Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 maja 2018
w Esensji w Esensjopedii

Jarosław ‘Anzelmo’ Giers

Fot. www.myspace.com/anty_rzeznia
Fot. www.myspace.com/anty_rzeznia
ImięJarosław ‘Anzelmo’
NazwiskoGiers
WWW

Babiloński rzeźnik

Esensja.pl
Esensja.pl
Jarosław ‘Anzelmo’ Giers
1 2 »
Jeśli słuchacie Antyradia w niedzielę po 23., z pewnością znacie jego głos. Podczas gdy większość komercyjnych stacji promuje na co dzień (i wieczorami także) muzykę łatwą w odbiorze, on od kilku lat stoi na straży dźwięków co najmniej intrygujących. W jego audycji „Rzeźnia” usłyszycie przekrój przez brutalną muzykę – od heavy metalu po grind core. O swoim hobby, jakim jest dziennikarstwo i perypetiach związanych z przeprowadzaniem wywiadów z muzykami metalowymi opowiedział mi Jarosław „Anzelmo” Giers.

Jarosław ‘Anzelmo’ Giers

Babiloński rzeźnik

Jeśli słuchacie Antyradia w niedzielę po 23., z pewnością znacie jego głos. Podczas gdy większość komercyjnych stacji promuje na co dzień (i wieczorami także) muzykę łatwą w odbiorze, on od kilku lat stoi na straży dźwięków co najmniej intrygujących. W jego audycji „Rzeźnia” usłyszycie przekrój przez brutalną muzykę – od heavy metalu po grind core. O swoim hobby, jakim jest dziennikarstwo i perypetiach związanych z przeprowadzaniem wywiadów z muzykami metalowymi opowiedział mi Jarosław „Anzelmo” Giers.

