Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 8 sierpnia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Heaven And Hell
‹The Devil You Know›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułThe Devil You Know
Wykonawca / KompozytorHeaven And Hell
Data wydania28 kwietnia 2009
Wydawca Metal Mind
NośnikCD
Czas trwania53:31
Gatunekmetal
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Atom and Evil5:15
2) Fear4:48
3) Bible Black6:29
4) Double the Pain5:25
5) Rock and Roll Angel6:25
6) The Turn of the Screw5:02
7) Eating the Cannibals3:37
8) Follow the Tears6:12
9) Neverwhere4:35
10) Breaking into Heaven7:03
Wyszukaj / Kup

Diabeł, którego znacie
[Heaven And Hell „The Devil You Know” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Miłośnicy ciężkich brzmień mogą zacierać ręce, gdyż legenda powróciła – Black Sabbath w nowej inkarnacji wydał pierwszy od prawie czternastu lat studyjny album. Wprawdzie pod szyldem Heaven and Hell i bez Ozzy’ego, ale mimo tego nagrali najlepszą płytę gdzieś tak od… 30 lat.

Przemysław Dobrzyński

Diabeł, którego znacie
[Heaven And Hell „The Devil You Know” - recenzja]

Miłośnicy ciężkich brzmień mogą zacierać ręce, gdyż legenda powróciła – Black Sabbath w nowej inkarnacji wydał pierwszy od prawie czternastu lat studyjny album. Wprawdzie pod szyldem Heaven and Hell i bez Ozzy’ego, ale mimo tego nagrali najlepszą płytę gdzieś tak od… 30 lat.

Heaven And Hell
‹The Devil You Know›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułThe Devil You Know
Wykonawca / KompozytorHeaven And Hell
Data wydania28 kwietnia 2009
Wydawca Metal Mind
NośnikCD
Czas trwania53:31
Gatunekmetal
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Atom and Evil5:15
2) Fear4:48
3) Bible Black6:29
4) Double the Pain5:25
5) Rock and Roll Angel6:25
6) The Turn of the Screw5:02
7) Eating the Cannibals3:37
8) Follow the Tears6:12
9) Neverwhere4:35
10) Breaking into Heaven7:03
Wyszukaj / Kup
Wszystko zaczęło się w 2006 roku. Wtedy to Tony Iommi, Ronnie James Dio, Vinnie Appice i Geezer Butler postanowili na chwilę jeszcze raz połączyć swe siły i nagrać kilka nowych utworów na składankę „Black Sabbath: The Dio Years”. Współpraca tak się panom spodobała, że w 2007 roku wyruszyli w trasę koncertową. Jako że oryginalny skład (z Billem Wardem oraz Ozzym Osbourne’em) nie wchodził w grę, postanowili nazwać ten projekt Heaven and Hell, nawiązując przy tym do znakomitej płyty pod tym samym tytułem. To na niej po raz pierwszy zaśpiewał Dio. W końcu muzycy, uzbrojeni w sporą liczbę starych i nowych fanów oraz zachęceni entuzjastycznymi recenzjami występów, zdecydowali się na ponowne wejście do studia z zamiarem nagrania nowego materiału. Z takiej energii nie mogła powstać zła płyta. I rzeczywiście, „The Devil You Know” nie rozczarowuje.
Album duchowo nawiązuje do pierwszych płyt zespołu z Osbourne’em przy mikrofonie, czuć ten sam klimat i mrok, Jednocześnie całość brzmi ciężko i nowocześnie, co przywołuje na myśl „Dehumanizera”. Tak znakomicie nie grali już od lat. Iommi w rewelacyjnej formie wciąż tworzy z Butlerem mistrzowski duet, po raz kolejny udowadniając, że nadal jest mistrzem komponowania elektryzujących riffów i nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Nie zawiódł również Ronnie James Dio. Moim zdaniem jest to najlepszy (nie licząc epizodycznego występu Iana Gillana) wokalista Black Sabbath. Mimo to fani Ozzy’ego też znajdą tu coś dla siebie, ponieważ momentami Dio naśladuje jego manierę wokalną. Jego głos brzmi tak samo mocno jak 20 lat temu. Może tylko górne rejestry nie wychodzą mu tak łatwo jak kiedyś, ale nie ma się co dziwić – w końcu dawno już przekroczył sześćdziesiątkę. Wciąż jednak potrafi zakrzyknąć tak mocno jak na płycie „Heaven and Hell”.
„The Devil You Know” to kopalnia znakomitych utworów. Otwierający go „Atom and Evil” to ostre uderzenie na sam początek, „Bible Black” idzie jeszcze dalej, pomimo że zaczyna się całkiem spokojnie. Podobna sytuacja jest z „Rock and Roll Angel”. Z kolei zdecydowanie najlepszy kawałek płycie to „Follow the Tears”: na początku słyszymy posępny riff i niepokojące organy, potem dołącza perkusja i zaczyna się chyba najmocniejszy utwór, jaki znajduje się na tym wydawnictwie. Z bardziej rozpędzonych kawałków tylko „Fear” robi wrażenie. Co prawda „Double the Pain” i „Breaking Into Heaven” to też niezła robota, ale już nie tak porywająca. Szkoda, zwłaszcza w przypadku tego drugiego, który zamyka album. Po dawce tak dobrej muzyki miałoby się ochotę na wielki finał, a tu takie rozczarowanie. Niestety, w zestawie znalazło się też kilka zapychaczy, pozbawionych wyrazu i pazura. Taki „Eating the Cannibals” posiada potencjał hitu koncertowego, ale w wersji studyjnej nie wyróżnia się niczym specjalnym; podobnie „Neverwhere”, który sprawia wrażenie pisanego na kolanie.
Nie jest to płyta idealna, niemniej świetnie jej się słucha, a utwory dobre i znakomite przeważają nad potknięciami. Wszystko razem składa się na jedno z najlepszych wydawnictw tego roku. Słuchając „The Devil You Know”, aż chce się podkręcić głośniki i delektować jeżącymi włosy riffami, wywołującymi ciarki u każdego wielbiciela niskich tonów. Ojcowie metalu pokazują, jak powinno się grać naprawdę heavy i wydają się być niedoścignionym wzorem dla wszelkich naśladowców. Nawet pomimo tego, że jako zespół istnieją już 40 lat.
koniec
12 maja 2009

