Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 lutego 2018
w Esensji w Esensjopedii

Skecz z przydziału pod tytułem Wars moriendi

Ciotka (do MatkiPolki): To dziadek jeszcze dwa tygodnie temu z całym tym swoim Staszkiem na ryby jeździł?
MatkaPolka: A co tam! Siedem lat temu tego jego cholernego Staszka prąd zabił. Jak ryby łowili na stawach akumulatorem od malucha. Za wcześnie chciał karasia wyciągać.

Kuba Myszkorowski
‹Skecz z przydziału pod tytułem Wars moriendi›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
AutorKuba Myszkorowski
TytułSkecz z przydziału pod tytułem Wars moriendi
OpisZnany między innymi z tekstu „Skecz XXIV – Ty będziesz następny” Kuba Myszkorowski prezentuje kolejny rodzinny dramat...
Gatunekhumor / satyra
Bez ceregieli. Jedziemy.
Pokój urządzony skromnie. Ot, w środku wersalka przykryta czarną kapą, czarna poduszka. Przy łóżku dwie duże świece. Zgaszone, bo nie bawimy się zapałkami. Wujek (nie przykryty kapą, ani nie okryty całunem milczenia) wygląda przez okno, ale niczego tam nie chce zobaczyć. Ba, lepiej nawet, żeby nic nie widział. Bębni palcami w parapet. Bezmyślnie i bez rytmu.
Ciotka poprawia co i rusz, co i nie rusz, duraku jeden!, elegancką marynarkę (to żakiet chyba jakiś będzie). Też bezmyślnie. Tomcio – lat sześć, bez objawów chorób dziecięcych, poza skrzywieniem kręgosłupa – biega po pokoju z rakietą-zabawką w łapce. W ręku. W dłoni.
Ciotka (z pretensją i do Wujka – co jest w zasadzie tożsame): Ja mówiłam, że tak będzie. Że przyjedziemy pierwsi, a oni w ogóle nie będą gotowi, a dziadek będzie miał buty jeszcze nie wzute i zaczną przepraszać za spóźnienie, choć tak naprawdę będą nam mieli za złe to, że przyjechaliśmy zbyt wcześnie, mimo że i tak jesteśmy przed czasem. Czy ty mnie w ogóle słuchasz?
Wujek (bez uwagi i odwagi): Tak, bardzo ładnie, ale ta elegancka marynarka (to żakiet chyba jakiś jest) ci się obsunęła.
Ciotka: Nie słuchasz. No nareszcie. Są!
Otwierają się drzwi od pokoju. Wchodzi Ojciecdzieciom, MatkaPolka. Targają ze sobą Dziadka. Tomcio przelatuje Dziadkowi rakietą przed nosem. Ciotka poprawia synalka i elegancką marynarkę (to musi być żakiet!).
MatkaPolka: Przepraszamy za spóźnienie. Tak nas zaskoczyliście…
Dziadek: A czy ja naprawdę nie mógłbym do końca “Plebanii” obejrzeć? Pięć minut, no, zostało! Pięć minut! Ludzie, o pięć minut będą krzyczeć.
OjciecDzieciom (krzyczy): Przecież nikt na dziadka nie krzyczy!
Wujek: Wszystko ustaliliśmy z miesięcznym wyprzedzeniem. Dziadek sam się przecież zgodził…
Dziadek: A co się miałem nie zgadzać? Ja się zawsze zgadzam. Bardzo zgadzający się jestem!
MatkaPolka: Ale gulaszu dziadek jeść nie chciał!
Dziadek: Niedogotowany był. O, pięć minut dłużej na ogniu przytrzymać…
OjciecDzieciom (krzyczy): Przecież nikt na dziadka nie krzyczy!
Wujek: Zaczynajmy już! No! Tomeczku, nie dłub w nosie, nie dłub, bo zostaniesz górnikiem i obejmie cię program restrukturyzacji kopalni, więc ergo – bezrobotny, tłumoku, będziesz!
Ciotka: Słuchaj tatusia.
Dziadek: Jakąś krzywą masz tę elegancką marynarkę (czy to przypadkiem nie żakiet?)…
Ciotka (poprawiając marynarkę – to jednak będzie żakiet): Niech się dziadek nie rozprasza!
Ojciecdzieciom: Właśnie! Niech dziadek tak bezczynnie nie stoi, tylko niech się kładzie.
Dziadek kładzie się na wersalce.
Ojciecdzieciom: Wygodnie dziadkowi?
Dziadek: Buty trochę mnie piją.
OjciecDzieciom (krzyczy): Przecież nikt na dziadka nie krzyczy!
MatkaPolka: Polek! Polek! Gdzie on się znowu podział?
