Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 kwietnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Myopia
‹Biomechatronic Intervention›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBiomechatronic Intervention
Wykonawca / KompozytorMyopia
Data wydania11 stycznia 2009
NośnikCD
Gatunekmetal
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Introx
2) Mechanoth
3) RCS01
4) Mechatronic Robotics
5) Biocybermedical Alterations
6) Supermegagrid
7) Malfunction
8) Destabilization
9) Re-control
Wyszukaj / Kup

Wbrew logice

Esensja.pl
Esensja.pl
W dzisiejszych czasach, gdy zdaniem wielu zagrano już wszystko, zespoły pokroju Myopii jawią się jako panaceum na powszechną miałkość. Choć swoim najnowszym albumem „Biomechatronic Intervention” grupa nie odkrywa przysłowiowej Ameryki, poprzez swoją skomplikowaną muzykę stoi w wyraźnej opozycji do pozbawionej kreatywności masy kapel.

Jacek Walewski

Wbrew logice

W dzisiejszych czasach, gdy zdaniem wielu zagrano już wszystko, zespoły pokroju Myopii jawią się jako panaceum na powszechną miałkość. Choć swoim najnowszym albumem „Biomechatronic Intervention” grupa nie odkrywa przysłowiowej Ameryki, poprzez swoją skomplikowaną muzykę stoi w wyraźnej opozycji do pozbawionej kreatywności masy kapel.

Myopia
‹Biomechatronic Intervention›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBiomechatronic Intervention
Wykonawca / KompozytorMyopia
Data wydania11 stycznia 2009
NośnikCD
Gatunekmetal
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Introx
2) Mechanoth
3) RCS01
4) Mechatronic Robotics
5) Biocybermedical Alterations
6) Supermegagrid
7) Malfunction
8) Destabilization
9) Re-control
Wyszukaj / Kup
Darzę bardzo dużym szacunkiem zespoły pokroju Myopii. Dla ich członków liczy się tylko muzyka. Bo co innego mogłoby? W to, że w naszym kraju można zarobić na graniu „pokręconych” dźwięków, nie wierzą już chyba nawet najwięksi optymiści. Corocznie rozdawane Fryderyki w kategoriach Rock i Metal trafiają przeważnie do muzyków, którzy posiadają sprawnych managerów, rzadko zaś otrzymują je artyści tworzący muzykę trudną w odbiorze i łamiącą schematy. Na kilkucyfrowe wpływy na konto i nominację Myopia zapewne więc nie liczy. Na powszechny poklask też chyba nie. Pozostaje im granie zgodnie z własnymi ambicjami oraz dla wąskiej grupy odbiorców. To jednak, zamiast ich deprymować, raczej dopinguje, czego najlepszym dowodem jest „Biomechatronic…”.
Główną inspiracją Myopii pozostaje Voivod. Wizjonerzy thrash metalu nie przestają pobudzać wyobraźni, próba zmierzenia się z ich stylistyką nie jest jednak łatwa. Myopii po raz kolejny udało się wykreować atmosferę podobną do tej panującej na krążkach Kanadyjczyków. Przez wszechobecny mrok, odhumanizowanie i mechaniczną surowość można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia raczej z soundtrackiem do schizofrenicznego horroru science fiction, a nie z albumem metalowym. Generowane przez muzyków dźwięki trudno zresztą jednoznacznie zaszufladkować. Przesterowane, ciężkie gitary wskazywałyby na metalowe korzenie, ale aranżacje utworów kojarzyć się mogą momentami nawet z jazzem. Próżno szukać tutaj riffów w zwykłym tego słowa znaczeniu. Robert Słonka idzie śladami zmarłego Denisa D’Amoura i wydobywa ze swojego instrumentu paletę niestandardowych dźwięków. Podobnie perkusista Bogdan Kubica. Budując szkielet rytmiczny utworów, stosuje liczne skomplikowane przejścia i rozwiązania, przez co przy pierwszym kontakcie muzyka Myopii może się wydawać niezrozumiałą kakofonią. Słuchacz dopiero z czasem zauważa różne „smaczki”, zaczyna odnajdywać ukryte w aranżacjach riffy i dźwięki. Przez to płyta zyskuje na żywotności, a obcowanie z nią przypomina rozwiązywanie zagadki, odkrywanie sensu kompozycji.
Osobną kwestię stanowi wokal. Odnoszę wrażenie, że dla niektórych może on być najmniej strawną częścią twórczości zespołu. Aby dopasować go do konceptu muzyki – nie wiem, czy za sprawą jakichś efektów w studiu, czy po prostu Robert Kocoń potrafi tak śpiewać – głos wokalisty został zarejestrowany w taki sposób, że brzmi równie nieludzko jak instrumenty. Przy pierwszym kontakcie można poczuć konsternację. Czy jednak cała płyta od początku nie odrzuca?
„Biomechatronic…” pokazuje, że w naszym krajowym podziemiu, z dala od mainstreamu, powstaje muzyka nieszablonowa, niebanalna i potrafiąca zaskoczyć. Ciekawi mnie tylko, ile osób sięgnie po ten krążek. A ilu słuchaczy faktycznie wgłębi się w niego i poczuje satysfakcję z możliwości obcowania z „łamańcami” granymi przez grupę?
koniec
29 kwietnia 2009

