Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 maja 2018
w Esensji w Esensjopedii

Miejsca, które warto odwiedzić: Dziewczyna z końskim ogonem w garści

Esensja.pl
Esensja.pl
Statek-muzeum to zawsze spora atrakcja – w samym Londynie jest ich chyba z pięć, od repliki XVI-wiecznej „Złotej Łani” po prawdziwy krążownik „Belfast”. Cutty Sark to najszybszy żaglowiec w historii, który obecnie można obejrzeć z zewnątrz, wewnątrz, a nawet od spodu.

Agnieszka ‘Achika’ Szady

Miejsca, które warto odwiedzić: Dziewczyna z końskim ogonem w garści

Statek-muzeum to zawsze spora atrakcja – w samym Londynie jest ich chyba z pięć, od repliki XVI-wiecznej „Złotej Łani” po prawdziwy krążownik „Belfast”. Cutty Sark to najszybszy żaglowiec w historii, który obecnie można obejrzeć z zewnątrz, wewnątrz, a nawet od spodu.
Skrzynie<br/>Fot. Agnieszka ‘Achika’ Szady
Skrzynie
Fot. Agnieszka ‘Achika’ Szady
Nazwa „Cutty Sark” oznacza mniej więcej „krótką koszulkę” i odnosi się do wyglądu damy wyrzeźbionej jako galion, a pochodzącej z poematu „Tam O’Shanter” Roberta Burnsa. Koński ogon (w poemacie próbowała zatrzymać pędzącego konno wieśniaka) był umieszczany w jej ręce tylko przy wchodzeniu do portu.
Klipry herbaciane były żaglowcami przystosowanymi do szybkiego transportu w miarę lekkiego ładunku, jaki stanowiła… no, łatwo zgadnąć. Do Cutty Sark wchodzi się nader nieortodoksyjnie, a mianowicie przez otwór w burcie – wprost do ładowni, w labirynt skrzyń, na których umieszczone są informacje o historii sprowadzenia herbaty do Europy. Można na przykład zobaczyć stare zdjęcia chińskich tragarzy wnoszących paki na pokład, albo – w specjalnie urządzonym kąciku – film o historii statku od zwodowania aż do przerobienia na muzeum. Niektóre skrzynie można otwierać i oglądać kopie dzienników pokładowych lub dokumentów przewozowych; jest też zestaw rycin z przekrojem żaglowca oraz model jego szkieletu.
Ładownia<br/>Fot. Agnieszka ‘Achika’ Szady
Ładownia
Fot. Agnieszka ‘Achika’ Szady
W części przeznaczonej dla załogi odtworzono wyposażenie kuchni i kajut, niekiedy z ciekawymi efektami, jak wyświetlanie hologramów postaci w strojach z epoki. Można na przykład ujrzeć widmo chłopca okrętowego piszącego list (przy realnie stojącym stole), słysząc zarazem w słuchawce tekst.
Na górnym pokładzie znajdują się rozmaite atrakcje interaktywne, na przykład można sprawdzić, czy nasze nazwisko figurowało kiedykolwiek na liście załogi, zabawić się w prowadzenie statku po mapie od jednego portu do drugiego albo wysunąć szufladę i obejrzeć talerze z realistycznymi makietami typowego posiłku marynarzy w dzień powszedni i niedzielę. Robaków w sucharach nie uwzględniono.
Galiony<br/>Fot. Agnieszka ‘Achika’ Szady
Galiony
Fot. Agnieszka ‘Achika’ Szady
Ekspozycję wewnętrzną kończą bele australijskiej wełny i zdjęcia ich załadunku, ponieważ pod koniec swojej kariery statek nie przewoził już herbaty. Na pokładzie można obejrzeć i obmacać elementy takielunku i wyposażenia, od steru po wiadra do gaszenia pożaru. Wszystkie są starannie opisane na metalowych tabliczkach (również alfabetem Braille’a), z dodatkowym zachętami, żeby wyszukiwać ludzi w koszulkach wolontariuszy i pytać ich o szczegóły.
Kliper jest zawieszony w specjalnej konstrukcji, która umożliwia zobaczenie również spodu kadłuba. W tym opływowym, częściowo przeszklonym budyneczku, oprócz obowiązkowej kafejki i sklepu z pamiątkami, znajduje się wystawa galionów, odrestaurowanych i pomalowanych w jaskrawe kolory. W nawiązaniu do trwającej wtedy w obserwatorium Greenwich z lekka steampunkowej wystawy „Longitude Punk’d”, w gablotkach pod kadłubem zainstalowano czasową ekspozycję o herbatnikach w konwencji marynistyczno-wojennej.
Kadłub od spodu<br/>Fot. Agnieszka ‘Achika’ Szady
Kadłub od spodu
Fot. Agnieszka ‘Achika’ Szady
Na przykład typy ciastek bojowych (chleba krasnoludów nie było), albo rozpoznawanie różnych rodzajów herbatników, tak jak lotników uczono odróżniać sylwetki niemieckich samolotów. Jednak najbardziej rozbawiła mnie niepozorna, zawieszona na wysokości kolan tabliczka z napisem „Zabrania się schylania w celu odczytania tego napisu”.
koniec
24 września 2017