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: (Bez)senność we trzech
Sebastian Chosiński

4 VIII 2022

Na świecie pewne są trzy rzeczy: podatki, śmierć i to, że Hawkwind wyda co roku nową płytę. Owszem, to ostatnie jest trochę naciągane, ale biorąc pod uwagę fakt, że od 2016 roku tak właśnie się dzieje, można chyba trochę – dla chwały Dave’a Brocka – naciągnąć rzeczywistość. Gorzej, że nowe produkcje brytyjskiej formacji nie zachwycają. I dotyczy to również tej, jak dotąd, najnowszej – wydanego we wrześniu ubiegłego roku krążka „Somnia”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Prawda czasu, prawda… sceny
Sebastian Chosiński

2 VIII 2022

Na „Not a Bootleg 2” trafił koncert, jaki freejazzowy kwartet Ślina zagrał w październiku ubiegłego roku w Krakowie. Tym razem bez udziału gości. To prawie godzina bardzo emocjonalnej, nierzadko energetycznej i intensywnej improwizacji. Tak dobry, że podsyca apetyt na kolejne odsłony serii.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Przystawka, po której zapragniecie dania głównego
Sebastian Chosiński

28 VII 2022

Po wydaniu wiosną ubiegłego roku swojej drugiej płyty wrocławski kwartet freejazzowo-rockowy Ślina ruszył jesienią w promującą go trasę koncertową. Muzycy postanowili upamiętnić ją serią albumów koncertowych pod wspólnym tytułem „Not a Bootleg” (z dodawanymi do niego cyferkami). Na „1” znalazł się fragment występu z Poznania, podczas którego muzykom towarzyszył na scenie saksofonista Mikołaj Trzaska.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Pot i Kreff – Oni czasem wracają: Niebo i piekło
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Nihil Novi
— Przemysław Dobrzyński

Ostateczna granica?
— Przemysław Dobrzyński

Supergrupa: Reaktywacja
— Przemysław Dobrzyński

Nowe szaty króla
— Przemysław Dobrzyński

Czarne chmury nad Teatrem Marzeń
— Przemysław Dobrzyński

Potęga boskiego głosu
— Przemysław Dobrzyński

Przeboje w purpurowym deszczu
— Przemysław Dobrzyński

Pustynia pełna dźwięków
— Przemysław Dobrzyński

A imię jego 44:44
— Przemysław Dobrzyński

Nowoczesne oblicze metalu
— Przemysław Dobrzyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.