Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 31 marca 2020
w Esensji w Esensjopedii

Kazimierz Kyrcz Jr
‹Trójkąt bermudzki›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
AutorKazimierz Kyrcz Jr
TytułTrójkąt bermudzki
OpisAutor pisze o sobie:
Opublikowałem kilka opowiadań na różnych stronach internetowych, przy czym najbardziej (jak na razie) zadowolony jestem z tego, które ukazało się w „Nowej Gildii”. Poza tym w różnych gazetach wydrukowano mi około stu wierszy i fraszek. W wolnych chwilach gram na basie w krakowskim zespole KLANDESTEIN.
Gatunekhumor / satyra, realizm magiczny

Trójkąt bermudzki

Kazimierz Kyrcz Jr
Patrząc na soczystą zieleń, nieomal czułem zefirek mierzwiący nastroszone czupryny palm. Biegnąca między nimi ścieżka niknąca wśród bujnej roślinności zachęcała, by postawić na niej stopy. A potem, idąc po rozgrzanym piasku, dotrzeć na plażę, gdzie odziane w spódniczki z traw miedzianoskóre piękności…

Kazimierz Kyrcz Jr

Trójkąt bermudzki

Patrząc na soczystą zieleń, nieomal czułem zefirek mierzwiący nastroszone czupryny palm. Biegnąca między nimi ścieżka niknąca wśród bujnej roślinności zachęcała, by postawić na niej stopy. A potem, idąc po rozgrzanym piasku, dotrzeć na plażę, gdzie odziane w spódniczki z traw miedzianoskóre piękności…

Kazimierz Kyrcz Jr
‹Trójkąt bermudzki›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
AutorKazimierz Kyrcz Jr
TytułTrójkąt bermudzki
OpisAutor pisze o sobie:
Opublikowałem kilka opowiadań na różnych stronach internetowych, przy czym najbardziej (jak na razie) zadowolony jestem z tego, które ukazało się w „Nowej Gildii”. Poza tym w różnych gazetach wydrukowano mi około stu wierszy i fraszek. W wolnych chwilach gram na basie w krakowskim zespole KLANDESTEIN.
Gatunekhumor / satyra, realizm magiczny
Nic dodać, nic ująć. Wracając z pracy zawsze grzęzłem na tym przystanku przynajmniej na kwadrans.
Ujęte w metalowe ramy ścianki nie chroniły przed wiatrem, ale za to zapewniały mnóstwo powierzchni reklamowej. Dzięki temu morda kandydującego na prezydenta oszołoma skutecznie psuła mi humor. Po prostu rewelacja!
Na szczęście plakat wyborczy w końcu zastąpiono innym – zachęcającym do wakacji na jakiejś tropikalnej wyspie. Moja psyche mogła wreszcie odpocząć.
Patrząc na soczystą zieleń, nieomal czułem zefirek mierzwiący nastroszone czupryny palm. Biegnąca między nimi ścieżka niknąca wśród bujnej roślinności zachęcała, by postawić na niej stopy. A potem, idąc po rozgrzanym piasku, dotrzeć na plażę, gdzie odziane w spódniczki z traw miedzianoskóre piękności…
Tę idylliczną wizję psuła wsunięta pod szybę karteczka. Ktoś nabazgrał na niej kilka słów, których za cholerę nie potrafiłem odczytać.
Ot, tak z nudów, zająłem się ich odszyfrowywaniem. Wreszcie, po miesiącu, moja cierpliwość została nagrodzona. Przeczytałem: „Kolego! To miejsce specjalnie dla ciebie! Wskakuj!”
Nie trzeba było mi tego powtarzać.
Przeniknąłem przez szybę jak przez mgiełkę. Nie stawiała najmniejszego oporu. Zresztą, szczerze mówiąc, spodziewałem się czegoś takiego.
Pytacie – co znalazłem za zasłoną uplecioną z gałęzi, liści i pnączy? Dokąd zaprowadziła mnie ścieżka z plakatu?
Najpierw na polanę z kilkunastoma barakami skleconymi byle jak z nieheblowanych desek. Zajrzałem do najbliższego. Wypełniały go piętrowe łóżka. Już to powinno dać mi do myślenia. Nie dało.
No i mam, czego chciałem! Wylądowałem na plantacji bananów, na której haruję po czternaście godzin dziennie! To nie jest żaden raj. Zamiast laseczek serwujących drinki wszędzie pałętają się strażnicy. Wyglądają na przebierańców, ale mają prawdziwe spluwy i z tego, co zauważyłem, lubią ich używać.
koniec
1 lipca 2003

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Ilustracja: <a href='mailto:aszady@uw.lublin.pl'>Agnieszka ‘Achika’ Szady</a>

Jeszcze jeden do normy
Marcin Orliński

7 III 2020

W odległym o kilkanaście metrów rowie ruszał się człowiek, czy może raczej to, co z niego zostało. Sławek wcześniej go nie zobaczył, bo przesłaniały mu okoliczne krzaki. Skórę miał bladą, niemal przezroczystą, tak, że można było idealnie zobaczyć jego nabrzmiałe żyły, a oczy niemal wychodziły mu na wierzch. Jeżeli to nie stanowiłoby wystarczającej wskazówki, ziejąca w szyi krwawa dziura i brak kawałka prawego obojczyka nie budziły wątpliwości. Ani chybi kolejny sztywny.

więcej »
Ilustracja: <a href='mailto:aszady@uw.lublin.pl'>Agnieszka ‘Achika’ Szady</a>

Punkt przywracania
Jarosław Księżyk

4 I 2020

Następnie opowiada coś, aby mi było miło. Coś o tym, że jestem fajnym facetem, inteligentnym, ciekawym, oraz że ze schizofrenią zaimplantowaną z całą pewnością można żyć. Robi ze mnie bohatera, pioniera nowej terapii, która siłą rzeczy musi mieć trudne początki. Dzięki mnie dokona się postęp.

więcej »
Ilustracja: <a href='mailto:rafal.wokacz@gmail.com'>Rafał Wokacz</a>

Welesówna i niezbyt żywi mieszkańcy Brzózki
Mika Modrzyńska

2 XI 2019

Przez chwilę nic się nie działo. Dopiero po kilku minutach grupka stworzeń takich jak wodnik, choć drobniejszych i… bledszych, wynurzyła się z wody i podeszła do brzegu, prowadząc między sobą wierzgającą na wszystkie strony Martynę.

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Tegoż twórcy

Ni to, ni owo
— Marcin Mroziuk


— Kazimierz Kyrcz Jr

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.