Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 lutego 2018
w Esensji w Esensjopedii

Morele, tabaka i kosmos

Esensja.pl
Esensja.pl
Tides from Nebula
Tides From Nebula święci ostatnimi czasy same sukcesy. Wygrali konkurs Neuro Music, dzięki czemu wystąpili na tegorocznym Asymmetry Festival u boku m.in. Minsk czy This Will Destroy You. Ich płytowy debiut, płyta „Aura”, cieszy się sporą popularnością wśród recenzentów i fanów post-rocka. Do tego jeszcze są świetnymi muzykami i nie potrzebują wokalisty, by zagrać porywający koncert. Czy można więc ich nie lubić? O zespole, debiutanckim albumie i tym, jaką inspiracją potrafi być tabaka opowiedział mi Maciej Karbowski.

Tides from Nebula

NazwiskoTides from Nebula
WWW
Esensja: Czy Tides from Nebula już w założeniu miał być zespołem instrumentalnym? Jakim głosem musiałby dysponować Wasz potencjalny wokalista?
Maciej Karbowski: Oczywiście były próby z wokalistami, ale od początku czuliśmy, że nie w tym rzecz. Nasza muzyka nie na tym miała polegać. Myśl o graniu instrumentalnym dojrzewała w nas od dłuższego czasu. Co do potencjalnego wokalu to nie zastanawialiśmy się nad tym. Na szczęście nie musimy zaprzątać sobie tym głowy, gdyż wokalista nie jest nam potrzebny. Wszystko zależy od chemii jaka panuje w zespole. Gdy muzycy wzajemnie się inspirują, pisanie muzyki idzie sprawnie i jest naturalnym procesem.
Esensja: Czy graliście poprzednio w jakichś formacjach?
MK: Tides From Nebula nie jest dla żadnego z nas pierwszym zespołem. Każdy z nas ma na koncie kilka lat grania na scenie z większymi lub mniejszymi sukcesami. Doświadczenie, które uzyskaliśmy grając w poprzednich kapelach, na pewno pomogło nam teraz.
Esensja: A jakie to były kapele? Słuchając „Aury” można dojść do wniosku, że macie doświadczenie w graniu i metalu, i soft rocka.
MK: Ja i Tomek graliśmy w zespole Root, który wydał nawet płytę. Adam grał w Snowball, a Przemek w Couze’N’Effect. Były to zespoły rockowo-metalowe, tak że takie klimaty nie są nam obce. Każdy z nas jednak szukał czegoś odmiennego niż to co grał w swoim zespole, stąd pomysł założenia Tides From Nebula. Potrzebowaliśmy więcej przestrzeni i emocji w muzyce.
Esensja: W jaki sposób nadajecie tytuły kawałkom instrumentalnym? „Purr”, „Svalbard” czy „Apricot” to dość niestandardowe nazwy dla numerów rockowych…
MK: Przede wszystkim tytuł musi ładnie brzmieć i pasować do ogólnego klimatu utworu. Staramy się, aby tytuły miały jakieś ciekawe znaczenie, aby dodały coś do muzyki i ją uzupełniały. W muzyce instrumentalnej tytuł podpowiada słuchaczowi, nakierowuje go w jakiś sposób. Co do utworów, które wymieniłeś to „Purr” ma znaczenie dosyć osobiste. „Svalbard” to archipelag na północy Norwegii, znajduje się tam podziemny magazyn wszelkich nasion, roślin itp. Są tam one magazynowane na wypadek kataklizmu. Klimat tego miejsca zainspirował nas do napisania tego numeru. Jeśli zaś chodzi o „Apricot” to motyw, na którym oparty jest ten utwór powstał pod wpływem intensywnego zażywania tabaki o smaku morelowym. Słowo ma pozytywny wydźwięk i nieźle współgra z energią kawałka.

