Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 15 sierpnia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Blindead
‹Impulse›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułImpulse
Wykonawca / KompozytorBlindead
Data wydania18 maja 2009
Wydawca Lou & Rocked Boys
NośnikCD
Czas trwania31:31
Gatunekmetal
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Impulse16:07
2) Between5:17
3) Distant Earths 10:06
Wyszukaj / Kup

Zaskakujący impuls
[Blindead „Impulse” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Blindead nie zasypia gruszek w popiele i niespełna rok po wydaniu przełomowego albumu „Autoscopia – Murder in Phazes” możemy raczyć się EP-ką „Impulse”. Trzeba przyznać, że nie jest to zbędne wypełnienie dyskografii, jak to często bywa z tego typu wydawnictwami, a raczej deklaracja artystyczna i wskazówka dla fanów, czego mogą się spodziewać ze strony zespołu w przyszłości.

Jacek Walewski

Zaskakujący impuls
[Blindead „Impulse” - recenzja]

Blindead nie zasypia gruszek w popiele i niespełna rok po wydaniu przełomowego albumu „Autoscopia – Murder in Phazes” możemy raczyć się EP-ką „Impulse”. Trzeba przyznać, że nie jest to zbędne wypełnienie dyskografii, jak to często bywa z tego typu wydawnictwami, a raczej deklaracja artystyczna i wskazówka dla fanów, czego mogą się spodziewać ze strony zespołu w przyszłości.

Blindead
‹Impulse›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułImpulse
Wykonawca / KompozytorBlindead
Data wydania18 maja 2009
Wydawca Lou & Rocked Boys
NośnikCD
Czas trwania31:31
Gatunekmetal
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Impulse16:07
2) Between5:17
3) Distant Earths 10:06
Wyszukaj / Kup
Poprzednia płyta grupy była ciekawa nie tylko pod względem muzycznym, ale też – choć zabrzmi to pompatycznie – historycznym. W końcu jakiś zespół w naszym kraju odważył się grać post-metal, gatunek dość enigmatyczny dla sporej części polskich fanów ciężkich brzmień. Blindead, choć za „Autoscopię” Fryderyka nie otrzymał (a należało mu się!), zyskał aprobatę wielu wielbicieli tego typu muzyki, a oczekiwania względem grupy wzrosły. Tytułowe nagranie otwierające płytę, choć na tle pozostałych numerów najbardziej przypomina styl, jaki zespół prezentował na poprzednich albumach, i tak w kilku miejscach zaskakuje. Przede wszystkim długością. „Impulse” to ponadszesnastominutowy potwór z licznymi i gwałtownymi zmianami atmosfery. Zaczyna się od plemiennych uderzeń w bębny, do których chwilę później dochodzą transowe dźwięki przesterowanej gitary. Po tym intro następuje część bardziej metalowa, przerwana jednak ambientowym wtrąceniem, po którym ponownie pojawiają się doomowe riffy. Oprócz progresu kompozycja porywa swoją emocjonalnością, wiarygodności utworowi dodają też wokale Nicka. I tu kolejna niespodzianka! W odróżnieniu od poprzednich albumów ekspresja wokalisty nie ogranicza się do growlu, gdyż kładzie on teraz większy nacisk na czyste śpiewanie. Po cichu liczę na podobną ewolucję jak u Aarona Turnera, tym bardziej że frontman Blindead wypada w swoich melodyjniejszych partiach nawet lepiej od lidera Isis.
„Between”, jak sugeruje tytuł, jest pewnym pomostem pomiędzy „Impulse” a kolejną kompozycją. Ambientowe wstawki pojawiały się już u grupy, pierwszy raz jednak muzycy odważyli się nagrać cały utwór w tym stylu. Numer brzmi niczym dzieło schizofrenika, słyszymy jakieś szepty, szumy, elektroniczne dźwięki. Jest to najbardziej zaskakujący utwór na EP-ce…
Kolejne nagranie – „Distant Earths” – kojarzy się z twórczością Enyi. Również tutaj zespół odżegnuje się od stricte metalowego brzmienia na rzecz ambientu. Gościnnie występuje tu Magdalena Prońko, śpiewając przy akompaniamencie mrocznych, elektronicznych dźwięków i dziwnie przesterowanego basu. Końcówka, w której pojawiają się krzyki i szepty Nicka oraz ciężkie gitary, klimatem przywodzi na myśl szamański rytuał.
„Impulse”, choć jest tylko minialbumem, wywołał we mnie masę emocji. Cieszy przede wszystkim rozwój Blindead i swoista muzyczna deklaracja – zespół zdaje się sygnalizować swoim fanom, że nie pozwoli się zamknąć w jakiejkolwiek stylistycznej klatce. I muszę przyznać, że ten eklektyzm nie tylko dodaje im wiarygodności, ale także sprawia, że jeszcze bardziej czekam na ich nową płytę.
koniec
28 maja 2009

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Jak na kozetce u psycho(delicznego)analityka
Sebastian Chosiński

11 VIII 2022

Przyznam, że nie wiem, jakie mają wykształcenie czterej muzycy tworzący Svenska Psykvänner. Może naprawdę mieli bądź wciąż jeszcze mają coś wspólnego z psychologią? Jakby nie było, dotąd jednak znacznie więcej rozgłosu przynosi im działalność artystyczna, zwłaszcza że trzech z nich współtworzy jednocześnie jeszcze popularniejszy zespół Kungens Män. Ale dzisiaj nie o nim. Dzisiaj o „Böjda Toner” – drugim wydawnictwie Svenska Psykvänner.

więcej »

Człowiek z duszą i sercem
Sebastian Chosiński

9 VIII 2022

Zaledwie miesiąc temu ukazała się nagrana przez Neila Younga z towarzyszeniem Crazy Horse płyta „Toast” (trafiły na nią utwory zarejestrowane na przełomie lat 2000-2001), a już pojawił się w sprzedaży nowy krążek Kanadyjczyka. „Noise & Flowers” to koncertowy zapis jego europejskiej trasy, jaka miała miejsce przed trzema laty z towarzyszeniem amerykańskiego kwintetu Promise of the Real.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: (Bez)senność we trzech
Sebastian Chosiński

4 VIII 2022

Na świecie pewne są trzy rzeczy: podatki, śmierć i to, że Hawkwind wyda co roku nową płytę. Owszem, to ostatnie jest trochę naciągane, ale biorąc pod uwagę fakt, że od 2016 roku tak właśnie się dzieje, można chyba trochę – dla chwały Dave’a Brocka – naciągnąć rzeczywistość. Gorzej, że nowe produkcje brytyjskiej formacji nie zachwycają. I dotyczy to również tej, jak dotąd, najnowszej – wydanego we wrześniu ubiegłego roku krążka „Somnia”.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż autora

Wielki ranking płyt Slayera
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Jacek Walewski

Porażki i sukcesy 2014
— Karolina Ćwiek-Rogalska, Piotr Dobry, Jarosław Robak, Grzegorz Fortuna, Jacek Walewski, Konrad Wągrowski, Krystian Fred, Kamil Witek, Miłosz Cybowski, Adam Kordaś

30 utworów na Halloween
— Jacek Walewski, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Diabeł z jasełek pokazuje rogi
— Jacek Walewski

Boska cząstka
— Jacek Walewski

Niechęć do nieśmiertelności i lęk przed śmiercią
— Jacek Walewski

Iluminacja… czyli znalazłem debiut roku!
— Jacek Walewski

Nieoszlifowany diament
— Jacek Walewski

Matematyczny łamaniec głowy
— Jacek Walewski

Bękarty wydawnicze
— Jacek Walewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.