Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 maja 2018
w Esensji w Esensjopedii

Alan Akab
‹Więzień układu›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
AutorAlan Akab
TytułWięzień układu
OpisAutor pisze:
O autorze może tyle – absolwent technikum chemicznego, ukończył biologię, lecz na równi ze ścisłym umysłem ceni humanizm. Czymże bowiem byłaby ludzka technika, cywilizacja, czy choćby najbardziej udane społeczeństwo bez wiedzy o człowieku, o tym jaki jest naprawdę, jakim chciałby być widziany, czego pragnie i jakie są jego słabości?
GatunekSF

Więzień układu – część 1

1 2 3 24 »
Informacje o budowie i działaniu lokalizatora nie były jawne, lecz wiedza o zabezpieczeniach przed usunięciem była powszechna. Lokalizator wykrywał pulsowanie krwi i spadek temperatury poniżej trzydziestu sześciu stopni. Analizował zmianę składu swojego otoczenia i alarmował, jeśli nie zgadzała się ze składem żywej tkanki. Gdy coś go uaktywniło, wysyłał sygnał alarmowy, niezależny od sieci czujników. Wtedy wyruszała nagonka – automaty przeszukujące, żelboty, psy Kosiarzy oraz policja.

Alan Akab

Więzień układu – część 1

Informacje o budowie i działaniu lokalizatora nie były jawne, lecz wiedza o zabezpieczeniach przed usunięciem była powszechna. Lokalizator wykrywał pulsowanie krwi i spadek temperatury poniżej trzydziestu sześciu stopni. Analizował zmianę składu swojego otoczenia i alarmował, jeśli nie zgadzała się ze składem żywej tkanki. Gdy coś go uaktywniło, wysyłał sygnał alarmowy, niezależny od sieci czujników. Wtedy wyruszała nagonka – automaty przeszukujące, żelboty, psy Kosiarzy oraz policja.

