Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Iron Maiden
‹Flight 666›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułFlight 666
Wykonawca / KompozytorIron Maiden
Data wydania22 maja 2009
Wydawca EMI
NośnikCD
Czas trwania101:39
Gatunekmetal
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Churchill's Speech0:43
2) Aces High4:49
3) 2 Minutes to Midnight5:57
4) Revelations6:28
5) The Trooper4:01
6) Wasted Years5:07
7) The Number of the Beast5:07
8) Can I Play with Madness?3:36
9) Rime of the Ancient Mariner13:41
10) Powerslave 7:28
11) Heaven Can Wait7:36
12) Run to the Hills3:59
13) Fear of the Dark7:32
14) Iron Maiden5:26
15) Moonchild7:29
16) The Clairvoyant4:38
17) Hallowed Be Thy Name7:52
Wyszukaj / Kup

Pot i Kreff: Na pokładzie lotu „666”
[Iron Maiden „Flight 666”, Leonard Cohen „Live in London”, The Doors „Live at the Matrix 1967” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W dzisiejszej odsłonie cyklu zapraszam na wycieczkę lotem „666”, którego szefem jest kapitan brytyjskich linii lotniczych Bruce Dickinson. Następnie zdobędziemy Manhattan wraz z Leonardem Cohenem, a na końcu cofniemy się w czasie do roku 1967, aby wziąć udział w koncercie młodej, dobrze zapowiadającej się grupy. Niejakich The Doors.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pot i Kreff: Na pokładzie lotu „666”
[Iron Maiden „Flight 666”, Leonard Cohen „Live in London”, The Doors „Live at the Matrix 1967” - recenzja]

W dzisiejszej odsłonie cyklu zapraszam na wycieczkę lotem „666”, którego szefem jest kapitan brytyjskich linii lotniczych Bruce Dickinson. Następnie zdobędziemy Manhattan wraz z Leonardem Cohenem, a na końcu cofniemy się w czasie do roku 1967, aby wziąć udział w koncercie młodej, dobrze zapowiadającej się grupy. Niejakich The Doors.

Iron Maiden
‹Flight 666›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułFlight 666
Wykonawca / KompozytorIron Maiden
Data wydania22 maja 2009
Wydawca EMI
NośnikCD
Czas trwania101:39
Gatunekmetal
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Churchill's Speech0:43
2) Aces High4:49
3) 2 Minutes to Midnight5:57
4) Revelations6:28
5) The Trooper4:01
6) Wasted Years5:07
7) The Number of the Beast5:07
8) Can I Play with Madness?3:36
9) Rime of the Ancient Mariner13:41
10) Powerslave 7:28
11) Heaven Can Wait7:36
12) Run to the Hills3:59
13) Fear of the Dark7:32
14) Iron Maiden5:26
15) Moonchild7:29
16) The Clairvoyant4:38
17) Hallowed Be Thy Name7:52
Wyszukaj / Kup
Iron Maiden „Flight 666”
„Flight 666” to w zasadzie tytuł filmu dokumentującego ostatnią trasę koncertową Iron Maiden, nas jednak bardziej interesuje wydany niejako przy okazji dwupłytowy album z fragmentami przedsięwzięcia. Poszczególne nagrania pochodzą z koncertów w różnych częściach świata – od USA i Kanady, przez Brazylię, Argentynę i Kubę, aż po Australię, Japonię i Indie. Jest to manewr zrozumiały, ponieważ trasa rzeczywiście miała specyficzny klimat (aczkolwiek szkoda, że zabrakło epizodu z Polski). Drażni jednak fakt, że producenci nie zadbali o spójność albumu, przedzielając poszczególne utwory irytującymi wyciszeniami.
Natomiast sam repertuar nie wzbudza żadnych zastrzeżeń. Trasa „Somewhere Back in Time World Tour”, którą „Flight 666” upamiętnia, w zamierzeniu miała przywołać ducha koncertów Iron Maiden z czasów największej świetności zespołu, czyli z połowy lat 80. Oznacza to, że oprócz żelaznych punktów programu, jak „The Number of the Beast”, „Run to the Hills” czy „Hallowed Be Thy Name”, możemy usłyszeć „Aces High”, „The Trooper”, „Moonchild”, „Can I Play with Madness” i monumentalny „Rime of the Ancient Mariner”. Wszystkie kompozycje zagrane są z ogniem, a obecność w zespole trzech gitarzystów dodaje im mocy. Świetnie (jak zwykle) radzi sobie Bruce Dickinson. Wprawdzie wiek zrobił swoje i wokalista nie wyciąga już „górek” z taką lekkością jak kiedyś, mimo to jednak nadal imponuje walorami głosowymi.
Oczywiście można zadać pytanie: po co nam kolejna koncertówka Iron Maiden? Niby racja, ale dobrego nigdy za wiele, a „Flight 666” to bez wątpienia porządny album. Co prawda nie tak rewelacyjny jak „Live After Death” czy „Rock in Rio”, ale słucha się go z niekłamaną przyjemnością. A o to przecież chodzi.

