Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Jacek Dukaj
‹Ruch Generała›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
AutorJacek Dukaj
TytułRuch Generała
OpisJacek Dukaj (rocznik 1974) to jeden z najbardziej oryginalnych i płodnych autorów młodego pokolenia fantastyki, choć ja osobiście traktuję jego prozę nieco inaczej, nie kojarząc jej bezpośrednio z tym gatunkiem. Debiutował, mając 14 lat, opowiadaniem "Złota Galera", tekstem , który wywoł poruszenie w środowisku miłośników fantastyki i zyskał sobie jego wysokie uznanie. Do tej pory publikował w "Nowej fantastyce", "Feniksie", kilku antologiach, ma na koncie również książkę "Xavras Wyżryn" (SuperNOWA, 1997). Proza Jacka Dukaja to wyszukana dbałość o język i styl, nieprzeciętne pomysły i ich realizacje oraz uderzające bogactwo szczegółów, będące w stanie zaspokoić nawet najbardziej wymagających czytelników. Autor interesujących tekstów publicystycznych i recenzji książkowych. Prezentowany tekst pochodzi z mającego ukazać sie w najbliższym czasie (przełom marca i kwietnia) nakładem wydawnictwa SuperNOWA zbiorku opowiadań Jacka Dukaja. Znajdą się tam również starsze "Ziemia Chrystusa", "IACTE", "Irrehaare" oraz kilka nowości: "Muchobójca", "Katedra", "Medjugorje"i "In partibus infidelium". Tytuł ostatniego posłuży jednocześnie jako tytuł całości - "W kraju niewiernych". "Ruch Generała" to bez wątpienia rzecz nietypowa, nawet jeśli weźmiemy pod uwagę postać autora. Jacek Dukaj uśmiechając się określa opowiadanie jako "pastisz fantasy", dla mnie jest on również poniekąd kontynuacją myśli zawartych w publikowanej jakiś czas temu "Filozofii fantasy", gdzie autor skrupulatnie wyliczył wszystkie wady dotychczasowych realizacji konwencji fantasy, do której samej, jak przyznaje, nie ma szczególnych uprzedzeń. Więcej informacji o autorze, jego teksty literackie i publicystyczne można znaleźć na Stronicach Dukaja.
GatunekSF

Ruch Generała

« 1 2 3 4 5 15 »

