Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 marca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Strachy Na Lachy
‹Dodekafonia›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDodekafonia
Wykonawca / KompozytorStrachy Na Lachy
Data wydania22 lutego 2010
Wydawca S.P. Records
NośnikCD
Czas trwania54:54
Gatunekfolk, pop, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Chory na wszystko3:58
2) Nieuchwytni buziakowcy4:13
3) Twoje oczy lubią mnie 3:21
4) Ostatki - nie widzisz stawki3:45
5) Cafe sztok4:35
6) Dziewczyna o chłopięcych sutkach6:11
7) Ten wiatrak, ta łąka5:47
8) Spacer do Strefy Zero4:01
9) Żyję w kraju4:42
10) doDekafonia5:36
11) Radio Dalmacija8:39
Wyszukaj / Kup

Nie zamierzam się stąd ruszać. Tu mi dobrze

Esensja.pl
Esensja.pl
Po pięcioletniej przerwie Strachy Na Lachy prezentują na „Dodekafonii” kawałki, nie będące coverami. Zapewne wielu słuchaczy zastanawiało się, jak wypadł zespół – i w jakiej formie jest drugi po Kaziku publicysta polskiego rocka.

Jakub Stępień

Nie zamierzam się stąd ruszać. Tu mi dobrze

Po pięcioletniej przerwie Strachy Na Lachy prezentują na „Dodekafonii” kawałki, nie będące coverami. Zapewne wielu słuchaczy zastanawiało się, jak wypadł zespół – i w jakiej formie jest drugi po Kaziku publicysta polskiego rocka.