Leonard Cohen
‹Live in London›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLive in London
Wykonawca / KompozytorLeonard Cohen
Data wydania31 marca 2009
Wydawca Sony BMG
NośnikCD
Czas trwania151:28
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Dance Me To The End Of Love6:20
2) The Future7:20
3) Ain't No Cure For Love6:16
4) Bird On The Wire6:14
5) Everybody Knows5:52
6) In My Secret Life5:02
7) Who By Fire6:35
8) Hey,That's No Way To Say Goodbye3:47
9) Anthem7:20
10) Introduction1:29
11) Tower Of Song7:07
12) Suzanne3:46
13) The Gypsy's Wife6:42
14) Boogie Street6:57
15) Hallelujah7:20
16) I'm Your Man5:41
17) Democracy7:08
18) Take This Waltz8:37
19) So Long, Marianne5:24
20) First We Take Manhattan6:15
21) Sisters Of Mercy4:56
22) Closing Time6:15
23) I Tried To Leave You8:33
24) Whither Thou Goest1:27
Wyszukaj / Kup
Leonard Cohen „Live in London”
W roku 2008 Leonard Cohen wyruszył w pierwszą od 15 lat światową trasę koncertową. Okazała się ona ogromnym sukcesem, zarówno finansowym, jak i artystycznym. Takie wydarzenie nie mogło pozostać bez pamiątki. Jest nią dwukompaktowe wydawnictwo „Live in London”, dostępne również w formacie DVD, zawierające występ zarejestrowany 17 lipca 2008 roku w londyńskim O2 Arena.
Wydawać by się mogło, że refleksyjna, natchniona muzyka kanadyjskiego barda nie pasuje do hal, w których mieści się ponad 20 tysięcy ludzi, o dziwo jednak „Live in London” wprost zachwyca intymną atmosferą. W czasie wykonywania songów zdarzają się wprawdzie incydentalne okrzyki, ale tylko w momentach, które wręcz tego wymagają (jak w trakcie „Tower of Song”, kiedy Cohen śpiewa: „I was born with the gift of a golden voice”). Poza tym na sali panuje skupienie, niezakłócone wrzaskami i gwizdami rodem z występów wspomnianego wyżej Iron Maiden. Pozwala to wtopić się w poezję mistrza, poczuć jej specyficzny charakter. A jest się czym zachwycać: na krążkach znajduje się 26 utworów, składających się na dwie i pół godziny wspaniałej muzyki. Zarejestrowano same największe przeboje (o ile twórczość Cohena da się mierzyć tymi kategoriami): „Dance Me to the End of Love”, „First We Take Manhattan”, „In My Secret Life” czy „Hallelujah”.
Mimo to „Live in London” nie jest pozycją dla wszystkich, a przypadkowym słuchaczom nawet bym ją odradzał. Aby przebrnąć za jednym zamachem przez cały koncert, trzeba albo wykazać się nadzwyczajnym samozaparciem, albo być fanem barda. Niemniej album wart jest poznania – jeśli nie w całości, to przynajmniej we fragmentach – bo to obfita porcja sztuki przez duże „S”.
The Doors „Live at the Matrix 1967”