Jarosław ‘Anzelmo’ Giers

Fot. www.myspace.com/anty_rzeznia
Fot. www.myspace.com/anty_rzeznia
ImięJarosław ‘Anzelmo’
NazwiskoGiers
WWW
Jacek Walewski: Zacznijmy od początku, czyli od tego, kiedy i w jaki sposób zainteresowałeś się metalem?
Anzelmo: Początki toną w mroku mojej sklerozy. Myślę, że całkiem naturalnie. Słuchałem tego, co leciało w radiu, czasami w telewizji, tego, co starsi kuzyni puszczali na swoich szpulowych magnetofonach… i tak z czasem robiłem to coraz bardziej świadomie. Zaczynałem kojarzyć pewne nazwy, nazwiska, utwory, motywy. Szukałem informacji na temat wykonawców w różnych muzycznych periodykach, które ukazywały się w latach 80. Nagrywałem płyty z „Muzyki Młodych” i z „Wieczoru Płytowego” w Programie Drugim PR, słuchałem „Metalowych Tortur” i listy Marka Niedźwieckiego na Trójce, „Niecałego Rocka” na Rozgłośni Harcerskiej, oglądałem „Wideotekę” na Dwójce – tak poznałem Europe i „The Final Countdown”, potem doszło MTV z „Heabanger’s Ball” i VIVA z Metallą i Virusem. Jak tak człowiek się osłuchał, to zaczynał szukać tego po sklepach – na winylach, na kasetach, o kompaktach można było sobie tylko pomarzyć. Kopiowało się kasety od kumpli na dwukieszeniowych jamnikach, albo się przegrywało z winyla na kasetę, a potem jeździło na Pragę, na Ząbkowską do Dziupli po wkładki produkowane przez lubelską firmę Deck. Były czarno-białe, na papierze fotograficznym.
JW: W jaki sposób zostałeś dziennikarzem muzycznym? Czy był to przypadek, czy może Twoje celowe działanie?
Anzelmo: Wsiąkałem w muzę przez kilka lat, zacząłem brać aktywny udział w różnych konkursach radiowych, pojawiłem się kilka razy w studiu i tak złapałem bakcyla. W liceum zaczęliśmy się bawić z kumplami w wydawanie zina. Potrzebne były teksty, zaczynałem więc od recenzji. Pierwszym „dużym” materiałem był wywiad z Garden Of Worm (zespół, w którym niegdyś grał Sebastian Rokicki – obecnie Antigama i Herman Rarebell) dla zina, którego nazwy nie pomnę, a wydawał go Robert Matusiak (obecnie Refuse Records). Któregoś razu przyszło mi zastąpić jednego z prowadzących pasmo „Radio Overground” w warszawskim Radiu S (wówczas), potem takich „zastępstw” miałem jeszcze kilka. W międzyczasie nawiązałem współpracę z tygodnikiem WOW! gdzie zaczęły pojawiać się moje recenzje i artykuły. Kiedy Radio Overground chyliło się ku upadkowi, pod swoje skrzydła wziął mnie Tomasz Ryłko i tak trafiłem na kilka lat do SPV Poland do działu promocji. W 1993 roku rozpocząłem studia na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego, zaś rok później rozpoczęła się moja przygoda z Rozgłośnią Harcerską, a wkrótce potem z magazynem Thrash’em All i Atomic TV („Bunkier”).
JW: Sporą popularność zdobyłeś dzięki programowi telewizyjnemu „Bunkier”. Czy mógłbyś powiedzieć coś o genezie tego programu? W jaki sposób zostałeś jego prowadzącym?
Anzelmo: Pocztą pantoflową na mój wydział dotarła informacja, że robiony jest casting do telewizji muzycznej. To miało być takie polskie MTV (wówczas MTV była jeszcze telewizją muzyczną, nie tylko z nazwy, ale przede wszystkim ze względu na to, co prezentowała). Poszedłem na nagranie próbne, powiedziałem co miałem powiedzieć przed kamerą i zapomniałem o całej sprawie. Po kilku tygodniach telefon. Zaproszenie na kolejną próbę kamerową i spotkanie z przybyłym z Wielkiej Brytanii Philem Jonesem (współpracownik MTV i pierwszy dyrektor artystyczny Atomic TV). Spodobało mu się jak wypadłem przed kamerą i zaproponował mi współpracę, zaczęliśmy rozmawiać o muzyce i tak pojawił się pomysł programu z ciężką muzą. W wyniku burzy mózgów, spośród kilkudziesięciu propozycji nazw zdecydowaliśmy się na „Bunkier” i tak w kwietniu 2000 roku zadebiutowałem na ekranach Waszych telewizorów.
JW: Dzięki „Bunkrowi” zdobyłeś nie tylko popularność wśród metalowej braci, ale także miałeś okazję poznać wielu znanych muzyków. Jakie wywierali oni na Tobie wrażenie? Czy zdarzało Ci się być negatywnie zaskoczonym, jeśli chodzi o swoich muzycznych idoli, którzy w bezpośrednim kontakcie okazywali się napuszonymi gwiazdorami lub gburami?
Fot. www.myspace.com/anty_rzeznia
Fot. www.myspace.com/anty_rzeznia
