Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 2 grudnia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Magdalena Świerczek-Gryboś
‹Kości dla trupokupca›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
AutorMagdalena Świerczek-Gryboś
TytułKości dla trupokupca
OpisPisarka, filozofka, redaktorka, badaczka twórczości Stanisława Lema. Autorka kilku książek fantastycznych. Publikowała m.in. w Nowej Fantastyce, Gazecie Wyborczej, Fantazmatach, Fantomie, Białym Kruku, Snach Umarłych; w Esensji po raz drugi. Organizuje ogólnopolskie konkursy literackie i jesienie poetyckie, działa w inicjatywach non-profit. Znana w sieci jako Naz (Cool Story Naz); porusza m.in. tematy proeko, autyzmu, skażeń atomowych, ograniczeń poznawczych.
Gatunekpost-apo

Kości dla trupokupca

« 1 2 3

Magdalena Świerczek-Gryboś

Kości dla trupokupca

— Opowiesz mi kiedyś, jak ten świat wygląda i kim są bohaterowie? — spytałem. Miałem dobry dzień.
Uśmiechnęła się figlarnie. Brakowało jej górnej jedynki.
Nie sądziłem, że musi płacić topielicy. Bo za co?
— Pani ma doskonałą wizję świata — zapewniła.
— Och, nie wątpię.
— Nie chcę ci spojlerować. Musisz poczekać, aż skończę. Na pewno docenisz jej kreacje. Nauczyła się od ciebie wielu rzeczy. I wiesz co? Podoba jej się steampunk.
— Czemu mi to mówisz?
— Zawsze o to pytasz, jeśli już się cokolwiek odezwiesz. — Pokręciła głową. — Kiedyś trochę pisałeś. Robiłeś erpegi. Wiesz, co to?
Położyłem kości na brzegu i usiadłem z Marleną. Chyba nie wiedziałem.
— Zazwyczaj mało mówię?
— Zazwyczaj jesteś chujem. — Podniosła głowę. — Może to ta burza, jak myślisz? Coś wisi w powietrzu.
Ilustracja: <a href='mailto:rafal.wokacz@gmail.com'>Rafał Wokacz</a>
Ilustracja: Rafał Wokacz
Patrzyliśmy na nieruchomą wodę, wdychaliśmy zapach gęstego życia z przybrzeżnych szuwarów. Ociężałe chmury nadchodziły, zmagając się z rozpaloną bielą. Przenikające wszystko napięcie męczyło i nie mogłem usiedzieć w ciszy.
— Stare bogi rzadko mają śniączki. Potrzebują karmicieli.
— Ona nie jest taka głodna jak reszta, prawda? Widzisz, czego chce. Jest inna.
Marlenka zanuciła:
Raz i dwa, raz i dwa
dziewczynka wojenka na imię ma
trzy i cztery, trzy i cztery
dziwne ona ma maniery
pięć i sześć, pięć i sześć
wcale lodów nie chce jeść
siedem osiem, siedem osiem
wciąż o kości tylko prosi
dziewięć dziesięć, dziewięć dziesięć
kto z was kości jej przyniesie?
— Chyba nie śpi, co? — spytałem, gdy zamilkła. — Obudziłem ją przez jakieś ścierwa pod Micorami.
— Wyjdzie za chwilę.
To mogło znaczyć wszystko.
Po jeziorze pływały dwie wiekowe kaczki, tak stare, że nic i nikt nie chciało ich zjeść, nawet mimo że nie były chorowizną.
— Hej, Seba… — Marlenka położyła zimną dłoń na mojej. — Widzisz mnie? No wiesz, tak jak ty to…
Popatrzyłem na nią przez szkła.
— Nieświadomość jest fajna — odparłem. — Patrzę w lustro i nie wiem, kim jestem.
Wydęła usta i obdarzyła mnie szczerbatym uśmiechem.
— Trupokupcem naszej Pani.
Nad nami zaczynało powoli kotłować się szare piekło.
— Ludzie narzekają, że bierzesz za duży procent — stwierdziła. — Czytałeś „Kupca weneckiego”?
— Nie mam pojęcia. Przecież nie śpię na ich kościach. Prowadzimy turystykę. Ludzie dobrze goszczą przyjezdnych, dobrze płacą Pani, to mają dobre życie.
— Chyba ludzie woleliby po prostu być karmieni przez Panią i tak żyć. Tak żyje wiele miejsc.
— Takich, które nie są turystyczne — wyjaśniłem cierpliwie. — Ludzie będą tu przyjeżdżać. Nic im nie damy, to będą tylko kłopoty. Dużo ryzykują, podróżując.
Marlenka zamaszyście postawiła kropkę.
— Nie możesz dbać bardziej o obcych niż swoich.
— Moja jest Pani, Marlenko. Nie znam tych ludzi. Nie pamiętam ich imion. Twojego pewnie też najczęściej nie pamiętam…
Powierzchnia jeziora wzdęła się, jakby rozpychała ją łódź podwodna albo grzbiet narwala. Z szuwar wokół jeziora podniosła się skłębiona mgła. Topielica kryła się przed niepożądanymi spojrzeniami. Jej widok mógłby uszkodzić petentów.
Nam ukazała się bezwstydnie i szczerze.
• • •
Leżałem z Szarą w łóżku. Mebel wydawał mi się wielkim przedmiotem o niepojętej naturze. Tutaj Szara się ze mną kochała, a ja ją rżnąłem.
Kiedy mi się znudziło, po prostu przestawałem.
Ona długo oczekiwała, że „dojdę”, ale udawałem, że nie wiem dokąd. Wolałem nawet nie myśleć o tym, co mogłoby się ze mnie wydostać. Potem był okres, że Szara po seksie płakała, ale teraz zdarzało się to coraz rzadziej.
Za oknem pioruny waliły w jezioro, grzmoty dudniły o szyby. Biel i czerń, biel i czerń, Szara i nic, moje ręce i nic.
Zapytała:
— Myślisz, że kiedyś coś poczujesz?
— Czuję różne rzeczy.
Dotknęła mojej twarzy. Opuszkami palców błądziła po łukach brwiowych, kościach policzkowych i linii szczęk.
— A myślisz, że… mógłbyś poprosić ją, żebyś czuł znowu też te ludzkie rzeczy? Takie jak ja? Może za odpowiednią opłatą…
Podniosłem się gwałtownie na łokcie. Światło kaleczyło ciemność jak szalone, rwało ją na kawałki, a najlepsze było to, że mimo wszelkich wysiłków pozostawało wobec niej bezsilne.
— Uświadomiłaś mi coś — mruknąłem.
— Co?
Pomyślałem o kapliczce. O szczekających lisach. O szczerbie w uśmiechu Marlenki.
— Mam dużo kości.
koniec
« 1 2 3
15 maja 2021
Od autorki:
Opowiadanie z uniwersum „Trupokupców”. Bohaterowie powieści odwiedzają miejsce, w którym toczy się akcja opowiadania, i spotykają Sebę, Szarą oraz Panią.
Sądzę, że zagłada tego, co znamy, jest nieunikniona, więc opisuję ją wciąż od nowa i na różne sposoby, wynajdując człowiekowi kolejne role, formy i znaczenia.