Jacek Dukaj

Ruch Generała

- Oskarżasz mnie o zdradę?
Premier w kontrolowany sposób okazał zmieszanie.
- O nic cię nie oskarżam, jakże bym śmiał...
Siwowłosy minister skarbu ocknął się na dobre.
- Czy wyście wszyscy rozum potracili? - zaskrzeczał. - Birzinni, ty chyba na łeb ze schodów zleciałeś! Żelaznego Generała o zdradę posądzasz? Żelaznego Generała...?? Toż on miał więcej szans na przejęcie korony Imperium, niż ta korona ma gwiazd! Jeszcze o twoich pradziadkach się nie śniło, kiedy on wieszał za nieposłuszeństwo i spiskowanie przeciwko królowi! Dwa razy był regentem; czy choć o dzień opóźnił przekazanie pełni władzy? Dwa razy jemu samemu proponowano tron, ale odmawiał! Z głów usieczonych przezeń zdrajców ułożyłbym stos wyższy od Wieży Hassana! Tyś się tyle razy przy goleniu nie zaciął, ile jego próbowali zabić, właśnie za wierność koronie! Dwie rodziny stracił w buntach i rebeliach! Blisko tysiąc lat stoi na straży rodu Warzhadów! W ogóle nie byłoby już dziś tego rodu, gdyby nie wyratowani przez niego osobiście twoi przodkowie, Bogumił. Ty się ciesz, że masz przy sobie takiego człowieka, bo żaden inny władca na Ziemi nie może się poszczycić tak wiernym poddanym; którego wierności może być tak pewnym. Już prędzej w siebie bym zwątpił, niż w niego! - Co powiedziawszy, Querz ponownie zasnął.
Aby uciec spod ich kosych spojrzeń, jakie skierowali na niego zirytowani tak nieprzyzwoicie szczerą przemową ministra skarbu, Generał wycofał się w ciemny kąt sali i usiadł w ustawionym tam pod rzeźbą gryfa fotelu wyłożonym czarną skórą. Laskę przełożył przez uda, ręce opuścił symetrycznie na oparcia, choć, rzecz jasna, o żadnej symetryczności nie mogło tu być mowy, bo wzrok patrzących zawsze uskakiwał ku lewej dłoni Generała. To była ta słynna Żelazna Ręka, Magiczna Dłoń.
Od ośmiu wieków nieustannie doskonalący się w swych urwickich sztukach - zanim jeszcze w ogóle powstała definicja urwity, zanim został generałem, zanim uruchomił tajemne mechanizmy swej długowieczności - już wtedy, na samym początku, słynął był z owej inkrustowanej klejnotami i metalem kończyny. Legenda głosiła, iż oddając się ciemnym kunsztom (a podówczas były to kunszty uznawane za bardzo, bardzo ciemne) wdał się Żarny w konszachty z Niewidzialnymi tak potężnymi, że nie mógł już nad nimi zapanować, i gdy podczas kolejnego z nimi spotkania doszło do kłótni, istoty zaatakowały go. Wielkim wysiłkiem woli pokonał je i cudem przeżył; wszelako utraciwszy w walce władzę nad lewą ręką, nie mógł już jej odzyskać. Zorientowawszy się rychło w nieskuteczności wszelkich znanych form kuracji, aby nie pozostać inwalidą do końca życia (które miało się przecież okazać tak długie), zdecydował się mimo wszystko uciec do magii: implantował sobie zatem w odpowiednich miejscach ręki, dłoni, palców rubiny psychokinetyczne. Odtąd nie mięśnie i nie nerwy poruszały i zawiadywały martwą kończyną, a działo się to bez jakiegokolwiek ich pośrednictwa, samą mocą myśli Żarnego. Tym sposobem de facto przekształcił on część swojego ciała w magiczny artefakt. Sarkający na półśrodki i rzadko zatrzymujący się w pół drogi, i tym razem nie cofnął się Żarny ze ścieżki, jaka się przed nim po owej operacji otworzyła. Nastąpiły kolejne implantacje, kolejne magiczne machinacje, transformujące ramię i dłoń w potężny i coraz potężniejszy, skomplikowany i wciąż się komplikujący, wielozadaniowy semiorganiczny mageokonstrukt. Ten proces bowiem wciąż się jeszcze nie zakończył; minęły tymczasem wieki i wieki, a on trwał. Wychylająca teraz z cienia rękawa kurty dłoń Generała wyglądała niczym tętniący jakimś zimnym, nieorganicznym życiem splot metalu, szkła, drewna, kamieni szlachetnych, twardszych od nich nici - oraz, jednak, ciała. Według legendy jedno skinienie palca Generała równało z ziemią niezdobyte twierdze; według legendy zaciśnięcie owej pięści zatrzymywało serca wrogów, ścinało im krew w żyłach. Ale to była legenda - sam Generał wszystkiemu zaprzeczał. Ręka spoczywała nieruchomo na oparciu fotela. Generał milczał. Nie pozostało mu już nic do powiedzenia; żyjąc tak długo potrafił rozpoznać chwile zwycięstw i momenty klęsk, bardzo precyzyjnie ważył szanse i nie mylił mało prawdopodobnego z po prostu niemożliwym. Siedział i patrzył. Król nerwowo palił kolejnego papierosa. Premier Birzinni, stojąc przy wielkim, okrągłym stole zajmującym środek komnaty, konferował szeptem z dwoma swymi sekretarzami, nieprzerwanie stukając przy tym paznokciem w leżące obok lusterko dystansowe. Sasza Querz chrapał. Ogień w kominku trzeszczał i huczał. Pod przeciwległą ścianą Nex Pluciński i jego sztabowcy, na