Anzelmo: To są normalni ludzie, tacy jak ty, ja czy czytelnicy „Esensji”. Często zanim przystąpiliśmy do oficjalnego wywiadu, zamienialiśmy kilka zdań, dla lepszego rozpoznania drugiej strony. Pamiętam na którejś Metalmanii prawie godzinną rozmowę z Corpsegrinderem z Cannibal Corpse – o komiksach i filmowych adaptacjach komiksów. W tej chwili poza jednym przypadkiem, o którym za chwilę, to nie przypominam sobie, aby któryś z moich rozmówców okazał się jakiś niechętny we współpracy przed kamerą. Trochę sztywny był Mustaine, ale to na początku wywiadu. Jedyna mina na którą się nadziałem, to Tiamat. Pierwszy wywiad z samym Johanem Edlundem był całkiem sensowny. Natomiast podczas dwóch kolejnych rozmów z całym zespołem, sprawiali wrażenie strasznie zblazowanych. Skoro tak ich to nudziło, to po cholerę się zgodzili na rozmowę. Wystarczyłoby krótkie: nie! I po sprawie!
JW: Pamiętam Twoją rozmowę z muzykami Slayera, którzy podczas wywiadu zaczęli robić Ci psikusy, na przykład próbując uciec. Czy pamiętasz może inne tego typu zabawne sytuacje związane ze swoją pracą?
Anzelmo: Nie pamiętam, aby Araya i King chcieli uciekać sprzed kamery. To było raczej coś w rodzaju: dużo masz jeszcze tych dziwnych pytań na nasz temat, bo my chyba zaraz damy nogę… i unieśli się na krzesłach. Należy to potraktować jako żart! Slayer znany jest z poczucia humoru! Zabawnych momentów było wiele, ale przypominają się one w konkretnych sytuacjach… Teraz mam przebłyski dwóch: Emperor Magus Caligula (z blackmetalowego Dark Funeral – przyp. autora) na dziedzińcu klubu Park w Warszawie, starający się za wszelką cenę utrzymać równowagę i jasność myśli i wypowiedzi, po ciężkiej walce z polskim piwem i wódką. Waldek Sorychta (Metalmania 1999) przepraszający, że będzie mówił: „troszku po polsku, a więcej na niemiecki”. Albo historia z wywiadem radiowym z Impaled Nazarene, kiedy starałem się wytłumaczyć Mice Luttinenowi jakąś kwestię związaną z harcerstwem (nazwa rozgłośni bodajże) i uciekło mi z pamięci słowo scouting, więc palnąłem coś na kształt, że to taki ruch przypominający nieco Hitlerjugend w czasach III Rzeszy.
JW: Dlaczego „Bunkier” ostatecznie zniknął z ekranów?
Anzelmo: Cóż sprawa jest prosta! Atomic TV przekształcił się w MTV Polska, a w formacie muzycznym nowej stacji nie było miejsca na tak ciężką muzykę. Pojawił się „Superock” (początkowo prowadzony przez Roberta Kilena, potem zrezygnowano z „zapowiadacza”), który jednak w odróżnieniu od „Bunkra” (programu w 100% autorskiego) był programem plejlistowym. Teledyski dobierane były przez program „Selector”, zarządzający muzyczną bazą danych.
JW: Podobny los spotkał Rock Radio. Pamiętasz, co było powodem zamknięcia tego radia?
Anzelmo: Rock Radio Śląsk, które miało być motorem całej rockowej sieci stacji radiowych należących do Agory (oprócz Rock Radia Śląsk, było jeszcze Rock Radio Mazowsze i Rock Radio Wielkopolska, zaś w planach rockowe formatowanie kolejnych stacji – przyp. autora) nie uzyskało przedłużenia koncesji. Właściciele zamrozili więc cały projekt. Z anteny poznikały programy oraz prowadzący, grana była sama muzyka. Teraz na bazie częstotliwości należących kiedyś do Rock Radia, o ile dobrze pamiętam, Agora rozwija nowy projekt Roxy FM.
JW: Czy jakiś dziennikarz radiowy jest dla Ciebie wzorem? Wydaje mi się, że spory wpływ miał na Ciebie na przykład Tomasz ’Rykołak’ Ryłko. Szczególnie jeśli chodzi o „radiową nowomowę”. On wymyślił między innymi „bajajajki” czy „Księgę Przypraw i Chorobowiązków”, Ty masz swoje „Ochłapy” i „Ścierwo Top”.
Anzelmo: Z Tomaszem znamy się od lat. Wspominałem już wcześniej, że dzięki niemu trafiłem do SPV Poland. To on mnie sprowadził na złą drogę. Był moim nauczycielem, mentorem i recenzentem. Nasze muzyczne projekty – mimo iż czasami współpracowaliśmy – rozwijały się niezależnie. Nie odżegnuję się od rykołakowych naleciałości w moim słownictwie. W końcu w Antyradiu jestem kontynuatorem jego dzieła – przejąłem po nim pasmo i słuchaczy. Ochłapy doskonale wpisują się w kontekst „Rzeźni”. Natomiast „Ścierwo Top”, to kontynuatorka starej listy jeszcze z czasów Rozgłośni Harcerskiej, która nazywała się „Zgniła Dziesiątka”. Tak na marginesie dodam, że „Rzeźnia” jest powrotem do moich radiowych korzeni, bo mój pierwszy autorski program radiowy, który pojawił się na antenie jesienią 1994 roku, nazywał się „Babilońska Rzeźnia”. Skoro jesteśmy przy nazwiskach, to inspiracje czerpałem też od takich ludzi mikrofonu, kamery i pióra, jak: Robert Stasiak, Marek Wiernik, Piotr Kaczkowski, Jacek Demkiewicz, Krzysztof Brankowski czy Vanessa Warwick.
JW: A skoro już o Rykołaku mowa, to w wywiadzie udzielonym dziennikarzowi Pagan Records wspomniał On, że miał niejednokrotnie problemy w związku z tym, jaką muzykę propagował w swoich programach. Czy Tobie też zdarzały się tego typu sytuacje?
1 2 »