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Samuraj zabłąkany w czasie
Sebastian Chosiński

18 IV 2019

Trzeba przyznać, że zaiskrzyło między nimi na dobre! A konkretnie – między kim a kim? Między dwoma Norwegami, kontrabasistą Johanem Berthlingem i perkusistą Paalem Nilssen-Love’em, oraz japońskim saksofonistą i klarnecistą Akirą Sakatą. Od kilku lat tworzą oni trio Arashi, które pod koniec kwietnia oficjalnie wyda swoją czwartą płytę – „Jikan”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Egzotyczne miejsce na Ziemi
Sebastian Chosiński

16 IV 2019

W poprzednim tygodniu była Cykada, dzisiaj – Maisha. Czyli kolejny zespół reprezentujący jazzowy underground londyński. Również kolejny złożony z muzyków wywodzących się z różnych regionów świata, co znajduje zresztą odbicie w jego twórczości. Dla lubiących podróże geograficzne i transcendentalne bliższa znajomość z albumem „There is a Place” będzie nadzwyczaj ważnym przeżyciem kulturalnym.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Transcendentalne cykanie Cykady
Sebastian Chosiński

11 IV 2019

Londyńska scena jazzowa przeżywa ostatnimi laty prawdziwy rozkwit. Czego najlepszym dowodem dokonania takich formacji, jak Maisha, SEED Ensemble, Ezra Collective, The Comet is Coming czy Cykada. Każda z nich stara się łączyć klasyczny jazz z innymi stylami muzyki. Dzisiaj przyjrzymy się, jak robią to muzycy ostatniej z wymienionych grup, którzy właśnie zadebiutowali albumem zatytułowanym po prostu „Cykada”.

więcej »

Polecamy

Melinda na kwasie

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Melinda na kwasie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tango z Morskiego Oka (w Warszawie)
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Cała ta miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Stylowe, jak Chevrolet El Camino z 1968
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dajesz Rudolf, dajesz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zapach muzyki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Życie o świcie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rockabilly dżungli
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wieś gra i śpiewa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ani w PZU, ani w PKP...
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Tegoż autora

Wielki ranking płyt Slayera
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Jacek Walewski

Porażki i sukcesy 2014
— Karolina Ćwiek-Rogalska, Piotr Dobry, Jarosław Robak, Grzegorz Fortuna, Jacek Walewski, Konrad Wągrowski, Krystian Fred, Kamil Witek, Miłosz Cybowski, Adam Kordaś

30 utworów na Halloween
— Jacek Walewski, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Diabeł z jasełek pokazuje rogi
— Jacek Walewski

Boska cząstka
— Jacek Walewski

Niechęć do nieśmiertelności i lęk przed śmiercią
— Jacek Walewski

Iluminacja… czyli znalazłem debiut roku!
— Jacek Walewski

Nieoszlifowany diament
— Jacek Walewski

Matematyczny łamaniec głowy
— Jacek Walewski

Bękarty wydawnicze
— Jacek Walewski

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.