Alan Akab
‹Więzień układu›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
AutorAlan Akab
TytułWięzień układu
OpisAutor pisze:
O autorze może tyle – absolwent technikum chemicznego, ukończył biologię, lecz na równi ze ścisłym umysłem ceni humanizm. Czymże bowiem byłaby ludzka technika, cywilizacja, czy choćby najbardziej udane społeczeństwo bez wiedzy o człowieku, o tym jaki jest naprawdę, jakim chciałby być widziany, czego pragnie i jakie są jego słabości?
GatunekSF
Prolog – Dael
– Arto, posłuchaj mnie. Posłuchaj uważnie. Być może widzimy się po raz ostatni. Odchodzę ze szkoły, tak jak mówiłem wcześniej. Być może już nigdy więcej o mnie nie usłyszysz. Dlatego słuchaj i zapamiętaj jak najwięcej.
– Ale dlaczego? Dlaczego ja? Rozmawiałeś ze swoim zastępcą?
– On się nie liczy. Nic nie rozumie. Ty jeszcze nie jesteś taki jak oni, jeszcze możesz… Och, gdybym tylko miał jakieś wyjście, kogoś, kto mógłby… Ale w twoim wieku… Nie potrafisz jeszcze rozpoznać…
– Mam prawie siedem i pół! I nie ukradłem nic od pół roku!
– Wiem, Arto. Umiesz patrzeć. Pewnego rozjaśnienia, wierzę, że tak się stanie, pewnego rozjaśnienia sam dojdziesz do wszystkiego. Zabronią ci pytać, ale znajdziesz odpowiedzi.
– Odpowiedzi? Mówisz o tamtych…?
– Nie tylko o tym. Pamiętasz? Mówiłem ci, że to jest złe. Wielu dorosłych, gdyby wiedziało, powiedziałoby to samo, ale to my musimy z tym walczyć, bo to my jesteśmy w środku, bo dorośli nie mogą wiedzieć, bo Rząd ma w tym swój cel i… i jeśli go nie osiągnie, zawsze maskuje swoje pomyłki. Gdyby nie to, że mamy rodziny, że jest nas tak wielu… Dlatego to trwa już tyle dziesiątków lat. To zbrodnia, Arto, zwykłe, powolne morderstwo umysłów. Musisz to zobaczyć, zrozumieć i wybrać mądrego młodszaka, by mu to pokazać, jak ja pokazałem to tobie. Ja nie mam czasu, by to dokończyć, ale… Bądź dla niego tym, kim ja nie zdążyłem być dla ciebie. Bądź nauczycielem.
– Ale ja nic nie widzę! Nie jestem taki mądry jak jajcogłowi.
– Jesteś, Arto, jesteś, tylko masz dość siły by walczyć, by się nie poddać i nie być jednym z nich. By być dobrym kapitanem.
– Więc dlaczego nie wiem tego co ty? Wiem tylko, że szkoła jest zła, bo starszaki…
– Nie tylko dlatego. Ważne jest to, co szkoła robi z nami, rozumiesz?
– Chyba… nie… Jeszcze nie, ale zrozumiem, zobaczysz! Naprawdę! Pamiętam co mówiłeś i… Gdy będę miał tyle, co ty, gdy będę miał piętnaście lat, to na pewno zrozumiem. Tylko nie odchodź, Dael, proszę, sam się przekonasz…
– Ale muszę, Arto. Inaczej to się nigdy nie skończy.
– Dlaczego? Gdzie chcesz iść? Chcesz uciec?
– Nie. Stąd nie da się uciec, zresztą, nie miałbym dokąd. Idę do akademii.
– Do akademii? Nie wiesz, co tam robią z dziećmi? Nie możesz tam iść! Jesteś już stary, prawie dorosły! Jeszcze trzy lata i skończyłbyś szkołę. I… i za dużo wiesz, nie nauczą cię przestać myśleć… Będą próbować przez rok, ale im się nie uda, wiem to, i wtedy…
– Arto, to wszystko bzdury. Sprawdziłem to. Nie byłem tam ciałem, ale widziałem przez oczy komputerów, że to nieprawda. To kłamstwa, kolejne kłamstwa dorosłych z Rządu, które mają nas tu trzymać jak niewolników. A my w nie wierzymy, bo jesteśmy dziećmi i wierzymy we wszystko. Wiesz, kim jest niewolnik, wiesz, czym jest?
– Mówiłeś mi. Ale ci z akademii cię zabiją! Dlaczego nie wierzysz mi tak jak ja tobie?
– Przyrzekam ci, że tak się nie stanie. W akademii ginie mniej dzieci niż na stacji, a jest ich tam znacznie więcej. Nie wiem, czy jeszcze się spotkamy, czy będę miał szansę… Czy będziesz mnie jeszcze pamiętał…
– Nigdy cię nie zapomnę!
– Zapomnisz. Jesteś za młody, by zapamiętać. To tylko kwestia czasu. Pięciu, dziesięciu, piętnastu lat… Nieważne. Zapomnisz mnie, ale zapamiętasz to, co mówiłem, co teraz ci mówię. Słowa, treści, może jakieś fragmenty, to wystarczy. To będzie tylko… zapalnikiem. Będziesz pamiętać, bo uwierzysz, że w ten sposób mnie nie zapomnisz.
– Dlaczego mi mówisz takie rzeczy? Nie rozumiem…
– Nie musisz. Jeszcze nie teraz. Wystarczy, że zapamiętasz i będziesz sobą, nie poddasz się, nie dasz się złamać. Czuj i ufaj swoim uczuciom, by pozostać człowiekiem. Inni są ledwie zwierzętami walczącymi o życie. Ty musisz być czymś więcej. Zresztą, sam się przekonasz. To wyjdzie z ciebie samo. Może to znienawidzisz… może będziesz z tym walczył, bo cię to przerazi, ale potem to pokochasz, bo dzięki temu będziesz wolny. Nauczyłbym cię tego sam, ale nie mogę. Wiesz, co się stało, wiesz o moich rodzicach.
