Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 września 2019
w Esensji w Esensjopedii

‹Polcon 2016›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Organizator Fundacja Pro Fantastica
CyklPolcon
MiejsceWrocław
Od18 sierpnia 2016
Do22 sierpnia 2016

Uszy do góry!

Esensja.pl
Esensja.pl
1 2 3 5 »
Z powodu bogactwa programu można powiedzieć, że każdy uczestnik był na zupełnie innym Polconie. Mój składał się w dużej mierze ze słuchania paneli z udziałem pisarzy, oraz prelekcji o rozmaitych błędach poznawczych. Sporządziłam dość szczegółowe notatki, a kapowniczek wzbogacił się o wiele cytatów…

Agnieszka ‘Achika’ Szady

Uszy do góry!

Z powodu bogactwa programu można powiedzieć, że każdy uczestnik był na zupełnie innym Polconie. Mój składał się w dużej mierze ze słuchania paneli z udziałem pisarzy, oraz prelekcji o rozmaitych błędach poznawczych. Sporządziłam dość szczegółowe notatki, a kapowniczek wzbogacił się o wiele cytatów…

‹Polcon 2016›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Organizator Fundacja Pro Fantastica
CyklPolcon
MiejsceWrocław
Od18 sierpnia 2016
Do22 sierpnia 2016
Wybór miejsca konwentu był strzałem już nawet nie w dziesiątkę, a wręcz w czterdzieści dwa. Hala Stulecia wygląda trochę jak Hagia Sophia, trochę jak latający spodek, który wylądował i obrósł kolumnami. Tam znajdowały się dwie czy trzy sale prelekcyjne, ale główna, okrągła hala poświęcona została grom, zaś biegnący dookoła niej korytarz zasiedliły stoiska z wszelkim dobrem, od elfickiej biżuterii po wydane własnym sumptem komiksy. Większość punktów programu miała miejsce w centrum konferencyjnym, oddzielonym od Hali kilkumetrowym, zadaszonym przejściem. Wielką zaletą lokalizacji konwentu był plac pod iglicą i ładnie utrzymany skwerek – oba zastawione stołami, ławami oraz żarciowozami, serwującymi najrozmaitsze napoje i jadło. Bardzo sympatyczny był żarciowóz z hasłem „Jedz i pij obywatelu w klimatach PRL-u”: czerwona furgonetka marki żuk, z której sprzedawano pierogi, zapiekanki oraz oranżadę. Dla podkreślenia klimatu nadawano pieśni z lat 50., w rodzaju „Ukochany kraj” czy „Pust’ wsiegda budziet sonce”, co znacznie bardziej mi się podobało niż tępe techno łupiące z głośników na placu.
Natychmiast po odebraniu identyfikatora poszłam na prelekcję Marcina Przybyłka poświęconą typom osobowości odbiorców. Marcin podzielił odbiorców na cztery kolory: niebieski, czerwony, zielony i żółty, w zależności od tego, czy odbierają dzieło na przykład bardziej uczuciowo czy logicznie. Od tego zależy, czy dana książka / film będzie się komuś podobać albo nie. Oczywiście, wszelkie tego typu podziały są dość umowne i nie należy ich traktować jak wyroczni, szczególnie, że często ten sam odbiorca innych wrażeń oczekuje od, powiedzmy, filmu o Sherlocku Holmesie i filmu o Iron Manie.
• • •
Przyczyna, dla której ta relacja ma taki, a nie inny tytuł<br/>fot. Ola Graczyk
Przyczyna, dla której ta relacja ma taki, a nie inny tytuł
fot. Ola Graczyk
W panelu „Veracity vs versimility” wzięli udział humanistka Edyta Rudolf, fizyczka Ewa Pawelec, matematyk Michał Cholewa i psycholog Marcin Przybyłek, więc usłyszeliśmy szerokie spektrum podejść do tematu. Przybyłek streścił film „Don Juan de Marco” i podsumował, że prawda jest w sercu. Potem wymienił irytujące go klisze w filmach: padanie w rozpaczy na kolana, krzyczenie „Nieeeee!” kiedy ginie ktoś bliski, hiperwentylowanie ze strachu oraz sytuacja, kiedy ktoś, np. żołnierz, w biegu przewraca się i nie może wstać, dopóki ktoś mu nie poda ręki. Mówił też o psychologicznej prawdzie w scenach zabijania, dodając: „Mam wrażenie, że Michał Cholewa pisze takie książki”, a pół sali na to: „Kto to jest?”.
Misiek Cholewa oznajmił, że zawsze sprawdza realia, bo liczy na to, że czytelnik widząc coś niezgadzającego się z jego wiedzą, popuka się w głowę, potem pójdzie, sprawdzi i powie: „Ooo, a jednak!” i autor zyska punkty. Ktoś dodał, że należy starannie robić risercz, bo w rzeszy fanów zawsze znajdzie się znawca, który wytknie, na co Misiek odpowiedział: „Ale jeżeli jesteśmy już na etapie rzeszy fanów, to robota jest zrobiona!”

