Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 4 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Ewa Kajtoch
‹O tacie, który miał dwie twarze›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
AutorEwa Kajtoch
TytułO tacie, który miał dwie twarze
OpisEwa Kajtoch urodziła się w Krakowie, gdzie nadal mieszka i pracuje. W wolnych chwilach lubi pisać i czytać. Pisze najczęściej opowiadania i wiersze, a czytać lubi wszystkie książki, z wyjątkiem nudnych.
Gatunekobyczajowa

O tacie, który miał dwie twarze

1 2 3 »
Na polu skrzypi furtka i Kuba zrywa się z miejsca, pewny że to mama wraca do domu. Kiedy mija chwila i nikt nie wchodzi do domu, decyduje się podejść do okna. Furtka trzaska ponownie, szarpnięta wiatrem, który zerwał się nie wiadomo kiedy.

Ewa Kajtoch

O tacie, który miał dwie twarze

Na polu skrzypi furtka i Kuba zrywa się z miejsca, pewny że to mama wraca do domu. Kiedy mija chwila i nikt nie wchodzi do domu, decyduje się podejść do okna. Furtka trzaska ponownie, szarpnięta wiatrem, który zerwał się nie wiadomo kiedy.

Ewa Kajtoch
‹O tacie, który miał dwie twarze›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
AutorEwa Kajtoch
TytułO tacie, który miał dwie twarze
OpisEwa Kajtoch urodziła się w Krakowie, gdzie nadal mieszka i pracuje. W wolnych chwilach lubi pisać i czytać. Pisze najczęściej opowiadania i wiersze, a czytać lubi wszystkie książki, z wyjątkiem nudnych.
Gatunekobyczajowa
1.
Mama odsłania zasłonki i Kuba wie, że pora wstawać. Podchodzi do okna. Mama każe mu się ubrać, przyjść do kuchni i jej pomóc. Kuba zaraz to zrobi, na razie cieszy się ciepłem słońca, zaglądającego przez szyby. Spogląda na ulicę, a tata patrzy na niego z dołu. Tata wraca ze sklepu i Kuba uśmiecha się, bo twarz taty jest uśmiechnięta. Tata jest spokojny.
Ben trąca nosem dłoń Kuby. Kuba głaszcze psa po głowie i razem drepczą do kuchni na śniadanie.
Na korytarzu słychać kroki taty.
W domu jest spokojnie.
2.
Kuba siedzi pod parapetem, ukryty za sięgającą do podłogi zasłoną. Rodzice rozmawiają w kuchni. Kuba głaszcze Bena.
Głosy rodziców są ciche. Może rozmawiają o wakacjach. Ben zamyka oczy i rozpłaszcza się na podłodze.
Głosy zaczynają brzmieć inaczej. Kuba podciąga kolana pod brodę.
Głosy milkną. Tata idzie do łazienki, gwiżdżąc. Nie trzaska drzwiami, to taki sam tata jak zawsze.
Gwiżdże i gwiżdże. Kuba nie wie, jaka to piosenka, ani czy jest wesoła, czy smutna. Wie, że nie chce tego słuchać, chociaż tata znów jest spokojny. Zbyt spokojny.
Kuba kuli się i zatyka uszy.
Dalej słyszy gwizd.
3.
Kuba jest u siebie w pokoju. Tata siedzi za ścianą.
Mama wyszła. Na pewno zaraz wróci.
Tata ma u siebie Bena. Obaj są bardzo cicho. Zupełnie jakby za ścianą nikogo nie było. Wszystko jest dobrze, powtarza sobie Kuba, jest OK, mówi Kuba szeptem i nie myśli o wczorajszym dniu. O wczorajszym wieczorze.
Za ścianą cisza. Z Benem nic się przecież nie dzieje. Z tatą…
Kuba ostrożnie podchodzi do ściany i przykłada do niej ucho. Przez chwilę jest mu słabo z ulgi i chce mu się śmiać z samego siebie: przecież mama by nigdzie nie poszła, gdyby z tatą naprawdę działo się coś złego, nigdy by nie zostawiła Kuby… ani Bena…
Za ścianą rozlega się lekkie stukanie, po chwili nie jest to stukanie, tylko szelest, albo chyba, nasłuchuje Kuba, chrobot. Pazurów szorujących o podłogę. O ścianę.
Kuba bardzo chce zrobić się niesłyszalny.
– Ta… Ben? – odkasłuje i powtarza głośniej: – Ben?
W pokoju obok zapada cisza. Kuba też milczy. Ben jest jego przyjacielem, był z nim wczoraj, był wtedy, kiedy tata był inny, kiedy mama udawała, że nie płacze, więc Kuba teraz powinien…
Oczywiście, że to Ben tak chrobocze. On, Kuba, już nie chodzi do pierwszej klasy i dawno nie wierzy w potwory.
Znów rozlega się chrobot, coraz to głośniejszy, jakby to… jakby Ben chciał przedostać się na drugą stronę.
– Ben! – woła Kuba, wybiega ze swojego pokoju i zatrzymuje się w pół kroku.
Przed wyjściem mama powiedziała, że tata jest zmęczony. Musi odpocząć i się zdrzemnąć. W łóżku.
Ale teraz wstał, zmęczył się leżeniem, myśli Kuba, wpatrując się w ciemną sylwetkę, plamiącą szklaną powierzchnię drzwi.
Ben skuczy. Na pewno Ben. Jest to słaby dźwięk, kojarzący się z chorobą. Ze słabością.
Kuba wlepia oczy w poruszającą się klamkę. W dół i w górę. W dół.
Szyba w drzwiach jest zrobiona z grubego, przydymionego szkła. Tata stoi tuż przy szybie, ale Kuba nie widzi jego twarzy.
– Kuba… Leszek!
Kuba, skupiony na tym, co działo się wokół niego, nie słyszał mamy otwierającej drzwi do mieszkania. Weszła do środka, prowadząc ze sobą obcego mężczyznę. Otworzyła drzwi do pokoju taty.