podstawie raportów zwiadowców, przekazywanych za pośrednictwem podwieszonej ukośnie pod sufitem baterii luster (dwanaście na dwanaście), aktualizowali sytuację militarną, zobrazowaną w trójwymiarowej projekcji ziem granicznych Księstwa i Ligi. Jeden z ludzi Orwida, odpowiedzialny za podtrzymywanie i odpowiednie przekształcanie tej iluzji, drzemał na krześle za lustrami; drugi, selektywnie włączający i wyłączający na żądanie ich fonię, stał pod popiersiem Anastazego Warzhada i ziewał. Szepty premiera i sekretarzy, sztucznie tłumione głosy zwiadowców, monosylabiczne pomruki sztabowców, furkot ognia, szum nocy - wszystko to działało usypiająco, nic dziwnego, że stary Querz faktycznie przysnął. Generał wszelako od czterech dni obywał się bez snu i także teraz nie zamierzał rezygnować z magicznych stymulatorów. Zerknął na zegarek. Prawie trzecia.
Wszedł Orwid z Brudą, szefem dalwidzów.
Birzinni uciszył swoich sekretarzy.
- Co jest?
Orwid zamachał ręką.
- Nie, to nie ma nic wspólnego z Ptakiem.
- Więc?
- Generał chciał wiedzieć.
- Skoro jednak fatygowaliście się osobiście...
Bruda uśmiechnął się blado do skrytego w cieniu Generała.
- Znaleźliśmy ją - rzekł doń.
Król zmarszczył brwi.
- Kogo?
- Planetę Generała - wyjaśnił Orwid podchodząc. - Wasza Wysokość z pewnością pamięta. To było tuż po intronizacji Waszej Wysokości. Uparł się i zagnał mi ludzi do przeszukiwania kosmosu.
- Ach, prawda... - Warzhad pomasował w roztargnieniu czubek wydatnego nosa. - Słoneczna Klątwa. Holocaust. Druga Ziemia. No tak. I co, faktycznie trafiliście na nią?
- Tak jest - skinął głową Bruda. - Prawdę mówiąc, już zwątpiliśmy. Generał przedstawił bardzo zgrabną argumentację, statystyka i miliardy gwiazd i w ogóle: niemożliwe, żeby nie było ani jednej planety o parametrach wystarczająco zbliżonych do Ziemi... Ale właśnie na to wyglądało. Dopiero dzisiaj...
- No, no, no - król wykrzywił się do Generała. - Znowu, cholera, miałeś rację, niech cię szlag. I co teraz zrobimy z tym odkryciem, a?
- Jak to co? - podniecił się Orwid. - To jasne, trzeba tam polecieć i przejąć ją w posiadanie w imieniu Waszej Wysokości, jako część Imperium!
- Gdzie to właściwie jest? - spytał Generał.
- Druga planeta numeru 583 ze Ślepego Łowcy. Nie widać z naszej półkuli. Około dwunastu tysięcy szłogów.
- No, kochany Generale - wyszczerzył się premier - nosi cię i nosi, wojny byś chciał, ruchu, akcji - masz okazję. Bierz statek i leć. Cóż za przygoda! Generał Odkrywca! Jak ją nazwiesz? Czekaj, zaraz ci wystawię pełnomocnictwa królewskiego namiestnika i gubernatora ziem przyłączonych. - Od razu złapał za lusterko i wyszczekał doń odpowiednie rozkazy.
Generał przeniósł wzrok na króla.
- Nie sądzę, żeby to był odpowiedni czas na podobne wycieczki - rzekł.
Orwid wygrzebał z kieszeni pryzmat iluzyjny, położył na stole i wymamrotał kod wyzwalający. W powietrzu rozwinął się trójwymiarowy obraz planety. Kilkoma słowami Orwid powiększył go i podniósł.
- Ładna, nie? - Obszedł planetę dookoła, przyglądając się jej z nie skrywaną satysfakcją, jakby w istocie przez uaktywnienie pryzmatu to on ją stworzył. - Nie widać, bo iluzjonisci zdjęli ją z bardzo bliskiego spojrzenia, ale ma dwa księżyce, jeden duży, trzy-, czterokrotna masa naszego Tryba, drugi natomiast prawie śmieć. Ten kontynent, co go terminator tak tnie, idzie tam potem jeszcze do drugiego bieguna. A tylko popatrz na te archipelagi. Popatrz na te góry.
Aż zauroczyło to samego króla i Warzhad wstał i z papierosem w ustach podszedł do iluzji. Generał również się zbliżył; nawet Plucińskiego zainteresowała. Planeta, w połowie biało-błękitna, w połowie czarna, wisiała nad nimi, niczym wybałuszone z piątego wymiaru oko nieśmiałego bóstwa. Obraz w iluzji był zamrożony, pryzmat pamiętał tylko to jedno odbicie w źrenicy - huragany zatrzymane w wirowaniu, chmury złapane w rozciągnięciu na ćwierć oceanu, burze pochwycone w środku paroksyzmów, zastopowane w obrotach noc i dzień - ale wystarczyło.
- Mój Boże, mój Boże - szepnął Warzhad. - Sam chciałbym polecieć.
Birzinni uśmiechnął się pod wąsem.
Generał zacisnął prawą dłoń na ramieniu króla.
- Wasza Wysokość. Ja błagam was...
- Nie będzie, kurwa, żadnej wojny! - rozdarł się monarcha, plując petem na dokumenty i odskakując wstecz od Żarnego. - Co ci się nie podoba? No co?! Mówię, że polecisz - i polecisz!
Generał wziął głęboki oddech.
- Wasza Wysokość, proszę wobec tego tylko o rozmowę w cztery oczy w Cichej Komnacie.
- Co ty knujesz? - warknął Birzinni. - O co ci chodzi? Myślisz, że uda ci się zastraszyć króla? W cztery oczy z Żelaznym Generałem, dobre sobie...!
« 1 2 3 4 5 15 »