MISIEK: Nie chodzi o to, że NASA powie: „Jest niezerowe prawdopodobieństwo, że w ciągu 70-80 lat skonstruujemy rakietę, która będzie w stanie dolecieć na orbitę Marsa i samodzielnie skręcić”. Chodzi o to, że powiedzą: „Planujemy misję na Marsa, dawajcie pieniądze!”.

EWAP: Jestem w stanie zawiesić niewiarę i uznać, że Deadpool się regeneruje, że skacze z kilku pięter, ale że mu tlen od zapalniczki wybuchł???

Z ciekawostek: eksperyment z nauczeniem sieci neuronowej odróżniania samolotów własnych od wrogich skończył się tym, że sieć nauczyła się, że samoloty amerykańskie to są te nad oceanem, a radzieckie nad lądem – bo nikt nie zwrócił uwagi, że tak dobrano zdjęcia.
Witek „Szaman” Siekierzyński – Heurystyka poznawcza, czyli o uproszczeniach.
Szaman przedstawił przykłady błędów poznawczych lub niedostrzegania pewnych rzeczy, na przykład znany filmik, w którym trzeba liczyć podawanie piłek przez dziewczęta w białych i czarnych strojach – goryla przechodzącego przez kadr zauważyli wszyscy („nie ma nic gorszego, niż wyedukowana publiczność!”), ale za to mało kto zauważył zmianę koloru tła.
Dowiedzieliśmy się, że nasze mózgi wyrobiły sobie umiejętność dostrzegania wzorców i generalizowania ich, jako adaptację do przetrwania: przeżyli ci, którzy uciekali przed czymś szeleszczącym w krzakach, nie analizując, czy to może być tygrys czy sarenka. Nasz mózg buduje historie, łączy wypowiedzi lub zdarzenia, które w istocie nie mają związku. Łatwiej wdrukowują się stereotypy oparte o negatywne emocje.

SZAMAN: Homeopatia działała w XIX wieku, ponieważ wtedy leki często zawierały arsen albo rtęć, więc kiedy ludzie je odstawiali i zaczynali brać wodę zawierającą cukier wielokrotnie wstrząsany, to faktycznie czuli się lepiej.

