Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 lipca 2018
w Esensji w Esensjopedii

Miejsca, które warto odwiedzić: Co dwa młyny to nie jeden

Esensja.pl
Esensja.pl
Gdy na drodze do Ojcowa tworzy się korek, a wokół Pieskowej Skały nie sposób zaparkować, zjedź z drogi pomiędzy nimi, by zwiedzić starą osadę młynarską – Boroniówkę.

Wojciech Gołąbowski

Miejsca, które warto odwiedzić: Co dwa młyny to nie jeden

Gdy na drodze do Ojcowa tworzy się korek, a wokół Pieskowej Skały nie sposób zaparkować, zjedź z drogi pomiędzy nimi, by zwiedzić starą osadę młynarską – Boroniówkę.
Plan sytuacyjny<br/>Fot. Wojciech Gołąbowski
Plan sytuacyjny
Fot. Wojciech Gołąbowski
Na stronie boroniowka.pl dzieje osady ujęto bardzo krótko: „Historia naszego młyna sięga XV wieku. Pierwszym właścicielem był Zakon Sióstr Klarysek z Grodziska, które przekazały młyn i tartak wodny w ręce prywatne w 1816 roku. Obecne zabudowania mieszkalne i gospodarcze pochodzą z roku 1850. Jest to cenny przykład drewnianej architektury przemysłowej z zachowanym oryginalnym wyposażeniem i starymi urządzeniami działającymi do dziś.” W czasie zwiedzania dowiadujemy się więcej. Poznajemy historię ostatnich właścicieli – dwóch braci, którzy postanowili podzielić podwójny młyn na dwie części, wzdłuż kalenicy stawiając ściankę działową. W ten sposób jeden został młynarzem, a drugi – pilarzem.
Młyn bowiem – trzon składającej się z zaledwie kilku zabudowań osady – jest drewnianym budynkiem w kształcie odwróconej litery L. Wzdłuż dłuższego boku przepływa strumień, za pomocą kanałów i przepustów kierowany na dwa wielkie koła. Jedno z nich zasila młyn, w którym do dziś miele się ziarno na mąkę pytlową, drugie zaś – piłę tartaczną. Pozostała część budynku – krótsze ramię litery L – to część mieszkalna.
Boroniówka w prawie całej okazałości: tartak, młyn i kawiarnia (dawniej: izba trakowego)<br/>Fot. Wojciech Gołąbowski
Boroniówka w prawie całej okazałości: tartak, młyn i kawiarnia (dawniej: izba trakowego)
Fot. Wojciech Gołąbowski
Wracając do historii osady: jeden z braci miał same córki i zięciów niechętnych do podjęcia pracy ich teścia. Drugi z braci nie miał dzieci w ogóle. Bracia żyli zgodnie aż do śmierci (w drugiej połowie XX wieku), a następnie Boroniówka poszła w zapomnienie. Dachy się zapadły, grzebiąc pod sobą wyposażenie – które dzięki temu nie zostało rozkradzione. Przez trzydzieści lat nikt się młynem nie interesował.
Mini-skansen młyna i tartaku wodnego Boroniówka jest aktywny dopiero od kilku lat. Zniszczone dachy naprawiono, teren uprzątnięto, wytyczono parking, wyposażono kawiarnię. Cena za zwiedzanie – 12 zł osoba dorosła, 8 zł za bilet ulgowy. Właściciele zachęcają do tworzenia zdjęć – sesji plenerowych, a trzeba przyznać, okolica jest bardzo malownicza. Na użytek własny turyści mogą „cykać” za darmo ile tylko chcą. Można też organizować warsztaty np. pieczenia chleba czy ciastek. Właściciele są otwarci na różne propozycje.
Tartak (po lewej: miejsce oczekiwania, aż praca wykona się sama)<br/>Fot. Wojciech Gołąbowski
Tartak (po lewej: miejsce oczekiwania, aż praca wykona się sama)
Fot. Wojciech Gołąbowski
Można wreszcie rozłożyć koc na skoszonej łące, wsłuchać się w szmer strumienia, obserwować pasące się w niewielkiej zagrodzie stadko owiec i… odpocząć majówkowo.


Młyn z częścią mieszkalną<br/>Fot. Wojciech Gołąbowski
Młyn z częścią mieszkalną
Fot. Wojciech Gołąbowski


Kolorowe okna kawiarni zachęcają do wejścia<br/>Fot. Wojciech Gołąbowski
Kolorowe okna kawiarni zachęcają do wejścia
Fot. Wojciech Gołąbowski


Kładka przy młynie i przepływ biegu jałowego (zamknięty)<br/>Fot. Wojciech Gołąbowski
Kładka przy młynie i przepływ biegu jałowego (zamknięty)
Fot. Wojciech Gołąbowski


Worek mąki gotowy do załadunku<br/>Fot. Wojciech Gołąbowski
Worek mąki gotowy do załadunku
Fot. Wojciech Gołąbowski