Strachy Na Lachy
‹Dodekafonia›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDodekafonia
Wykonawca / KompozytorStrachy Na Lachy
Data wydania22 lutego 2010
Wydawca S.P. Records
NośnikCD
Czas trwania54:54
Gatunekfolk, pop, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Chory na wszystko3:58
2) Nieuchwytni buziakowcy4:13
3) Twoje oczy lubią mnie 3:21
4) Ostatki - nie widzisz stawki3:45
5) Cafe sztok4:35
6) Dziewczyna o chłopięcych sutkach6:11
7) Ten wiatrak, ta łąka5:47
8) Spacer do Strefy Zero4:01
9) Żyję w kraju4:42
10) doDekafonia5:36
11) Radio Dalmacija8:39
Wyszukaj / Kup
Pidżama Porno wpisała się w kanon polskiego rocka lat 90 ubiegłego wieku. To wtedy Krzysztof „Grabaż” Grabowski nagrywał z kolegami swoje najlepsze numery i wydał kilka niezłych, choć i parę słabszych płyt. Dynamiczne punkowe kawałki, songi w rytmie reggae oraz bezkompromisowe teksty były znakiem rozpoznawczym poznańskiej kapeli i tym, czym zespół porwał buntownicze dusze. Dziś Grabaż jest liderem Strachów Na Lachy, kapeli grającej łagodniej, opierającej kompozycje częściej na miejskim folku niż punk rocku, a dorobek twórców „Styropianu” stał się inspiracją dla młodszych kolegów, z Happysad na czele. Również styl, przekaz i maniera wokalna Grabaża znalazły wielu naśladowców. Szkoda, że sam „guru” także zaczął kopiować swoje dokonania sprzed lat. Może dlatego ostatnie dwa wydawnictwa Strachów nie zawierały premierowych nagrań (raz były to utwory Kaczmarskiego, raz piosenki bardziej i mniej znanych kapel z lat 80.), lecz i te w większości, podobnie do debiutu i „Piła Tango”, wpadały jednym uchem, wypadały drugim. Teraz Panowie powracają z kompletnie nowym materiałem, który jest niestety tylko kontynuacją dwóch poprzednich autorskich albumów.
Stylistycznie nic się nie zmieniło. Proste melodie raz spokojnie rozbujane („Chory na wszystko”), raz z bardziej energicznym rytmem („Twoje oczy lubią mnie”) i chwytliwe linie wokalne pasują w sam raz do zaśpiewania przy ogniskowym piwku. Czasem więcej jest rockowej energii („Ostatki – nie widzisz stawki”), lecz całość jest raczej spokojniejszym podkładem dla refleksji lidera. Niestety momentami żal słuchać, jak dobrze zapowiadający się utwór zamienia się w schematyczną, nieskomplikowaną piosenkę („Żyję w kraju”). Najlepiej wypadają fragmenty mniej typowe dla Strachów, choćby bardziej epicki „Radio Dalmacija”, który mimo długości nie nuży, a sam Grabaż przypomina w nim kilka starszych tekstów wymieszanych niczym w dostrajanym radioodbiorniku, czy „Dziewczyna o chłopięcych sutkach”, z wypełniającymi tło gitarowymi dźwiękami i urzekającym wokalem znanej z Happy Pills Natalii Fiedorczuk. Ten drugi to zarazem najciekawszy literacko kawałek na płycie, nie będący pseudo-poetycką publicystyką, choć niektóre zwroty i metafory mogą drażnić banalnością. Ogólnie teksty i puenty w nich zawarte są bardziej pesymistyczne niż na wcześniejszych autorskich albumach Strachów, więcej w nich smutku, zawodu, a nawet jadu. Niestety, zbyt często popadają w banał oraz powielają znane „grabażowe” schematy, przez co stają się bardzo przewidywalne. Szczególnie słabo wypadają pidżamowe wersy w „Żyję w kraju” i to nie tylko z powodu wulgaryzmów. Lider Strachów zjada swój własny ogon – typowe dla niego zabawy rymem, słowem i podtekstami nie są już ani odkrywacze ani zaskakujące, a większość melodii można wrzucić do szuflady z napisem „gdzieś to słyszałem”.
Krzysztof Grabowski nigdy nie zachwycał wokalnie, lecz jego maniera, barwa głosu i przede wszystkim przekazywane słowa wyróżniały go w rockowym środowisku. Głos się nie zmienił, maniera również. Niestety tematy (choć zmieniło się spojrzenie na niektóre kwestie) i sposób ich przedstawiania także (a, jeżeli już, to na gorsze), co uwidacznia, że artysta stoi w miejscu, w którym grunt wydeptał sobie dawno temu. W miejscu po prostu bezpiecznym, zapewniającym stałe i wierne audytorium – i, co tu kryć, kontrolowany dopływ finansów (więc chyba można go zrozumieć). Jeżeli spełnia tym swoje artystyczne ambicje, to pozostaje życzyć wszystkiego najlepszego. Najnowszą płytą Strachy Na Lachy mnie nie przekonały i zaczynam tracić nadzieję by jeszcze kiedyś Grabaż wrócił do formy z lat 90 i zaproponował coś wybijającego się na tle innych płyt nagrywanych w tym kraju. „Dodekafonia” ani przez chwilę nie jest w stanie porwać słuchacza, dostarczyć mu prawdziwych emocji i pozwolić się nad czymkolwiek na dłużej zadumać – poza dwoma wspomnianymi już wyjątkami oraz „Cafe Sztok”, w którym kubańskie rytmy naprawdę mogą się podobać. A także „Ten wiatrak, ta łąka” z mocnym, transowym basem i ciekawie budowanym nastrojem. Cztery kawałki to trochę mało na całą płytę, pozostałe to porcja dźwięków, które wybrzmią zapewne na niejednej szkolnej imprezie, lecz nic więcej.
Strachy Na Lachy uparcie idą obranym na początku szlakiem, który może i za pierwszym razem był do strawienia, a nawet mógł porwać niejednego fana muzyki, w prosty sposób łącząc punk, reggae i folk, ale powielany po raz kolejny nuży okrutnie. Fakt, kapeli nie można zarzucić braku profesjonalizmu, kompozycje trzymają poziom, do jakiego Strachy nas przyzwyczaiły, płyta jest dobrze zrobiona – tylko po co? Sam Grabaż, tak kiedyś się wybijający, dziś razem z zespołem jest tylko jednym z wielu.
koniec
20 kwietnia 2010

