Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 marca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Alice In Chains
‹Katowice. Spodek. 2006›

EKSTRAKT:30%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKatowice. Spodek. 2006
Wykonawca / KompozytorAlice In Chains
NośnikCD
Czas trwania64:55
Gatunekkoncert, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Sludge Factory4:45
2) Dam That River3:13
3) Rain When I Die5:23
4) It Ain't Like That4:36
5) God Smack3:58
6) Again4:16
7) Junkhead5:23
8) Down in a Hole6:16
9) We Die Young2:48
10) Them Bones2:31
11) Rooster7:18
12) Nutshell5:45
13) Would?3:49
14) Man in a Box4:54
Wyszukaj / Kup

Pot i Kreff – Oni czasem wracają: „Dziekuje” Katowice!

Esensja.pl
Esensja.pl
Wczoraj obecni na koncercie w warszawskiej Stodole mogli się przekonać o potencjale koncertowym reaktywowanego Alice in Chains. Chciałem jednak przypomnieć, że nie jest to pierwsza wizyta grupy w Polsce z nowym wokalistą. Poprzednio odwiedzili nasz kraj w 2006 roku…

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pot i Kreff – Oni czasem wracają: „Dziekuje” Katowice!

Wczoraj obecni na koncercie w warszawskiej Stodole mogli się przekonać o potencjale koncertowym reaktywowanego Alice in Chains. Chciałem jednak przypomnieć, że nie jest to pierwsza wizyta grupy w Polsce z nowym wokalistą. Poprzednio odwiedzili nasz kraj w 2006 roku…

Alice In Chains
‹Katowice. Spodek. 2006›

EKSTRAKT:30%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKatowice. Spodek. 2006
Wykonawca / KompozytorAlice In Chains
NośnikCD
Czas trwania64:55
Gatunekkoncert, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Sludge Factory4:45
2) Dam That River3:13
3) Rain When I Die5:23
4) It Ain't Like That4:36
5) God Smack3:58
6) Again4:16
7) Junkhead5:23
8) Down in a Hole6:16
9) We Die Young2:48
10) Them Bones2:31
11) Rooster7:18
12) Nutshell5:45
13) Would?3:49
14) Man in a Box4:54
Wyszukaj / Kup
Ciało Layne’a Staleya znaleziono 19 kwietnia 2002 roku. Prawdopodobnie zmarł dwa tygodnie wcześniej (5 kwietnia), jednak policja weszła do jego domu, kiedy została poinformowana o dziwnym zapachu wydobywającym się z jego mieszkania. Przyczyną zgonu było przedawkowanie mieszanki kodeiny, morfiny i kokainy. Wydawało się, że wraz z Staleyem umarło jego dziecko – Alice in Chains. Nikt chyba nie wyobrażał sobie, by ktokolwiek inny miałby przejąć stery formacji.
Jerry Cantrell, gitarzysta oraz drugi filar kapeli, nie zamierzał się poddawać. Chciał dalej grać pod starym szyldem. Pierwszą okazją ku temu był okazyjny, charytatywny koncert na rzecz ofiar tsunami – 18 lutego 2005 roku żyjący członkowie Alicji ponownie stanęli na jednej scenie. Towarzyszyli jej liczni goście, m.in. Wes Scantlin (Puddle of Mudd) i Maynard James Keenan (Tool). Był to pierwszy krok do wznowienia czynnej działalności koncertowej. Pierwszym problemem było znalezienie wokalisty, który godnie zastąpiłby Staleya. Tym kimś okazał się William DuVall, lider mało znaczącej formacji Comes With the Fall. Trzeba przyznać, że jego głos do złudzenia przypomina głos poprzednika – nie śpiewa może w sposób tak histeryczny, ale dublerem okazał się niezłym.
Tak więc Alice in Chains w składzie DuVall, Cantrell, Mike Inez i Sean Kinney w 2006 roku ruszyli w trasę. Okazała się ona sporym sukcesem. Fani pogodzili się ze śmiercią Layne’a i zaakceptowali nowego członka. Spora w tym zasługa Jerrego Cantrella, który jakby poczuł się uwolniony od heroinowego uzależnienia Staleya i wróciła mu chęć do grania. Takiej energii nie miał od czasu pamiętnego albumu „Dirt”.
Klasycy grunge’u nie zapomnieli na szczęście o fanach z Polski i 7 czerwca 2006 wystąpili w katowickim Spodku. Wydarzenie to dokumentuje bootleg „Katowice. Spodek. 2006”. Nagrany został z publiki przy pomocy odtwarzacza mp3, ale jak na takie warunki, dźwięk jest całkiem niezły. Przede wszystkim trzyma się kanałów i nie ucieka z lewego na prawy, muzyki nie zagłusza również zbyt głośna publika. Co prawda daje się usłyszeć rozmowy zebranych, ale nie przeszkadzają tak bardzo i zasadniczo mogą drażnić tylko w czasie słuchania na słuchawkach.
Co do występu Alice in Chains, to niestety, nie jest to ich życiowy popis. Co prawda pod względem technicznym niewiele można im zarzucić, ale emocjonalnie się nie popisali. Panowie grają bez przekonania, co jest o tyle dziwne, że z nielicznych rozmów między kolejnymi kawałkami można wywnioskować, że humor im dopisywał. Może właśnie w tym tkwił problem, że podeszli do sprawy na luzie, a przecież twórczość Alicji to wybuch emocji. A także dowód na to, że DuVall, choć ma łudząco podobny głos do Staleya, to nim nie jest. On po prostu śpiewa, w przeciwieństwie do swojego poprzednika, który wręcz przeżywał każde słowo.
Jeśli chodzi o repertuar, to tu już żadnych zastrzeżeń mieć nie można. Przez godzinę obcujemy z samymi killerami jak „Again”, „Down in the Hole”, „Rooster” czy „Would?”. One po prostu nie mogą brzmieć słabo. Smaczku całości dodaje rzucone od czasu do czasu przez DuValla „dziękuję”.
Współpraca muzykom musiała się spodobać, ponieważ zaraz po zakończeniu trasy weszli do studia z zamiarem skomponowania materiału na nową płytę. Efekt współpracy można podziwiać od września tego roku, kiedy to ukazała się całkiem niezły album „Black Gives Way to Blue”. Miejmy nadzieję, że zespół dotarł się również scenicznie i chociaż w części potrafi oddać klimat koncertów starej Alicji ze Staleyem. A może do tamtego nie da się wrócić? Trzeba by zapytać kogoś, kto miał szczęście być wczoraj w Stodole.
koniec
26 listopada 2009

