Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 grudnia 2018
w Esensji w Esensjopedii

Indukti
‹Idmen›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułIdmen
Wykonawca / KompozytorIndukti
Data wydania27 lipca 2009
Wydawca Mystic Production
NośnikCD
Czas trwania63:16
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Sansara8:12
2) Tusan Homichi tuvota9:03
3) Sunken Bell2:29
4) ...And Who's the God Now?!10:25
5) Indukted6:51
6) Aemaet8:25
7) Nemesis Voices6:19
8) Ninth Wave11:32
Wyszukaj / Kup

Indukti po tuningu

Esensja.pl
Esensja.pl
Pięć lat temu debiut Indukti wywołał spore zamieszanie w światku progresywnego rocka, nie powielając zarazem grzechów współczesnych przedstawicieli tego nurtu. Stworzywszy muzykę głównie instrumentalną i bardziej psychodeliczną niż na przykład Riverside, zespół nie mógł jednak liczyć na popularność poza niszą. Po długiej przerwie ukazał się drugi album warszawskiej formacji, „Idmen”, i spotkał się z krytyką wielu entuzjastów poprzedniego nagrania. Niesłusznie!

Mieszko B. Wandowicz

Indukti po tuningu

Pięć lat temu debiut Indukti wywołał spore zamieszanie w światku progresywnego rocka, nie powielając zarazem grzechów współczesnych przedstawicieli tego nurtu. Stworzywszy muzykę głównie instrumentalną i bardziej psychodeliczną niż na przykład Riverside, zespół nie mógł jednak liczyć na popularność poza niszą. Po długiej przerwie ukazał się drugi album warszawskiej formacji, „Idmen”, i spotkał się z krytyką wielu entuzjastów poprzedniego nagrania. Niesłusznie!

Indukti
‹Idmen›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułIdmen
Wykonawca / KompozytorIndukti
Data wydania27 lipca 2009
Wydawca Mystic Production
NośnikCD
Czas trwania63:16
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Sansara8:12
2) Tusan Homichi tuvota9:03
3) Sunken Bell2:29
4) ...And Who's the God Now?!10:25
5) Indukted6:51
6) Aemaet8:25
7) Nemesis Voices6:19
8) Ninth Wave11:32
Wyszukaj / Kup
Często, zwłaszcza w kontekście nowej płyty, bezrefleksyjnie przykleja się Indukti metkę „prog metal”. I chociaż klasyfikacja to nie kwestia istotowa, a w przypadku artystów poszukujących przypisanie do konkretnego gatunku nie może być precyzyjne, to ta akurat łatka wydaje się szczególnie krzywdząca. Automatycznie bowiem wywołuje skojarzenia z grupami pokroju Dream Theater, do których można tutaj porównać co najwyżej sekcję rytmiczną. Punktem odniesienia powinny być raczej najcięższe dokonania King Crimson albo nowoczesny, eksperymentalny rock Sleepytime Gorilla Museum.
Ten drugi zespół przywołany został z dwu powodów. Po pierwsze, kalifornijska ekipa, podobnie jak Polacy, na żywo zyskuje znacznie bardziej niż przeciętni wykonawcy. Różne są przyczyny: formacja z USA czaruje na scenie niezwykłym teatrem, a stołeczni muzycy, nie zajmując się pozadźwiękową oprawą, zachwycają energią i psychodelicznymi odjazdami. Po drugie, wspólny koncert w Warszawie z 2007 roku zaowocował współpracą: w jednym z utworów na „Idmen” zaśpiewał Nils Frykdahl, którego głos jest na tyle charakterystyczny, że nie sposób wyzbyć się skojarzeń z jego macierzystą grupą. To nie zarzut – w dziewięciominutowej kompozycji „Tusan Homichi tuvota” doskonale uzupełniają się bogate popisy członków Indukti i Amerykanina, dzięki różnorodnemu podkładowi mogącego ukazać swoją wszechstronność. Niewiele gorzej jawi się gościnny występ Macieja Taffa, chociaż ciężki, plemienny numer „…And Who′s the God Now” mógłby być trochę krótszy. Jest jeszcze trzeci i ostatni zaproszony wokalista, któremu także przypadł w udziale jeden utwór; niestety, na tle ostrego, zwartego rocka miękki śpiew Michaela Luginbuehla wypada blado. Przywodzi na myśl partie Mariusza Dudy z „S.U.S.A.R.” i, przy jeszcze mocniejszym brzmieniu, wydaje się jeszcze bardziej niepotrzebny. Na tym jednak wady się kończą.
Nadal bowiem Indukti pozostaje zespołem przede wszystkim instrumentalnym. I całe szczęście! Na „Idmen” spotykają się potężne gitary (Maciej Jaśkiewicz, Piotr Kocimski) i takaż sekcja rytmiczna (Andrzej Kaczyński – bas; Wawrzyniec Dramowicz – perkusja) z odgrywającymi pierwszoplanową rolę skrzypcami Ewy Jabłońskiej. Znane z pierwszego albumu połączenie przybiera na nowej płycie postać intensywniejszą, bardziej gęstą, bliższą scenicznemu obliczu grupy. Skomplikowane, uporządkowane struktury – muzyczne wykształcenie twórców na pewno nie przeszkadza w ich wymyślaniu – mieszają się z żywiołowym chaosem; nieregularnie przeplatają się fragmenty o całkiem różnym stopniu agresji – od subtelnych, zdominowanych przez skrzypce pasaży, przez zupełnie nierockowe zagrywki inspirowane egzotycznym folkiem, po nowoczesne metalowe riffy. Ciekawym urozmaiceniem są dźwięki sazu (Kocimski), a wpleciona w pewnym momencie trąbka Roberta Majewskiego, jedynego obok cymbalistki Marty Maślanki gościa instrumentalisty, sprawia wrażenie oczywistego elementu układanki. Słowem – nie ma miejsca na monotonię, a krążek wymaga koncentracji i długiego odkrywania.
Niektórym, jak choćby Porcupine Tree, brutalizacja muzyki wyraźnie szkodzi, ale w przypadku stołecznej formacji wygląda na krok w dobrą stronę. „Idmen” brzmi jak Indukti po tuningu, a dodatkowe konie mechaniczne bardzo się grupie przydały. Trochę mniej zaskakujący niż „S.U.S.A.R.”, bardziej jednak energiczny i zawierający co najmniej równie dobre kompozycje nowy materiał warszawiaków zasługuje na uwagę nie mniejszą od debiutu. A o ich klasie spokojnie można mówić bez lekceważącego dopowiadania: „jak na polskie warunki”.
koniec
10 września 2009

