Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 8 sierpnia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Michał Brzozowski
‹Dziś będziesz z nią w raju›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
AutorMichał Brzozowski
TytułDziś będziesz z nią w raju
OpisRocznik 1991. Z wykształcenia matematyk, obecnie na studiach doktoranckich. A w czasie wolnym piszę opowiadania. Tak się jakoś złożyło, że najczęściej wychodzą mi z tego historyjki z pogranicza matematyki, filozofii i obłędu. Dotychczas publikowałem w Szortalu, Silmarisie, Białym Kruku i na portalu NF. Uwielbiam spacery i introspekcje.
GatunekSF

Dziś będziesz z nią w raju

Michał Brzozowski
« 1 2 3 4 »

Michał Brzozowski

Dziś będziesz z nią w raju

Ale Filip nadal migotał w środku wszechświata.
Szarpnęło i świadomość pognała z powrotem do tunelu, niby wciągana liną.
Ciało i umysł połączyły się jak kochankowie. Pasowały do siebie idealnie. Jak dwie połówki jabłka. Przecięte laserem.
• • •
Przez chwilę wodził wkoło tępym wzrokiem, czekając, aż pamięć wróci. Zdziwił się, że nikt nie spytał go jeszcze „Gdzie byłeś?”. Serce przyspieszyło rytm. Został sam w pokoju. Lucjan i portrecistka musieli po coś wyjść, gdy jaźń Filipa przebywała w… gdzieś tam. Wzrok mężczyzny powędrował w stronę laptopa.
Filip wstał z fotela i pobiegł do biurka. Coś szarpnęło. Dopiero wtedy przypomniał sobie o kablu łączącym kark z maszynerią. Przewód rozciągnął się na około pół metra i napiął. Filip przeklął w stronę urządzenia.
Maszyneria zignorowała bluźnierstwo. Stała niewzruszona, dumnie strosząc poplątane kable, które upodabniały ją do jakiejś groteskowej kałamarnicy.
Wyciągnął rękę i chwycił za róg laptopa. Przekręcił komputer w swoją stronę, nadal skrępowany jak więzień.
Na ekranie zobaczył medyczny bełkot, z którego nic nie pojmował. I wykres fal, chyba swoich własnych, mózgowych. Przynajmniej tak wynikałoby z podpisu. Bo choć Filip znał się ze swoim mózgiem jak łyse konie, nie poznawał go jeszcze po zapisie EEG.
Teraz wystarczyło tylko posłać informacje o eksperymentach w świat i już jajogłowi wszystko rozgryzą. A Lucjan i reszta skończą za kratkami.
Filip zaklął ponownie. Tym razem w stronę laptopa. Gnojek nie miał połączenia z internetem. Z planu nici.
Wtedy usłyszał kroki. Pognał z powrotem na fotel.
– Już się obudziłeś? – spytał wesoło Lucjan, wchodząc do pokoju.
• • •
Buddysta właśnie ogrywał w szachy kolesia z durszlakiem na głowie.
Filip i Klementyna minęli graczy. Przechadzali się po patio wzdłuż nierównej kamienistej ścieżki.
– Ale tutaj na pewno nie mają podsłuchu – tłumaczył Filip. – Myślisz, że zamontowali pluskwę w paprotce?
– Czemu jesteś taki niecierpliwy? W swoim czasie zdejmą zakaz i będziemy mogli porozmawiać o wizjach… – Klementyna ugryzła się w język. – To znaczy o eksperymentach.
– Więc też coś tam widziałaś?
– Cierpliwości.
Szli przez kilka minut w milczeniu, aż w końcu Filip przerwał ciszę.
– Może wróćmy do tego, o czym rozmawialiśmy wczoraj. O wierze.
– W porządku. – Pokiwała głową. – Ale wiesz, że zakonnice nie mogą spowiadać? – dodała żartobliwym tonem. Bawiła się krzyżykiem na szyi. Filip nadal widział w nim coś podejrzanego. Wyglądał jak wzorzec z Sèvres kąta prostego.
– Naprawdę wierzysz, że gdy ktoś odchodzi, to tak nie całkiem? Że można go jeszcze spotkać?
– Chcesz mnie zapytać o życie pozagrobowe czy o apokalipsę zombie, bo w jednym z tych tematów nie czuję się pewnie?
– Pytam poważnie.
– Tak, wierzę w życie po śmierci.
– Czemu?
– Bo… po prostu tak czuję. Nie jestem zbyt dobra w nawracaniu.
– Więc można jeszcze spotkać kogoś, kogo…
– Tak się czaisz, jakbyś miał kogoś konkretnego na myśli. Przepraszam – dodała, widząc, jak Filip wbija wzrok w kamienie. – Nie musisz odpowiadać, jeśli to zbyt osobiste. Ale wydaje mi się, że chcesz z kimś o tym porozmawiać.
– Tak, mam na myśli kogoś konkretnego. Miała na imię Daria i byliśmy małżeństwem.
– Przykro mi.
– Ona… Nie wiem, co we mnie widziała. Daria była dla mnie za dobra, chciała pomagać innym. Angażowała się w akcje charytatywne i protesty. Pragnęła zostawić świat odrobinę lepszym, niż go zastała. Zazdrościłem jej nawet tego, jak bardzo ją wszystko obchodziło. I na jednym z takich protestów… To było przeciwko hełmom.