Ben wbiegł do przedpokoju za mamą. Kuba zawołał go do siebie i razem czekali w jego pokoju, usiłując podsłuchać i zrozumieć rozmowę dorosłych. Kuba nie rozumie, czemu mama wzięła ze sobą psa, a zostawiła Kubę. Zastanawia się, co dzieje się z tatą i kiedy będzie mógł z nim porozmawiać. Myśli też o sobie: chce wiedzieć, dlaczego jeszcze przed chwilą tak bardzo się bał.
Kuba nie porozmawiał tego dnia z tatą. Mama spakowała mu rzeczy i powiedziała, że on i Ben pójdą na weekend pomieszkać z ciocią Agnieszką.
Mama spakowała rzeczy Kuby do małej torby podróżnej. Kiedy wychodził, jego tata spał: leżał w łóżku w małym pokoju, odwrócony twarzą do ściany.
4.
Kuba próbuje sobie przypomnieć, jaka była twarz taty wcześniej. Ben mu pomaga. W końcu tata przyniósł Kubie Bena, kiedy obaj byli jeszcze mali. Tata często go wyprowadzał, Ben dobrze zna tatę i kocha go.
Kuba mieszka u cioci. Mama przywozi mu walizkę z ubraniami, a później podręczniki szkolne i tornister. Zaczyna się rok szkolny, a Kuba dalej mieszka u cioci.
Przez cały ten czas Ben jest wesoły i szczęśliwy. Kuba upiera się, żeby codziennie wyprowadzać go samemu. Rano nie zawsze może wstać, ale zawsze wychodzi z Benem po powrocie ze szkoły. Wieczorem zwykle idzie z nimi ciocia, ale Kuba i tak wie, że najlepiej jest im z Benem tylko we dwóch.
Dziś po południu Ben goni za spóźnionym motylem; w końcu owad gdzieś znika, Ben wraca do Kuby i kładzie na ziemi, z wywalonym ozorem. Kuba głaszcze go, a Ben, nagle zapomniawszy o zmęczeniu, zrywa się, opiera łapy o kolana Kuby. Chce być głaskany prawie tak bardzo jak Kuba.
Są akurat sami na skwerze, więc tylko jeden z nich może liczyć na głaskanie. Kuba chce wziąć się do roboty, ale Ben w tym momencie głośno skuczy, obraca się, podskakując jak na sprężynie i pędzi w stronę wysokiego mężczyzny, który pojawił się, ni stąd ni zowąd, na ławce po drugiej stronie skweru.
Twarz mężczyzny jest odwrócona i Kuba dobrze wie, że to nie może być tata, że mama nigdy by nie pozwoliła Kubie się tak martwić, dałaby znać, że tata już jest zdrowy, ale i tak zaczyna biec za Benem. Chłopiec biegnie za psem, nie ma odwagi wołać i dobrze, bo już po chwili pies traci zainteresowanie i chłopiec też wie, że na ławce czeka na nich obcy. Mimo to nie zwalnia kroku, choć stara się robić wrażenie, że zwyczajnie się bawi i zbliża się do ławki, podskakując. Nie jest mu smutno, gdy odwraca się do niego przyjazna, obca twarz. W ogóle nie jest mu smutno.
• • •
Mama dzwoni wieczorem. Najdłużej rozmawia z ciocią. Chyba płacze i Kuba jest tak zły, że chciałby wyrwać cioci słuchawkę z ręki. Ben podchodzi do niego i trąca go nosem. Przytulają się do siebie.
Mama prosi go do telefonu. Kuba chce na nią krzyczeć, ale mama mówi, że jutro po szkole będą mogli z Benem wrócić do domu i jest dobrze.
Dobrze jest nawet następnego dnia, kiedy okazuje się, że taty nie ma w domu. Mama wyjaśnia Kubie, że tata czuje się już lepiej i wkrótce wróci. Wszystko będzie dobrze, nawet lepiej, niż było.
5.
Kuba zaczyna myśleć o twarzach jak o częściach garderoby. Można się nimi zmęczyć i nie ma problemu – odkładamy uśmiechniętą, dobrą twarz do szafy, bierzemy tą drugą… no, i ją też zdążymy na czas odłożyć.
Tak pewnie jest z tatą – myśli. Tak długo był dobry… najlepszy (Kuba nie pamięta o długich sobotnich popołudniach, kiedy spod parapetu nasłuchiwał, czy tata jest w domu), więc teraz musi pobyć inny. Przez jakiś czas.
Kuba chce myśleć o tacie jak o Batmanie czy Spidermanie, ale w przypadku tamtych dwóch łatwiej było mu zapamiętać, która twarz była najpierw, i w końcu próbuje się zająć czymś innym. Zwykle bawi się z Benem.
Ben też się zmienia. Był miękki i fajny, teraz warczy o byle co. Niedawno złapał piłkę, rzuconą mu przez Kubę i nie chciał jej oddać. Kiedy Kuba spróbował wyjąć mu ją z pyska, kłapnął na chłopca groźnie zębami.
Czyli w przypadku Bena też można by mówić o dwóch twarzach. Gdyby miał twarz.
Tak naprawdę, myśli sobie Kuba, chciałbym na nowo zobaczyć twarz taty. Myśli o tym, kartkuje zeszyty, gra w piłkę na wuefie, wygłupia się z Benem. Myśl jest zawsze obok, mogliby się wziąć za ręce.
Tata jest bardzo spokojny. Wrześniowe i październikowe tygodnie brodzą w spokojnym błotku. Tata sporo je i dużo śpi. To też go zmienia – zawsze był chudy, mama mówiła że za bardzo, teraz tyje i twarz mu nabrzmiewa. Kiedy Kuba to zauważył, zaczął śmiać ze swojej głupoty: tata zwyczajnie utył, to cała zmiana, która go tak przeraziła! Zabiegł tacie drogę, spojrzeli sobie w oczy i Kuba już wiedział: jeśli tata utył, to nie zwyczajnie.
Czasem przez kilka dni nie ma go w domu. Czasem jest. Kuba nie ma pojęcia, od czego to zależy.
Czasem łapie się na tym, że nie pamięta, jak tata powinien wyglądać, bo tata się od niego odwraca.
Kończy się październik, tata łyka lekarstwa, a Kuba budzi się pewnego rana z katarem.
1 2 3 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Ilustracja: <a href='mailto:rafal.wokacz@gmail.com'>Rafał Wokacz</a>

