Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Artur Konrad Żołądź
‹Piekło na starość›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
AutorArtur Konrad Żołądź
TytułPiekło na starość
OpisDruga odsłona poezji autora, którego czytelnicy Esensji poznali w maju.
Gatunekpoezja

Piekło na starość

Jeszcze bezmyślnie chcąc coś ugrać; jeszcze,
jak gdyby czując okruszki odwagi,
Powiedz coś do mnie! Tutaj jestem!” – wrzeszczę,
lecz ty najmniejszej nie zwracasz uwagi.

Artur Konrad Żołądź

Piekło na starość

Jeszcze bezmyślnie chcąc coś ugrać; jeszcze,
jak gdyby czując okruszki odwagi,
Powiedz coś do mnie! Tutaj jestem!” – wrzeszczę,
lecz ty najmniejszej nie zwracasz uwagi.

Artur Konrad Żołądź
‹Piekło na starość›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
AutorArtur Konrad Żołądź
TytułPiekło na starość
OpisDruga odsłona poezji autora, którego czytelnicy Esensji poznali w maju.
Gatunekpoezja
Piekło
Oczy otwarłem i tak mi wesoło,
bom wnet się znalazł na zielonej głuszy:
pusta polana rozciąga się wkoło.
Lasy i trawy, lecz brak żywej duszy.
Serce się cieszy, żal by było czekać,
aż pozamienia czas ze sobą światy:
nigdzie nie ujrzysz postaci człowieka.
Drzewa są tylko. I zboża. I kwiaty.
I tak w tym miejscu źdźbła mając za braci
nagle przeszyły mnie rozpaczy groty:
ujrzałem wśród drzew cień ludzkiej postaci.
Patrzę z daleka i widzę, że… To ty!
Chcąc przerwać układ permanentnej ciszy
mówię do ciebie – najlepszej z wybranek;
stoję przed tobą, lecz ty mnie nie słyszysz,
jeno w milczeniu pleciesz w dłoniach wianek.
Naglem usłyszał słowa harde, czyjeś,
tu, całkiem blisko – w tym pustawym parku:
„Mój drogi! Nie wiesz, że ty już nie żyjesz?
Nie wierzysz? To spójrz na szramę na karku”
Szybko pobiegłem nad taflę jeziora
i już nie wątpię ani chwilę dłużej.
Znad dna majaczy mojej twarzy zmora.
Na szyi widzę czerwoność po sznurze.
Wnet uderzyła mnie rozpacz skończona,
patrzę w głąb lasu i widzę to. Wszakże
pośród drzew stoi i plecie wianki – ona!
Nie może to być! A więc ona – także?!…
I znów jak gdyby polany poszycie
przemawia do mnie całym głuszy ciałem:
„Jej serce bije wciąż. Cieszy się życiem.
Tylko ty sobie życie odebrałeś”
Jeszcze bezmyślnie chcąc coś ugrać; jeszcze,
jak gdyby czując okruszki odwagi,
Powiedz coś do mnie! Tutaj jestem!” – wrzeszczę,
lecz ty najmniejszej nie zwracasz uwagi.
Znów głos polany we mnie się wpija
i mówi do mnie tak, jak gdyby szydził:
„Nic tym nie ugrasz! Ona nadal żyje,
ty się zabiłeś! Ona cię nie widzi!”
„Na co tobie ta patetyczna mowa?
Życie już z ciebie na dobre uciekło;
na wieki wieków nie zamienisz słowa
z nią, choć ją widzisz. To jest twoje piekło”
Płaczem wybuchły moje oczy płoche
i znowu słyszę tembr dziwnego głosu:
„Życia nie wrócisz, na nic twoje szlochy.
Sam zgotowałeś sobie takie losy”
Teraz, gdy wiem już, że nie ma ratunku,
usiądę. Oczy w twą stronę ułożę.
I chociaż widzę – patrzysz w mym kierunku,
to wiem już dobrze – dostrzec mnie nie możesz.
Patrzę na twoją czerń życia we włosach.
Pocieram dłonią swą skrwawioną szyję.
W palcach przeplatasz swego życia posag.
Jesteś – a nie ma cię, ponieważ… żyjesz.
Znikła nad głową droga życia mleczna;
zakrył na zawsze ją wisielczy obłok.
Piekłem mym będzie tęsknota odwieczna
za kimś, kto stoi – nie widząc – tuż obok.
Jastrzębie-Zdrój, 29.06.20 r.

