Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 29 września 2020
w Esensji w Esensjopedii

Pisanie o pisaniu czyli warsztaty literackie dla początkujących

Esensja.pl
Esensja.pl
« 1 2 3 4 7 »

Agnieszka ‘Achika’ Szady

Pisanie o pisaniu czyli warsztaty literackie dla początkujących

Przykład:
Ania wróciła późno. Otwarła drzwi i zajrzała do pokoju. Telewizor był zgaszony, a na podłodze leżały puste puszki po piwie. Nagle z kuchni wyszedł ojciec. Śmierdział piwem i delikatnie się zataczał.
– Gdzie się znowu szlajałaś?! – wycharczał.
Tutaj wyraźnie niedopasowane jest określenie „delikatnie”, które po pierwsze w ogóle nie pasuje do zataczania (ja w każdym razie nie umiem sobie wyobrazić, jak się zatacza „delikatnie” – że niby jak baletnica czy jak?), a po drugie – przez kontrast z pijanym facetem wygląda jeszcze bardziej nie na miejscu.
Jeżeli tak nie należy pisać, to jak w takim razie? – spytacie. Na początku najlepiej prosto i bez kombinowania, bo można się wkopać.
Kontrprzykład:
Powierzchnia pozagalaktycznej planety Irix była zryta wąwozami i kraterami. Luke Skywalker szedł ostrożnie, omijając wulkaniczne kamienie. Nagle zza niedalekiej skały wyłonił się wielki, dwunożny gad. Młody Jedi zatrzymał się, czekając na jego reakcję. Stworzenie z rykiem rzuciło się w jego stronę, otwierając paszczę pełną jednakowych, spiczastych zębów. Zwykły człowiek zapewne wpadłby w panikę, jednak Luke był rycerzem Jedi. Błyskawicznie włączył miecz świetlny i odciął napastnikowi głowę.
Oczywiście temu fragmentowi również daleko do doskonałości, jednak nie chciałam zmieniać go za bardzo, aby wyraźniej było widać różnice. Opisana sytuacja wygląda tak samo, a tekst nie tylko przestał brzmieć jak raport sierżanta sztabowego i zyskał odrobinę dynamiki, ale w dodatku stał się zauważalnie krótszy. A to może mieć nie byle jakie znaczenie, jeśli zamierzacie publikować swoje opowiadania w czasopismach. A i w publikacjach sieciowych lepiej nie przesadzać z długością, bo jak wielu chętnych zagłębi się w tasiemcowy tekst spłodzony przez kompletnego nowicjusza?
Część 2. „Wilcze zęby, oczy siwe, groźnie garść obuszkiem furczy”, czyli kilka słów o opisach
Zacznę od truizmu: opis musi być na tyle dokładny, aby czytelnik nie miał problemów z wyobrażeniem sobie danej rzeczy, miejsca czy postaci (zwłaszcza że w fantastyce czasem opisujemy coś, co w naszym świecie nie istnieje), a jednocześnie na tyle zwięzły, aby ów czytelnik nie zasnął w połowie czytania. Wszyscy pamiętamy, choćby z „Nad Niemnem”, stanowiące zmorę uczniów słynne „opisy przyrody”, nieraz całostronicowe. Początkujący autorzy nie poświęcają wprawdzie aż tyle uwagi pszenicznym łanom i omszałym bukowym lasom, jednak już opis postaci w ich wykonaniu może długością dorównywać niejednemu przykładowi z polskiej klasyki.
2a. „…a pod spodem miał majtki w słoniki”, czyli opis to nie inwentaryzacja
Ilustracja: Agnieszka ‘Achika’ Szady
Ilustracja: Agnieszka ‘Achika’ Szady
