Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 sierpnia 2018
w Esensji w Esensjopedii

Jolanta Nowak-Węklarowa
‹Bez makijażu›

Jolanta Nowak-Węklarowa na spotkaniu autorskim
EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBez makijażu
Data wydania2000
Autor
Wydawca Poeticon
ISBN83-88143-55-7
Format52s.
Gatunekpoezja
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Poezja bez upiększeń

Jolanta Nowak-Węklarowa to autorka (poetka i prozatorka), której nazwisko większości admiratorów polskiej poezji współczesnej powie raczej niewiele, choć na jej liryki można trafić w większości antologii prezentujących dorobek twórców starszego pokolenia.

Sebastian Chosiński

Poezja bez upiększeń

Jolanta Nowak-Węklarowa to autorka (poetka i prozatorka), której nazwisko większości admiratorów polskiej poezji współczesnej powie raczej niewiele, choć na jej liryki można trafić w większości antologii prezentujących dorobek twórców starszego pokolenia.

Jolanta Nowak-Węklarowa
‹Bez makijażu›

Jolanta Nowak-Węklarowa na spotkaniu autorskim
EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBez makijażu
Data wydania2000
Autor
Wydawca Poeticon
ISBN83-88143-55-7
Format52s.
Gatunekpoezja
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Nauczycielka języka polskiego. Od ponad trzydziestu lat związana jest z Wielkopolską – mieszka w prowincjonalnym mieście, Wągrowcu. Tomik zatytułowany „Bez makijażu” (2000) ukazał się w momencie niezwykle dla poetki dramatycznym, kiedy walczyła z bardzo groźną chorobą. Mogło się nawet wydawać, iż będzie to ostatni zbiór jej poezji. Okładka, przedstawiająca zdjęcie autorki wpisane w medalion skryty za przezroczystą firanką-całunem, podkreśla dramatyzm tych wydarzeń. I choć zbiór ten zawiera wiersze wyjątkowo przejmujące, to jednak cały czas tętnią one życiem! „Bez makijażu” to piętnasty tomik Jolanty Nowak-Węklarowej, która zadebiutowała w 1970 roku książeczką „Moje ręce”. Najbardziej twórcza była dla poetki miniona dekada, znaczona takimi tytułami, jak: „Stroję się w sentymenty”, „Między bliznami rzek” (z wierszami dedykowanymi rodzinnemu miastu – Wągrowcu), „Spokój i niepokoje” oraz – bezsprzecznie najlepszym w całym jej literackim dorobku – zbiorem „Drzwi do człowieka” (1998). Tomem tym poetka podniosła poprzeczkę tak wysoko, że „przeskoczyć” ją było niezwykle trudno. I choć zbiór „Bez makijażu” nie zdołał go przebić, w wielu miejscach poetka wspina się na poziom dla innych nieosiągalny.
„Bez makijażu” odczytać można jako poemat o nieszczęśliwej miłości: miłości stłamszonej, wygasłej, upodlonej; miłości, która – niegdyś piękna i niepowtarzalna – dziś jakże często staje się dla nas jedynie zbędnym balastem. Takim samym, jak młodzieńcze ideały dla człowieka, który zdradził je, by osiągnąć lepszą pozycję, by stać się KIMŚ w świecie rządzącym się „wilczymi prawami”. W takim świecie zmieniają się nie tylko ludzie – ale także poeci! Zmieniła się również Nowak-Węklarowa. Nigdy wcześniej nie była tak zadziorna, tak zbuntowana, jak w otwierającym zbiór wierszu „Bez upiększeń”, w którym domaga się, apeluje, wzywa: „ze zwykłych zjadaczy chleba / zedrzeć maski i peruki pozorów (…) mydłem obmyć aż do krwi / twarze z oślepiających makijaży”. Wiersz ten kończy się jednak już znacznie łagodniej, prośbą-błaganiem: „spójrz na siebie i w siebie / może dojrzysz / prawdę bez upiększeń”. Tropi poetka tę „prawdę” w kolejnych lirykach, dokonując niekiedy – z chirurgiczną wręcz precyzją – operacji na naszych myślach, przeżyciach i uczuciach. Bywa ironiczna i bezlitosna, jak w wierszach „Sezon na polowania” czy „Naga prawda”, gdzie rysuje karykaturalne postaci podstarzałych amantów i sprzedajnych kobiet, których ”łatwopalna” miłość – „puszczona w dym” – na zawsze odciska się, jak piętno, na ich psychice. Bywa sentymentalna („Jazon z marginesu”, „Podglądanie w muzeum”), ale także – w sobie tylko właściwy sposób – ciepła i liryczna, gdy pisze: „pierwsza miłość / wiosenny przylot jaskółki / – nim zbuduje gniazdo / odfrunie spłoszonym ptakiem” („Pierwsza miłość”). Poetka jest doskonałą obserwatorką. Ludzi, których czyni „bohaterami” swoich liryków, darzy niewymuszoną sympatią. Odkrywa swoje z nimi pokrewieństwo dusz, podobieństwo doświadczeń. W ludziach pokrzywdzonych, zdegenerowanych, upadłych dostrzega pierwiastki człowieczeństwa. Pragnie dać im szansę powrotu do normalności – szansę, której oni nie wykorzystają, z której zresztą skorzystać by nie chcieli. Dokonali bowiem innego wyboru; poszli – czy to z własnej, czy cudzej winy – przeciwną drogą.
Nie napawają te wiersze optymizmem. Ale też nie taki jest ich cel. Z wiekiem pozbywa się człowiek złudzeń. Nie inaczej jest z poetami, w duszę których przecież wpisane są – zdawałoby się – te najbardziej dziecięce cechy, jak bezgraniczna ufność, nadzieja i wiara w to, że wszyscy ludzie są dobrzy. Z czasem ustępują one miejsca refleksji nie tyle nawet głębszej, co odmiennej – refleksji osoby doświadczonej przez los. „Kto nam wybaczy / miłość (…) do miejsc błogosławionych / i przeklętych” – i do takich samych, zdaje się, ludzi? – pyta poetka w wierszu, który brzmi niczym requiem dla odchodzącej miłości – „Kto nam wybaczy”. By odpowiedzieć na to pytanie, trzeba wziąć sobie do serca inną radę: „czas obejrzeć się / skrzętnie wszystko rozliczyć / własne wzniosłości / i upokorzenia” („* * * [czas obejrzeć się…]”).
Tylko czy starczy nam czasu?
koniec
1 kwietnia 2004