Hala Stulecia od wewnątrz - Szymon żałował, że w aparacie nie ma zoomu wstecznego<br/>fot. Szymon Sokół
Hala Stulecia od wewnątrz - Szymon żałował, że w aparacie nie ma zoomu wstecznego
fot. Szymon Sokół
Od błędów i uproszczeń indywidualnych prelegent przeszedł do ankiet, statystyk oraz innych metod zbierania danych, gdzie wynik zafałszować mogą na przykład pytania z tezą, ograniczenie grupy badanej (mała próbka da wyniki bardziej skrajne, przez co łatwo „udowodnić” dowolną tezę), czy wreszcie zwykłe kłamstwa ankietowanych. Przy odczytywaniu statystyk często zdarza się mylne rozumienie korelacji: w USA najmniej przypadków raka nerek jest w hrabstwach, gdzie ludzie zwykle głosują na partię republikańską, ale to nie znaczy, że głosowanie na partię republikańską zapobiega rakowi nerek. Po prostu są to tereny mało zaludnione. Jedne z dziwniejszych korelacji: spada liczba rozwodów w stanie Maine oraz sprzedaż margaryny w USA; dochód z ośrodków narciarskich jest taki sam, jak liczba śmierci przez zaplątanie się w pościel (komentarz Szamana: „Amerykanie potrafią”).
Krzysztof Piskorski – Liga Niezwykłych Dam i Dżentelmenów
Na prelekcje Krzysztofa warto chodzić niezależnie od tematu, bo zawsze są ciekawe i prowadzone z biglem. Autor pasjonuje się XIX wiekiem, pisze steampunk (zawsze na końcu prelekcji reklamuje swoją najnowszą książkę); tym razem zainspirował się komiksem o Lidze Niezwykłych Dżentelmenów i postanowił dobrać obsadę z polskich osób realnych i postaci książkowych z epoki romantyzmu.
1) Kazimierz Lux jako dowódca-awanturnik: był żołnierzem wojsk napoleońskich oraz został niezłym korsarzem, mimo że wcześniej w ogóle nie miał do czynienia ze statkami. Na Haiti zetknął się z voodoo, więc możemy wykorzystać to w naszej historii, dodając mu umiejętność rzucania czarów tego typu.
2) Narcyza Żmichowska – pierwsza polska emancypantka, bardzo inteligentna (przyda się w Lidze!), w swoich książkach używała pewnych elementów fantastycznych. Uznajemy zatem, że jest medium w kontakcie z pradawną kapłanką Aspazją (z jednej z owych książek). „Jest to pewne nadużycie, ale cała fantastyka polega na nadużyciach”, jak stwierdził Krzysztof.
3) Alfons van Vorden, bohater „Rękopisu znalezionego w Saragossie” (Krzysztof zachęca do przeczytania) w roli polskiego Victora van Helsinga, czyli pogromcy wampirów i innych potworów.
4) mistrz infiltracji – Świtezianka (może też być Goplana), która umie zauroczać mężczyzn oraz stawać się niewidzialną. Krzysztof skomentował, że „romantycy byli strasznie napaleni na nimfy wodne” i że Świtezianka musi znaleźć sobie miejsce w społeczeństwie, bo kurczy jej się habitat.

KRZYSZTOF: Ma może niefortunną skłonność, żeby uwodzić młodzieńców i zamieniać ich w drzewa, ale myślę, że reszta Ligi przymknie na to oko.

5) Paweł Edmund Strzelecki – słynny podróżnik (ten od Mount Kosciusko). Ma nazwane swoim nazwiskiem góry, rzeki, rezerwat i miasteczko; w polskiej Lidze pełniłby rolę taką, jak w oryginalnej Alan Quatermain.
Kantyna jak żywa!<br/>fot. Szymon Sokół
Kantyna jak żywa!
fot. Szymon Sokół
6) Szóstą postać Piskorski zareklamował hasłem „A tego to już się zupełnie nie spodziewacie”, jednak nie była to hiszpańska inkwizycja, lecz Ahasverus vel Żyd Wieczny Tułacz – przerażająca broń Ligi: jest nieśmiertelny (więc albo kuloodporny, albo ze zdolnością regeneracji na poziomie Deadpoola) i, jak to ujął prelegent, „po tych prawie dwóch tysiącach lat na pewno cholernie wkurzony!”.
7) Szef grupy. Polski profesor Xavier. Tu nastąpiła efektowna pauza, w trakcie której słuchacze rzucali swoje typy. ale TEGO, co wymyślił Krzysztof, kompletnie nikt się nie spodziewał. Adam Mickiewicz! W realnym życiu zakładał tajne stowarzyszenia, był dobrym mówcą i organizatorem, miał liczne kontakty w wielu krajach, więc mógłby sprawdzić się w roli osoby sterującej Ligą i wysyłającej ją na misje.
Ponieważ każda ekipa bohaterów musi mieć głównego wroga, Krzysztof spytał słuchaczy, kogo widzieliby w tej roli. Pół sali wrzasnęło: „Słowacki!” Propozycje prelegenta były takie: Król Olch (ktoś spytał, czy wszyscy przeciwnicy będą z literatury niemieckiej i rosyjskiej), kanclerz Metterlich („straszył królów lożami masońskimi, którymi w owym czasie istotnie była przeżarta Europa, ale nie były one w stanie dogadać się ze sobą w żadnej sprawie, a co dopiero w sprawie rządu światowego”) oraz szatan, na którego punkcie romantycy mieli istnego bzika. Mógłby kusić niektórych członków grupy, np. Ahasverusa ofiarowaniem mu śmierci.
1 2 3 5 »

