Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 maja 2018
w Esensji w Esensjopedii

Tertium Quid - Głosy Wewnętrzne (2)

Zapraszamy do drugiej prezentacji na łamach "Esensji" wierszy grupy poetyckiej "Tertium Quid". Wśród autorów Patryk Doliński, Justyna A. Chodzińska, Serge Engelen, Patrycja Springer

Tertium Quid - Głosy Wewnętrzne (2)

Zapraszamy do drugiej prezentacji na łamach "Esensji" wierszy grupy poetyckiej "Tertium Quid". Wśród autorów Patryk Doliński, Justyna A. Chodzińska, Serge Engelen, Patrycja Springer
Tertium Quid – z łaciny, dosłownie coś trzeciego. Rozwijając, jest to trzecia pośrednia możliwość. Coś, co nie daje się zaklasyfikować do żadnej z wykluczających się wzajemnie kategorii, mając jednocześnie pewne elementy obu.
WIERSZE
Patryk Doliński
Justyna A. Chodzińska
Serge Engelen
Patrycja Springer
ZDJĘCIE NA OKŁADCE
Joanna Matuszak
ZDJĘCIA CZARNO-BIAŁE
Serge Engelen
TŁUMACZENIE
Patryk Doliński
Oficjalna strona: www.tertiumquid.hg.pl

PODRÓŻ
(Doliński)
wpatrzeni w drogę
mkniemy w noc
do miasta jedwabnych świateł
do miasta które nigdy nie zasypia
wyjące turbiny
za ażurowymi
stalowymi kratami
ciąg powietrza i
oślepiający błysk
wypolerowanych detali
błękitna łuna na horyzoncie
naszym drogowskazem
po trzech dniach
niedostępne ogrody
otwarły przed nami
swoje bramy
z metalowym szeptem
wejdźcie
rozgośćcie się
zostańcie tu
na zawsze

TA ULICA
(Doliński)
czasami potrzebujemy
zbyt wiele czasu na to
by dostrzec pewne rzeczy
takimi jakie są
ta ulica
ta ulica prowadzi
ta ulica prowadzi wprost do piekła
za późno
nie ma odwrotu

IMPRESJA
(Doliński)
chłodny świeży poranek
przedmieście skrzyżowanie
z prawej dziecko
z lewej samochód
po środku stary kruk
powoli wybiera drogę ucieczki
niesłyszalny trzepot skrzydeł

SZŁAM
(Springer)
Szłam przez uliczki z ciepłego kamienia.
Czułam się jak w domu nie znając drogi.
Ludzkie twarze otaczały moją
ich głosy docierały do moich uszu
i znajdowały tam swój cel.
Zrujnowana psychika znajdowała
ukojenie w chaosie tłumu turystów.
Patrząc w szczęśliwe oczy ludzi
nie tak trudno odbijać ich blask.
A uczucie, że inni odbierają mnie
za szczęśliwą dodawało mi sił.
I szłam tak uliczkami ciepłego miasta
nie mając celu ani przystani,
nie wiedząc po co ani dlaczego,
upajając się chwilową wiarą w ludzi
i nadziejami na przyszłość.

POMIĘDZY
(Doliński)
pomiędzy jednym
a drugim spojrzeniem
może zmieścić się tak wiele
zielony pstrąg
wykastrowany pies
kometa widziana
nad wzgórzem
samotne kobiety
na skraju miasta
słomkowy kapelusz
jakich już nikt
nie sprzedaje
włóczędzy w parku
radiostacja
podróżni w hotelu
szaleniec szukający ofiary
opuszczony tartak
pomiędzy jednym
a drugim oddechem
może zdarzyć się tak wiele

PRZYTULONA DO PAPIERU
(Chodzińska)
przytulona do papieru
wsłuchuję się w deszcz
chciałabym by padał dla mnie
zatopił demona
mój demon kurczowo trzyma się kartki
przytulam się mocniej może papierowa
czułość go zdławi

JAK PISAĆ O MIŁOŚCI
(Chodzińska)
jak pisać o miłości
kiedy na podartą kartkę blade światło pada
zasłuchane we własny niedoszły blask
blask wsiąkł w zasłony
ciężkie smutne zakurzone
nie wiem jak
chyba nie podołam
jak pisać
gdy drżą ręce z zimna
oczekiwania na ciepło
kiedy serce jest piękną
rzeźbą z marmuru
jak
gdy usta chciałyby szeptać jedno imię
którego brak
nie wiem
zostawię pióro
poczekam
jeszcze chwilę

GDY KAŻĘ CI ODEJŚĆ
(Chodzińska)
Gdy każe ci odejść
nie odwracaj się
Nie chcę, żebyś mnie widział
z tą żyletką w dłoni
płaczącą krwią za
- odrzuconym szczęściem?