– Wiem…
– Mam mało czasu. Muszę zadecydować teraz, inaczej oni zadecydują za mnie.
– To żadna różnica! Wtedy też trafisz do akademii…
– Ale nie tam, gdzie chcę, lecz tam, gdzie oni mnie wyślą. Wtedy zawiodę. Zostawiam ciebie, bym nie zawiódł tutaj. Ty dokonasz tego, czego ja nie zdołałem. Wierz mi, niewiele dzieci będzie w stanie zrozumieć o co chodzi. Nawet tych starszych dzieci. Oni już się zmienili, sami. Złamali się, nim obudziła się w nich świadomość tego kim są i kim mogliby być. Trudno mi to wytłumaczyć. Już dawno przestałem być dzieckiem, nawet myślę inaczej. Dlatego… Potraktuj nasze rozmowy jako wskazówki na później. Gdy sam zaczniesz myśleć w ten sposób.
– Tak szybko odchodzisz… A moglibyśmy… Moglibyśmy zostać przyjaciółmi.
– Nie, Arto. Przyjaciółmi nie bylibyśmy nigdy. Tutaj nikt nie ma przyjaciół i nigdy ich mieć nie będzie, gdyż oznacza to strach, zazdrość i ból – prawdziwy ból, którego nikt nie zniesie. Prawdziwa przyjaźń nas odsłania, wystawia na ból, otwiera szczeliny w zbroi, jaką budujemy wokół siebie od pierwszego rozjaśnienia w szkole. Ulepszamy ją, z roku na rok, by chroniła nas przed bólem, lecz coś takiego potrafi ją rozbić i uczynić nas zbyt wrażliwymi by to znieść. Arto, prawdziwa przyjaźń wymaga poświęcenia, a nawet ja nie potrafiłbym się poświęcić dla ciebie. To jest możliwe, póki zbroja jest niekompletna. Gdy już się zamknie… wtedy jest za późno. Wiem, że już się nie spotkamy i ty o tym wiesz, a jednak nasze oczy są suche. Rozumiesz? Masz ledwie siedem lat i już oduczyłeś się płakać. To nie jest normalne, nigdy nie było, tylko tu… A ja mógłbym… Gdyby mnie zmusili, gdybym nie miał wyjścia, mógłbym cię nawet zabić, tak po prostu. Myślałbym tylko o sobie. Nauczyli mnie wszędzie widzieć wrogów, nawet we własnych rodzicach. Właśnie to zrobiła mi szkoła, zniszczyła mnie i za to chcę się zemścić. Nie zdołałem jej zmienić, nie starczyło mi czasu, więc zrobię coś innego. Przetrwam akademię, będę się krył, będę udawał, aż w końcu znajdę właściwy moment i rozbiję to wszystko od środka. Muszę spróbować. I nawet jak mi się nie uda, to umrę szczęśliwy, wiedząc, że widziałem, rozumiałem i spróbowałem to zmienić. I że nigdy się nie poddałem.
Część pierwsza – Szkoła
Nowy
Arto Waspers mógł nie lubić szkoły – i nie lubił. Mógł jej szczerze nienawidzić – i czasami tak było. Mógł myśleć, że jest głupia i bez sensu – tak było zawsze. Mimo to musiał do niej chodzić, bo tak kazali dorośli i ich prawo. Więc chodził. Jako dziesięciolatek nie miał wielkiego wyboru.
Lecz czasem szkoła mogła być miejscem ciekawych wydarzeń nawet dla ucznia z piątej klasy – piątaka czy pętaka, jak czasem mówili złośliwie starsi chłopcy. I wszystko zapowiadało, że tak będzie dzisiaj.
Mówię ci arto nie mamy co czekać” – na projektorze, przez okienko rozmowy, przewinęła się informacja od Żimmiego, jego pierwszego zastępcy – „dwa rozjaśnienia to już dwa rozjaśnienia inni nie daliby mu jednej lekcji
On jest z ziemi” – odpisał szybko – „niech pozna jak jest u nas
Trzymał dłoń tuż nad czterema niewielkimi, ułożonymi jeden nad drugim, płaskimi, wyrysowanymi światłem w powietrzu, wirtualnymi panelami. Każdy miał szesnaście klawiszy, rozmieszczonych w cztery kolumny, po jednej dla każdego palca, oprócz kciuka – ten służył do uaktywniania wybranego panelu.
Pisywali do siebie dużo i często – dla wielu było to jedynym zajęciem na lekcji. Tak jak jego koledzy, sprawnie posługiwał się projektorem i klawiaturą. Potrafił błyskawicznie wystukać i wysłać dowolnie długą wiadomość. Lecz potrafił znacznie więcej niż dobry wojownik w jego wieku. Potrafił myśleć – i oceniać.
Więc dzisiaj” – po chwili nadeszła odpowiedź.
Dzisiaj albo jutro” – wystukał. – „jajcogłowi już go sprawdzają gdy skończą ostatni test wtedy zdecyduję
Mamy pięciu na dwudziestu ośmiu po co nam jeszcze jeden
Jego zastępca nie wliczył Nowego do grupy. To było oczywiste. Nie wiedzieli, czy jest wart zostania jednym z nich. Fakt, że dorośli przyłączyli go do jego klasy dla nich nie oznaczał niczego, najwyżej tyle że, w najgorszym razie, niechcący skazali go na bycie wyrzutkiem. Lecz o tym dorośli wiedzieć nie mogli.
To dodatkowa darmowa głowa” – napisał.
I nowy kłopot skąd weźmiesz dodatkowego wojownika aby go chronić
1 2 3 24 »