Komentarze

24 IX 2016   15:31:40

> Stanis (ktokolwiek to jest)

Chyba chodzi o Stannisa Baratheona z "Pieśni lodu i ognia" G.R.R. Martina.

24 IX 2016   21:58:22

"rewelacyjny taniec morris (kto czytał Pratchetta, ten wie) do niesamowitej muzyki inspirowanej folkiem" – konkretnie to folku inspirowanego "Makbetem", bo chodzi o ten kawałek: https://www.youtube.com/watch?v=FnINt8V6jgk

"Klub Cielęcej Głowy (…) na pamiątkę ścięcia króla Jerzego" – nie, króla Karola I Stuarta: https://en.wikipedia.org/wiki/Calves%27_Head_Club

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Moją matką była kula dyskotekowa<br/>Fot. Agnieszka ‘Achika’ Szady

Noc Kultury 2019 w Lublinie – fotorelacja
Agnieszka ‘Achika’ Szady

18 VII 2019

Prezentujemy fotorelację z bardzo małego wycinka Nocy Kultury – małego, bo gdyby chcieć odwiedzić i sfotografować wszystkie atrakcje, reporter musiałby istnieć w kilku osobach.

więcej »

Wspomnienie o Maćku
Paweł Laudański

4 VI 2019

To była końcówka lat osiemdziesiątych – 1988, choć raczej 1989 rok. Warszawa, Empik przy ul. Dąbrowskiego. Spotkanie poświęcone polskiej fantastyce socjologicznej, mającej najlepsze lata już za sobą, choć wtedy niewielu pewnie zdawało sobie z tego sprawę. Wśród prowadzących – On, redaktor działu prozy polskiej w miesięczniku „Fantastyka”, pisma, które zdobywało się wtedy spod lady, i to pomimo nakładu oscylującego w okolicy 150 tysięcy sztuk. Maciej Parowski, jeden z idoli mojej młodości.

więcej »

Ten dziwny wiek XIX: Trudne początki
Miłosz Cybowski

23 II 2019

Za początek Wielkiej Emigracji uważa się przybycie anonimowego polskiego żołnierza do Paryża w październiku 1831. Rozpoznany przez Francuzów, pozostał on w centrum spontanicznej manifestacji, która tylko dowiodła francuskiej sympatii dla Polski.

więcej »

Polecamy

Wielka historia i jeszcze większa nie-historia

Miejsca, które warto odwiedzić:

Wielka historia i jeszcze większa nie-historia
— Wojciech Gołąbowski

Palisada nad Olzą
— Wojciech Gołąbowski

Małysz w drewnie i czekoladzie
— Wojciech Gołąbowski

Jurajskie Betlejemowo
— Wojciech Gołąbowski

Co dwa młyny to nie jeden
— Wojciech Gołąbowski

Dziewczyna z końskim ogonem w garści
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Skrawek Japonii na ziemi oświęcimskiej
— Wojciech Gołąbowski

Osiemset lat w 4½ godziny
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Fauna i flora morska na Podbeskidziu
— Wojciech Gołąbowski

Tajemnice wschodniej strony Wisły
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Zobacz też

Tegoż autora

Noc Kultury 2019 w Lublinie – fotorelacja
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

A może rzucić to wszystko i wyjechać w kosmos?
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Cudowne lata (oj, lata, lata – jak szalona)
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

„Marvel” znaczy „coś cudownego”
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Inspektor Ishida na tropie
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Spider-Manowie wszystkich wymiarów, łączcie się!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Nie tylko klata
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Oklejeni plasterkami
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Rąbek u spódnicy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Cyniczny, bezczelny i… ulubiony
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

W trakcie

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.