Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 listopada 2021
w Esensji w Esensjopedii

Indios Bravos
‹On Stage›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOn Stage
Wykonawca / KompozytorIndios Bravos
Data wydania4 grudnia 2009
Wydawca My Music
NośnikCD
Gatunekkoncert, reggae
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) A kiedy dnia pewnego
2) Sign
3) Małpa
4) No, no, no, no
5) Tanie gadanie
6) Dziś to wiem
7) Wolna wola
8) Peace blues
9) Zabiorę Cię
10) Na początku jest najłatwiej
11) Tylko tu i teraz
12) Dzień dzisiejszy
13) Nie rytmiczny me how
Wyszukaj / Kup

Pot i Kreff: W oparach ganji i papierosów
[Indios Bravos „On Stage”, Tom Waits „Glitter and Doom Live” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W dzisiejszej odsłonie niniejszej rubryki zapraszam na dwie wycieczki. Pierwszą z nich będzie wycieczka do młodzieżowego klubu, w którym intensywnie pachnie przypalaną pokątnie trawką, natomiast drugą będzie wyprawa do speluny dla ludzi po przejściach, gdzie papierosowy dym aż drapie w oczy. Bez wątpienia oba te miejsca mają swój urok i można tam spotkać niebanalne osobowości.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pot i Kreff: W oparach ganji i papierosów
[Indios Bravos „On Stage”, Tom Waits „Glitter and Doom Live” - recenzja]

W dzisiejszej odsłonie niniejszej rubryki zapraszam na dwie wycieczki. Pierwszą z nich będzie wycieczka do młodzieżowego klubu, w którym intensywnie pachnie przypalaną pokątnie trawką, natomiast drugą będzie wyprawa do speluny dla ludzi po przejściach, gdzie papierosowy dym aż drapie w oczy. Bez wątpienia oba te miejsca mają swój urok i można tam spotkać niebanalne osobowości.

Indios Bravos
‹On Stage›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOn Stage
Wykonawca / KompozytorIndios Bravos
Data wydania4 grudnia 2009
Wydawca My Music
NośnikCD
Gatunekkoncert, reggae
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) A kiedy dnia pewnego
2) Sign
3) Małpa
4) No, no, no, no
5) Tanie gadanie
6) Dziś to wiem
7) Wolna wola
8) Peace blues
9) Zabiorę Cię
10) Na początku jest najłatwiej
11) Tylko tu i teraz
12) Dzień dzisiejszy
13) Nie rytmiczny me how
Wyszukaj / Kup
Indios Bravos „On Stage”
„On Stage” to ukoronowanie dziesięciolecia istnienia Indios Bravos. Zespołu, który najpierw wyrósł na potęgę rodzimego reggae, a następnie skręcił w bardziej rockowo–bluesowe rejony. Nie dziwi więc, że grupa zdecydowała się na wydanie koncertówki właśnie teraz, gdy w ich muzyce zaczęły przeważać elementy improwizowane, w których swoje pięć minut ma każdy z muzyków. Takie podejście do kompozycji świetnie sprawdza się na scenie; słychać, że panowie są bardzo dobrze zgrani i wspólne występy sprawiają im niekłamaną przyjemność.
Oczywiście na przód wysuwa się gitara założyciela grupy Piotr Banacha (kiedyś Hey), ale uczciwie trzeba przyznać, że jego popisy nie dominują zawartości krążka. Drugim ważnym składnikiem Indios Bravos jest charakterystyczny wokalista Gutek. Już na płytach studyjnych można podziwiać jego umiejętności, ale by w pełni docenić jego talent, trzeba się wybrać na koncert. Na „On Stage” śpiewa na luzie, nie spina się ani nie forsuje, jakby zupełnie nie sprawiało mu to trudności.
Materiał wyjściowy na album pochodzi głównie z dwóch ostatnich krążków formacji, stąd też mniej tu czystego reggae, które najwidoczniej objawia się w starszych kawałkach („No No No No”, „Sign”). Może dziwić brak takiego przeboju jak „Tak to tak”, ale muzyka Indios jest wystarczająco melodyjna, by to całkiem nie przeszkadzało, a takie refreny jak w „Wolna wola”, czy „Tu i teraz” (ze świetnymi klawiszami podchodzącymi pod The Doors) po prostu wbijają się w głowę. Zwieńczeniem całości jest ponad dziesięciominutowy „Nierytmiczny Me How” z rozbudowanymi solówkami poszczególnych muzyków. Stanowi doskonały przykład obecnego stylu grupy, który wyrasta z reggae, ale już dawno wyszedł poza jego ramy. Dlatego też „On Stage” polecam nie tylko rozbujanym rastamanom w oparach ganji.
• • •