To jasne, że wprowadzając do akcji jakąś postać, trzeba ją na tyle szczegółowo opisać, by nie dopuścić do sytuacji, że po wielu stronach akcji czytelnik nagle ze zdumieniem dowiaduje się, że bohater, którego brał za gładko ogolonego szatyna, ma gęstą, czarną brodę albo, co gorsza, nie ma oka. Jednak nie można przesadzać też w drugą stronę. Powiada się, że teksty pisane przez graczy RPG można rozpoznać po tym, że postać – na przykład krasnoludzki wojownik – jest od razu przedstawiona z najdrobniejszymi detalami, jakby miały być to wskazówki dla charakteryzatora i garderobianej, którzy asystują przy kręceniu filmu. Takim osobom, owszem, niezbędna jest informacja o tym, że cholewy butów sięgały nieco powyżej kolan, broda była zapleciona w trzy warkocze przewiązane czerwonymi wstążkami, zaś pochwa sztyletu ozdobiona wzorkiem w smoki… a jeszcze sztylet ma w rękojeści rubin wielkości ziarna grochu. Ale to już nie jest opis – to inwentaryzacja. Wielu czytelników taki fragment przeskoczy po maksimum drugim zdaniu.
Szczegółowe przykłady były typowe dla literatury XIX-wiecznej – widać to choćby w książkach Sienkiewicza, gdzie takie właśnie opisy postaci – od butów po czubek głowy, z guzikami włącznie – były potrzebne, by nieznający kina i telewizji czytelnik mógł sobie wyobrazić, jak ubierali się (mieszkali, jedli, walczyli itp.) ludzie sprzed kilkuset lat. Obecnie jednak ten sposób pisania uchodzi za staroświecki.
Przykład (na bazie cytatu z sieci):
Z krzewów rosnących wzdłuż gościńca wychynęła postać ludzka. Był to mężczyzna, lat około czterdziestu, o ciemnych włosach, błękitnych oczach i jasnej cerze. Odziany był w skórzaną kurtkę pikowaną, takież spodnie i wysokie, znoszone buty podróżnicze. Na głowie miał kaptur przypięty do długiego, brązowego elfiego płaszcza. U pasa miał zawieszony miecz półtoraręczny w drewnianej pochwie, a w cholewie buta widoczna była rękojeść sztyletu. Człowiek rozejrzał się po gościńcu, jego wzrok zatrzymał się na chwilę na majaczących w zachodniej stronie kurhanach, po czym człek ten wylazł na trakt, otrzepując się z listowia i drobnych gałązek.
Widać, jak dzielnie autor próbuje unikać powtórzeń („mężczyzna” – „człowiek” – „człek”), choć „człowieka” można by spokojnie wykreślić (podmiot domyślny będzie dostatecznie jasny, bo konstrukcja poprzedzającego zdania wyklucza sugestię, że to np. miecz rozejrzał się po gościńcu), a „człek ten” jest już zupełnie nadmiarowym grzybkiem w barszcz, bo po co powtarzać podmiot w tym samym zdaniu?
Nawiasem mówiąc, dwa typowe błędy początkujących: albo do każdego czasownika muszą koniecznie dodawać „mężczyzna”, „Piotr”, „on” itp. (nawet jeśli z budowy zdań jasno wynika, że jest to wciąż ta sama osoba), albo odwrotnie – stosując podmiot domyślny jednocześnie składają zdania tak, że wychodzi coś w stylu: Elfirion był wysokim mężczyzną o brązowych włosach. Dosiadał śnieżnobiałego konia ze złotą uprzężą. Koń miał na imię Skrzydlaty. U jego pasa wisiał miecz z rubinem w rękojeści. Jego oczy miały kolor nieba przed burzą. (Na upartego można by wywnioskować, że miecz z oczami koloru nieba wisiał u pasa konia).
A teraz wracamy do naszego tajemniczego przybysza z krzaków.
Kontrprzykład:
