Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Michał Radomił Wiśniewski
‹Wasser›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
AutorMichał Radomił Wiśniewski
TytułWasser
OpisPiliście kiedy wrocławską kranówkę? A może wąchaliście ją? Autorowi najwyraźniej nie przypadła do gustu…
Gatunekobyczajowa

Wasser

Pierwszą rzeczą, która odzywa się człowiekowi w głowie, gdy rozważa przeprowadzkę do Wrocławia, nie jest wspomnienie romantycznie oświetlonego, wieczornego Rynku. Nie są to również piętnastowieczne kawiarniane piwniczki, państwo Gucwińscy ani Panorama Racławicka. Pierwsze, o czym myślisz, to co z tą wodą?

Michał Radomił Wiśniewski

Wasser

Pierwszą rzeczą, która odzywa się człowiekowi w głowie, gdy rozważa przeprowadzkę do Wrocławia, nie jest wspomnienie romantycznie oświetlonego, wieczornego Rynku. Nie są to również piętnastowieczne kawiarniane piwniczki, państwo Gucwińscy ani Panorama Racławicka. Pierwsze, o czym myślisz, to co z tą wodą?

Michał Radomił Wiśniewski
‹Wasser›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
AutorMichał Radomił Wiśniewski
TytułWasser
OpisPiliście kiedy wrocławską kranówkę? A może wąchaliście ją? Autorowi najwyraźniej nie przypadła do gustu…
Gatunekobyczajowa
(…)
– Wiesz, co jest najzabawniejsze? Małe różnice. Mają to samo gówno co my, ale ciut inne.
– Przykład?
– Wiesz jak we Wrocławiu mówią na kebaba w bułce?
– Kebab w bułce?
– Nie, przecież to Wrocław.
– Więc jak na niego mówią?
– Knysza z kebabem.
– …

Wrocławska woda spadła na mnie, kiedy stara rura powiedziała sobie dość. Sufit pokrył się kropelkami, niczym łąka o świcie. Potem rozpadało się na dobre. Siedząc z parasolem na kiblu zrozumiałem, jak bardzo nie lubię Wrocławia.
Pierwszą rzeczą, która odzywa się człowiekowi w głowie, gdy rozważa przeprowadzkę do Wrocławia, nie jest wspomnienie romantycznie oświetlonego, wieczornego Rynku. Nie są to również piętnastowieczne kawiarniane piwniczki, państwo Gucwińscy ani Panorama Racławicka. Pierwsze, o czym myślisz, to co z tą wodą? Dotąd nigdy w życiu nie spotkałem się z sytuacją, żeby ręce śmierdziały po umyciu. Herbatę z kranówy, w takim wypadku, ryzykowałby jedynie steampunkowy, żeliwny cyborg. Ponieważ nie jestem w lidze, nie jestem nadzwyczajny i żaden ze mnie dżentelmen, nie ryzykowałem.
Jezukryste, dlaczego ta woda śmierdzi domestosem?
Wszystkiego, co wiem w życiu, dowiedziałem się z usenetu, więc pierwsze kroki po stopniach do piekła skierowałem na grupę dyskusyjną pl.regionalne.wroclaw. Niestety, bywalcy byli zbyt zajęci roztrząsaniem spraw, które powinny być roztrząsane na innych grupach oraz wzajemnym przeganianiem na owe grupy, by odpowiedzieć na dręczące mnie pytanie.
Ilustracja: Michał Radomił Wiśniewski
Ilustracja: Michał Radomił Wiśniewski
Dlaczego ta woda śmierdzi?
Cóż, zacząłem się do tego powolutku przyzwyczajać. W mieszkaniu pojawił się dystrybutor z wielką butlą wody nadającej się do spożycia i już tylko czynności higieniczne przebiegały pod znakiem zmagania się z wrocławskim dziwactwem. Pytanie o wodę ulatywało z mojego przemęczonego umysłu. I pewnikiem zniknęłoby zupełnie, gdybym nie spotkał Starego Breslauer.
Festung Breslau, powiedział, że zawsze poddaje się ostatni. Ba, ale nie na tym sztuka miała polegać: nie na poddaniu. Breslau miał być der letze Wunderwaffe. Nikt nie wie dokładnie, do czego Niemcy dokopali się w górach Sowich, wiadomo jednak, co zrobili potem. Gdzieś w betonowych korytarzach, opowiadał, ukryta została szatańska maszyneria podłączona do miejskich wodociągów. Aplikowała ona do wrocławskiej wasser środek wymyślony przez hitlerowskich doktorów Bluthgeldów, środek, który miał zmienić wynik wojny. Kto wypiłby tę wodę, zmieniłby się w niepokonane zombie, członka armii des Dunkels, na usługach Hitlera. Na szczęście zanim środek zaczął działać, Breslau poddał się. Ostatni.
Stary pociągnął z butelki wetkniętej w papierową torbę, po czym kontynuował.
Słuchałem z niedowierzaniem.
Po wojnie okazało się, że machina jest ciągle włączona. Zombie wasser nadal była tłoczona miejskimi rurami. I nikt nie wiedział, gdzie jest podłączona. Co mogli zrobić? Całej instalacji nie zamkną, nowej nie zrobią, cały naród budował Warschau, a nie jakieś tam poniemieckie gruzowisko. Więc zrobili jedyne, co przyszło im do głowy, wpuścili w rury antidotum, stinkende substancję, która znosiła działanie zombie wasser. I tak to wygląda, bo machina działa do dziś i nadal nikt jej nie znalazł. Ale nie martw się, kleiner, każdy tu nauczył się z tym radzić. Tobie też się uda. I poszedł.
Cóż miałem zrobić? Resztę czasu, jaką musiałem tu spędzić, spędziłem w jedyny możliwy w tej sytuacji sposób. Pijąc wódkę we Wrocławiu.
Breslau 11 V 2004
koniec
30 czerwca 2004

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Ilustracja: <a href='mailto:aszady@uw.lublin.pl'>Agnieszka ‘Achika’ Szady</a>

Opowieści starego nawigatora: Miasto Słońca
Paweł Wolski

15 I 2022

Tym razem jednak, kiedy na dany mi przez cicerone znak jednym ruchem ściągnąłem z Niespodzianki osłaniające ją płótno, pośród z górą dwóch tysięcy skupionych wokół rezydentów zapanowała absolutna cisza.

więcej »
Ilustracja: <a href='mailto:rafal.wokacz@gmail.com'>Rafał Wokacz</a>

Wędrowny Teatr Lalek Jeremium Patajasz
Anna Robak-Reczek

18 XII 2021

Wystarczyło kilka nieznacznych ruchów, i snuła się historia. Młody chwilę patrzył na to, co robi mój towarzysz, a potem, nie odrywając od niego wzroku, wyjął z kangurzej kieszeni bluzy niedużą lalkę. Biedne to stworzenie po przejściach dołączyło nieśmiało do tej, którą trzymał stary. Nie wiem, kto kogo prowadził, ono chłopca, czy on je.

więcej »
Ilustracja: <a href='mailto:rafal.wokacz@gmail.com'>Rafał Wokacz</a>

Części zamienne
Bohdan Waszkiewicz

30 X 2021

Na wybiegu dla lwów przebywał mój ulubiony kolega z pracy. Karmił z ręki ufnie podchodzące zwierzęta, coś cichutko do nich mówiąc i szczerząc w uśmiechu nienagannie białe zęby. Nawet pogłaskał po grzywie ogromnego samca, po czym z radością wręczył mu solidny kawał mięsa.

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Tegoż twórcy

Jubileusz: Fynfcik
— Michał Radomił Wiśniewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.