Wykorzystane utwory:
„Nim wstanie dzień”, Krzysztof Komeda, Agnieszka Osiecka
„Wojenka”, Lao Che (zmodyfikowana wyliczanka Danuty Wawiłow „Dziwny pies”)

Komentarze

19 VI 2021   17:16:37

Jako konspekt jakiejś opowieści może być, ale jako skończone opowiadanie już nie. Mocno takie sobie.

04 VIII 2021   23:34:21

Atmosfera świetna, Seba daje się polubić, ale podejrzewam, że pewne elementy - na przykład o co chodzi z tymi kościami i innymi wioseczkami i tak dalej - muszą być lepiej wyjaśnione w powieści, bo tu czuję się bardziej jakbym wchodziła w jakiś nowy świat, ale nie mam jeszcze pojęcia jakie są dokładnie jego zasady.
Ale podsumowując, to fajne opowiadanie :)

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Ilustracja: <a href='mailto:aszady@uw.lublin.pl'>Agnieszka ‘Achika’ Szady</a>

Lagasz. Za cenę krwi
Barbara Konopka

2 VII 2022

Hegal poszedł za radą Hassema, gdy odkrył w swym łożu jadowitego skorpiona. Poskromił pierwszy odruch lęku i odrazy. Potraktował to zdarzenie jak naturalną kolej losu, nieuchronność, która musiała się wydarzyć.

więcej »
Ilustracja: <a href='mailto:rafal.wokacz@gmail.com'>Rafał Wokacz</a>

Sin-ra
Anna Sikorska

2 IV 2022

Spróbowała odtworzyć w pamięci ich nieskładną wymianę zdań. Jej biedny, ranny symbiont nie mógł pomóc. Z zapamiętanych fragmentów wywnioskowała, że Gertrand pytał głównie o sin-ra. Wtedy złożyła to na karb ich obcości, faktu, że sami nie posiadali symbiontów, ale teraz…

więcej »
Ilustracja: <a href='mailto:aszady@uw.lublin.pl'>Agnieszka ‘Achika’ Szady</a>

Opowieści starego nawigatora: Miasto Słońca
Paweł Wolski

15 I 2022

Tym razem jednak, kiedy na dany mi przez cicerone znak jednym ruchem ściągnąłem z Niespodzianki osłaniające ją płótno, pośród z górą dwóch tysięcy skupionych wokół rezydentów zapanowała absolutna cisza.

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Tegoż twórcy

Bardzo trudne samobójstwo
— Magdalena Świerczek-Gryboś

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.