Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 lutego 2018
w Esensji w Esensjopedii

Strzelec wyborowy

Miejsce: Park miejski
Czas: Bliżej nieokreślony, chociaż podejrzewa się 15 kwietnia 2006 roku
Występują:
Eros jako Amor, Jan Kowalski jako Mężczyzna, Jakub Burski jako Lekarz
Ilustracja: <a href='mailto:ortheza@wp.pl'>Łukasz Matuszek</a>
Ilustracja: Łukasz Matuszek
Amor: Ach! Cóż to! Czemu ten człowiek taki nieszczęśliwy siedzi? Przecież dookoła kwiaty kwitną, słońce świeci, a wiatr wesoło w koronach drzew szumi. Jak można się smucić, gdy jest się wśród cudów natury?
Mężczyzna: Ach! Nikt mnie nie koffa (hep!) Jesztem sam jak ten paleć albo i dwa palcze. (wstaje i prostuje się) Mą jedyną podporą ta ławka. Mą jedyną pociechą ta butelka. Brudny, zarośnięty, noszący łachmany – oto cały ja. Bez celu wałęsam się po tym nieprzyjaznym mieście. Czemuż, ach czemuż (siada i pociąga łyk z butelki) nikt mnie nie koffa?
Amor: Ach! Mam rozwiązanie. MIŁOŚĆ jest mu potrzebna. To ona ukoi jego ból. Zapewne, gdy tylko będzie miał czyjeś wsparcie, natychmiast odżyje. Znajdzie cel w swoim życiu. Tak więc fruń, strzało, i nieś MIŁOŚĆ.
Strzała: Fruuuuuuuuuuuuuuu. PTĄG!
Mężczyzna: Ach! (wypija łyk z butelki, wstaje i prostuje się) Coś ukłuło mnie w nogę. Co za ból! Ale piecze! Muszę sprawdzić, co jest przyczyną mych cierpień. Być może to zwykły kleszcz, ale może też być to poważna rana. Nie mogę więcej zwlekać. Ach, już widzę. To strzała. Jaka bezlitosna istota wycelowała we mnie? Czyje okrutne ręce łuk napięły? Bądź przeklęty, nieznajomy! Chyba zaraz zemdleję!
Amor: Ach! Jeszcze mi za to podziękuje. Na razie tego nie odczuwa, ale MIŁOŚĆ już powoli się do jego serca sączy. Jedna chwila, krótki moment i pierwsza niewiasta, którą ujrzy, będzie celem jego zalotów. Wtedy wystarczy strzał drugi i jego uczucia odwzajemni. Jeszcze tylko chwila.
Mężczyzna: Ach! Ta strzała, wbita we mnie, nie daje mi spokoju. Nie mogę oderwać od niej wzroku. Cóż to? Zamiast nienawiści czuję zadowolenie! Można powiedzieć, że zaczynam ją darzyć sympatią. Mało tego, jestem wdzięczny, że wbiła się we mnie.
Amor: Ach! Jak to? Co tam się wyprawia? Nie wierzę! To niemożliwe! A jednak ten malutki człowieczek w mej strzale się zakochał!
Mężczyzna: Ach! Witaj, moja miła. Wybacz mą śmiałość, bo się nie znamy, ale muszę powiedzieć, że twa uroda jest olśniewająca. Jakie twe imię? Och, co za nieuprzejmość! Przedstawię się pierwszy. Alfred jestem.
Amor: Ach! Już rozumiem! Alkohol, który wypił, ten cud sprawił. Muszę coś zrobić! Ale co? Nie mogę mu się ukazać, bo mnie ukarzą!
Mężczyzna: Ach! Jesteś taka piękna. Ten grot, którego nie widzę, bo wbity we mnie, cudowny jest i ból mój łagodzi. Ten wspaniały promień, który ze mnie wystaje. Widzę, że masz dobry gust, bo piękne są lotki na twym końcu. Proszę, odezwij się do mnie. Chcę usłyszeć twój głos. Dlaczego nic nie mówisz? Twoja obojętność mnie zabije. Odezwij się jednym słówkiem. Cóż ci zrobiłem? Czuję, jak słabnę.
Lekarz: Ach! Widzę teraz, że to nie są żarty. Bądź pozdrowiony, nieznajomy, któryś zadzwonił i poinformowałeś nas o tym biedaku ze strzałą w udzie.
Amor: Ach! (chowa komórkę do pieluchy) To pomóc powinno.
Lekarz: Ach! Straszna rana! Pacjent stracił mnóstwo krwi. Nie ma czasu, trzeba działać natychmiast. Jestem zmuszony operować na miejscu.
Mężczyzna: Ach! Odejdź, konowale! Nie chcę żyć. Ma luba nie odzywa się do mnie! Nie mam już celu w swym nędznym życiu, odkąd strzała mnie porzuciła. Zostaw mnie i pozwól umrzeć. Umrzeć z samotności i przygnębienia.
Lekarz: Ach! Nie z samotności, lecz z upływu krwi skończysz swój żywot. Twój kres jest blisko, bo zaczynasz majaczyć. Jednak zrobię wszystko co w mej mocy… Udało się! Strzała wyciągnięta. Teraz szybko do karetki i szpitala, gdzie cię opatrzymy.
Mężczyzna: Ach! Dziękuję, doktorze. Nie wiem, co mnie opanowało. Na dodatek zgubiłem swoją butelkę. Biada, och biada mi.
Amor: Ach! Tylko swój cenny czas straciłem. Ten śmiertelnik na prawdziwą miłość gotów nie był. Przyrzekam, że od dzisiejszego dnia ostrożniej i oszczędniej używał mocy swych strzał będę… Ach! Cóż to? Czemu ten człowiek taki nieszczęśliwy siedzi? Czy MIŁOŚCI mu potrzeba?…
koniec
4 stycznia 2008
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Przed podziałem
Bartosz Wieczorek

20 I 2009

Obsada:
Kierownik – człowiek silny, zdecydowany
Kuba – psycholog; młody człowiek, spokojny
X – charyzmatyczna postać
Ksiądz – wesoły, o głosie pełnym troski

więcej »
Ilustracja: <a href='mailto:grabcu@radom.net'>Piotr ‘Grabcu’ Grabiec</a>

Cena Życia
Dawid Klimczak

1 X 2005

Autor określa niniejszy tekst jako scenariusz słuchowiska radiowego. Nie widzimy jednak przeszkód, by go nie móc wystawić na amatorskiej scenie teatralnej…

więcej »

Skecz z przydziału pod tytułem Wars moriendi
Kuba Myszkorowski

31 V 2005

Ciotka (do MatkiPolki): To dziadek jeszcze dwa tygodnie temu z całym tym swoim Staszkiem na ryby jeździł?
MatkaPolka: A co tam! Siedem lat temu tego jego cholernego Staszka prąd zabił. Jak ryby łowili na stawach akumulatorem od malucha. Za wcześnie chciał karasia wyciągać.

więcej »

Polecamy

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.