie zatem nazwę zespołu i tytuł ich płytowego debiutu – „Act One”.

więcej »

Polecamy

Perwersyjna poezja miłosna

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Perwersyjna poezja miłosna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gruby cover
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Z sąsiedzkim pozdrowieniem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hardkorowa terapia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ino wpierw ciulnę ją sztachelką
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ups… tak im wyszło
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Do góry, kangury!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Który miś dla której dziewczyny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Jesteś moim sercem, jesteś moją duszą
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

To jest Gość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Tegoż autora

W stroju Pająka i bez
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Punisher w trzech odsłonach
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rozterki młodego superbohatera
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Fani niezalu drą łacha z mejnstrimowców
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nieważne jak Szwedzi zaczynają, ważne jak kończą!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dzieci w piaskownicy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Olśniewający chaos
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dick byłby dumny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Todd McFarlane wielkim artystą jest!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Fujnie, że wróciła
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.