Tides from Nebula
‹Aura›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAura
Wykonawca / KompozytorTides from Nebula
Data wydania1 kwietnia 2009
NośnikCD
Czas trwania47:00
Gatunekrock
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Utwory
CD1
1) Shall We?6:29
2) Sleepmonster 5:00
3) Higgs Boson6:13
4) Svalboart1:39
5) Tragedy of Joseph Merrcik5:38
6) Purr4:20
7) It Takes More Than One Kind of Telescope to See the Light3:40
8) When There Were No Connections5:48
9) Apricot8:16
Esensja: Jarosław Szubrycht na swoim blogu napisał, że w czasie Waszego występu we wrocławskim Firleju wprowadziliście go w trans. Jakie uczucia towarzyszyły Wam w czasie grania? Czy ciężko gra się koncert nie posiadając frontmana?
MK: To bardzo miłe, co Jarek Szubrycht o nas napisał. Cieszymy się, że energia która panuje na scenie udziela również widzom. Uwielbiamy grać koncerty, jest to nasza ulubiona część funkcjonowania w zespole. Na scenie stawiamy przede wszystkim na klimat, energię i naturalność. Jedno uczucie na pewno towarzyszy nam za każdym razem: trema. Pomimo tego i wspomnianym przez Ciebie braku lidera na scenie, myślę, że nie mamy problemu z utrzymaniem kontaktu z publicznością. Brak frontmana powoduje, iż każdy z nas na scenie jest w takim samym położeniu, rola każdego z nas jest taka sama.
Esensja: Wasze utwory są bardzo spójne, jeden motyw wypływa z drugiego…
MK: Część motywów powstaje w wyniku improwizacji, a część w wyniku pracy nad gotowym pomysłem przyniesionym na próbę przez jednego z nas. Myślę, że jedną z inspiracji jest muzyka tworzona przez inne zespoły. Mamy oczywiście swoich faworytów, jednak naszą muzykę staramy się tworzyć bez ograniczania się i rozglądania na boki.
Esensja: Jak widzicie rozwinięcie koncepcji muzycznej Tides from Nebula? Mogę liczyć na jakieś dłuższe i bardziej „pokręcone” numery w Waszym wykonaniu? Wydaje mi się, że dobrym rozwiązaniem byłaby także rezygnacja z metalowych motywów…
MK: Na jesień wchodzimy do studia, aby nagrać EP’kę. Jeszcze nie mamy gotowego materiału, który się na niej znajdzie, ale myślimy nad czymś bardziej rozbudowanym, może nawet trudniejszym, innym. Nie sądzimy jednak, żebyśmy byli skłonni zrezygnować z ciężaru, jednego najbardziej intensywnych środków ekspresji w muzyce gitarowej. Lubimy jednakowo wszystkie nasze utwory, zarówno te lżejsze jak i mocniejsze.
Esensja: Głównymi motywami szaty graficznej „Aury” są kosmos i przyroda. Skąd pomysł, by tak zilustrować Waszą muzykę?
MK: Jest to pewne nawiązanie do nazwy zespołu, która łączy w sobie te dwa światy. Kosmos i przyroda są fundamentami życia i naszego świata. Wydaje się nam to o wiele ciekawsze niż przyziemne problemy naszej egzystencji.
Esensja: Jeden z portali internetowych uznał Was za jeden z dziesięciu najważniejszych zespołów w naszym kraju w tym roku. Wasze ega muszą pęcznieć niczym gąbki…
MK: Prawdę mówiąc, najważniejsze jest dla nas to, że są ludzie, którzy chcą słuchać naszej muzyki i przychodzić na koncerty. Jest to dla nas niesamowitą sprawą i dopinguje nas do jeszcze cięższej pracy.
koniec
29 maja 2009
Rozmawiał: Jacek Walewski
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Zawsze oczekiwałam od sztuki wzruszeń, a teraz pragnę ich dostarczać
Anna Przybył

9 V 2017

Debiutancka płyta Anny Przybył ma być powiewem świeżości na polskiej scenie lirycznego popu i piosenki poetyckiej. Artystka pod koniec kwietnia wydała „Pragnienia”, album nagrany we współpracy z kierownikiem produkcji i twórcą większości aranży Jackiem Hoduniem oraz realizatorem dźwięku, siedmiokrotnym laureatem Fryderyka, Leszkiem Kamińskim. Z młodą wokalistką, kompozytorką i poetką rozmawiamy o znaczeniu emocji, „Podwójnym życiu Weroniki” i Halinie Poświatowskiej.

więcej »

Traktuję jazz jako muzykę świecką…
Maciej Fortuna

18 XII 2014

Jest jednym z najaktywniejszych muzyków na polskiej scenie jazzowej, choć wiele jego projektów wykracza znacznie poza nawet szeroko rozumiany jazz. Nie tak dawno światło dzienne ujrzała, wysoko oceniona w „Esensji”, płyta nagrana przez Macieja Fortunę z artystami zza Oceanu – „The Last of the Beboppers”.

więcej »

Proces twórczy to dość tajemnicza sprawa
Marta Bałaga

17 VIII 2014

Podczas koncertu na tegorocznym Flow Festival amerykańska piosenkarka Marissa Nadler przez cały czas stoi na palcach. Jest malutka, o wiele drobniejsza niż wskazywałyby na to materiały promocyjne usiłujące zrobić z niej drugą Ditę Von Teese. Jest też nieśmiała – z zamkniętymi oczami koncentruje się na muzyce prawie nie odzywając się do publiczności. Od czasu do czasu poprawia tylko czerwoną sukienkę.

więcej »

Polecamy

Sikory złote pod mankietem odmierzają sekund bieg

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Sikory złote pod mankietem odmierzają sekund bieg
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

99 czerwonych balonów
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Anna z dalekiej północy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Drugi najpiękniejszy cover Stinga
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nauczyli się latać
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Polacy na metalowo
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Śniegu płoń!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Inne recenzje

Wokalistom dziękujemy
— Jacek Walewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.