Komentarze

15 II 2019   22:41:19

Panie Stepień. Tak zjechać jedną z najlepszych płyt polskiego rocka ostatnich 20 lat? Nie wspomnieć nic o genialnym utworze tytułowym? Przecież Grabaż podsumował tą płytą całą sytuację naszego kraju po tzw. transformacji. Fakt - skomentował gorzko i to bardzo. No ale Pana porywają pewnie piosenki w stylu "Dzień dobry, kocham cię". Coś trudniejszego i poważniejszego już nie wchodzi? Totalnie nietrafiona i odosobniona w swej wymowie recka.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Marsz ku Otchłani
Sebastian Chosiński

26 III 2019

Pojęcie „supergrupy” bardzo często bywa przez krytyków muzycznych nadużywane. Zatem i ja – może po raz pierwszy (a może wcale nie?) – je nadużyję. Tak, trio o wdzięcznej nazwie Próchno jest supergrupą. Pewnie najmniej znaną spośród wszystkich na świecie. Bo przecież niewiele mówią różnie nazwy formacji, w jakich na co dzień występują Marcel Gawinecki, Bartosz Leśniewski i Artur Sofiński. Ale nic, po ich debiutancki album – zatytułowany po prostu „Próchno” – sięgnijcie koniecznie!

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Ta „samba” nie jest dla wszystkich
Sebastian Chosiński

21 III 2019

Początek lipca ubiegłego roku był bardzo pracowitym okresem dla norweskiego perkusisty Paala Nilssen-Love’a. Dzień po dniu wystąpił z dwoma swoimi projektami na festiwalu w duńskim Roskilde. Drugiego dnia zaprezentował program zatytułowany „New Brazilian Funk”. I chociaż funku nie słychać tam za wiele, prawdą pozostaje, że trzech muzyków kwintetu pochodziło z kraju kawy i samby.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Żywy stąd nie wyjdzie nikt!
Sebastian Chosiński

19 III 2019

W ubiegłym roku free jazz pojawił się na legendarnym duńskim festiwalu rockowym w Roskilde. Dwa dni pod rząd występował na nim z dwoma różnymi projektami norweski perkusista Paal Nilssen-Love. Pierwszego dnia zaprezentował „japoński noise”, drugiego – „brazylijski funk”. Pół roku później oba występy doczekały się edycji płytowych. Dzisiaj – chronologicznie – pochylamy się nad albumem „New Japanese Noise”.

więcej »

Polecamy

Tango z Morskiego Oka (w Warszawie)

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Tango z Morskiego Oka (w Warszawie)
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Cała ta miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Stylowe, jak Chevrolet El Camino z 1968
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dajesz Rudolf, dajesz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zapach muzyki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Życie o świcie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rockabilly dżungli
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wieś gra i śpiewa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ani w PZU, ani w PKP...
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Stan
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Nie tacy gorsi
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Strrrrrraszny punk rock
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tam, gdzie kurwy, grzyby i krasnale
— Marek Staszewski

Tegoż autora

Anioły są na ziemi. Diabły też
— Jakub Stępień

Fanom – fani
— Jakub Stępień

Jeszcze jedno muzyczne podsumowanie 2011
— Jakub Stępień

Ta Nosowska
— Jakub Stępień

Już nie taki „Antypop”
— Jakub Stępień

…a będzie coraz lepiej
— Jakub Stępień

Wieści z wariatkowa
— Jakub Stępień

Mgiełki (z) Dzikiego Zachodu
— Jakub Stępień

Wycinanki i wyklejanki
— Jakub Stępień

Niektóre rzeczy się nie zmieniają
— Jakub Stępień

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.