Komentarze

19 VI 2010   10:07:43

Przemiłe hard s-f fantasy.

02 VII 2010   22:05:15

Mile łechczące moje chłopięce ego a może id.
Mniam.
Czysty cyber.

19 VIII 2010   08:01:16

"Odsuniemy oszołomów z pis-u, obniżymy podatki, naprawimy gospodarkę. Bo my, PO, jesteśmy partią liberalną"
Lud ryczał.

13 XII 2019   00:37:24

Czy ktokolwiek zwrócił uwagę, że "Ruch..." jest nie tylko miksem hard SF z fantasy, ale i podręcznikowym wręcz studium rodzenia się populizmu?

16 XII 2019   23:35:31

Ciekawa obserwacja, można poprosić o rozwinięcie myśli?

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Ilustracja: <a href='mailto:aszady@uw.lublin.pl'>Agnieszka ‘Achika’ Szady</a>

Opowieści starego nawigatora: Miasto Słońca
Paweł Wolski

15 I 2022

Tym razem jednak, kiedy na dany mi przez cicerone znak jednym ruchem ściągnąłem z Niespodzianki osłaniające ją płótno, pośród z górą dwóch tysięcy skupionych wokół rezydentów zapanowała absolutna cisza.

więcej »
Ilustracja: <a href='mailto:rafal.wokacz@gmail.com'>Rafał Wokacz</a>

Wędrowny Teatr Lalek Jeremium Patajasz
Anna Robak-Reczek

18 XII 2021

Wystarczyło kilka nieznacznych ruchów, i snuła się historia. Młody chwilę patrzył na to, co robi mój towarzysz, a potem, nie odrywając od niego wzroku, wyjął z kangurzej kieszeni bluzy niedużą lalkę. Biedne to stworzenie po przejściach dołączyło nieśmiało do tej, którą trzymał stary. Nie wiem, kto kogo prowadził, ono chłopca, czy on je.

więcej »
Ilustracja: <a href='mailto:rafal.wokacz@gmail.com'>Rafał Wokacz</a>

Części zamienne
Bohdan Waszkiewicz

30 X 2021

Na wybiegu dla lwów przebywał mój ulubiony kolega z pracy. Karmił z ręki ufnie podchodzące zwierzęta, coś cichutko do nich mówiąc i szczerząc w uśmiechu nienagannie białe zęby. Nawet pogłaskał po grzywie ogromnego samca, po czym z radością wręczył mu solidny kawał mięsa.

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Tegoż twórcy

O tym, czego nie boi się Dukaj
— Mieszko B. Wandowicz

Człowiek przeżywający
— Joanna Kapica-Curzytek

Przeczytaj to jeszcze raz: My nie marzniemy
— Anna Nieznaj

Przeczytaj to jeszcze raz: Dryf
— Beatrycze Nowicka

Nanomagia i chłopięce marzenia
— Beatrycze Nowicka

Wieczność porasta rdzą
— Justyna Lech

Scena za ciasna na Lód
— Karolina „Nem” Cisowska

Człowiek przekraczający
— Daniel Markiewicz

Esensja czyta: Luty-marzec 2010
— Jędrzej Burszta, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Daniel Markiewicz, Marcin Mroziuk

Esensja czyta: Grudzień 2009
— Jędrzej Burszta, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Marcin T.P. Łuczyński, Daniel Markiewicz, Beatrycze Nowicka, Monika Twardowska-Wągrowska, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.