– Jakim hełmom?
– Hełmom propagandy. To się zdarzyło jakieś pół roku temu, do sieci wyciekła informacja o tajnych badaniach nad przekazem podprogowym. Dziesiątki dokumentów i nawet szkice urządzenia. Daria mi je pokazywała. Ten wynalazek miał wyglądać jak srebrny kask z goglami, trochę jak czapka pilota. Przed oczami pokazuje się człowiekowi film z ukrytym przekazem, klatkami trwającymi jakieś ułamki sekund. No i się go… No indoktrynuje się go.
– Coś mi się obiło o uszy – przypomniała sobie Klementyna. – Ale czy to nie okazało się fałszywką?
Filip głośno wypuścił powietrze. Nie chciał przyjąć do wiadomości, że Daria odeszła, protestując przeciwko internetowemu fejkowi. Równie nieszkodliwemu, co kolejny mem z kotem.
– Co, jeśli nie? Co, jeśli można sztucznie zmienić czyjś światopogląd, zmusić do głosowania na określoną partię? Daria poszła na manifestację, chciała, żebym był tam razem z nią. Ale mnie to nie obchodziło. I wtedy widziałem ją żywą po raz ostatni… Nie licząc…
Klementyna uciszyła go gestem.
– Pamiętaj o zakazie.
• • •
Tej nocy Filip się nawrócił.
Nigdy nie wykluczał, że kiedyś jeszcze uwierzy w Boga i będzie mieć jak u niego za piecem. Ale wyobrażał sobie ten proces jako coś powolnego, jako stopniowe, wręcz flegmatyczne nasiąkanie wiarą po latach rozmów i wnikliwych przemyśleń. Widział nawrócenie jako branie chłodnego prysznica, gdy zaczyna się od letniej temperatury, pomału przekręca kurek i wypuszcza zimniejszą wodę.
Tymczasem jego zmiana wyznania wyglądała bardziej, jakby sam Odyn wbił mu na chatę, wziął za kark i cisnął bezbożnika do wanny z lodem.
Ilustracja: <a href='mailto:rafal.wokacz@gmail.com'>Rafał Wokacz</a>
Ilustracja: Rafał Wokacz
Filip leżał w łóżku i nie mógł zasnąć, głównie przez intensywne chrapanie Hassana. Nie wiedział nawet, jak upomnieć swojego jemeńskiego współlokatora. Prawie nie rozmawiali ze sobą z powodu bariery językowej.
Nagle ktoś włączył światło. Filip zirytowany rozejrzał się po sypialni oblanej biało-czerwoną poświatą. Zamrugał, a potem wytrzeszczył oczy.
Światło emitował Jezus.
Mężczyzna z długimi włosami i brodą stał odziany w białą szatę. Podniósł prawą rękę, podczas gdy jego lewa dłoń dotykała serca, które emitowało białe i czerwone promienie. Mesjasz patrzył prosto w oczy Filipa. Hassan tylko przewrócił się na drugi bok, nadal radośnie pochrapując.
„To musi być sen” – upomniał się w myślach Filip. Uszczypnął się w ramię, ale tylko zabolała go ręka. Zbawiciel nadal stał i świecił.
„Pewnie przebieraniec, jakiś głupi żart” – bronił się Filip, ale nie mógł zaprzeczyć, że w objawionej postaci było coś nienaturalnego, coś nieuchwytnego.
– Zaufaj mi – powiedział Jezus.
Filip mocniej wytrzeszczył oczy.
– Zaufaj mi, Filipie – powtórzył Nazarejczyk.
Do wytrzeszczonych oczu dołączyła opadnięta szczęka.
– Ale… Czemu… Dlaczego ja? – wydukał Filip.
Jezus otworzył usta i znieruchomiał. Nawet aureola przestała się kręcić. Po chwili zniknął i znowu zrobiło się ciemno.
Filip tej nocy prawie wcale nie spał i to nie z powodu charczenia współlokatora.
• • •
Gdy rano odbierał śniadanie w bufecie, jego myśli krążyły wokół nocnego cudu. Nie czuł się przekonany i jedyne, czego był pewien, to że zdarzyło się wtedy coś bardzo dziwnego.
– Chyba źle spałeś – stwierdziła Klementyna, kiedy dosiadł się do jej stolika. – Zły sen?
– Nie, tak jakoś… – Filip spojrzał na krzyżyk na szyi Klementyny. – Coś jest nie tak z twoim różańcem – zmienił temat.
– Bo to nie jest różaniec. – Klementyna uśmiechnęła się i zdjęła naszyjnik. – Możesz go otworzyć, tylko dyskretnie.
– Otworzyć? – Filip wziął krzyżyk i przyjrzał się bliżej. Zauważył szczelinę pomiędzy górną częścią i poprzeczką, nacisnął i zdjął zatyczkę.
Krzyżyk był pendrivem.
– Ale jak to? Przecież zabrali nam wszystkie komórki, aparaty i to też pewnie jest zakazane.
– Mam nadzieję, że mnie nie wydasz.
– Ale po co ci to? – spytał Filip. – Jesteś jakimś szpiegiem? – dodał konspiracyjnym tonem, przechylając głowę.
« 1 2 3 4 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Ilustracja: <a href='mailto:aszady@uw.lublin.pl'>Agnieszka ‘Achika’ Szady</a>

