Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 stycznia 2018
w Esensji w Esensjopedii

Pot i Kreff – Made in Poland: Egzorcyzmy w Pałacu

Esensja.pl
Esensja.pl
W 2005 roku rektywowana grupa Dead Can Dance przyjechała do Polski i dała wspaniały koncert w warszawskiej Sali Kongresowej. Część występów tamtej trasy była rejestrowana i wydana później oficjalnie, ale niestety nie nasz. Na szczęście fani wyręczyli zespół.

Dead Can Dance
‹Exorcism in the Palace›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułExorcism in the Palace
Wykonawca / KompozytorDead Can Dance
Data wydania2005
NośnikCD
Czas trwania123:56
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Utwory
CD1
1) Intro 0:55
2) Nierika4:18
3) Saffron6:05
4) Yamyinar3:50
5) The Ubiquitous Mr. Lovegrove5:42
6) The Love That Cannot Be8:59
7) Lotus Eaters5:59
8) Crescent8:31
9) Minus Sanctus3:32
10) Saltarello2:54
11) The Wind That Shakes the Barley3:28
12) How Fortunate the man with None8:47
13) Dreams Made Flesh4:31
14) I Can See Now2:49
15) American Dreaming4:59
16) Sanvean5:36
17) Rakim11:02
18) Black Sun4:34
19) Salem's Lot - Aria5:45
20) Yulunga7:41
21) Severance5:33
22) Hymn to the Fallen8:25
Muzykę Dead Can Dance jest bardzo ciężko sklasyfikować. Część krytyków zalicza ich do szeroko pojętego rocka, ale w zasadzie można powiedzieć, że grają muzykę dawną, world music czy folkową, ale i tak nie odda się w pełni jej charakteru. Za jej kształt odpowiadają dwie osoby – Lisa Gerrard i Brendan Perry. Założyli Dead Can Dance w 1981 roku i z sukcesami zarówno komercyjnymi, oraz artystycznymi tworzyli wspólnie do 1998 roku, kiedy na skutek konfliktu duet postanowił się rozejść. W tym czasie nagrali kilka rewelacyjnych krążków, w tym „Spleen and Ideal” (1985), „The Serpent’s Egg” (1988), „Aion” (1990) i przede wszystkim genialny „Within the Realm of a Dying Sun” z 1987 roku.
Zespół ponownie reaktywował się w 2005 roku i ruszył w trasę koncertową. 31 marca wystąpił w Sali Kongresowej w Pałacu Kultury i Nauki. Jak już wspomniałem, występ ten nie miał szczęścia i nie trafił do serii oficjalnych bootlegów „Selections from Europe 2005”. Funkcjonuje natomiast w drugim obiegu pod nazwą „Exorcism in the Palace”. Jest to nagranie dokonane przez kogoś z publiki, ale jak na tego typu wydawnictwo, cechuje się świetnym brzmieniem. Doskonale można wyczuć wszystkie niuanse muzyczne i oddać się magicznej atmosferze, jaką stworzyli Gerrard i Perry. W zasadzie jedyne co przeszkadza, to zbyt głośne oklaski w stosunku do muzyki, ale ponieważ muzyka Dead Can Dance nie nadaje się do chóralnego śpiewania, to wszelkie zakłócenia pojawiają się tylko w przerwach między utworami, co nie jest tak irytujące.
Jeśli chodzi o repertuar, to skupiono się na nowszych płytach, najstarszym zagranym utworem jest „Severance” z „The Serpent’s Egg”. Najbardziej uradowani powinni być miłośnicy „Into the Labirynth” i premierowych utworów z koncertówki „Toward the Within”, bo te krążki mają najbogatszą reprezentację. Dead Can Dance zadbali o spójność materiału. Jedynym fragmentem, który sprawia wrażenie nie pasującego do reszty, jest najbardziej piosenkowa pozycja w dyskografii zespołu – „American Dreaming” (co nie znaczy, że nie piękna). Reszta płyty utrzymana jest w onirycznym, mistycznym klimacie, w którym bardziej niż dźwięki liczy się nastrój; a trzeba przyznać, że Perry i Gerrard są mistrzami w tworzeniu tego typu klimatów.
Z drugiej strony zamierzona spójność koncertu jest też jego minusem. Ponieważ obcujemy z dość pokaźnym materiałem (dwie płyty CD), jednostajność materiału, choć początkowo fascynuje, z biegiem czasu robi się dość nużąca. Dlatego też „Exorcism in the Palace” jest pozycją skierowaną bardziej do najwierniejszych fanów niż do laików, nawet jeśli pobieżnie znają repertuar grupy.
Reinkarnacja Dead Can Dance nie trwała długo. Po zakończeniu trasy Lisa i Brendan ponownie się rozeszli, oznajmiając, że to definitywny koniec zespołu. Miejmy nadzieję, że jednak nie dotrzymają słowa, zwłaszcza, że ostatnio Perry zapytany o ewentualny jego powrót, odpowiedział, że ma pomysł na serię koncertów z mała orkiestrą, a jeśli wszystko się uda, być może ponownie z Lisą Gerrard wejdą do studia.
koniec
3 czerwca 2010
dodajdo