Komentarze

05 V 2012   16:20:22

Szacunek dla gościa. Pamiętam go z czasów "Bunkra" i brakuje mi tego programu - choć teraz mamy YouTube ;) :P

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Zawsze oczekiwałam od sztuki wzruszeń, a teraz pragnę ich dostarczać
Anna Przybył

9 V 2017

Debiutancka płyta Anny Przybył ma być powiewem świeżości na polskiej scenie lirycznego popu i piosenki poetyckiej. Artystka pod koniec kwietnia wydała „Pragnienia”, album nagrany we współpracy z kierownikiem produkcji i twórcą większości aranży Jackiem Hoduniem oraz realizatorem dźwięku, siedmiokrotnym laureatem Fryderyka, Leszkiem Kamińskim. Z młodą wokalistką, kompozytorką i poetką rozmawiamy o znaczeniu emocji, „Podwójnym życiu Weroniki” i Halinie Poświatowskiej.

więcej »

Traktuję jazz jako muzykę świecką…
Maciej Fortuna

18 XII 2014

Jest jednym z najaktywniejszych muzyków na polskiej scenie jazzowej, choć wiele jego projektów wykracza znacznie poza nawet szeroko rozumiany jazz. Nie tak dawno światło dzienne ujrzała, wysoko oceniona w „Esensji”, płyta nagrana przez Macieja Fortunę z artystami zza Oceanu – „The Last of the Beboppers”.

więcej »

Proces twórczy to dość tajemnicza sprawa
Marta Bałaga

17 VIII 2014

Podczas koncertu na tegorocznym Flow Festival amerykańska piosenkarka Marissa Nadler przez cały czas stoi na palcach. Jest malutka, o wiele drobniejsza niż wskazywałyby na to materiały promocyjne usiłujące zrobić z niej drugą Ditę Von Teese. Jest też nieśmiała – z zamkniętymi oczami koncentruje się na muzyce prawie nie odzywając się do publiczności. Od czasu do czasu poprawia tylko czerwoną sukienkę.

więcej »

Polecamy

Szalony świat smutnego clowna

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Szalony świat smutnego clowna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Szwajcaria dla świata
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kapela ze wsi Szczecin
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Miałem 10 lat…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Podglądanie kochanków
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pośpiewajmy razem w podróży
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Leży w zsypie pijany cieć Mieciek
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Bieszczadzcy metale
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

W oczekiwaniu na nową płytę Toola
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dzień dobry, digliśmobry
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.