NAGŁA EKSPLOZJA
(Doliński)
nagła eksplozja
trzy piętra budynku
mieszają się ze sobą
wygrzebywanie ciał spod
nieprzyjemnie zimnego gruzu
na wezwanie eksplozji
przybiega kobieta
przeraźliwy krzyk rozpaczy
przeraźliwy krzyk rozpaczy
przeraźliwy krzyk rozpaczy
wyłączam telewizor

ZATOR
(Doliński/Engelen)
burza kroczących stóp
pioruny trzaskających drzwi
i ludzie irytujący się na wzajem
drzewa znikające w wielkim miejskim tłumie
silnikowe oddechy skażające powietrze
ludzie w niezliczonych rzędach samochodów
czekają niecierpliwie na swoje przeznaczenie
planując kolejny dzień
nerwowe myśli
jednostajny hałas
bezruch

MAM DOŚĆ!
(Springer)
Mam dość!
Patrzę przez okno i widzę bariery
ustawiane wciąż i wciąż, nie mające końca.
Mam dość!
Otwieram drzwi i widzę następne
do otwarcia których nie mam klucza.
Mam dość!
Dotykam człowieka, który za chwilę zniknie
i nie wiem jak tego uniknąć i wiem, że się nie da.
Mam dość!
Budząc się widzieć tylko małostkowość i być nią
i patrząc w lustro zastanawiać się:
Kim ona jest?

ZIELONE ŚWIATŁO
(Doliński/Engelen)
zielone światło wzywa
daje znak
zaprasza
do gry
z budynkami
w roli niemych świadków
na placu
w centrum miasta
ludzie wybiegają
i wbiegają
w krąg słonecznych zegarów
goniąc czas
kto wygra
kto przegra
kto wie
zielone światło
daje kolejny znak

ŻÓŁTE ŚWIATŁO
(Doliński/Engelen)
w głębokiej nocy
w barze „Inferno"
nie dbając o syreny
siedzę przed pusta sceną
i piję gin
pierwszy samochód był pełny
i jechał szybko
w drugim była tylko kobieta
zderzenie czołowe
wszyscy zginęli
z wyjątkiem kobiety
uwięzionej w pułapce
zgniecionego metalu
który próbuje ją złamać
spogląda bezsilnie w ciemność
i krwawi
człowiek w czerni
przygotowuje następnego drinka
czekam

CZERWONE ŚWIATŁO
(Doliński/Engelen)
mała łódka płonie
w świetle ulicznej latarni
przyciągając roje
nocnych motyli
ogień wchłania je
nieodwracalnie
jak tęczowe iskierki
rozsypują się wkoło
wznoszą opadają
i gasną
za rogiem
budka telefoniczna
smutno zawodzi
to ostatni alarm
tej nocy

BEZSENNE MIASTO
(Doliński)
w mieście w którym nikt nie śpi
błękitny blask wieczornych okien
oświetla drogę pieszym
którzy błądzą w zaułkach
w mieście w którym
noc się nigdy nie kończy
ludzie podążają za światłem
latarnie oplatają to miejsce
jak świetlna pajęczyna
w bezsennym mieście
neonowy język
przydrożnych hoteli
wabi obietnicą snu
a śnić oznacza żyć
szklane fale zniewolone fale
bezsennych ludzkich dusz
nieme nieobecne twarze
płyną bezwiednie w mroku
błądząc w zaułkach ulic
splątanych błękitna poświatą
a śnić oznacza żyć
a śnić oznacza żyć
koniec
4 sierpnia 2005

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Żart i kara
Paweł Micnas

26 IX 2013

Rosjanie, pełni powagi, jak u Dostojewskiego, potrafią godzinami rozmawiać przy wódce o Bogu i sprawach najważniejszych. Ale to także naród niezwykle dowcipny i właśnie tę żartobliwą część rosyjskiej duszy mamy okazję poznać, czytając translatorski tom Jerzego Czecha.

więcej »

Tęskne wariacje w tonacji bliżej nieokreślonej
Kasia Florkowska

17 IX 2010

Drżącą ręką sięgnęłam za pazuchę umysłu,
Wyłowiłam zakurzone pudełko zapałek.
O kant duszy potarte, migotliwie rozbłysły.
Bladym ciepłem ogrzały me dłonie.

więcej »

Haiku #2
Aleksander Pietraszunas

24 VI 2010

tym samym sercem
lecz w pomiętej skórze
kolejna wiosna

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.