Zasilanie tartaku<br/>Fot. Wojciech Gołąbowski
Zasilanie tartaku
Fot. Wojciech Gołąbowski


Fragment drewnianego koła zębatego...<br/>Fot. Wojciech Gołąbowski
Fragment drewnianego koła zębatego...
Fot. Wojciech Gołąbowski


...i całe (prawie całe) takie koło.<br/>Fot. Wojciech Gołąbowski
...i całe (prawie całe) takie koło.
Fot. Wojciech Gołąbowski


Odbudowany dach tartaku<br/>Fot. Wojciech Gołąbowski
Odbudowany dach tartaku
Fot. Wojciech Gołąbowski


Dom mieszkalny i stajnia (obecnie: WC)...<br/>Fot. Wojciech Gołąbowski
Dom mieszkalny i stajnia (obecnie: WC)...
Fot. Wojciech Gołąbowski


...a pomiędzy nimi wąskie przejście.<br/>Fot. Wojciech Gołąbowski
...a pomiędzy nimi wąskie przejście.
Fot. Wojciech Gołąbowski


Urokliwy ogródek pod oknem<br/>Fot. Wojciech Gołąbowski
Urokliwy ogródek pod oknem
Fot. Wojciech Gołąbowski


To pewnie była kapliczka<br/>Fot. Wojciech Gołąbowski
To pewnie była kapliczka
Fot. Wojciech Gołąbowski


Szmer strumyka...<br/>Fot. Wojciech Gołąbowski
Szmer strumyka...
Fot. Wojciech Gołąbowski
koniec
2 maja 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

O elfach i inteligentnych prezerwatywach
Agnieszka ‘Achika’ Szady

13 VII 2018

Seminarium Literackie Śląskiego Klubu Fantastyki to konwent, gdzie cały program mieści się na odwrocie identyfikatora (choć trzeba zauważyć, że identyfikatory są formatu pocztówki). Jest tylko jedna nitka programowa, w dodatku z przerwą obiadową w południe, co pozostawia dużo czasu na interakcje towarzyskie. Udział bynajmniej nie jest ograniczony do członków ŚKF-u, więc osoby nielubiące tłumów mogą się tam poczuć komfortowo.

więcej »

Pożegnania 2017 (4)
Jarosław Loretz

4 II 2018

Przypomnijmy sobie, kto odszedł w roku 2017. Dziś miesiące październik-grudzień.

więcej »
Martin Landau

Pożegnania 2017 (3)
Jarosław Loretz

26 I 2018

Przypomnijmy sobie, kto odszedł w roku 2017. Dziś miesiące lipiec-wrzesień.

więcej »

Polecamy

Co dwa młyny to nie jeden

Miejsca, które warto odwiedzić:

Co dwa młyny to nie jeden
— Wojciech Gołąbowski

Dziewczyna z końskim ogonem w garści
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Skrawek Japonii na ziemi oświęcimskiej
— Wojciech Gołąbowski

Osiemset lat w 4½ godziny
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Fauna i flora morska na Podbeskidziu
— Wojciech Gołąbowski

Tajemnice wschodniej strony Wisły
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Galeria Antoniego Toborowicza
— Wojciech Gołąbowski

Rotunda św. Prokopa i kościół św. Trójcy w Strzelnie
— Sebastian Chosiński

Zamek krzyżacki w Radzyniu Chełmińskim
— Sebastian Chosiński

Zobacz też

Z tego cyklu

Dziewczyna z końskim ogonem w garści
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Skrawek Japonii na ziemi oświęcimskiej
— Wojciech Gołąbowski

Osiemset lat w 4½ godziny
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Fauna i flora morska na Podbeskidziu
— Wojciech Gołąbowski

Tajemnice wschodniej strony Wisły
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Galeria Antoniego Toborowicza
— Wojciech Gołąbowski

Rotunda św. Prokopa i kościół św. Trójcy w Strzelnie
— Sebastian Chosiński

Zamek krzyżacki w Radzyniu Chełmińskim
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Przeczytaj to jeszcze raz: Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 9 i 11
— Wojciech Gołąbowski

Przeczytaj to jeszcze raz: Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 7 i 8
— Wojciech Gołąbowski

Przeczytaj to jeszcze raz: Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 5 i 6
— Wojciech Gołąbowski

20 najlepszych książeczek Tytusa, Romka i A’Tomka
— M. Fitzner, Wojciech Gołąbowski, Adam Kordaś, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Przeczytaj to jeszcze raz: Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 3 i 4
— Wojciech Gołąbowski

Kadr, który…: Warszawa od podwórka
— Wojciech Gołąbowski

Przeczytaj to jeszcze raz: Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 1 i 2
— Wojciech Gołąbowski

Kadr, który…: Promem przez Wisłę
— Wojciech Gołąbowski

Kadr, który…: Nie całkiem w stronę zachodzącego słońca
— Wojciech Gołąbowski

Online: Ale jak to: zablokowane?
— Wojciech Gołąbowski

W trakcie (wybrane)

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.