Części zamienne
Bohdan Waszkiewicz

30 X 2021

Na wybiegu dla lwów przebywał mój ulubiony kolega z pracy. Karmił z ręki ufnie podchodzące zwierzęta, coś cichutko do nich mówiąc i szczerząc w uśmiechu nienagannie białe zęby. Nawet pogłaskał po grzywie ogromnego samca, po czym z radością wręczył mu solidny kawał mięsa.

więcej »
Ilustracja: <a href='mailto:edward.strun@gmail.com'>Edward Strun</a>

Sześć oktaw
Edward Strun

2 X 2021

Nerwowo zerkał na zegarek. Za chwilę Baron zadzwoni zaniepokojony brakiem wieści. Do obowiązków dilera należało zameldowanie szefowi o przebiegu każdej większej transakcji. A zlecenie opiewające na dwie bańki z pewnością do takich należało.

więcej »
Ilustracja: <a href='mailto:aszady@uw.lublin.pl'>Agnieszka ‘Achika’ Szady</a>

Nawet magia
Tomasz Grysztar

4 IX 2021

Po drugiej stronie tunelu zobaczyła Czarka oplątującego stworzenie całym pękiem korzeni. A potem w magicznym lesie zaczęło dziać się więcej, niż kiedykolwiek wcześniej, kiedy tam była. Drzewa kołysały się, jakby tańczyły. Z ziemi poderwało się mnóstwo liści i wszystkie zalśniły. Wzleciały setkami, może nawet tysiącami, ale i tak prawie ich nie ubyło na dole.

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Tegoż twórcy

Za górami, w tym samym lesie
— Ewa Kajtoch

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.