Komentarze

25 IX 2017   18:48:41

Jeżeli nie było "Sucharów Beskidzkich", to nie ma mowy o herbatnikach bojowych. A chleb krasnoludzki to pożywienie klasy survival- zrobisz/zjesz wszystko, żeby tylko go nie musieć napocząć.
PS- napis na tabliczce był po to, aby uniemożliwić wytoczenie procesu o molestowanie ;-p

25 IX 2017   20:14:20

A ja kiedyś kupiłam suchary beskidzkie w sklepie i jak głupia się dziwiłam, czemu tego się nie da jeść. No to teraz rozumiem.

26 IX 2017   10:34:11

Aż mnie zaintrygowaliście... Do tej pory jakoś nie miałam okazji skosztować tego produktu. Aczkolwiek pochłonęłam kiedyś w Sylwestra kilka "pierniczków" przyniesionych przez kolegę, które były tak twarde, że nadawały się chyba tylko do rzucania w kogoś.

28 IX 2017   14:10:30

Dawno ich nie jadłem, więc nie wiem czy dalej mają ten swój urok. Generalnie są dosyć smaczne, ale żeby dało się je pogryźć, wymagają długiego namaczania w kawie/herbacie.
Na sucho dało się nimi gwoździe wbijać.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Plan sytuacyjny<br/>Fot. Wojciech Gołąbowski

Miejsca, które warto odwiedzić: Co dwa młyny to nie jeden
Wojciech Gołąbowski

2 V 2018

Gdy na drodze do Ojcowa tworzy się korek, a wokół Pieskowej Skały nie sposób zaparkować, zjedź z drogi pomiędzy nimi, by zwiedzić starą osadę młynarską – Boroniówkę.

więcej »

Pożegnania 2017 (4)
Jarosław Loretz

4 II 2018

Przypomnijmy sobie, kto odszedł w roku 2017. Dziś miesiące październik-grudzień.

więcej »
Martin Landau

Pożegnania 2017 (3)
Jarosław Loretz

26 I 2018

Przypomnijmy sobie, kto odszedł w roku 2017. Dziś miesiące lipiec-wrzesień.

więcej »

Polecamy

Co dwa młyny to nie jeden

Miejsca, które warto odwiedzić:

Co dwa młyny to nie jeden
— Wojciech Gołąbowski

Dziewczyna z końskim ogonem w garści
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Skrawek Japonii na ziemi oświęcimskiej
— Wojciech Gołąbowski

Osiemset lat w 4½ godziny
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Fauna i flora morska na Podbeskidziu
— Wojciech Gołąbowski

Tajemnice wschodniej strony Wisły
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Galeria Antoniego Toborowicza
— Wojciech Gołąbowski

Rotunda św. Prokopa i kościół św. Trójcy w Strzelnie
— Sebastian Chosiński

Zamek krzyżacki w Radzyniu Chełmińskim
— Sebastian Chosiński

Zobacz też

Z tego cyklu

Co dwa młyny to nie jeden
— Wojciech Gołąbowski

Skrawek Japonii na ziemi oświęcimskiej
— Wojciech Gołąbowski

Osiemset lat w 4½ godziny
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Fauna i flora morska na Podbeskidziu
— Wojciech Gołąbowski

Tajemnice wschodniej strony Wisły
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Galeria Antoniego Toborowicza
— Wojciech Gołąbowski

Rotunda św. Prokopa i kościół św. Trójcy w Strzelnie
— Sebastian Chosiński

Zamek krzyżacki w Radzyniu Chełmińskim
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Kadr, który…: Duochromatyczność
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Skutki braku snu
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Kadr, który…: Cały kemping śpiewa z nami
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Czekając na deus ex machina
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Weekendowa Bezsensja: Wszystko, czego nigdy nie chcielibyście wiedzieć o… Esensji (24)
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Gdy wszyscy chcą cię zabić, czyli seks i przemoc minus seks
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Kadr, który…: Elektroniczny kumpel
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Zrobiła się dziura w niebie
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Studenckie (wy)życie
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Kadr, który…: Najmądrzejszy koń na Dzikim Zachodzie
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Wkrótce

zobacz na mapie »

W trakcie

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.