Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 12 sierpnia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Mariusz „Dii” Fabijański
‹Elegie Diunejskie›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
AutorMariusz „Dii” Fabijański
TytułElegie Diunejskie
OpisCzasami Czuły narrator(TM), od dzieciństwa zasłuchany w Radio. Kręcenie ebonitową gałką zastąpiłem dziubaniem w dotykowy ekran, a Nobla jak nie miałem, tak nie mam ;) Kolekcjonuję ciekawe zdania/różności w jeden wielki plik tekstowy (ostatnie wpisy: masywna owerdoza luksusu – Soyka PR2 29.04.22/ Natalia Samofalova) Uwielbiam: Firefly, Trzecia Strona Księżyca, Lem, brak odruchów złego wychowania.
Gatunekpoezja

Elegie Diunejskie

Mariusz „Dii” Fabijański
Boski rzut, pustynia podzielona na fragmenty. Każda nieliczna kępa, łączka kłującej trawy czy plama jadalnego porostu ma swojego właściciela. Wierni czytelnicy zielonej litery zanurzeni w piaszczystych rozdziałach wertują księgę życia tej planety.

Mariusz „Dii” Fabijański

Elegie Diunejskie

Boski rzut, pustynia podzielona na fragmenty. Każda nieliczna kępa, łączka kłującej trawy czy plama jadalnego porostu ma swojego właściciela. Wierni czytelnicy zielonej litery zanurzeni w piaszczystych rozdziałach wertują księgę życia tej planety.