The Doors
‹Live at the Matrix 1967›

EKSTRAKT:30%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLive at the Matrix 1967
Wykonawca / KompozytorThe Doors
Data wydania18 listopada 2008
Wydawca Warner
NośnikCD
Czas trwania124:45
Gatunekkoncert, rock
EAN081227988487
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Break On Through (To the Other Side)3:47
2) Soul Kitchen 5:51
3) Money 3:02
4) The Crystal Ship 2:50
5) Twentieth Century Fox2:46
6) I'm A King Bee 3:48
7) Alabama Song (Whisky Bar) 3:16
8) Summers Almost Gone 3:46
9) Light My Fire 8:14
10) Get Out Of My Life Woman 3:58
11) Back Door Man5:14
12) Who Do You Love 4:31
13) The End 13:54
14) Unhappy Girl3:56
15) Moonlight Drive 5:39
16) The Woman Is A Devil \ Rock Me 8:08
17) People Are Strange 2:14
18) Close To You2:56
19) My Eyes Have Seen You 2:56
20) Crawling King Snake4:53
21) I Can See Your Face In My Mind 3:07
22) Summertime8:29
23) When The Music's Over 11:11
24) Gloria5:36
Wyszukaj / Kup
Doorsi nie zwalniają. Zgodnie z przyjętym założeniem co roku wydają kolejne archiwalne nagrania koncertowe pod szyldem Bright Midnight Archives. Tym razem otrzymaliśmy dwukompaktowy album upamiętniający występy w klubie Matrix między 7 a 10 marca 1967 roku. Szkoda tylko, że całość jest raczej marna.
Najbardziej odstręcza od „Live at the Matrix” kiepska jakość dźwięku. Biorąc pod uwagę rok i technikę nagrania, nie należy się dziwić. Mimo to można było postarać się o zniwelowanie wyraźnych różnic między kolejnymi utworami. Również samemu zespołowi daleko do szczytowej formy – muzykom zdarzają się wpadki, a Morrison fałszuje. Oczywiście niektórzy potraktują to jako walor dodający całości autentyzmu, zwłaszcza że chłopakom nie można odmówić entuzjazmu. Z drugiej strony owiani legendą Doorsi to dopiero pieśń przyszłości. Albumowi brakuje specyficznej dla grupy dozy szaleństwa, a Jim z „Live at the Matrix” dopiero za jakiś czas przerodzi się w scenicznego Króla Jaszczura, którego mieliśmy okazję podziwiać na rewelacyjnym „Absolutely Live” z roku 1970.
Ponieważ w marcu 1967 roku zespół mógł się pochwalić wyłącznie debiutanckim krążkiem, materiał na pierwszej płycie z zestawu zbudowany jest wokół takich utworów jak „Light My Fire”, „Break on Through (To the Other Side)”, „The Crystal Ship” czy „The End”. Jednak gratkę dla fanów stanowi przede wszystkim drugi dysk. Znajdują się na nim utwory, które zespół szlifował na żywo, chcąc je umieścić na powstającym właśnie albumie „Strange Days”. Wśród nich znajdziemy perełki w postaci „People Are Strange”, „Unhappy Girl” czy „When the Music’s Over”. Nie zabrakło również kilku coverów, w tym „Who Do You Love” Bo Diddleya, „Summertime” George’a Gershwina i „Glorii” Them.
Z punktu widzenia fana i kolekcjonera „Live at the Matrix” jest pozycją obowiązkową. Inni będą zmęczeni fatalną jakością nagrania, która, niestety, spycha ten album do grona archiwalnych ciekawostek. Dodatkowy minus należy się za kiczowatą okładkę, pasującą raczej do stylu Black Sabbath niż The Doors. Gratulacje dla projektanta…
koniec
5 sierpnia 2009

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Piekielna czeluść świata
Sebastian Chosiński

18 I 2022

Tytuł najnowszej płyty madryckiego kwartetu postrockowego Toundra – „Klątwa” („Hex”) – może budzić niepokój. Podobnie zresztą jak „szyld” najdłuższej kompozycji na albumie – suity „Nienawiść” („El odio”). Widać więc od razu, że to nie jest muzyka dla każdego, a jedynie dla najwytrwalszych wielbicieli gatunku. Którzy na dodatek nie boją się zajrzeć w piekielną czeluść naszego świata.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Nostalgiczna „przechadzka” po świecie
Sebastian Chosiński

13 I 2022

W dzisiejszym świecie, będącym „globalną wioską” – choć w czasach pandemii jakby jednak trochę mniej – nie ma tak wielkiego znaczenia fakt, gdzie się mieszka. Norweski kontrabasista Ingebrigt Håker Flaten na miejsce postoju wybrał Stany Zjednoczone, a jednak często pojawia się w Europie, by pracować nad kolejnymi płytami. Jedną z nich jest solowy album „(Exit) Knarr”…

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Co następne? Ziemia!
Sebastian Chosiński

11 I 2022

Obojętnie gdzie mieszkamy, powinniśmy czuć się tak samo odpowiedzialni za planetę, która udzieliła nam gościny. To starają się przekazać na swoim nowym albumie skandynawscy jazzmani z Friends & Neighbors. Ich piąty w dyskografii album – „The Earth is #” – ukazał się nakładem lizbońskiej wytwórni Clean Feed, która tym samym uczciła dwudziestolecie swojej działalności.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Długość i jakość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nowy Cohen, stare (dobre) tematy
— Piotr Kilanowski

Esensja słucha: Trzeci / czwarty kwartał 2010
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Michał Perzyna, Kuba Sobieralski, Jakub Stępień

Ostateczna granica?
— Przemysław Dobrzyński

Pot i Kreff – Made in Poland: Polska dla niego krzyczała!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pot i Kreff – Made in Poland: Tańcz mną do końca PRL
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Legenda się broni
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Nie zadzieraj z dekapitatorem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kierunek - punkt zero
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Event dla wtajemniczonych
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 filmów, których akcja rozgrywa się w 2022 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Te Żółwie się nie uśmiechają
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wojno, krocz za mną
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

W poszukiwaniu kolonistów
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dobij dziada!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

W stylu Franka Millera
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gdzie jest Nemo?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.