Na starość
Może na starość znowu się spotkamy,
znów na swój widok każde łzę uroni.
Między panami, pośród wszystkie damy
ty mej – ja twojej szorstkość dotknę dłoni.
Ty mnie – ja ciebie o życie zapytam,
w szlochu wzruszenia postękując niemym
po to tylko, by trzecia postać skryta
domyśliła się, jak pięknie kłamiemy.
Jak pięknie życia nasze spełzły z drogi
na manowce, skąd nikt się nie pożali
już drugiemu. Tam inne chwaląc bogi,
żeśmy już nigdy znów się nie spotkali.
Wciąż odtwarzałem w szczegółach twe ciało,
w twych oczach jednak tym byłem, czym zdrada.
Jedne o drugim długo pamiętało,
drugie o pierwszym… co tu dużo gadać?
Nareszcie jednak – życia losu kolej -
poukładałem wszystko w swojej głowie.
Wiem już – nie tylko ty tak mocno bolisz;
wiem już, że boli każdy inny człowiek.
Ustawiliśmy się w biegunach przecież
zgoła przeciwnych, my – dwie metropolie;
gdy ty tuliłaś do piersi swe dziecię,
ja przytulałem nową melancholię.
Przebrnąłem jednak życia drogę wściekłą
kłaniając się snom, cieniom, łzom i grobom.
Los znów się do mnie przepięknie uśmiechnął
mimo kolei nie związanych z tobą.
I tak się wartko zbliżał życia koniec,
gdy ogłoszono ogromne spotkanie.
Podniosłem szronem przyprószone skronie
i wolno człapiąc wyruszyłem na nie.
Nie wiem, co było działań mych przyczyną,
żem cię na balu dostrzegł – panią chłodu.
Siedziałaś sama. Popijałaś wino.
Zimna jak dawniej – piękna jak za młodu.
Poznałem ciebie, gdym twą dłoń miał w palcach,
o towarzystwo prosiłem niechcący.
Piliśmy wino, tańczyliśmy walca
jak za dawnych lat – szczęśliwi, pragnący.
Tak więc na starość znów się spotkaliśmy,
każdy z bagażem własnych melancholii.
Znów cię prosiłem, o to ażebyśmy
zrozumieć chcieli, co obojga boli.
Ty mnie – ja ciebie o życie spytałem
w szlochu wzruszenia postękując niemym,
inni zaś widząc, żeśmy jednym ciałem,
domyślali się, jak pięknie kłamiemy.
06.05.2020 r. Rzeszów
koniec
25 września 2021

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Ilustracja: <a href='mailto:aszady@uw.lublin.pl'>Agnieszka ‘Achika’ Szady</a>

Zasłona
Katarzyna Szczepaniak, Julia Lenart, Agata Lalik, Katarzyna „Darsky” Ligocka

9 X 2021

Cienka granica
dzieli mnie od życia
lżej strawnego
z pozornego oddalenia

więcej »
Ilustracja: <a href='mailto:aszady@uw.lublin.pl'>Agnieszka ‘Achika’ Szady</a>

Koralowce
Dorota Chołody

11 IX 2021

dopiero teraz widzę
że to nie jest
film o miłości

więcej »
Ilustracja: <a href='mailto:aszady@uw.lublin.pl'>Agnieszka ‘Achika’ Szady</a>

Nasze gwiazdy
Szymon T. Cwen

28 VIII 2021

Niech zostawią nasze gwiazdy w spokoju,
Gdyż komu one przeszkadzają,
Gdy w nocy, po całym dniu znoju
Spokojnie nad nami latają?

więcej »

Polecamy

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.