Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 listopada 2018
w Esensji w Esensjopedii

„Marzec” i inne wiersze

Agnieszka ‘Achika’ Szady

„Marzec” i inne wiersze

marzec
     zima umiera w męczarniach
     przebita ostrymi głosami ptaków
     spod śniegu leniwie wyłazi brudna ameba ziemi.
     niebieskie oczy kałuż
     spoglądają w gotyckie niebo
     z resztkami nadziei ale oto
     policja wyławia z rzeki
     trupa Marzanny w poplamionej marynarce
     
     wydało się -
     wiosny nie będzie
     
     
     
wrzesień
     lato zdradziło mnie podle -
     pozwoliło wkraść się na drzewa
     odcieniom żółci
     tak chytrze, że zupełnie nie wiem, kiedy.
     jeszcze słońce i ciepło
     nawet osy żerujące na opadłych mirabelkach
     niczego nie zauważyły
     
     odeszło ukradkiem po mokrym asfalcie
     i zostałam sama
     w obliczu długiego szeregu wieczorów
     nadciągających jak czołgi
     
     
     
objawienie na Marszałkowskiej
     ta dziewczyna z oczami
     jak dwie supernowe
     stąpa po brudnym chodniku jakby miała
                         skrzydła u obcasów
     blady zapadły chłopak
     patrzy na nią jak w chmurę ale ona
     mija przechodniów niczym postacie z kalkomanii
     śmieje się z migających reklam
     i znika w przejściu podziemnym
     żeby zmartwychwstać
     po drugiej stronie ulicy
     
     
     
marzec II
     znowu jest wiosna i wszystkie ulice
     biegną wyłącznie z górki
     koty zakwitają w ogródkach działkowych
     i blaszane słońce lśni
               w nieskończonym asfalcie
     wróciła pora zdziwień –
     znów mam dziesięć lat
                    mniej
                    więcej
     badam dłonią szorstką fakturę
     kory artretycznej wiśni
     betonowego słupa latarni
     listków żywopłotu (zielona mgiełka)
     podnoszę garść ziemi
     bijącej jak serce -
     korzonki traw pachną tajemnicą
     
     
     
ostatni rajd
     a więc wróciłam. koń czekał uwiązany do furtki
     parsknął na powitanie. dociągnęłam popręg
     i poklepałam po szyi. noga w strzemię. ruszyliśmy
     w zieloną ciszę polnych dróg
     pachnących zachodem słońca
     w leszczynowe wąwozy lessowe urwiska
     chluśnięcia chłodnego powietrza w dół ku rzece
     zakurzone rumianki na poboczach i wysokie trawy zmierzchu.
     serce biło w rytmie kopyt. skrzydlate niebo głaskało nas wiatrem
     galop rozwiewał mi włosy
     i byliśmy oboje szczęśliwi ja i koń
     
     gdzieś tam daleko na Ziemi
     ktoś płakał i chowano puste ciało
     do czarnego pudełka
     
     
     
maj
     a może będę kotem i pobiegnę swobodna
     gdzie gęstwina opuszczonych ogrodów chłodna trawa do kolan
     zapach zieleni bzu czeremchy kwitnącej tarniny
     przesmykując się w patyki gałęzie ząbkowane pokrzywy liście klonu po oczach
     schronienie garbatej jabłoni zimną grząskość cienia
     zgrzybiałe altanki uplątane w dzikie wino
     
     ścieżki zarosłe malinami bronią dostępu do świątyni ciszy
     krzywa brama w rdzy umarła i nikt tu nie wejdzie
     ogrody śnią sen szumiący nie ma nic poza tym.
     
     
     
czerwiec
     rower dzwonił zniecierpliwiony
     drżał jak koń przed gonitwą
     wskoczyła na siodełko i pomknęła w słońce
     łowić na wzgórzu dzikie wiersze w topolach szumiących jak woda
     boso brnąć po kostki w jedwabistym pyle drogi
     rozcierać w palcach białe koszyczki krwawnika
     wiersze były dookoła i blisko
     podchodziły do ręki siadały na włosach
     złapała kilka – nim doszła do domu
     został po nich suchy listek garść pyłu łodyga dmuchawca
     wieczorem smutek wsiąkał w kratkowane stronice zeszytu
     ale nadzieja była zaklęta w słowie
               jutro
koniec
1 marca 2004

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Żart i kara
Paweł Micnas

26 IX 2013

Rosjanie, pełni powagi, jak u Dostojewskiego, potrafią godzinami rozmawiać przy wódce o Bogu i sprawach najważniejszych. Ale to także naród niezwykle dowcipny i właśnie tę żartobliwą część rosyjskiej duszy mamy okazję poznać, czytając translatorski tom Jerzego Czecha.

więcej »

Tęskne wariacje w tonacji bliżej nieokreślonej
Kasia Florkowska

17 IX 2010

Drżącą ręką sięgnęłam za pazuchę umysłu,
Wyłowiłam zakurzone pudełko zapałek.
O kant duszy potarte, migotliwie rozbłysły.
Bladym ciepłem ogrzały me dłonie.

więcej »

Haiku #2
Aleksander Pietraszunas

24 VI 2010

tym samym sercem
lecz w pomiętej skórze
kolejna wiosna

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Tegoż autora

Po prostu Lublin
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

W polu i w stepie
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Kosmiczne inspiracje
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Zapach lata
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Pejzaże abstrakcyjne
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Z jawy i ze snu
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Góry i chmury
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Zahaczając o surrealizm
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Obrazy pełne słońca
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Lubelszczyzna jak malowanie
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.