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Ile jest jazzu w jazz-rocku?
Sebastian Chosiński

18 XII 2018

Analizując płyty tria norweskiej gitarzystki Hedvig Mollestad, można odnieść wrażenie, że każda kolejna jest w coraz mniejszym stopniu jazzowa, a w coraz większym rockowa. Choć oczywiście jazzowe korzenie formacji wciąż jeszcze są słyszalne. Wciąż dobijają się do uszu słuchaczy poprzez psychodeliczny i progresywny jazgot. Kto nie wierzy, powinien konieczne sięgnąć po najnowszą produkcję grupy z Oslo – „Smells Funny”.

więcej »

Mrok w afrykańskim słońcu
Sebastian Chosiński

13 XII 2018

„Radio Tree” międzynarodowego (choć z dominującym elementem polskim) projektu Owls Are Not to kolejna, po albumie Tonga Boys, propozycja z katalogu warszawskiej niezależnej wytwórni 1000Hz. Tym razem stoi za nią szef firmy – Piotr Cichocki, który do współpracy zaprosił artystów z Malawi, Tanzanii i Japonii. Robi wrażenie, prawda?

więcej »

Mrowienie w czaszce
Sebastian Chosiński

11 XII 2018

Wiecie, gdzie dokładnie leży Malawi? Znacie jakieś zespoły muzyczne pochodzące z tego kraju? Jeżeli nie, właśnie nadarza się okazja, aby ten stan rzeczy (czy też raczej niewiedzy) zmienić. Wszystko za sprawą niezależnej warszawskiej wytwórni płytowej 1000Hz, która w październiku wydała dwie nowe płyty, na których pojawiają się artyści malawijscy: „Vindodo” grupy Tonga Boys i „Radio Tree” międzynarodowego projektu Owls Are Not. Dzisiaj piszemy o pierwszej z nich.

więcej »

Polecamy

Życie o świcie

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Życie o świcie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rockabilly dżungli
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wieś gra i śpiewa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ani w PZU, ani w PKP...
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Stan
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Seria z karabinu maszynowego
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dobra humppa, tylko z Finlandii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mrok i przerażenie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Potszebujesz krifi
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Knajpiana Kapela Oddech Silnika Sierżanta Hetfielda
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Tegoż autora

O nienawiści; oraz o tym, szczo treba robyty z Lachamy
— Mieszko B. Wandowicz

O niedoskonałościach perfekcji
— Mieszko B. Wandowicz

Powieść o uciekaniu
— Mieszko B. Wandowicz

Dziwne owoce we wrocławskiej synagodze
— Mieszko B. Wandowicz

Mizantropia i makolągwy
— Mieszko B. Wandowicz

Byk kształtuje świadomość
— Mieszko B. Wandowicz

W Geisterwelcie wilki łypią inaczej
— Mieszko B. Wandowicz

Boga najlepiej żuć powoli
— Mieszko B. Wandowicz

O świecie, gdzie na co dzień gwałci się arbuzy
— Mieszko B. Wandowicz

Ostatnie słowo zimy
— Mieszko B. Wandowicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.