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Żart i kara
Paweł Micnas

26 IX 2013

Rosjanie, pełni powagi, jak u Dostojewskiego, potrafią godzinami rozmawiać przy wódce o Bogu i sprawach najważniejszych. Ale to także naród niezwykle dowcipny i właśnie tę żartobliwą część rosyjskiej duszy mamy okazję poznać, czytając translatorski tom Jerzego Czecha.

więcej »

Tęskne wariacje w tonacji bliżej nieokreślonej
Kasia Florkowska

17 IX 2010

Drżącą ręką sięgnęłam za pazuchę umysłu,
Wyłowiłam zakurzone pudełko zapałek.
O kant duszy potarte, migotliwie rozbłysły.
Bladym ciepłem ogrzały me dłonie.

więcej »

Haiku #2
Aleksander Pietraszunas

24 VI 2010

tym samym sercem
lecz w pomiętej skórze
kolejna wiosna

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Tegoż autora

Przygody Eberharda na Czarnym Lądzie
— Sebastian Chosiński

Ja, Olga Hepnarova
— Sebastian Chosiński

Bohater, którego nie ma, i ten, który wolałby nie być
— Sebastian Chosiński

Ta planeta ma tylko jednych władców
— Sebastian Chosiński

Perfekcyjny zabójca nie zna litości
— Sebastian Chosiński

Zbrodnia zapowiedziana i nieunikniona
— Sebastian Chosiński

Mroczna nietoperzowa rodzinka
— Sebastian Chosiński

Miłość nie wszystko wybacza… ale pomaga zrozumieć
— Sebastian Chosiński

Słuchaj i rozkoszuj się!
— Sebastian Chosiński

Niekończąca się rozwałka
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.