Mariusz „Dii” Fabijański
‹Elegie Diunejskie›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
AutorMariusz „Dii” Fabijański
TytułElegie Diunejskie
OpisCzasami Czuły narrator(TM), od dzieciństwa zasłuchany w Radio. Kręcenie ebonitową gałką zastąpiłem dziubaniem w dotykowy ekran, a Nobla jak nie miałem, tak nie mam ;) Kolekcjonuję ciekawe zdania/różności w jeden wielki plik tekstowy (ostatnie wpisy: masywna owerdoza luksusu – Soyka PR2 29.04.22/ Natalia Samofalova) Uwielbiam: Firefly, Trzecia Strona Księżyca, Lem, brak odruchów złego wychowania.
Gatunekpoezja
Tancesarz Przeznaczenia leżał i przeglądał siły nieba wysokiego. Cud stworzenia i zło możliwości. Sznur przestrzeni i korale galaktyk – nieskończona mala.
Jak powiadał poeta, tę komedię niezliczonych zbiorów, Infinite Jest, trzeba by właściwie tłumaczyć tańcząc. Myśli podróżnika tańczyły więc, wirując w żywym tempie w przestrzeni utkanej z powidoków wyobrażeń o przyszłych odkryciach. Zdawał się stąpać wyobraźnią po parkietach prawdopodobieństwa, schowanych pod kosmicznie ugiętą czasoprzestrzenią. Po rozsypanych kwantowych kościach na pustyni rzeczywistości. Na granicy jawy, dołączał do tradycyjnych układów tanecznych kolejne akrobacje myślowe. Skrzydła snu asekurowały go w razie upadku z powrotem na nocną pustynię. Spragnione ostrze wgryzło się w piasek. Artefakt odległej przeszłości leżał przy nim jak wierny pies. Bezpańska różnorodność życia zapadała się pod ziemię wraz z pierwszymi promieniami wschodzącego słońca.
Szorstkie ziarenka drapały niedokończone rękopisy, akapity o słońcu na papierowym firmamencie: „Odcienie fioletów zmieniających szeregi diun w zaczarowane morze. Pierwszy błysk przerywający powściągliwy menuet księżycowych cieni. Ostre lodowe okruchy potłuczonych gwiazdozbiorów ranem zamiecione na schludne wzgórza szronu”.
Boski rzut, pustynia podzielona na fragmenty. Każda nieliczna kępa, łączka kłującej trawy czy plama jadalnego porostu ma swojego właściciela. Wierni czytelnicy zielonej litery zanurzeni w piaszczystych rozdziałach wertują księgę życia tej planety.
Kiedyś nieznany geniusz w innym świecie odkryje, że jedno z przekleństw pustyni – nocny mróz – może pokonać drugi: suszę – szybko stygnące kamienie wycisną wodę z pozornie absolutnie suchego powietrza. Dziejowa konieczność wynikająca z samej struktury rzeczywistości i zdolności jej postrzegania przez ewoluujących mieszkańców tej realności.
Przestrzenie, na które składają się po śmierci ciała: ziemia, woda, glina, piasek. Na tej, gdzie nie wysłowione są ani drzewa, liście, o świtaniu ptaki – krajobraz nie utrwalający śladów walki. Brak wypalonych odcinków, popękanych wgłębień, do których spływałyby – i tak nigdzie nieobecne – czerwone, pomarańczowe czy fioletowe odcienie płynów ustrojowych. Czysty ocean zmielonych skał, a w nim ławice ostrych kryształów, dobudowanych do cylindrycznych szczęk olbrzymich pierścienic orzących diunę. Liczny, suchy, przeStwór oceanu. Swoiści imperatorzy piasku, toczący wojnę z trucizną – trzecią najbardziej rozpowszechnioną molekułą w ośrodku międzygwiazdowym. Dopełniający krajobraz drobni, niepozorni mieszkańcy – trwający biernie, głęboko, mąceni prądami – rezerwuar nieludzkich zdolności umysłu.
Wilkość suszy i drze wiatr. Wilgość nieproszony. Humanidity unwelcome. Aura akordów pierwotnych – szum, świst i cisza przed burzą piasku. Niekiedy zaś gwałtownie się odmyka zasłona źrenic półżywych roślistot. I, gdy zakreśli krąg najciaśniejszego pola wszechmoc zamknięta w wodzie i planktonie, wybucha taniec siły wokół punktu. Napiętą ciszę podziemi przenika wykwit energii wielkiego wybuchu, by na powrót w wirze piasku się rozpadać. Zapowiedź przemijania w rozkwicie. Zakodowane w kolorowym pyłku, owym popiołem fioletowym, dane matematyczne i astronomiczne. Zagadki wytłumaczone w dialekcie pozostałości. Niewywołane umysłem przepowiednie przyszłych losów świata rumienią się i bledną matematycznymi wykresami.
Głodne zwoje czekając na porę karmienia trawiły sadzą spalonych drzew mądrości zapisane na nich przed wiekami: „Wiara w misję, próbę, prowokację, przypadek, uwikłani w rozgrywkę, czyjąś okrutną zabawę – hipotezy robocze nieweryfikowane. Ciało składa się z następujących schowków, prawdy biologii, fizjologii, emocji. Idąc nieprzytomnym zygzakiem, jak pyłek w prądzie powietrza, źdźbło w strumieniu, liść na wietrze, trafiałem na miejsca dla mnie upatrzone, jak bila na suknie, jak punkt przyłożenia matematycznie wyliczonych sił. Trudno mówić o przewidywaniu tam, gdzie zdarzeniami rządzi zasada pełnej powtarzalności. Rytuały, pozorna kradzież planów. Świat wszystkie je przekreśla, niszczy i coraz więcej tworzy, aby coraz więcej było do niszczenia. Myśliciele wyginający się w wytrychy, w haki swojej zguby – odpoczywają na chybotliwych mostach z błyskawic neuronów”.
W głowie burza wyobrażeń: „Rośliny przebijają mroczne podglebie. Oplatają światła ciepłe włócznie. Gryzonie podgryzają rozsianą materię. Sytość krótkotrwała – jak opór między zębami. Cichy wiew szybkich oddechów. Zieleń pełna ech. Ciepłe futra falujące jak kłosy na wietrze. Miedziany wąż głodny jak sierp. Wijący się instynkt przeplata grozą zieloną niewinność. Owoce życia jak kanibale”.
Obrócą się napędzone łzami deszczu wielkie koła młyna.
koniec
9 lipca 2022

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Ilustracja: <a href='mailto:aszady@uw.lublin.pl'>Agnieszka ‘Achika’ Szady</a>

Egoizm
Isa Conor

6 VIII 2022

Co innego jest
umówić się z kimś na pogawędkę,
a co innego umówić na badanie dna duszy.

więcej »
Ilustracja: <a href='mailto:aszady@uw.lublin.pl'>Agnieszka ‘Achika’ Szady</a>

Północnica
Izabela Zubko

23 VII 2022

I oświetlasz papieską koroną
uczęszczane ścieżki
do Ciebie

więcej »
Ilustracja: <a href='mailto:aszady@uw.lublin.pl'>Agnieszka ‘Achika’ Szady</a>

Noc Świętojańska
Wioletta A. Jaworska, D’Aria Galicka, Katarzyna Tercha-Frankiewicz, Izabela Zubko

25 VI 2022

Znowu, jak za dawnych lat,
kwitnie w lesie kwiat paproci –
co się w starych baśniach złoci,
co otwiera szczęścia świat.

więcej »

Polecamy

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.