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Kosmita na aktywnej emeryturze
Sebastian Chosiński

14 III 2019

Krytycy muzyczni często zachwycają się kondycją muzyków The Rolling Stones bądź Paula McCartneya, którzy po ukończeniu siedemdziesiątki wciąż są aktywnymi artystami – wydają nowe płyty, nawet koncertują. Zapominają przy tym o kimś takim, jak Nik Turner. A tymczasem to właśnie były wokalista i saksofonista Hawkwind jest najstarszy z nich wszystkich. I właśnie opublikował kolejny niezły album spacerockowy – „The Final Frontier”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Moc i smutek. Współczesność i przeszłość
Sebastian Chosiński

12 III 2019

Łatwość z jaką muzycy freejazzowi powołują do życia kolejne projekty, musi wzbudzać zazdrość innych. Dzięki temu ich dyskografie często rozrastają się do ogromnych rozmiarów. Tak jest z każdym z siedmiu artystów tworzących norwesko-szwedzką supergrupę The Way Ahead, która już zdążyła zapisać się w dziejach współczesnego jazzu improwizowanego bardzo udanym albumem „Bells, Ghosts and other Saints”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Anielski orszak duszę mą prowadzi…
Sebastian Chosiński

7 III 2019

Zachęcam Was do prześledzenia pewnego artystycznego eksperymentu. Jak sądzicie, jaka muzyka powstanie, jeśli w jednym, trzyosobowym, zespole umieścimy dwóch jazzmanów i jednego bluesmana? Jak się okazuje, nie jest to wcale taki prosty rachunek, co udowadnia debiutancki album norweskiej formacji Amgala Temple. „Invisible Airships” zawiera bowiem przede wszystkim mieszankę… krautrocka z progresywnym fusion.

więcej »

Polecamy

Cała ta miłość

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Cała ta miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Stylowe, jak Chevrolet El Camino z 1968
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dajesz Rudolf, dajesz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zapach muzyki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Życie o świcie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rockabilly dżungli
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wieś gra i śpiewa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ani w PZU, ani w PKP...
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Stan
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Seria z karabinu maszynowego
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Z tego cyklu

Szkoda, że ich tu nie ma
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wakacyjne szaleństwo
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Popularniejsze od Beatlesów?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokerowa twarz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Prawie robi różnicę
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Prawie Championi
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Niebo i piekło
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Holy shit!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Na żywo przez Europę
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nazywają się The Police i wrócili!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż twórcy

Alicja w Stodole
— Jakub Stępień

Alicja po ciemnej stronie lustra
— Jakub Stępień

Tegoż autora

Marvel: Szybcy i mściwi
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wolverine nigdy nie był tak seksi
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zanim zagrał to Sam: Ludzie ludziom
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przekleństwo niezwykłego tatuażu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Udane zastępstwo
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pot i Kreff: 25 minut sacrum
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Afryka dzika
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Był bronią idealną
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj Pink Floyd Sam: Soczyste sekrety
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Po prostu Waleczni
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.