Komentarze

21 VII 2017   14:22:31

Piękne wspomnienia, nagrywałem ten koncert na mini discu, i sam o dziwo byłem zaskoczony jakością "która mi wyszła". Siedzałem z kolegą w szóstym rzędzie i starałem się nie ruszać ażeby nie wzbudzić jakiś podejrzeń ochrony (-:
Przepiekny koncert

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Wulkaniczny wehikuł czasu
Sebastian Chosiński

4 I 2018

To kolejna – po „Zośce” – wyprawa poznańskiego jazzmana Macieja Fortuny do świata polskiego folkloru ocalonego przed laty przez Oskara Kolberga. Wyprawa tym bardziej niezwykła, że zaprowadziła kwartet Słowiański aż na Islandię. Znaczący jest również tytuł albumu – „Concert Inside the Volcano” – w którym nie ma nawet słowa przesady. Ten materiał rzeczywiście został zarejestrowany we wnętrzu… wulkanu.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Awangardowa potańcówka
Sebastian Chosiński

2 I 2018

Norweska supergrupa (free)jazzowa Cortex przebudziła się po raz piąty. Po raz trzeci też wydała album pod skrzydłami cenionej w środowisku wytwórni Clean Feed z Lizbony. Tytuł wydawnictwa uznać można za najlepszą – i w zasadzie wyczerpującą – recenzję: „Avant-Garde Party Music”. By jednak czytelnicy nie posądzili nas o pójście na łatwiznę, o najnowszej płycie Skandynawów napiszemy trochę więcej.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Tak samo, ale zupełnie inaczej
Sebastian Chosiński

28 XII 2017

W rok po publikacji omawianego w „Esensji” albumu „Cash and Carry” światło dzienne ujrzało kolejne wydawnictwo Kwartetu Perkusyjnego amerykańskiego saksofonisty Dave’a Rempisa. Podobnie jak w przypadku poprzedniczki, „Cochonnerie” to również płyta idealnie definiująca współczesny free jazz, w którym nie brakuje ani szalonych zespołowych improwizacji, ani chwil kontemplacji.

więcej »

Polecamy

Nauczyli się latać

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Nauczyli się latać
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Polacy na metalowo
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Śniegu płoń!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Z tego cyklu

Page & Plant na schodach do nieba
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Statek z nowym kapitanem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dwa światy w Chorzowie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Największy z Wielkiej Czwórki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Trzech mężczyzn i fani
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Odkryli sposób na długowieczność!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Folk z rockowym pazurem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Chwila prawdziwych emocji
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wszyscy święci na koncercie Pearl Jam
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Najdorodniejsze jeżozwierzowe drzewa rodzą się w Warszawie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż twórcy

Esensja słucha: Sierpień 2012 (2)
— Sebastian Chosiński, Michał Perzyna

Tegoż autora

Barbarzyńska przyjemność
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: Nauczyli się latać
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 nie tak oczywistych piosenek The Cranberries ...i bonus
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nowa nadzieja w Kolekcji
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: Polacy na metalowo
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Koniec nieskończoności
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: Śniegu płoń!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

DC Comics: Klasyczny dramat o miłości, zbrodni i zemście
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

DC Comics: Poczęcie Damiana
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rozrywka ociekająca krwią
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.