Dziadek (podnosi głowę): No jak to gdzie? Pewnie znowu w tym internecie przesiaduje! Zobaczycie, że go w końcu zawieje. Jeden mój kolega kupił sobie kiedyś motor, to przed okupacją jeszcze było, a jakie wtedy bułeczki z kremem dawali tam, na placu, gdzie spotkałem babcię, jak szła do gimnazjum, ona zawsze tak się uśmiechała, bardzo zdrowe zęby miała, u nich to chyba rodzinne…
Ciotka: Skończył dziadek?!
Dziadek: Tak.
MatkaPolka: A ten kolega?
Dziadek (z ożywieniem): Staszek dzwoni? Powiedźcie, że zaraz odbiorę, tylko po aparacik pójdę.
Ciotka: Tomeczku! Natychmiast odłącz aparacik dziadka od swojej rakiety. Jeszcze cały właz numery trzy w części pokładowej upaćkasz.
MatkaPolka: Nikt nie dzwoni! A ten kolega od motoru? To co? Jego zawiało jak jeździł?
Dziadek (machając ręką): Gdzie tam! Zaraz mu następnego dnia ten motor ukradli, jak postawił go pod cukiernią i poszedł po…
Ojciecdzieciom (z pretensją i niską pensją): Nie zagadujcie dziadka, bo będzie jak poprzednio.
Dziadek: A szkoda…
Ojciecdzieciom: Niech dziadek nie będzie takim fatalistą!
Dziadek: Łatwo powiedzieć…
Ilustracja: Piotr ‘Grabcu’ Grabiec
Ilustracja: Piotr ‘Grabcu’ Grabiec
OjciecDzieciom (krzyczy): Przecież nikt na dziadka nie krzyczy!
Matka: Trudno. Zaczynajmy bez Polka. Czy dziadek jest gotowy?
Dziadek (wyciąga z kieszeni jakiś karteluszek): Skoro już tu się wszyscy zebraliśmy, chciałbym wam odczytać…
Ciotka (poprawiając marynarkę, znaczy się żakiet): Tylko bez pretensjonalnych wystąpień! Dziadek da tę karteczkę. Potem sobie przeczytamy. Przy okazji. Może na Wielkanoc?
MatkaPolka: A Polkowi mejla wyślemy. (krzyczy) Poleczku, dostaniesz mejla od dziadka.
Głos (w roli Poleczka): Kapitalnie!
Ojciec: Zaczynajmy już!
Ciotka: Tomeczku, nie ląduj na dziadku! Dziadek może mieć na sobie pełno różnych form życia.
Wujek: Niech dziadek da przykład!
Dziadek: Ale co ja mam właściwie…
Wujek: Co, co, co!? Niech dziadek dziecka nie udaje. Po to zabraliśmy dziadka w zeszłym tygodniu do stryjenki Zosi, żeby dziadek się przyjrzał.
Ojciecdzieciom: Właśnie!
Wujek: Ale dziadek oczywiście notatek nie robił?
Dziadek (z niewinną miną sapera): Ołówek mi się złamał. A jaka tam u nich dobra herbata była. Chyba tam, po drugiej stronie Wisły, to lepsza woda jest, prawda? Elu, zrobiłabyś mi herbatkę? Bardzo chętnie bym się napił. Tylko, błagam, nie mocz długo, bo…
Ojciecdzieciom: Żadnych tam herbatek! Niech dziadek się nie wygłupia. Co to jest? Klub brydżowy?
Dziadek: Trzy pik!
Ciotka: Dość pik! Dość pik!
Matkadzieciom: Może niech dziadek spróbuje. Tak sam z siebie. Dziadek obiecywał…
Dziadka: Obiecywał, obiecywał! A kto mi leki na pęcherz schował?
MatkaPolka: Dziadek to nic nie rozumie…
Ojciecdzieciom (krzyczy): A przecież nikt na dziadka nie krzyczy!
Wujek: To może jednak? Niech dziadek zamknie oczy. Łatwiej będzie.
Dziadek zamyka oczy.
Ciotka: I jak? Lepiej?
Dziadek: E tam, buty piją jak piły!
Wujek: Tomeczku, odsuń się! Niech dziadek już nic nie mówi, tylko robi swoje.
Dziadek: Ot i tyle…
Dziadek leży z zamkniętymi oczami. Pozostali nad wersalką. Robią do niej krok, nie, dwa nawet. Dziadek wciąż zamknięte ma oczy i jakoś tak błogo wygląda. Stoją jeszcze chwilę. Kompletna cisza. Nawet tomeczkowa rakieta orbituje bez głosu.
Nad leżącym Dziadkiem nachylają się: Ojciecdzieciom, MatkaPolka, Wujek i Ciotka w eleganckiej marynarce (raczej w żakiecie).
Dziadek – wciąż z zamkniętymi jak Cię mogę oczami – wybucha nagle śmiechem. Wszyscy odskakują przerażeni. Ciotka poprawia marynarkę (wiadomo).
Ojciecdzieciom: Co też dziadek naprawdę?!