Spomiędzy krzewów rosnących wzdłuż gościńca wychynęła jakaś postać. Był to mężczyzna w podróżnym stroju i z mieczem. Odsunął kaptur, ukazując czarne włosy i kontrastujące z nimi niebieskie oczy, i rozejrzał się po gościńcu. Na chwilę zatrzymał wzrok na widocznych w oddali kurhanach, po czym wyszedł na trakt, otrzepując swój elfi płaszcz z liści i poprawiając wiszący u pasa miecz.
Kolor cery, pikowaną kurtkę i sztylet można sobie darować, bo przeładowują opis szczegółami. „Postać” jednoznacznie wskazuje na człowieka – no, w warunkach fantastyki: humanoida – a nie zwierzę, więc obcięłam „ludzka”. „Mężczyzna” mniej więcej definiuje nam wiek bohatera: nie młodzieniec i nie starzec, a czy ma około czterdziestu lat, czy około trzydziestu pięciu, to naprawdę na tym etapie akcji nie jest ważne. Informacje o tym, że bohater posiada płaszcz z kapturem, wplotłam w akcję, każąc mu robić różne rzeczy z tymi częściami odzieży. Czytelnik zobaczy, co trzeba, a my unikamy „inwentaryzacji”. Elfie płaszcze zwykle są zielonobrązowe, więc opis koloru też sobie darowałam. Sztylet w cholewie pominęłam, jako w tym momencie nieistotny, a informację, że miecz był akurat w drewnianej pochwie potraktowałam jako nieistotną zupełnie, a wręcz mieszającą w głowie. Mnie osobiście w trakcie czytania oryginału mignęła przed oczami pochwa miecza zrobiona z ledwie oheblowanego drewna…
Rzecz jasna, opis „człowieka z krzaków” można sformułować na wiele innych sposobów, chodzi po prostu o to, aby nie przeładowywać go niepotrzebnymi szczegółami, a zawrzeć jedynie najważniejsze elementy, które od razu w wyobraźni czytelnika „namalują” postać.
Powiedzmy, że zamiast wyłaniającego się z krzaków łowcy opisujemy krasnoluda. Można z dużym prawdopodobieństwem założyć, że czytelnik fantastyki wie, jak wygląda przeciętny krasnolud. Przeciętny krasnolud składa się z brody, topora i krasnoluda właściwego, schowanego gdzieś pod kolczugą. Jeżeli zatem napiszemy „Do karczmy wszedł krasnoludzki wojownik w bogato zdobionym stroju” (albo odwrotnie – „w obszarpanym i zakurzonym ubraniu podróżnym”), to czytelnik od razu sobie wyobrazi postać z mniej więcej odpowiednim strojem i uzbrojeniem. Można napomknąć o jakimś zwracającym uwagę szczególe – wisiorek, klamra od pasa w kształcie smoczej głowy itp., ale raczej wtedy, kiedy jest to istotne dla akcji (na przykład wskazuje, że ten konkretny krasnolud to jakaś znana osoba) albo kiedy w danych warunkach bohaterowi od razu się to rzuci w oczy.
Przykład 2:
Sala była prawie pusta, tylko pod oknem siedział chudy, długowłosy chłopak w koszulce Metalliki.
Tak zwięzły opis naprawdę wystarczy, aby czytelnik dokładnie wyobraził sobie postać, i pisanie czegoś w stylu:
Sala była prawie pusta, tylko pod oknem siedział chudy chłopak w wieku licealnym, z włosami do ramion. Ubrany był w koszulkę ozdobioną obrazkiem z okładki jednej z płyt Metalliki, czarne dżinsy i tego samego koloru wojskowe buty.
jest już klasycznym przypadkiem przegadania. Można się domyślić, jakie buty będzie miał na nogach długowłosy metalowiec, a jeżeli zamiast czarnych dżinsów czytelnik wyobrazi sobie bojówki, to wizerunek postaci na tym specjalnie nie ucierpi. Zresztą informację o spodniach można wpleść w tekst później, na przykład przy okazji sięgania po coś do kieszeni.
« 1 2 3 4 7 »