Lagasz. Za cenę krwi
Barbara Konopka

2 VII 2022

Hegal poszedł za radą Hassema, gdy odkrył w swym łożu jadowitego skorpiona. Poskromił pierwszy odruch lęku i odrazy. Potraktował to zdarzenie jak naturalną kolej losu, nieuchronność, która musiała się wydarzyć.

więcej »
Ilustracja: <a href='mailto:rafal.wokacz@gmail.com'>Rafał Wokacz</a>

Sin-ra
Anna Sikorska

2 IV 2022

Spróbowała odtworzyć w pamięci ich nieskładną wymianę zdań. Jej biedny, ranny symbiont nie mógł pomóc. Z zapamiętanych fragmentów wywnioskowała, że Gertrand pytał głównie o sin-ra. Wtedy złożyła to na karb ich obcości, faktu, że sami nie posiadali symbiontów, ale teraz…

więcej »
Ilustracja: <a href='mailto:aszady@uw.lublin.pl'>Agnieszka ‘Achika’ Szady</a>

Opowieści starego nawigatora: Miasto Słońca
Paweł Wolski

15 I 2022

Tym razem jednak, kiedy na dany mi przez cicerone znak jednym ruchem ściągnąłem z Niespodzianki osłaniające ją płótno, pośród z górą dwóch tysięcy skupionych wokół rezydentów zapanowała absolutna cisza.

więcej »

Polecamy

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.