Dziadek (nie otwierając oczu): A bo sobie przypomniałem jak dwa tygodnie temu byliśmy ze Staszkiem na rybach i…
Ojciecdzieciom: Dość! Niech dziadek zaczyna od początku!
Dziadek: I tak padało…
Dziadek leży więc dalej z zamkniętymi oczami. Ręce ma założone na piersiach.
Ciotka (do MatkiPolki): To dziadek jeszcze dwa tygodnie temu z całym tym swoim Staszkiem na ryby jeździł?
MatkaPolka: A co tam! Siedem lat temu tego jego cholernego Staszka prąd zabił. Jak ryby łowili na stawach akumulatorem od malucha. Za wcześnie chciał karasia wyciągać.
Ciotka: A dziadkowi nic?
MatkaPolka: Dziadek to zawsze nie był podatny na nowinki techniczne. Prąd się go nie imał. Ech…
Stoją. Cisza. Tomcio lata rakietą. Burczy pod nosem.
Wujek: Tomeczku, nie lataj! A ty popraw sobie kamizelkę. Żakiet, no, popraw!
Cisza. Dziadek leży. Oczy ma zamknięte. Ojciecdzieciom porozumiewawczo spogląda na Wujka, po czym przystępuje ku dziadkowi. Pozostali za nim. Pochylają głowy. Dziadek nagle, dyskretnie odmyka jedno oko.
Ojciecdzieciom: No dziadek to jest zupełnie niepoważny!
Wujek: Właśnie! Na dziadka liczyć nie można.
MatkaPolka: A to znaczy, że….
Dziadek: Ale…
Ciotka: Tomeczku, zgaś światło.
Gaśnie światło.
Pauza.
Światło zapala się.
Dziadek leży z poduszką na głowie. Oczy ma pewnie zamknięte, a ręce założone na piersiach. Ciotka poprawia żakiet. Tomeczek orbituje wokół Dziadka.
MatkaPolka: A w ogóle nie chorował!
Ojciecdzieciom: Dobrze, że tak, że z rodziną, a nie z obcymi…
MatkaPolka: Polek! Polcio! Dziadek umarł!
Głos (Polkowy): Kapitalnie!
Wujek: No, kto by pomyślał, kto by pomyślał… Umówiłeś się już z tym facetem od stryjenki Zosi?
Ojciecdzieciom: Tak. Bardzo uczciwy gość. I dziadka polubił. Wszystkie wymiary zdjął. A jak obaj żartowali, a jak obaj śwnituszyli!
MatkaPolka (z przesadną czułością): Ach będzie brakowało nam tych dziadowskich opowieści!
Wujek: A pamiętacie jak…
Ojciecdzieciom: Tak, tak! Dziadek zawsze…
MatkaPolka: Ale żeby kiedyś….
Pauza. Niezręczna, nieporęczna i nożna jak tylko można.
Ciotka: To na nas chyba już czas, bo wszystkie bilety się rozejdą i znowu będziesz narzekał pod nosem, że w pierwszym rzędzie siedzisz.
Wujek: A tak, tak! Idźmy, już, idźmy! Leć, nasz astronauto!
Wujek, Ciotka, Tomcio wychodzą. W drzwiach już.
Wujek: A za tydzień kto? Babcia Klodzia?
Matkadzieciom: Nie, nie. Za tydzień to przecież stryj Edward. Już catering zamówili. Łosoś będzie.
Ciotka: Nie, łosoś to zdecydowanie nie. Jurka zawsze wzdyma po łososiu.
Wujek: Lecimy, lecimy!
Ojciecdzieciom: No to pa!
Tamci wychodzą.
Matka: Mówiłam ci, mówiłam, że przyjdą za wcześnie!
Kurtyna (to znaczy żakiet)!
koniec
31 maja 2005
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Przed podziałem
Bartosz Wieczorek

20 I 2009

Obsada:
Kierownik – człowiek silny, zdecydowany
Kuba – psycholog; młody człowiek, spokojny
X – charyzmatyczna postać
Ksiądz – wesoły, o głosie pełnym troski

więcej »

Strzelec wyborowy
Adam Słowikowski

4 I 2008

Miejsce: Park miejski
Czas: Bliżej nieokreślony, chociaż podejrzewa się 15 kwietnia 2006 roku
Występują:
Eros jako Amor, Jan Kowalski jako Mężczyzna, Jakub Burski jako Lekarz

więcej »
Ilustracja: <a href='mailto:grabcu@radom.net'>Piotr ‘Grabcu’ Grabiec</a>

Cena Życia
Dawid Klimczak

1 X 2005

Autor określa niniejszy tekst jako scenariusz słuchowiska radiowego. Nie widzimy jednak przeszkód, by go nie móc wystawić na amatorskiej scenie teatralnej…

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Tegoż twórcy

Zakodowany
— Kuba Myszkorowski

Eleonora
— Kuba Myszkorowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.