Tom Waits
‹Glitter and Doom Live›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGlitter and Doom Live
Wykonawca / KompozytorTom Waits
Data wydania23 listopada 2009
NośnikCD
Czas trwania109:21
Gatunekblues, jazz, koncert, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Lucinda/Ain't Goin' Down5:37
2) Singapore4:59
3) Get Behind the Mule6:25
4) Fannin Street4:15
5) Dirt in the Ground5:17
6) Such a Scream2:54
7) Live Circus5:04
8) Goin' Out West3:47
9) Falling Down4:20
10) The Part You Throw Away5:06
11) Trampled Rose5:05
12) Metropolitan Glide3:09
13) I'll Shoot the Moon4:24
14) Green Grass3:20
15) Make It Rain3:58
16) Story2:02
17) Lucky Day3:46
18) Tom Tales35:53
Wyszukaj / Kup
Tom Waits „Glitter and Doom Live”
Tom Waits jest jednym z tych artystów, których się albo kocha, albo nienawidzi. Jego charakterystyczny, niski, chrypiący głos trzeba lubić, by w granej przez niego muzyce odnaleźć piękne melodie. Takich nie brakuje na koncertowym albumie „Glitter and Doom Live”, który stanowi wybór najlepszych momentów trasy z 2008 roku.
Waits prezentuje się tu w bardziej przystępnym, piosenkowym materiale. Mamy więc niemal przebojowy „Singapore”, liryczne „Fannin Street”, czy żywiołowy „Make it Rain”. Już w pierwszym utworze „Lucinda / Ain’t Goin Down” widać, że nikt nie śpiewa tak jak on, swoim zachrypniętym głosem, który zawstydziłby niejednego growlingującego deathmetalowca. Na uznanie zasługuje również niezwykle intensywny kontakt muzyka z publicznością, która żywo reaguje na wszystkie zaczepki, bez względu na to, czy akurat dany fragment pochodzi z Atlanty, Dublina, czy Paryża. Ciekawym zabiegiem produkcyjnym całości jest nieco przybrudzone brzmienie, sprawiające wrażenie, że są to jakieś archiwalne nagrania z początku kariery Waitsa, a nie z doby technologii cyfrowej. Ta chropowatość doskonale współgra z atmosferą całości.
Osobną niespodzianką jest drugi krążek CD, na którym znajduje się jeden ponad półgodzinny utwór „Tom Tales” składający się z opowieści i anegdot Waitsa, opowiadanych przy towarzyszeniu fortepianu. Mnie ta część płyty zmęczyła, ale nie zdziwię się, jeśli ktoś uzna, że wydawnictwo warto poznać przede wszystkim dla tego fragmentu.
„Glitter and Doom Live” nie jest typowym zestawem „the best of” na żywo. Nie znajdziemy tu największych przebojów artysty, jak „Innocent When You Dream”, czy „In the Neighborhood”. Osobom poszukującym tego typu wydawnictwa polecam raczej „Big Time” z 1988 roku. Tu mamy przede wszystkim knajpianą atmosferę, dzięki której możemy się poczuć niczym w zapuszczonej spelunie, gdzie przez papierosowy dym unoszący się w powietrzu nie widać grającego artysty, ale za to możemy delektować się jego głosem i muzyką.
koniec
29 kwietnia 2010

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Paryski spleen
Sebastian Chosiński

18 XI 2021

Nie znacie Alco Frisbass? Nie przejmujcie się tym. Ja też do niedawna ich nie znałem. Ale kiedy już poznałem – polubiłem. Jak pewnie powinni polubić to francuskie trio wszyscy, którzy gustują w rocku symfonicznym z lat 70. XX wieku. Jeżeli bowiem o ciarki na plecach przyprawiają Was wszechobecne w muzyce rockowej syntezatory – album „Le mystère du Gué Pucelle” okaże się stworzony wprost dla Was.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Dobrzy rzemieślnicy z Mexico City
Sebastian Chosiński

16 XI 2021

Można odnieść wrażenie, że meksykański gitarzysta (i nie tylko) Carlos Bolivar to bardzo niespokojny duch. Co rusz tworzy nowe projekty, z którymi nagrywa kolejne płyty. Ten najnowszy to… Klochard – trochę (neo)progresywny, trochę metalowy, w najmniejszym stopniu krautrockowy. „Mundus est Domus” na kolana nikogo nie rzuci, ale zapewni czterdzieści minut ciekawej muzycznej podróży.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Twardziele z Zagłębia Ruhry
Sebastian Chosiński

11 XI 2021

Postindustrialne krajobrazy różnie wpływają na mieszkańców regionów uprzemysłowionych – jednych przyprawiają o myśli depresyjne, innym dają kopa do aktywnej działalności. W przypadku muzyków zespołu Plaindrifter, który narodził się w niemieckim Gelsenkirchen, mamy do czynienia z tym drugim. Czego najjaskrawszym dowodem pełnowymiarowy debiut tria – album „Echo Therapy”.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Puk… puk…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dwadzieścia sześć minut orgazmu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Jak zdobywano dziką miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Strzelając z bombowca
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rozmowa dwóch stołków
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

25 minut sacrum
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Debeściaki bestii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Made in Heaven
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 najlepszych płyt koncertowych 2014 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Jacek Walewski

10 najlepszych płyt koncertowych 2013 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż twórcy

Jak matka przełożona w samym staniku
— Miłosz Cybowski

Tegoż autora

Ach, ta Cicca!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Starzeć się z godnością
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tradycja i postmodernizm
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Po komiks marsz: Listopad 2021
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Sławomir Grabowski, Marcin Knyszyński, Marcin Osuch

Poznajmy ich jeszcze raz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

12 najbardziej szokujących morderstw Michaela Myersa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

A Ty co robiłeś tamtego dnia?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zielona skóra, w której żyje
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pęknięta porcelana
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Prawdziwy Venom, to ten z Eddiem Brockiem!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.