Komentarze

30 III 2012   15:34:26

Ciekawi mnie dlaczego, skoro tyle osób czyta esensję, nikt nie komentuje. Czy to strach czy lenistwo? Czy matematyczne zadania są za trudne? Ta książka została wydana więc zapewne moja opinia nic nie znaczy, ale chętnie się wypowiem skoro już przeczytałam pierwszą część (rozdział?).
Świat przypomina swoją specyfiką większość książek Zajdla i to jest na pewno miłe skojarzenie. Psychologia dzieci przyciąga takie skojarzenia jak książka "Władca much", tylko, że tutaj dzieci nie stają się szalone. Są dojrzałe, normalne, podobne do dorosłych tylko z tymi wszystkimi zasadami wilczego stada. Podoba mi się to ujęcie psychologii w tej historii. Bardziej niż część technologiczna. Zarówno postać Arto jak i Nowego jest wyrazista, reszta odrobinę pozbawiona indywidualności. Sami dwaj główni bohaterowie robią wrażenie podobnych do siebie, nie ma między nimi wyraźnej różnicy, czegoś co by ich wyróżniało. Od środka oczywiście, nie z punktu widzenia innych. I dialogi służą fabule, a nie pociągają jej. Wynikają z fabuły, odpowiadają akurat na te pytania, które muszą być odpowiedziane, przez to tracą nieco na naturalności. Poza tym brak mi w tej książce estetyki. Wszystko jest bezbarwne. Postacie niemal pozbawione są wyglądu w oczach czytelnika. Opisy są lakoniczne, nie ma w nich artyzmu. No ale zapewne nie temu miał służyć "Więzień układu".

06 IV 2012   08:10:35

"Ciekawi mnie dlaczego, skoro tyle osób czyta esensję, nikt nie komentuje."
Może dlatego, że to tekst z 2005 roku?

06 IV 2012   10:54:26

Z 2005, ale ostatnio w związku z ukazaniem się "Więźnia" na papierze (podobno po lekkich zmianach) jego esensyjna wersja online przeżywa burzliwą drugą młodość ;)

W imieniu działu literackiego bardzo zachęcam do komentowania publikowanych tekstów! Będzie to na pewno bardzo ważne dla autorów, ale i nam pozwoli dowiedzieć się, czego oczekują czytelnicy.

07 IV 2012   09:22:17

1. tom "Więźnia..." ukazał się na papierze po solidnej redakcji w stosunku do wersji elektronicznej, odrobinę skrócony i w pięknej szacie graficznej. Szczerze polecam :) Tom 2. powinien wyjść w drugiej połowie 2012.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Gwiezdne wojny: Wróg publiczny, cz. 7
Anna ‘Cranberry’ Nieznaj

17 XI 2012

Lady Sith nie potrzebowała widzieć Twi’lekanki, żeby całą sobą czuć efekt działania Mocy. Dziewczyna żyła jeszcze, właściwie Beyre bawiła się nią dopiero, nie czyniąc przy tym poważniejszej krzywdy. Na to przyjdzie czas.

więcej »

Gwiezdne wojny: Wróg publiczny, cz. 6
Anna ‘Cranberry’ Nieznaj

3 X 2012

Sala tronowa w pałacu imperatorskim i ona sama leżąca na podłodze, z trudem łapiąca haustami powietrze. Niebieskie błyskawice zgasły sekundę wcześniej, a Lord Sidious podszedł nieśpiesznie i najwyraźniej nie mogąc darować sobie ostatniego akcentu, kopnął Beyre w żołądek.

więcej »

Gwiezdne wojny: Wróg publiczny, cz. 5
Anna ‘Cranberry’ Nieznaj

18 VIII 2012

Człowiek szedł powoli, prowadząc przed sobą Windu, czy Beyre, czy jak jej tam. Domniemana lady Sith miała ramiona wykręcone do tyłu, a nadgarstki zapewne skute kajdankami. Fett zasłaniał się nią w taki sposób, że Bossk nie widział jego dłoni.

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Tegoż twórcy

Nudna lekcja fantastyki
— Zofia Marduła

Śladami Endera?
— Magdalena Kubasiewicz

Prima Aprilis: Blaszana pułapka
— Wojciech Gołąbowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.