Komentarze

« 1 2 3
28 VII 2015   22:13:23

Bardzo fajny, pomocny poradnik, ale nie podoba mi się ta twoja krytyka pod każdym tekstem innych autorów. Pomijając bardzo przydatny i chyba najlepszy poradnik jaki znalazłem.

02 X 2015   22:13:02

Jeśli o opisy postaci rzecz idzie, to w obie strony nie można przeginać. Na przykład wczesny Parnicki (późny opisy darował sobie w ogóle, konstruując powieści wyłącznie z dialogów) potrafił przez 20 stron trzymać w tajemnicy wiek bohatera, by po kolejnych pięćdziesięciu poinformować, że jest np. rudy (a dodajmy, że bynajmniej nie chował on przez ten cały czas głowy pod czapką). Nieco to denerwujące dla czytelnika, który sobie już zdążył powoli wyrobić w wyobraźni jakiś wizerunek postaci. Więc o ile nie nie należy przesadzać z rozbudowanymi opisami, to lepiej wszelkie najważniejsze informacje rzucić w miarę od razu.

16 X 2015   01:04:45

@Wołodyjowski
Dlaczego ci się nie podoba krytyka? Szczególnie, że jest to konstruktywna krytyka. Osobiście chciałbym mieć kogoś, kto mógłby mi po prostu palcem wskazać i powiedzieć 'o, tutaj to zmaściłeś', prosto z mostu, bo wiem, że to dobre. Poradnik ciekawy, dopiero zacząłem czytać i już wiem, że mi da mi do myślenia i pomoże. Co najważniejsze z rzeczywistymi przykładami.

11 XII 2015   10:17:22

Szukałam czegoś, z kim mogłabym się podzielić swoją wiedzą i umiejętnościami w prozie poetyckiej, opowiadaniach itp. Od początkującej do coraz głębszej wiedzy. Długo myślałam co mam zrobić z moim talentem i pasją. Szukam jakiś rad na temat gdzie mogłabym poszerzać swoją wiedze. Jakaś srona internetowa, kółko poza wychodzeniem z domu. Jeśli ktoś jest zainteresowany proszę pisać na onet.poczta, e-mail: * kamila.boruslawska615@vp.pl * .

25 I 2018   00:59:19

Nie twierdzę, że to jest złe, wręcz przeciwnie, ale jak dla mnie to trochę za ostro.

25 I 2018   10:50:12

Czy ja wiem... Nie wydawało mi się, gdy czytałam. Zapada w pamięć, a przykłady są obrazowe.

« 1 2 3

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Top Marka 2019 - Sukces Esensji!
Esensja

2 XI 2019

Esensja znalazła się na drugim miejscu piszących o książkach portali internetowych w kraju!

więcej »

Silmaris wiosenny, czyli #12

26 III 2019

Wiosna – czas kwitnienia, ciepła, nowych planów i nowych nadziei. Wiosenne wydanie „Silmarisa” – mamy nadzieję – przyniesie Wam kilka chwil odpoczynku od problemu globalnego ocieplenia, zamieszania związanego z rokiem wyborczym czy też po prostu od trosk dnia codziennego.

więcej »

Zimowe wydanie „Silmarisa”, czyli #11

31 XII 2018

Zimowe wydanie „Silmarisa” co prawda nie wpłynie na temperatury otoczenia, nie zlikwiduje mrozów — o ile one nadejdą i zagoszczą na dłużej — ale chociaż trochę rozgrzać szare komórki powinno. Rozweselić czytających także powinno, bo jak zwykle skomponowaliśmy zawartość według staropolskiego „jeden do Sasa, drugi do Lasa”. Zawarta w porzekadle sugestia, iżbyśmy mieli wykłócać się o treści i kolejności, ani trochę nie odpowiada prawdzie. Dyskusje — tak. Przepychanki — nie wśród Koleżanek (...)

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Tegoż autora

Ci, co skaczą i fruwają…
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Miyamoto Usagi i poszukiwacze zaginionej szkatułki
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Skrzyżowanie konia z pająkiem
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Ale co z tą papugą?
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Latająca głowa księcia Neptuna
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Potworessy, katakumby i naukowczynie
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Ślub bednarki i drwala online
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Koń się naprawdę uśmiał
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Szczęście kruche jak porcelana, czyli dziwna niechęć do rysowania nóg
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Czas jest konstruktem umysłu
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.